Viktorija
Members-
Posts
298 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Viktorija
-
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
Viktorija replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Hej, Nie chciałam nic na razie pisac, żeby nie zapeszac, ale w takim razie powiem otwarcie wszystko co wiem. rafał, który na przemian z Lilithian opiekuje sie i odwiedza Szejka od chyba już miesiaca albo i lepiej, pokochał go bardzo i szukał mu domu ze wszystkich sił :) No i wszystko wygląda na to, ze sie udało!!!! Domek, i to na ZAWSZE, oferuje Pan, który jest właścicielem sklepu dla zwierząt, ma dom z małym ogrodkiem w W-wie, trzyletnią bernardynkę (z która Szejk musi sie polubić :cool3:), ale najwazniejsze, jest prawie sąsiadem Rafała, który będzie pomagał nadal w zajmowaniu sie psem!!! Będzie jeździł i cenikował itp., zeby Pana odciążyć. Próbę zawiezienia psiura do nowego domu podejmą w sobotę. Zobaczymy co i jak wyjdzie. Trzeba mocno trzymac kciuki za oba psy i obu Panow :eviltong: Pamiętajcie jednak o naszych innych psiaczkach w szpitalu i schronisku :-( Jak tylko nadrobuie nieco zaległosci w pracy, to zaraz pozakładam wątki innym psiakom. Oczywiscie to nie koniec wątku o Szejku, bo przeciez nie wiemy, czy wszystko sie uda, jak dalsze leczenie, bo na razie nie widac skutkow...:shake:, a zbiórka kasy na rachunek Szejka trwa (przypominam, że jest to koło 2 tys. zł) -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
Viktorija replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
PIękny!!! Bardzo dziękujemy!!! -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
Viktorija replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Czy ktos ma czas, zeby poprosić lupe? Ja nie dam rady przez najbliższe dni. Pomóżcie! i dzięki z góry -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
Viktorija replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Banerek by sie przydał i jakies plakaty. W naszej ksiedze gosci na stronie ktoś napisał: " POMYSLALAM ZE MOGĘ ZROBIĆ PLAKATY , NA KOMPUTERZE I POKSEROWAC JE POZNIEJ, POROZWIESZAC. Czy moze ma ktos jakies sugestie, jak fajnie byloby aby to wygladalo,zoobowiązuje się pokserowac to osobom chętnym i porozsyłac, co wy an to ?". A moze ktoś przygotowałby projekty plakatów i wysłala mailem do tej Pani, to je wydukuje i powieli! Może ktoś z Was miałby czas na przygotowanie jakiegokolwiek plakatu i skontaktowanie się z tą Panią? Sorki, ale ja sie nie wyrabiam juz sama... Możnaby go rozwieszać w lecznicach i innych miejscach... Chyba jest ktos, kto by mógł zająć się Szejkiem.... Poza tym Lilithian, czy mogłabys też zabierac czasem Łamkę i casha na wydział? Moze im chociaż by sie udało i nie musieliby wracać do schroniska... cash jest taki milutki! Wszystkich kocha...Tylko kto pokocha jego? A Łamka, to młodziutka, śliczna sunia... No i jeszcze Boksio...Z problemem z okiem... O boże... -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
Viktorija replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Banerek by sie przydał i jakies plakaty. -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
Viktorija replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
dzięki :oops: Co do SGGW, to jednak dziś nie będziemy tam, bo mój chłopak właśnie dostał półpaśca i nie moze jechac autem, a ja nie mam prawa jazdy :( Zabiję sie chyba... Gadałam z Panią dr o foksiu przez tel i już wiem co robić. Załatwię to z miejscowymi wetami. W takim razie dalej tylko mozemy do siebie pisać. -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
Viktorija replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Acha, i ja też będe dziś na SGGW, tylko jeszcze nie wiem o której. Miałam być wieczorem, ale będę chyba raczej koło 16. jeszce tu napiszę przezd wyjściem. Mam w domu od 1,5 tyg. zagłodzonego prawie na śmierć ślepego i głuchego 7-letniego foksteriera. Leczymy go, bo jest chory na wszystko po kolei. Jak go zobaczyłam w schronisku, to nie mogłam przestać o nim myślec. Tam inne psy chciały wyeliminować, bo taka kaleka, to tylko niepotrzebna gęba do karmienia...Prawo stada... ma zapalenie płu, pęcherza, oczu, katar... Zaburzenia błędnika... Zajmuje mi bardzo wiele czasu kazdego dnia i już nie wyrabiam sie z kampanią reklamową Szejka, innych psów z SGGW, tego foksia, schroniskiem i z moją pracą... W każdym razie, będę na SGGW i z chęcią poznam kogoś z Was, jeśli akurat też będzie o tej porze. Ale co do godziny, to dam jeszcze znać. -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
Viktorija replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
hej, nie miałam czasu tu zajrzeć. u Szejka nic sie nie zmieniło, tylko leki najnowsze, te z Niemiec, na razie nie przynoszą żadnych skutków... On ma wciąz makabryczne zapalenia, bo stada studentów uczą się na nim cewnikować. Jego Pani dr mówi, że w takich warunkach nie dojdzie raczej do siebie. Nikt go nie chce przygarnąc na te 2 miesiace... Nie mam ani jednego zgłoszenia... No poprostu ręce mi juz opadają... Tytuł zmieniłam, zeby wiecej ośób o nim pamietało i zagladało tu :(((((((( Dziś trafi na SGGW kolejny nasz psiak... Tym razem mix Boksia do amputacji oka...Taki młodziutki i piękny... Żeby chociaz on nie musiał wracać do Korabiewic, tylko znalazł od razu dom... Prosze pamiętajcie o Szeszukajcie mu domu, bo inaczej, to naprawdę jeszcze ze 2 m-ce i będzie po nim... Pieniądze też sie przydadzą, bo na razie jego rachunek to 1957,60 zł.... -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
Viktorija replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ludziska, pomóżcie Szejkowi!!! co tak mało osób tu zagląda?!!! -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
Viktorija replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Hej, jajka wynik będzie dopiero po 10 dniahc. Zawsze tak jest. Szejkowi nie wolno dawać nic do jedzenia!!!! Ma specjalną dietę. każdy kto będzie chciał go i odwiedzić musi sie do mnie zgłosić i podac imię i nazwisko, bo ja musze tę osobę zgłosić w rejestracji. inaczej mogą nie wpuścić do szpitala. Mozecie pisac sms na nr 0-512 096 888. TYlko dodajcie, ze chodzi o szejka w szpitalu. Odwiedzajcie też inne nasze psiaki. sa tam też Cash i Łamka. kochane psiska, potrzebujące też czułosci. Oba z gipsami na nogach. Dużo osób pyta o wysokość rachunku za leczenie Szejka. Dziś odebrałam rachunek za dziś (kwota będzie jednak nadal rosnąć). Wynosi 1957,60 zł. prosimy o pomoc finansową. -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
Viktorija replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
hej, przepraszam, ze nie pisałam, ale nie byłam od 2 dni w domu i przy kompie. A więc, Szejk ma sie chyba ok, ale wyniki tego jądra będą dopiero za 10 dni. Zawsze to tyle trwa niestety... Możemy sie ich zatem spodziewać koło 17 marca albo nawet 20 (bo pomiędzy weekend). Pocieszajace jest to, ze pani dr, która usuwała jąderka powiedziała, że raczej nie wyglądało to na zmieny nowotworowe, tylko jakieś ostre zapalenie. Oczywiście upewnimy się badaniami jaderka, ale myślę, ze mozemy już powolutku odetchnąć. Do Szejka systematycznie chodzą 2 sooby. Jedna pisze w tym wątku, a drugi to pewien Pan, który tu chyba nie zagląda. Dziękuje Wam, bo gdyby nie Wy, to Szejk miałby zdecydowanie gorzej i byłby bardzo samotny. Wasza pomoc jest nieoceniona!!!! Dzięki!!!! Oczywiście, gdyby ktos chciał Szejka odwiedzić i zająć sie nim, to każda pomoc mile widziana. Poza tym na SGGW mamy jeszcze 2 inne pieski z Korabiewic, a właściwie psa i sukę, obydwa ze złamanymi nogami, w gipsie. Może ktoś chce je odwiedzać? Pamiętajcie o Szejku i szukajcie mu domku. Sprawa na szczęście nie jest już na wariackich papierach, bo dopóki Szejk nie będzie miał zdjetych szwów po 10 dniach, to nie może iśc do tymczasowego domu. Mamy 9 dni na znalezienie mu miejsca, w którym będzie mógł dochodzić do zdrowia. -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
Viktorija replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
szczerze mówiąc, zaczynam pisac już kilka razy i kasuję, bo nie chcę, zebyś sie na mnie obraziła, ale pomysł powrotu do schroniska ze szpitala, gdzie itak opieka jest niewystarczajaca wydaje się po prostu niedorzeczny. Sorki, nie gniewaj się, ale dla każdego "bywalca" schronisk to oczywiste. W każdym razie odpada na 10000%. Przed chwilą miałam tel z SGGW. Znów gorzej. Szejk ma wciąz bardzo wysoką temperaturę i został dziś ponownie dokładnie obejrzany. Stowrdzono, ze ma strasznie zaczerwienione 1 jądro i pani dr obawia sie, ze moze do zapalenia przyplątał sie jakiś nowotwór...Prawdopodobnie gorączka jest własnie od tego jądra... jutro szejk będzie kastrowany, a potem jąderko pójdzie do badania. Zobaczymy... O matko, mam coraz mniejsze nadzieje.... -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
Viktorija replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
hej, jaka tam Pani :crazyeye: tak, przepraszam, zapomniałam napisać. Szejk jest na SGGW, w W-wie, w szpitalu. -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
Viktorija replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Spoko, spoko! Wazne, ze kombinujesz. Pomagasz innym psom, a to najwazniejsze :) Słuchajcie jeśli jedyną przeszkodą dla kogoś w zaopiekowaniu sie Szejkiem będa kwestie finansowe, to my pokryjemy wszystko. Zresztą jest to tylko sprawa jedzenia, bo leki i inne sprawy dajemy razem z psem. -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
Viktorija replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Na razie nikt nic konkretnego mi nie zaproponował, a raczej Szejkowi -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
Viktorija replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dla Szejka tymczasowy dom, to jedyna sznasa, że uda mu się.. W szpitalu raczej pęcherz nie zacznie pracowac... 2 miesiące zdecydują o wielu latach jego życia... to młody psiak, pewnie koło 1,4 roku...dopiero...:-( -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
Viktorija replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No własnie sparwa nie jest tak a prosta... Tam często to robią strudenci... też sie uczą ;)... poza tym ciągle robi to kto inny, w nieco inny sopsób... Własnie to jest głowną przeszkodą, ze wciąz ma stany zapalne.. Dzis tam była. Miał znow 41 stopni gorączki. Dostaje antybiotyki, ale nie moze ich brać ciągle przez 3 m-ce... PO to ten domek... -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
Viktorija replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dzis porozmawiam z p. doktor. Nie byłam nigdy przy tym, bo nieszkam bardzo daleko od SGGW. Pani doktor powiedziała w każdym razie, ze bardzo łatwo i szybko można sie nauczyć cewnikowania psa i że ta czynnośc w tymczasowym (a może od razu docelowym) domu nie będzie problmem. Wiesz, na pewno nie jest to miłe... Od tego robi sie ciągłe zapalenie układu moczowego... Szejkowi często "ptaszek" wisi na wierzchu, bo nie moze go schować... Ale bez cewnikowania zatruje sie własnym moczem i umrze bardzo szybko. to dla niego na razie jedyna szansa... Daltego tak wązny ten dom i ktoś, kto stale, systematycznie zajmie sie nim i będzie to robiła 1 osoba. To dla Szejka jedyna nadzieja na poprawę..:-( -
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
Viktorija replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
minimalne cewnikowanie to rano i wieczorem, ale najlepiej byłoby 3 razy dziennie. Będę sie dzis po południu widziała z Panią dr, to jescze dopytam o wszystko. Co do kotów, to pojęcia nie mam... Inne psy ok, ale koty :crazyeye: nie wiem! Acha, jescze jedna bardzo ważna uwaga. Z powodu tych problemów z nerwami zdarza mu się, ale nie jest to regułą, zrobic kupkę w niekontrolowany spośób, tzn. ona mu "wypada"... Ale jest regularnie wyprowadzany na spacery i załatwia sie generalnie na dworze. Nie ukrywam jednak, ze może zrobic kupkę też w domu. -
dopisek z 12 maja 06: Dopisuje na samej górze, bo moze ktoś nie ma czasu na czytanie tyle stron, a sprawa pilna! SSzejk był chory, teraz juzzdrowy. Wywalają go z domu,który miał być docelowym, potem tymczasowym, a teraz żadnym... I to nagle... Nie mozemy zmarnować leczenia i wszystkiego, co pozytywnie wpłynłęo na jego psychikę. Szejk natychmiast potrzebuje domu tymczasowego lub stałęgo. Musi mieszkać na dworze, bo siuia chodzac, bez stawania i obsikuje wszystko... Pomocy!!! tekst z 6 marca: Jakiś czas temu do Schroniska w Korabiewicach trafił piekny On-ek. Miał różne problemy zdrowotne i był od początku leczony. Niestety niezbyt skutecznie i trafnie... Szejk ma problemy z utrzymaniem kału, siusiu, chodzil wygiety w pałąk, miał problemy z tylnymi nogami... Do tego jedak zawsze dopisywał mu dobry humor :) W końcu trafił do szpitala na SGGW. Zrobiono mu wiele badań, aby wykryć, co tak naprawde mu dolega. Podejrzewano uraz kręgosłupa. Wiemy juz wszystko. Najprawdopodobniej przeżył uderzenie przez samochód, albo inne, bardzo silne udzerzenie...Nie chcę nawet wiedzieć jakie... W każdym razie kręgosłup nie jest uszkodzony (miał nawet wpuszczany do rdzenia kręgowego kontrast). Uszkodzone są natomiast nerwy, tak małe i cienkie, że nie widac tego na żadnych badaniach. Objawy to kompletnie niesprawny zwisający ogon, ale to akurat nie problem ;). Najgorsze jest to, że Szejk ma niekurczliwy pęcherz. Nie działa mu "zaciskanie" pęcherza, które powoduje, że się siusia... Musi być kilka razy dziennie cewnikowany. Oczywiście powoduje to zapalenia, więc stale bierze antybiotyki. to jest podstawowy problem. Jeśli Szejk nie zacznie sam siusiac, to niestety nie będzie mógł żyć... Nie da sie w nieskończoność kogoś cewnikować... Musimy więc zrobić wszystko, żeby Szejka pęcherz zaczął działać. Dzięki wielkiemu zaangażowaniu i sercu jednej z Pań wet na SGGW, specjalnie dla Szejka został sprowadzony lek z Niemiec, który moze spowodować, że pęcherz zacznie działać. Oczywiscie jest to długi proces. Naszym zadaniem jest znalezienie mu domu tymczasowego na około 2 m-ce, w którym ktoś będzie mu systematycznie podawał tabletki oraz cewnikował go 2-3 razy dziennie. to bardzo proste zadanie i Pani dr nauczy zainteresowaną osobę w mig, jak to robić :). Pies może przebywać w ogrodzie w budzie (budę możemy dać), może zostawac sam na całe dnie. Nie wymaga całodobowej pielęgniarki ;) Czym prędzej zabierzemy go do takiego miejsca, tym większe szanse dla Szejka. Oczywiście my pokrywamy wszystkie koszty, a w związku z tym także prośba o wpłacanie na nasze konto pieniędzy dla Szejka. Podaje nr konta: 69 1440 1299 0000 0000 0345 4746 Fundacja "Niedźwiedź" Korabiewice 11 96-330 Puszcza Mariańska Koszty są dość duże, bo w jego przypadku zastosowano dość skomplikowane metody daignostki, aby być pewnym co jest nie tak i z czego to wynika. Chcę jeszcze dodać, to co napisali mi wspaniali wolontariusze, którzy regularnie odwiedzają psa i wychodzą z nim na spacer. Szejk jest młodym, żywym, wesołym i przyjacielskim psem. Nie jest agresywny. Uwielbia długie spacery i tarzanie się w śniegu. Słucha opiekunów, reaguje na podstawowe komendy. I ma piękne, brązowe oczy :) Pomóżmy mu... Te 2 miesiace to dla niego ostatnia szansa... To przykre, ale muszę tu napisac, że jeśli pęcherz nie zacznie sam działać, to wcześniej czy później, ale będzie trzeba go uśpić... Oczywiście będziemy walczyć do końca i za wszelką cenę!!!! oto Szejk: Zainteresowanych proszę o kontakt ze mną na maila korabiewice@empatia.pl lub dzwonienie pod nr tel 0-512 096 888 Viktorija
-
święty Mikołaj zdążył - "ACER" (Białasek) MA DOM!!!!!!!!
Viktorija replied to Marka's topic in Już w nowym domu
No tak... Niko vel Boy staracił wzrok na zawsze po bardzo silnym uderzeniu czymś płaskim w przód głowy i oczy, np. jakby mu ktoś dechą dowalił w twarz.... -
święty Mikołaj zdążył - "ACER" (Białasek) MA DOM!!!!!!!!
Viktorija replied to Marka's topic in Już w nowym domu
Słuchajcie, ktos moze pokochać ślepego psa!!! naprawdę!!! My oddaliśmy w cudowne rece mix amstaffa - Niko z naszego schroniska. Przy tej okazji zorbiłam długie wyiady na temat slepych psów. Ona sobei tak świetnie radzą, ze niektóre osoby nie wiedzą, ze pies nie widzi!!! Zajrzyjcie na ten watek. tam to dopiero mozna sobie popłakać, ale juz ze szcześcia :) str. 1 zdjecia ze schrosnika [url]http://amstaff.civ.pl/forum/viewtopic.php?t=918&postdays=0&postorder=asc&start=0&sid=fed893021f37096f184e76a132f4a6c1[/url] a tu zdjecia z nowego domu :) ) [url]http://amstaff.civ.pl/forum/viewtopic.php?t=918&postdays=0&postorder=asc&start=60[/url] i tu są piękne!!! [url]http://amstaff.civ.pl/forum/viewtopic.php?t=918&postdays=0&postorder=asc&start=75[/url] Białasek też dostanie swoje szczeście. Jest strasznie podobny do Frytki z naszego schrosnika: [url]http://www.korabiewice.empatia.pl/futro.php?id=468[/url] Nie mam czasu przeczytać całego wątku. Byłyście z nim u dr Garncarza? co powiedział? Jest jakaś szansa? Niko nie ma żadnej... Kurcze, u nas też jest kilka niewidomych psów, ale ich do tej pory nikt nie chciał :((((( -
Najbardziej denerwujące jest to, ze ją zbarliśmy, bo miała chore nogi! Przez 3 tyg. leczyliśmy na nogi, a rak wyszedł od soboty... To najgorsze, ze miała sznasę, a nic nie wyszło... Ale pocieszajace jest to, że naprawdę się cieszyła przez osotanie dni, jak wracaliśmy do domu z Psubratem, to merdała ogonem! Spała przy naszym lóżku i co pewien czas, jak jescze miała siłe wstawać zagladała czy śpimy obok i czy jesteśmy. W poniedziałaek miała dużo zmywania, a ona nie miała już sił, ale nie chciała sie położyć, tylko stała przy mnie cały czas i chodziła za mną krok w krok i pukała mnie nosem. Najgorsze, że ona dopiro wszystko poznawała... Zobaczyła jadącą kolejkę i bardzo sie dziwiła, samochody, innych ludzi. Wsyztsko ją interesowało. obwachiwała wszystkie kąty. Strasznie sie cieszę, ze umierała u nas w domu, a nie sama w hotelu, a już najgorzej w schronisku. Dobrze, ze już nie cierpi, ale trudno sie z tym pogodzić... No to jeszcze Wam pokaże Vegusie u nas :) Zdjęcia są kiepskie, bo jak już podejrzewaliśmy co będzie, to głupio mi było jej robić zdjećia... Była wyjątkowo inteligenta i mądra. no i dzielna. Nie skarżyła sie w ogóle...
-
A więc Vegusi już nie ma :cry: Jest wreszcie wolna, szczęśliwa i nic jej nie przeszkadza. Niestety nie było sensu przedłużać jej cierpień, bo nie miała już szansy. Miała raka żołądka, zatkany przewód pokarmowy, nie załatwiała się i zwracała wszystko co znajdła. Dobrze, ze przez ostatnie 2 dni miała swój dom i najlepszą opiekę. Dziękuję wszystkim, którzy pomogli.