Jump to content
Dogomania

arnika

Members
  • Posts

    386
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by arnika

  1. [quote name='HankaRupczewska']Jutro bede mogła napisać COŚ o Czarusiu... Czy Ty Arniko masz zdolnosci telepatyczne ??[/quote] hehe kto wie, kto wie.. :wink: pozdrawiam i czekam na wieści od czarusia
  2. no i co z czarusiem?
  3. [quote]Ma pani ogólnie zdrowego psa, tylko trochę grubego [/quote] hehehe, prawda jak to czasem miło usłyszeć? :lol: cieszę się iza, oby mu zdrówko jak najdłużej dopisywało:) pozdrawiamy z parówkiem
  4. acha, a co do poprzedniego weta.. pytam się dzisiaj kujawskiego, co tamten wcześniejszy podał parówie. ten zajrzał w książeczkę i się okazało, że parów dostał sterydy i antybiotyk! pytam się po co? dr najpierw zaczął szukać jakiegoś sensownego wytłumaczenia, a póżniej mówi "proszę mi wybaczyć, nie będę tego komentował". wcześniej mu powiedziałam, ze tamten chciał profilaktycznie podać olkowi iwermektynę, bez uprzedniego pobrania zeskrbiny. kujawski uśmiechnął się tylko pod nosem, ale generalnie jak jeszcze zobaczył w książeczce metody "leczenia" .. echhh no ale grunt, ze parów ma już fachową opiekę, oby tak dalej :)
  5. wreszcie dotarliśmy do upragnionego weta. co za uroczy człowiek, mówię wam :D teraz co kolwiek by się z parówą nie działo jestem przynajmniej spokojna, że jest pod fachową opieką. dr kujawski od razu osłuchał parówsko, sprawdził porządnie (przez chyba z 5 min) oczka, słuch, oglądnął łapki, "obmacał" psisko :lol: nie musiałam się martwić, zebym przypadkiem o czymś nie zapomniała, bo przeprowadził naprawdę fachowy wywiad. zlecił stosowne badania i.. wiecie czym mnie najbardziej ujął? po badzniu, patrzę co on robi, a ten odpina parówie smycz i.. hehe po uprzednim wyklepaniu starucha zaczyna go ubierać w jego kubrak :lol: no normalnie przekozak :lol: :lol: :lol: parów był grzeczniejszy niż zwykle u innych wetów (tzn nie podjął próby sabotażu w postaci włażenia mi na szyję). moja dzielna parówka cudna :smilecol: ok, dość zachwytów nad dr. kujawskim i parówą, teraz o zdrowiu parówki. no więc dr stwierdził, że to prawdopodobie niedoczynność tarczycy. pobrał krew do badania, w piątek będą wyniki. jeśli jednak diagnoza się nie potwierdzi parówkę czeka tomografia komputerowa, bo jest podejrzenie o tętniaka lub guza mózgu :( tyle na dzisiaj, więcej będę wiedzieć w piątek jak będą wyniki. bądźmy dobrej myśli, tzrymajcie dalej kciuki.
  6. [quote]to narazie bo ma 8 m-cy, ale jak dojrzeje to nagle ogłuchanie na wołania - nawet Twojego chłopaka[/quote] joasiu, malawaszka niestety może mieć rację. trzymanie pieska ciągle na smyczy to nie jest metoda. przez to go nie wychowasz, a wręcz przeciwnie. znasz przecież zasadę zwierzęcia wypuszczonego z klatki, prawda? piesek nie będzie miał się okazji nauczyć cię słuchać, jeśli będzie przebywał ciągle na smyczy. poczytaj troszkę o wychowaniu pieska. to, ze pies słucha tylko twojego "facia" to też nie zbyt dobrze. wiesz jak to jest, "facie" się zmieniają, pieska natomias będziesz miała przez kilkanaście lat :wink: co do kastracji i wypowiedzi forumowiczów - uwierz mi, nikt tu nie chce źle dla ciebie i twojego pieska. nie odbieraj wszystkich komentarzy tak bardzo personalnie, bo to przecież o dobro twojego pieska się tu rozchodzi. jamniczki nie są wcale łatwymi psami do ułożenia, no i niestety często się zdarzają egzemplarze z wyjątkowo wybujałym popędem. mój pierwszy jamnior był zrównoważony jeśli chodzi o te sprawy, drugi natomiast.. uch.. szkoda gadać - wariat po prostu. latanie za suczkami, ucieczki, płacze to jeden problem. drugi natomiast to podniesiony poziom agresji w stosunku do innych psów, często niestety wedle zasady "im większy tym lepszy" . jamniorki bywają niesamowicie odważne i niestety dla nich różnie się to kończy (mój np nie ma kawałka ucha i ma blizny na głowie po pogryzieniu przez wilczura, którego sam zaatakował jeszcze przed kastracją). wyżej wymienione powody, oraz względy społeczne o których pisaliśmy wyżej są naprawdę mocnymi argumentami przemawiającymi za kastracją. i nie martw się, uwierz mi, piesek nic przez to nie straci. moja parówka po kastracji cały swój popęd przerzuciła na harce i zabawę. nie atakuje piesków, jest grzeczny, nie muszę się już obawiać, ze gdy go spuszczę ze smyczy to pogna w siną dal za suczkami albo pójdzie toczyć boje terytorialne. kastracja to ulga zarówno dla pieska (jamniki nie są znane tylko ze swojego dzikiego popędu, ale również z tego, ze ciężko im jest "dopiąć swego :wink: "), jak i dla właściciela. poczytaj sobie topiki o kastracji i wychowaniu i przemyśl na spokojnie to wszystko. nikt ci nie każe już jutro umawiać się na zabieg, najpierw sama musisz być przekonana o słuszności swojej decyzji.
  7. słuchajcie wszyscy starzy wyjadacze. z postów joasi można wywnioskować, że to osoba młodziutka i ni ema jeszcze takiego dużego doświadczenia z psami jak wy. może lepiej podejść do niej troszkę inaczej i spokojnie dziewczynie wytłumaczyć pewne rzeczy, choćby po to, żeby jej nie zrazić? może zacznijmy choćby od tego, że nie "rodowity" a "rodowodowy". :D a ty asiu - nie denerwuj się, po prostu większość z tutaj obecnych wystarczająco dużo napatrzyło się na biedne psiaki, które niekiedy całe życie spędzają w schronisku. tam też jest dużo pseudorasowych psiaków, które czekają na ciepły domek, a przez takie zachowanie, jak dopuszczanie pieska bez rodowodu do krycia, po prostu chcąc nie chcąc zmniejszasz szansę na adopcję piesków w potrzebie. poza tym zastanowiłaś się nad tym czy będziesz w stanie upilnować pieska od krycia przypadkowych osiadlowych suczek? pomyśl sobie co się później stanie z takimi szczeniętami po mamie kundelce, nie koniecznie przebywającej w tak kochającym domku jaki zapewne ma twoj piesek. argumenty za kastracją można mnożyć i mnożyć, ja muszę jechać teraz z moim wykastrowanym :D jamniorem do weta, ale może ktoś z miłych dogomaniaków poda ci jeszcze kilka rozsądnych argumentów. pozdrawiam
  8. dlaczego nie chcesz go wykastrować? jest duża szansa, że kastracja rozwiązałaby większosc twoich problemów z pieskiem.
  9. no kurde denerwuję się, ze aż do jutra jeszcze muszę czekać z tą wizytą :x parówsko dalej widzi stwory. tak jak go to przez pierwsze dni bawiło, tak teraz chyba jest już zmęczony. śpi całymi dniami, jak się już podniesie na dłużej to przyłazi i karze się głaskać i drapać, a jak przestanę to jest bardzo zgorszony. biorę go na kolana, on zasłania sobie oczy moimi rękoma, włazi pod łokieć. po chwili zaczyna znowu coś obserwować, nastawiać uszy. biedny parów :puppydog:
  10. młodziutki psiak. jedź dzisiaj koniecznie! napisz nam później co z pieskiem. powodzenia
  11. ile piesek ma lat? lepiej się szybko skonsultuj!
  12. trzymamy mocnoooo! ja jutro o 13.30 idę z moją parówką, też trzymajcie.
  13. i nie martw się! jak to jest mała ranka to piesek sam się z nią upora :D
  14. jeśli ranka nie jest głęboka i nie wymaga szycia oczyść ją rivanolem lub wodą utlenioną (najlepiej na patyczku do czyszczenia uszu). w razie problemów z gojeniem możesz zastosować maść TRIBIOTIC (w aptece bez recepty).
  15. arnika

    wybór hodowli

    [quote name='West210']jak chcesz przedewszystkim psa wystawowego to kup sobie figurke z porcelany i wystawiaj na komodzie. Najpierw trzeba poznać rasę, potem pieska zapragnąć, przeglądać mioty i wybrać tego który poruszy serducho, a nie szukać kukły wystawowej. Znam wiele przypadków gdzie po tzw. renomowanej hodowli wychodził po czasie niestety piesek do niczego się nie nadający pod względem wystawowym tak więc szukaj u debeściaków jak chcesz tylko potem nie rozpaczaj.[/quote] wiesz co.. no normalnie aż mi się nie chce takich postów komentować..
  16. Draka - w pełani się podpisuję pod Twoją wypowiedzią. pozdrawiam :D
  17. Coztego - no to tylko pogratulować :) czytałaś jednak o wecie, którego miałam przyjemność (?) wczoraj odwiedzić. no i chyba przyznasz, że z tymi kompetencjami różnie to u niego wygląda. poza tym jak idę do weta to nie zakładam od razu, ze to człowiek niekompetentny, wręcz przeciwnie. idę z nastawieniem, ze skoro jest wetem to zna się na swoim fachu i krzywdy psu nie zrobi. oczywiście, ze każdy ma prawo się mylić, tylko niestety są takie zawody gdzie pomyłka słono kosztuje. i zgoła inna jest sytuacja kiedy faktycznie ciężko jest postawić diagnozę, od tej kiedy wetowi po prostu się nie chce i podchodzi do sprawy olewająco.
  18. czytałam już o twojej suni na psie w potrzebie :( niestety nie umiem pomóc, ale mocno trzymam kciuki. informuj na bieżąco jak tam się psinka miewa.
  19. [quote]A co do braku kompetencji... do niektórych rzeczy, które tu opisujesz jako brak kompetencji mogłabym się przyczepić... [/quote] słuchaj, ja nie jestem wetem, więc nie roszczę sobie prawa do stawiania diagnoz czy wyznaczania metod leczenia. ja, a raczej mój pies odczuwa tylko tego skutki. a skutki w tych przypadkach, opisanych zresztą bardzo skrutowo, były takie jak napisałam. nie będę się wgłębiać czy zawiniło to, ze lekarz źle odczytał badania, czy to że podał taki lek a nie inny, bo po pierwsze nie mam takiej wiedzy, po drugie nie mam obowiązku jej mieć, bo od tego jest właśnie wet.
  20. Flaire - nie chcę tu zaśmiecać koleżance tematu. piszę o tym w topiku "niedotlenienie mózgu", jak chcesz to przeczytaj (może przy okazji coś porzdzisz:) )
  21. [quote]Co sądzicie o tym pomyśle- od wetów lepiej z daleka,,we mnie to jednak nie budzi zaufania.. Ja osobiście trzymałabym się z daleka od hodowcy, który radzi mi trzymać się z daleka od wetów[/quote] wiecie co? a ja się czasem nie dziwię, ze niektórzy mają taką opinię o wetach. ja akurat mieszkam w dużym mieście, więc i wybór duży. mimo to nie uchroniło mnie to od niemiłych niespodzianek, a wręcz zaryzykuje stwierdzenie, ze więcej niestety spotkałam kiepskich wetów, od którrch pies rzeczywiście może wyjść bardziej chory niż przyszedł. nam się tu wszystkim łatwo mówi, bo jakieś blade pojęcie o weterynarii mamy. większość z nas umie ocenić kiedy wet gada kompletne bzdury i czas się udać do innego. nie wszyscy ludzie jednak mają takiego bzuma na punkcie swoich zwierzaków, bądź poprostu wychodzą z założenia (z zasady zresztą słusznego), że to w końcu wet jest wetem i to do jego kompetencji należy rozpoznanie choroby i wyleczenie psa. jaka jest prawda większość z was wie. dla przykładu - mój poprzedni pies zaczął chorować. lekarz stwierdził - nerki. szpikował go zastrzykami, po czym po zmianie weta okazało się, że to.. cukrzyca. pies był już nie doodratowania, bo pierwszy wet wykonczył go nerkową terapią. mała jamnieczka mojego ex miała problemy z uszami. wet ją szprycował antybiotykami, przechodziło i zaraz znowu wracało. najlepszym lekarstwem okazała się.. zmiana weta, który od razu rozpoznał alergię i ustalił odpowiednią dietę. przeszło jak ręką odjął. dziś byłam z koleji z moim parówem i wet zalecił mu "profilakrycznie" iwermektynę. mimo, ze pies nigdy nie miał stwierdzonej nużycy - wręcz przeciwnie, badanie sprzed kilku lat ją wykluczyło - lekarz na moje zapytanie czy aby zeskrobiny nie trzeba pobrać stwierdził, że nie ma takiej potrzeby, gdyż ivomec psu nie zaszkodzi :evil: takich przykładów możnaby jeszcze mnożyć i mnożyć, napewno sami zetknęliście się z podobnymi historiami. no po prostu ręce opadają. jak już pisałam ja mam na tyle szcześcia, że mieszkam w dużym mieście i mogę sobie w tych wetach przebierać a co mają zrobić ludzie z mniejszych miejscowości? oczywiście nie twierdzę, ze do wetów nie należy chodzić, broń boże. mówię tylko, ze się nie dziwię, ze czasem ludzie mają takie podejście, bo naprawdę ciężko o dobrego weta. *zmieniam to "nie dziwię", bo wszyscy cytują, a się wkradł byczek i zjadł spację ;)
  22. poszłam dzisiaj do niego, bo: 1) dr kujawski miał najbliższy wolny termin w środę 2) w piątek przyjęła nas jego żona, u której już kilka razy byłam i nigdy nie miałam jej nic do zarzucenia i ona właśnie wyznaczyła nam dziś wizytę u swojego męża 3) dlatego u męża a nie u niej, bo ich lecznica jest na przeciwko mojego bloku, a ona dziś przyjmuje na drugim końcu miasta (tzn dla mnie nie ma problemu z dojazdem, ale w sumie stwierdziłam, ze jak lekarka ok, to może i mąż też ok) no cóż.. skąd mogłam przypuszczać, ze tak to będzie wyglądać. jednak weta "wybadałam" i już mnie więcej raczej nie zobaczy. no chyba, ze ja mu ivomec zaaplikuję profilaktycznie
  23. może przeczytaj: [url]http://www.vetserwis.pl/kardiomiopatia_pies.html[/url] mam jednak nadzieję, ze to zwykłe zapalenie krtani. powodzenia jutro na badaniach.
  24. wet parówy nawet nie osłuchał, mimo, że mu zasugerowałam, ze to być może układ krążenia. wet nie zlecił żadnych badań. stwierdził, ze to być może padaczka. powiedziałam mu jednak, że pies nie ma żadnych zaburzeń motoryki, ani w ogóle żadnych objawów padaczkowych. stwierdził: "hmm no trzeba pieska obserwować" wet powiedział, że można podać ivomec profilaktycznie :evil: mimo, że znalazłam wyniki badań psa sprzed 7 lat, gdzie wykluczono nużycę, stwierdzono zaś microsporum canis (grzybica) - wyleczona, lecz prowdopodobnie dlatego olek jest łysy. na pytanie czy aby nie trzeba pobrać zeskrobiny do powtórnego badania zanim się mu poda inwermektynę, stwierdził, ze nie ma takiej potrzeby, bo tak czy siak ivomec mu nie zaszkodzi. :evil: pytam się go o koszt kastracji wnętra, a ten na to, że wq ogóle nie powinno się kastrować wnętrów.. nie no, nawet nie chce mi się pisać.. w środę mamy zamówioną wizytę u dra kujawskiego..
  25. dziś parów ma się trochę lepiej.. chyba.. no bo w sumie nie wiem co uznać za "lepiej". nie zaczyna już sam "łapać much", natomiast jak się go podpuści (czyli powie "szukaj") to znowu zaczyna. ma też opóźnione reakcje podczas zabawy. udaję, że rzucam piłką, mijają jakieś 3 sekundy i pies dopiero wtedy przesuwa szybko wzrokiem po hipotetycznej trajektorii lotu i kłapie paszczą. w razie wątpliwości dodam, że wcześniej nie udawało się go w ten sposób oszukać, no tym bardziej reakcje na piłeczkę nigdy nie były spowolnione. jutro idziemy do weta..
×
×
  • Create New...