Viktorija
Members-
Posts
298 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Viktorija
-
Niestety 2 pobieranie krwi potwierdziło straszne wyniki. Weci sami nie mogą uwierzyć, ze tak się to zminiło w 5 dni, dlatego myśla o ....białaczce... Dziś wieczorem robili rozmaz. jutro będą wyniki. Zobaczymy co i jak. Vegusia jest strasznie spokojna, tazn. jest taka, bo nie ma siły... TYlko pije i śpi na zmianę. w ogóle sie nie załatwia..:(
-
Słuchajcie. Zaraz robie maila. Proszę o aresy na maila viktorija(małpka)op.pl Sprawa wygląda tak, zę Vega leży obok mnie na podłodze w moim domu! Najgorsze, że nie może tu zostać, ale musiałam ją zabrać! nie wiem kompletnie co dalej, ale musicie mi pomóc i coś wymyślić. Otóz nie wiem jakie są tego przyczyny, ale dziś ranno zadzowniła od mnie Pani z hotelu, ze Vega zwymiotowała w nocy, nie nie chce jeść od soboty i nie ma komlpetnie siły. My codziennie robimy jej zastrzyki, ale akurat w sob i nd nie było tej Pani, jak przyjeżdżaliśmy, tylko jej mały syn. W sob czuła się super!, ale w nd była już smutna. Widzieliśmy to, no ale myśleliśmy, ze moze sie gorzej poczuła i tyle. Dziś rano nie chciała nawet wyjśc na siusiu. Nie jadła. W sob przywieźlismy jej suszne świńskie ucho, które normalnie pochałaniała w locie, a to leży w boksie w hotelu do dziś...Pełna piska suchego i gotowanego jedzenia też stała... Vega tak bardzo nie miała siły, ze mój Michał musiał ją zanieśc do samochodu i pojechaliśmy do weta. Tam okaząło się, że Vega nie ma gorączki, gardło czyste, wszystko wizualnie i macalnie ok. Zrobiliśmy znów badanie krwi. Ostatnie było 23.11. Właśnie dzwonię jakie są wyniki. Zaraz Wam napiszę. No niestety Vega ma anemię...A niecały tydz. temu wyniki krwi były po prostu super :( Biedaczka... Pan doktór, jak jej rano pobeirał krew to mówił, ze jest coś takiego jak galopująca anemia, które w kilka dni moze całkowiecie zmienić obraz krwi... Jak mój Michał wróci z pracy, to pojedziemy an to USG no i może kroplówkę... Nie wiem, bo u mnie zaczeła sie inaczej zachowywać. Zjadła cała michę jedzenia, obserwuje latajacą muchę...Chodziła dużo po odmu i wszędzie zaglądała, a teraz śpi na kocyku obok mnie... Moze to jakas też depresja hotelowa, w tych ciasnych klatkach....Ale od tego sie chyba nie psują wyniki krwi...;( Najbardziej się obawiam, że to jakiś nowotwór...Nietstey na ogól jak się leczy psa na rózne rzeczy i nic nie pomaga,a a ciągle wychodzą nowe, to jest rak :cry: Sorki, za choas wypoeidzi, ale nie wiem juz co myślec i robić. PS. Bradzo przepraszam za starszne litrówki, ale słońce tak mi pada na ekran od kompa, zę nie widzę co piszę. Najgorsze jest to, ze raczje nie powinna wrócić do hotelu. Tam jest dla niej za zimno, mimo że jest ogrzewanie. Czy ktoś niedałby jej tymczasowego domu? Dla luddzi jest łągodna, gorzej z innymi psami. Co ja z nią zrobie? ratunku!!!! PS. 2. Oczywiście dam znac co u weta. Mój mochał właśnie wpadł u jedziemy od razu Tzrymajcie kciuki!
-
Dzięki!!! Słuchajcie! Vega już po 1 zastzryku z witamin i po tym sterydzie, który dostała już znacznie lepiej się poczuła!!! A mamy jej zrobic aż 10 zastrzyków! Miejmy nadzieję, ze po kilku będzie już śmigać! Dziś pierwszy raz, jak nas zobaczyła, to zamerdała ogonem!!!I w ogóle miała inną jakąś postwę! I widać było, ze jakaś żywsza jest, lepiej chodzi itp.! Wyciągńęła nas na spacer, chodziła po ogrodzie i była ewidentnie w lepszym nastroju :D Dodałam duzo jej nowych zdjęć na stronie (od 28 wzwyż - podaję linka do 28 zdjęcia http://www.korabiewice.empatia.pl/futro.php?id=134&str=27 - tam mozecie obejrzeć chyba koło 15 nowych fotek!) Tu wklejam tylko kilka Vega u weta na stole :) Przed gabinetem Przytulanki w poczekalni Spacer w ogrodzie A to jej rozbrajająca mina ;) Gdzie ten jej domek?!
-
Vegusia dzielnie znosi zastrzyki, mimoże witaminowe, wiec bolesne. Dostaje razem z nimi znieczulacz, więc może dlatego taka dzielna ;) Mamy nadzieję, że ją postawią na nogi! Wczoraj kłóliśmy beidaczke 3 razy, ale w końcu się udało. Zastrzyki umiem robić, ale z witamin, to co innego. Wyższa szkoła jazdy. Mój Michał, wytrenowany na Junku ;) wczoraj ostatecznie sobie poradził. Zaraz jedziemy znów do Vegi. Jaki z niej sie zrobił przytulas!
-
Słuchajcie, sprawa zdrowia Vegi sie wyjaśnia. Sama jestem chora, więc na razie napiszę w dużym skrócie. Vega trochę jest podreperowana lekami i wreszcie lekarze zdecydowali sie na narkozę, w celu dokałdnego rtg milaski. Okazało się, zę Vega stawy ma ok, ale za to ma jakieś zwyrodnienie czy uszkodzenie (przyczyny bywają różne) między 6 a 7 kręgiem w odcinku szyjnym kregosłupa. W każdym razie coś naciska na rdzeń. to powoduje te plątaniny nóg itp. Niestety nie jest to uleczalne, ale z kolei raczej jej nic nie boli, nie ma też zagrożenia paraliżem. Dostała teraz steryd, my będziemy jej codziennie robić zastrzyki z witamin róznych D oraz cocarboxylazy (czy jak jej tam). W każdym razie moze jej to pomoze i nogi mniej sie będą platały. Obaczym. Musimy zobaczyć co i jak. jak będzie ragować na leki. Mamy nadzieję, ze będzie lepiej. Najwazniejsze, ze ogólnie jest stawiana na nogi. (cały czas walczymy ze swierzbem uszu, ale już jesteśmy prawie wygrani!) Poza tym te okrzela wyleczone itp. Miała też zrobione usg (jak już sapał, to wszystko przejrzeliśmy). Wszystko ok. Pobraliśmy krew i również wyniki są super! Za m-c jescze będzie ponowna kontrola. W każdym razie wreszcie wiemy co jej dolega. Acha, dziś kupujemy dla niej miski na nodze, bo nie moze jeśc z ziemi, tylko musi mieć na podwyzszeniu oraz szelki, bo nie wolno jej chodzić w obroży. Trzymajcie kciuki za te zastrzyki, bo są bolesne. ja sie chyba bardziej boję niz ona...
-
Czy ktoś kiedykowiek ja weźmie? Już jestem załamana. nie miałam ani 1 tel w jej sprawie... NIe ma też do 16.11 żadnych wpałt na jej cel... Nie mogę jej w nieskończonośc trzymać w hotelu. Ona też tam siedzie wiekszosc dnia w klatce... Jak wychodzi na specery, to tylko patrzy czy Pani jest obok i sie w nia wtula, a jak Pani idzie do odmu, to Vega za nią! W nd mieliśmy problem, bo Vega zaczęła wymiotować, ale pan wet opwiedział, zę to skutek uboczny leku na nogi. Sam wet też go łyka i powiedział, zę doskonale wie, jak sie Vega czuje, bo tak już z tym lekiem jest. Za to powiedział, ze on bez tego leku by już pewnie w ogóle nie chodził, więc moze Vegusi w końcu też pomoże. na razie nogi dalej sie plączą... Boze, jaka ona jest kochana. I nikt jej nie chce :cry: Nie wiem co robić dalej... W środę idziemy na kontrolę do weta i zobaczymy co powiedzą. Jakie będzie dalsze leczenie... Biedna psiurka. tak bardzo potrzebuje czułości. Tak siewtula i przytula, jak tylko ma okazję
-
No tak, tak!!! Musimy szybko szukać domu!!! Może ktoś znów pomógłby mi i zorbił maila przechodniego z tymi fotami od weta i spoza schrosnika? z opisem co i jak z jej zdrowiem? Te maile najwięcej daja. poza tym można tam podać mój tel, maila, konto fundajci i napisać o zbiórce na leczenie i hotel no i szukać domku!!! Ona już jest taka piękna, a jeszcze nie była kąpana, bo niezbyt mamy gdzie,a poza tym wet powiedział, zeby na razie lepiej tego nie robić, bo te oskrzela troszkę podziebione... Ale jaka ona piękna i tak! A jaka pieszczocha! Tylko wtula tę swoją mordkę w nogi! (I to nawet nam, swoim oprawcom ;) )
-
Sorki, ze nie pisałam, ale nie mam czasu. Teraz zdam obszerniejszą relację. Najpierw ja przewieźliśmy, ale to już wiecie. W samochodzie zachowywała sie spokojnie, ale i tak była przerażona! :o Potem została w hotelu. Najpierw bała sie, zę ją zosatwiamy i piszcala za nami, ale już następnego dnia, jak po nią przyjechaliśmy, zeby zabrać do lekarza, to stwierdziła: "O rany, znów do schroniska, nie chce z Wami!", no więc musisliśmy ją zabrać siła, tzn. Michal zaniósł ją do samochodu. (wiecie jakie to przykre, jak pomagasz psom, a one kojarzą Cie tylko ze schrosnikiem! No, ale ten wątek nieważny w tej chwili;) ) Siłą doprowadzona do weta ;) w poczekalni wiedziała, zę już nie uniknie najgorszego. Postanowiła grzecznie czekać co będzie dalej. U weta okazało się, że nie jest jedynym skazańcem, bo przychodzą też inne przerazone pieski, ale nie natchnłęo ją to jakąs miłością do towarzyszy niedoli... Co chwilę szczekała i pchała sie do innych psów. OPtem okazłao się, ze otaczają nas szafy pełne jedzenia! Tylko coś dziwnego, niewidocznego nas dzieli! I tak Vega poznała szyby! W czasie wizyty u lekarza okazało się, ze Vega ma penie koło 6 lat... Wiecej niż ją ocenialiśmy. Była bardzo grzeczna i dzielnie znosiła wszystkei zabiegi. I tak: -miała wielokrotnie czyszczone uszy i zrobiony zastrzyk na świerzba (bardzo bolesny, płakała po nim na cale gardło bardzo długo i wszyscy ją pocieszali), -zrobiliśmy rtg klatki piersiowej - jest zaziębiona, ma troche chore oksrzela, nie do końca dobre krążenie, problemy z nogami mogą też z tego wynikać. Pani doktor stwierdziła, ze nie będizmey jej na razie bardzo męczyć, tylko trzeba ją ogólnie wzmocnić i postawić na nogi, a wtedy odżyje i zobaczymy ile problemów zostanie na póxniej, a ile samo zniknie. Tak wiec dostała antybiotyk na dorgi oddechowe, lek na krążenie i serducho, lek na stawy i problemy z nogami i krople do uszu. Do jedzenia witaminy. Za 10 dni mamy sie pojawić na kolejna wizytę, chyba, zę coś by sie działo w międzyczasie. Vega coraz śmielej porusza sieponieznanych terenach. Tu np. czekamy na wyniki rtg Vega nie załatwia sie hotelu. Czeka aż sie ja wypuści na dwór, Świetnie chodzi na smyczy. Tylko biedaczka nie zorientowąła się jeszcze, ze ma na imię Vega ;) W każdym razie rzeczywiscie decyzja o jej zabraniu ze schroniska była jak najbardziej wskazana, bo psiak jest ogólnie wyczerpany i zaniedbany... Tylko, żeby miała dokąd pójść dalej...
-
Słuchajcie, więc jednak byłam dzis znów w Korabieiwcach i zabraliśmy Vegę do hotelu w Otrębusach, ponieważ nadal była w boksie. Było już późno i niedziela, więc jutro po południu pojedziemy z nią do weta i wszystko sie okaże. Zaczniemy poważne i porządne leczenie!!! Jutro zrobię jej ładne fotki i tutaj je umieszczę potem. W takim razie organizujemy zbiórkę na hotel i leczenie. Teraz juz musi być lepiej! Jak sieprzyzwyczai do nowych warunków, to zrobimy jej kąpiel :) i będzie piękna jeszcze bardziej!
-
Hej, dziś był dzień w schrosniku kompletnie na wariackich papierach. Dużo adopcji, ludzi, ale mało czasu na cokolwiek innego. W akzdym razie ustaliłam z wąłscicelka schrosnika, ze jutro postara sie przenieśc vegę do domu, w którym mieszka, ogrzewanego. Ma też pojechać do dobrego weta, ale to daleko i nie wiem czy dadza radę. Problem polega na tym, zę w domu p. magdy mieszka duzo (ze 20) małych wielkością psów i suk, bo one mają najciężej i tam sie"ukrywają". Vega jest duża i zobaczymy jak siebędzie zachowywać w stosunku do innych psów. Będzie to też dobra wskazówka dla nas wszystkich, na póxniej. Zostawiłam dzis w schrosniku specjalny preparat na stawy i kości dla ON-ków dla Vegi. Będzie pomagał zregenerować nóżki. Jutro moi znajomi sie wybierają na chwile do schrosnika, to poporoszę, zeby sparwdzili czy Vega przeniesiona i co i jak. Dziś po prostu nie dalibyśmy rady jej zabrać, zrseztą było juz ciemno, jak wyjeżdżaliśmy, a teren schrosnika nieoświetlony i olbrzymi.