Jump to content
Dogomania

Eruane

Members
  • Posts

    2030
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Eruane

  1. Dopiero teraz dałam radę okiełznać dogo... Na priva mam namiary na osobę, która ma kontakt z wrocławską Fundacją For Animals. Muszę do niej zaraz napisać. Przez ostatnie dni jak na złość miałam niezłą jazdę z moimi psami i zastanawiam się, czy nie rozbić namiotu przed gabinetem weta...
  2. Znów coś pozmieniane na dogo, nie mogę nawet odczytać wiadomości na priva...
  3. Napisałam też do fundacji, gdyby nie udało się inaczej suni pomóc.
  4. Małe sprostowanie - udało się tam dotrzeć Pani Beacie, ale niestety suni nie znalazła. Rzeczą ciężką do zrobienia jest znalezienie jej w godzinach popołudniowych lub wieczornych, łatwiej dopołudnia. Jeśli Pani Beacie udałoby się złapać sunię (choć też musi dojechać 20 km do suni), zawiozłaby ją do Mmlasowice, której trzeba wtedy pomóc finansowo. Pomoc każdej fundacji mile widziana, ale wszystko rozbija się też o kwestię finansową.
  5. [quote name='basia0607']Czy na Waszym terenie jest TOZ ? U nas nic nie robią ale moze gdzieś w Polsce są tacy co pomagają i nie tylko duchowo ? chociaż wątpie. Każda organizacja jest zapsiona po uszy, brakuje kasy na utrzymanie, schroniska -mordownie to obraz dnia codziennego. Nerwy puszczają bo nasza praca to syzyfowa praca. Ja sie wczoraj dowiedziałam o nastepnej mordowni na moim terenie. Psy jedza co kilka dni., zagryzają sie masowo. Jutro tam jadę , boje sie co zastanę a zabrać żadnego nie mogę.[/QUOTE] Polska rzeczywistość... U nas jest TOZ (ale tak naprawdę to działania kilku osób, które ledwo dają radę, a nie całego TOZ). A w tamtym rejonie, gdzie jest sunia... nie wiem. Jak się dowiadywałam to taki rejon niczyj i w tym problem. Bo psy są ratowane w zasadzie tylko tam, gdzie są wolontariusze, fundacje itd. Gminy mają obowiązek zająć się bezdomnymi psami ,ale jak to robią, to już nie raz widziałam... Najgorzej, jak jest taka sytuacja, że psów nie ma gdzie zabrać... :-(
  6. Jeśli chodzi o Miedary nie chciałabym mieć z nimi do czynienia... Mam przykre wspomnienia. Wolałabym tysiąc razy bardziej, żeby sunię złapała pani Beata... Podzwoniłam po ludziach - znaczy tych pracownikach z budowy i dowiedziałam się, że: - czasami sunię dokarmiał człowiek, który ma dom po prawej stronie jakiegoś placu (po prawej stronei ulicy) na przeciw domu nr 4 i tam też sunia może sie kręcić, - czasami udawało jej się też coś dostać w ostatnim domu po lewej przed stawem, - czasami wybierała się szukając tych robotników dalej do kolejnej wsi (ta sama ulica) do budynku po szkole, gdzie wynajmowali lokal pracownicy, - często śpi na samym początku wsi Wólka Pytowska w opuszczonym budynku, chyba po lewej stronie ulicy. I to są miejsca, gdzie najczęściej bywa. Niestety nikt nie ma tel. do ludzi, którzy czase dokarmiali sunię, ale ewentualnie na miejscu może udałoby się z nimi nawiązać jakiś kontakt i poprosić o tel. jeśli sunia się pojawi. Pracownicy gwizdali i zwykle się pojawiała. Sama ich szukała. Na jedzenie wchodziła do samochodu, nawet jak kogoś niezbyt dobrze znała. Sama przychodziła do tej byłej szkoły, w której mieszkali robotnicy i usilnie wpychała się do środka. Tyle udało mi się dowiedzieć. Odległość od tego miejsca w zasadzie uniemożliwia mi zdobycie większej ilości informacji. :shake: Mmlasowice, na pewno, jeśli udałoby się sunię złapać, ludzie się skrzykną i jakąś sumkę się uzbiera, coś się wymyśli i do suni będzie się dokładać na bieżąco. Bardzo watpię, żeby gmina chciałą płacić fundacji zamiast Miedarom ,szczególnie, że i Miedarom się o raczej nie spodoba. Kiedyś taka sytuacja już miała miejsce, ale z inną gminą i Miedarami.
  7. Dziękuję Ci bardzo! :loveu: Dostałam odpowiedź ze Straży dla Zwierząt. Za bezdomne zwierzęta odpowiedzialna jest gmina i do niej trzeba psa zgłosić... Jakbym nie wiedziała. Nie po to jednak proszę o pomoc, żeby psa do gminy zgłosić. Tam nie ma schroniska. Każdy, kto siedzi w sprawach psów wie, jak kończą psy, które zgłasza się do urzedu gminy, kiedy nie ma schroniska w pobliżu, gmina nie ma umowy itd. Hycel, w łeb, strzał i tyle... Nie chcę brać na siebie odpowiedzialności za coś takiego. Wiem, że od gminy trzeba wymagać, że ustawa nakłada na gminę obowiązek, ale nie kosztem zwierzęcia. :shake:
  8. Tak, faktycznie nikt nie jest obligowany do pomocy. Każdy robi, co może i chwała mu za to. Łącznie z organizacjami, którym za ich działalność nikt nie płaci. Przecież to POlska, więszkość działań przeprowadza sieza własną kasę. Pamiętajcie, że są tacy, co w patrzą na tą sunię codziennie i mają ją gdzieś... A mogliby choc michę wystawić, ale po co...jeszcze się przyczepi i nie będzie chciała odejść. Kochana Pani Beatka, której jestem bardzo wdzięczna, dzwoniła do mnie i faktycznie powiedziała, że nie mogła suni znaleźć. Pytałam ludzi, którzy mieli do czynienia z sunią i powiedzieli, że bywało tak, że znikała, szczególnie wieczorem. Niestety z tymi psami z ulicy tak jest, że są cały czas, a znikają akurat na czas, gdy ich szukamy... :roll: Przerabiałam to juz kilka razy. Ale jestem strasznie wdzięczna pani Beacie za pomoc. Postaram się jak najszybciej zdobyć namiary do ludzi, którzy wiedzą, jak sunię zwabić, czy jest jakieś stałe miejsce, gdzie nocuje itd. Fakt faktem, że robotnicy powinni byli zgłosić to wcześniej, ale to akurat norma i szczęście, że w ogóle dostałam informacje. Powiedzieli mi to dlatego, że wiedzą, że mam kilka psów, których nikt nie chciał z różnych powodów. Wpadli na pomysł, że wezmę kolejnego... Bo zwykle jest tak, że ktoś, kto nie ma psa lub ma jednego nie może wziąc kolejnego ,ale ktoś kto ma kilka psów... jeden więcej czy mniej - co za różnica.;) Co do szczeniaka, który był wyrzucony w tym samym czasie ,co sunia, mam informacje. Przygarnął go jakiś facet, który mieszka chyba na początku wsi. Szczeniak zadomowił się u niego i po prostu został. Fakt faktem, że brama ciągle ponoć otwarta i mały wychodzi na ulicę... ale ma michę. Pani Beata powiedziała, że tam często nie ma bram czy nawet ogrodzeń i psy chodzą, gdzie popadnie. Polska wieś... Szczenior spory jest, taki kaukazowaty troszkę, puchaty. Sunia na pewno tam jest, nie zniknęłaby z dnia na dzień. Popytam, czy ci robotnicy znają tam kogoś, kto mógłby dać znać telefonicznie, jak się sunia pojawi czy coś takiego. Mmlasowice, masz wielkie serce, ale Pani Beata to drugi anioł. :loveu:
  9. Rozmawiałam powtórnie z panią Beatą. To bardzo miła i chętna do pomocy osoba. Wydaje mi się, że chyba źle zrozumiałam, że sunai mogłaby trafić nie do hotelu, ale do Mmlasowice? Mmpasowice, proszę napisz mi więcej na temat tego, jakie są możliwości. Problem taki jest, że nie wiem, czy pani Beata, nawet z pomocą męża zdoła złapać sunię. Suńka jest płcohliwa. Na jedzenie ponoć idzie, może nawet jest szansa, że wskoczy do samochodu. Ale obcych się boi. Nie wiem, jak to będzie... Muszę znów zmykać, znów mnie nie będzie chwilowo na dogo.
  10. Do Straży dla Zwierząt też napisałam. Mają odddział w Łodzi. Żebym stanęła na głowie, to sama nie wykombinuję kasy na hotel, a wpłat deklarowanych jest za mało. Muszę jechać do weta, więcn ie będzie mnie parę godzin na dogo.
  11. Jeśli nie damy rady z pieniędzmi na hotel to naprawdę zastanawiamsię nad jakimś sensownym schroniskiem. Bo przecież jaki sens ma zostawianie jej tam, żeby rozmnażała się i zeszła z głodu...
  12. Dzwoniłam, ale Pani Beata nie mogła za bardzo teraz ze mną rozmawiać. Z tym, że... po pierwsze Pani Beata może tylko pomóc w transporcie suni do hotelu w Tarnowskich Górach (nie znam hotelu) i na tym koniec. Natomiast skąd wziąć pieniądze na hotel i ile kosztowałby hotel - nie wiem. Nadal jesteśmy w tym samym punkcie, bo na hotel pieniędzy wystarczająco nie mamy. Zna ktoś ten hotel w Tarnowskich Górach? Czy jest tam osoba, która mogłaby potem przejąć sprawę adopcji psa, bo przecież bez sensu, żeby o psie z ludźmi rozmawiał ktoś, kto psa na oczy nie widział i go nie zna. Ponieważ psem nie interesuje się żadna fundacja itd, nie chcę się znaleźć w sytuacji, gdy będę musiała zapłacić z własnej kieszeni resztę za hotel, bo po prostu mnie na to nie stać. Nie wezmę na siebie takiej odpowiedzialności, mając na karmie weterynaryjnej 3 psy i nie mając obecnie stałej pracy.
  13. A my jesteśmy kupę km od suni. Ciągle szukam kogoś, kto ma bliżej do suni niż Kielce. Nie dam rady wynająć transportu w tak dalekie miejsce. To jakiś koszmar po prostu... Proszę o info na kogo mam się powołać dzwoniąc do tej pani i czy ta pani w ogóle bierze pod uwagę wzięcie choćby na DT kolejnego psa.
  14. Ale w jakiej sprawie mam dzwonić??? Po pierwsze nic nie wiem, po drugie biorąc pod uwagę moją obecną sytuację finansową to też nie jest normalna, że tak powiem...
  15. [quote name='ala123']Czy na tej wsi nie znasz nikogo, komu można by podrzucić karmę i poprosić aby dokarmiał suczkę? To rozwiązanie na razie a docelowo koniecznie dt albo hotelik. Ile jest tych deklaracji do tej pory? Ja również dokładam oczywiście swój wkład stały - 30 zł.[/QUOTE] Nie, nie znam tam nikogo. O suni wiem od osób trzecich, sama nigdy tam nie byłam. Nawet nie mam samochodu ,żeby tam dojechać, dokarmić psa czy gdziekolwiek zabrać. Na budowie pracowali ludzie z Kielc i stąd wiem o suni. Basiu, obdzwoniłam już wszystkich ludzi, którzy mogliby dać tymczas, piszę na forach. Problem polega na tym, że tymczasów nie szukam od wczoraj, ale od lat i wszystkie miejsca są zajęte przez psy, które do adopcji ostatecznie nie trafiły. W końcu u mnie też są 4 psy. Nie jestem w stanie też finansowo się dokładać do kolejnego psa. Dołożyłam się do Górki i na tym moje zasoby się skończyły, szczególnie, że idzie mi mnóstwo kasy na leczenie moich psów. Kim jest Pani Beata i w jakiej sprawie trzeba do niej dzwonić? Oferuje DT? Płatny? Czy DC? Problem polega na tym, że zadzwonię i co powiem? Sunia jest w Wólce Pytowskiej, ja w Kielcach bez samochodu i z brakem możliwości ruszenia się z domu. Koniecznie potrzebny jest ktoś, kto jest w stanie dojechać do suni, cokolwiek zorganizować. Z chęcia dałabym sunię do hoteliku Mosii, jeśli są wolne miejsca, ale czy damy radę uzbierać odpowiednie pieniądze? Mosii przynajmniej jest osobą zaufaną i wiem, że sunia byłaby tam bezpieczna. A co jeśli potem wpłaty się skończą? Z Górką się narazie udało, ale ta sunia z Kodrąbia jest jakby psem niczyim, na niczyim terenie, pod niczyją opieką. Nie ma tu grupy ludzi, która sunię będzie stale wspierać. Ja nie dam rady utrzymać ani jednego psa więcej. Trzeba koniecznie ogłaszać sunię gdzie się da, może ktoś ją zauważy. Jest w typie dobkowato-myśliwskim, jest piękna, młoda...może się uda. Napisałam o niej na forum dobermanów, ale póki co nikt tam nie zagląda. Jeśli oddać ją do hoteliku, to byłabym za hotelem Mosii, przynajmniej znane miejsce. Ale skąd wziąć odpowiednią sumę pieniędzy... Narazie nie mamy nawet na jeden miesiąc.
  16. Dostałam info, że sunia przebywa dokładnie na wsi Wólka Pytowska, niedokładnie w samym Kodrąbiu, ale tuż obok. Ponoć da się ją znaleźć po prostu jeżdżąc po wsi.
  17. [quote name='leakc']:-(Witam blagam o pomoc . Pod kielcami w Piekoszowie blakaja sie 3 psy, 2 male a jeden bernardynkowaty . [/QUOTE] Bernardynkowate mają większe wzięcie niż inne. Koniecznie trzeba ogłaszać, gdzie się da. Może udałoby się im wstawić jakąś budę tymczasowo?
  18. To nowe zdjęcia suni z Kodrąbia. Ładna... [IMG]http://img39.imageshack.us/img39/838/dsc00311qo.jpg[/IMG] [IMG]http://img690.imageshack.us/img690/1682/dsc00310q.jpg[/IMG] i chuda... [IMG]http://img20.imageshack.us/img20/3826/dsc00308hs.jpg[/IMG] Podchodzi wyglądem trochę pod dobka też. Klata głębsza może i głowa mniejsza. Ale jest bardzo ładna.
  19. Basiu, może wrzuć do pierwszego posta ze 2 nowe zdjęcia suni, bo tu widać ,że ona jest naprawdę ładna. Wychudzona itd, ale jak się nią dobrze zająć, to będzie piękny pies.
  20. [IMG]http://img39.imageshack.us/img39/838/dsc00311qo.jpg[/IMG] [IMG]http://img36.imageshack.us/img36/3548/dsc00312yw.jpg[/IMG]
  21. Mam nowe foteczki panieneczki i muszę przyznać, że jestr trochę dobkowata, choć klatę ma głębszą chyba. Tak czy inaczej jest śliczna. [IMG]http://img689.imageshack.us/img689/6682/dsc00304u.jpg[/IMG] [IMG]http://img20.imageshack.us/img20/3826/dsc00308hs.jpg[/IMG] [IMG]http://img4.imageshack.us/img4/6117/dsc00309ik.jpg[/IMG] [IMG]http://img690.imageshack.us/img690/1682/dsc00310q.jpg[/IMG]
  22. Napisałam do Mosii, ale ona jest chyba z Częstochowy, to też nienajbliżej, choć bliżej niż z Kielc.
  23. Chyba dość blisko... Może to jest jakiś pomysł.
  24. Przepraszam, przerasta mnie to wszystko... Właśnie nie znam. Ekipa, jaka tam dziś pojechała, była z Kielc i jechała w pobliże coś załatwić. Nikogo bliżej nie znam. :shake: Napisałam do paru osób z dogo, ale narazie nikt nie ma pomysłu, co zrobić i kto może pomóc. A to miejscowość w taki ferelnym miejscu, że nie mamy tak nikogo swojego. :shake: W każdym razie dziś sunia dostała dużo jedzenia. Ale to tylko dziś.
  25. [quote name='Basia1968']czekam na Eurane - nie rozumiem tej ciszy:shake::shake: Najpierw jest prośba, a później zero odzewu. Nie tak to miało wyglądać:shake::shake:[/QUOTE] Gdybym mogła się odezwać, odezwałabym się. Nie mogę nawet siedzieć przed kompem z pewnego powodu, nie mówiąc o tym, że mam psa z rakiem i do tego pozostałe psy też chore. A do tego praca na placu. Nie jestem w stanie być na dogo codziennie, choćbym bardzo chciała. :shake: Jak trzymam psa do kroplówki, a potem mam szkolenia, nie mogę odebrać tel. Nie wiem, jak to miało wyglądać, ale w obecnej sytuacji nie jestem w stanie zająć się wszystkim. Prosiłam o pomoc dla suni, nie dla siebie. I nadal o nią proszę. Jak tylko mogłam, weszłam na dogo.
×
×
  • Create New...