MonikaP
Members-
Posts
3601 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by MonikaP
-
[quote name='leepa']No tak mi powiedziała osoba która to studiuje że to właśnie głównie mięso, mleko itd. No ale jak ktoś np. się nastawia na to jeździectwo już, no to na pewno dobry pomysł. Problemem moga być zajęcia z krojenia zwierzaków ale to nie zdarza się wszedzie, ponadto pewnie można jakoś uniknąć. Przyznam że sama rozważałam kierunek i jeszcze mi przez myśl przechodzi...[/QUOTE] Oczywiście, że mięso, mleko, jaja i skóry. Bo po to się uczysz o hodowli poszczególnych gatunków, żeby wiedzieć, jak się nimi zajmować i uzyskać od nich jak najwięcej/jak najlepsze mięso, mleko itd. , i oczywiście, jak je rozmnażać, żeby rosły nowe pokolenia dające przynajmniej tyle samo, jeśli nie więcej mięsa, mleka itd. Hodowla koni jest oczywiście trochę inna, ale masz tego ze 2 semestry, jak dobrze pójdzie, a co z resztą? Anatomii - bo to masz pewnie na myśli pisząc o "krojeniu" na pewno nie unikniesz, będzie na I roku i powiem więcej, wręcz powinnaś się do niej garnąć, bo bez znajomości anatomii trudno sobie wyobrazić dalszą naukę. I prawdę mówiąc ja wolałabym, jak piszesz, "kroić" trochę "świeższe" zwierzęta, a nie - wdychać opary formaliny i bawić się jakimiś rozpadającymi się preparatami - to i ciekawsze, i bardziej pożyteczne ;-).
-
[quote name='leepa']w Olsztynie jest hodowla koni i jeździectwo, polecam ze wzgl. na lokalizację jezioro, od groma zieleni, nauka jazdy konnej w Kortowie co do kierunku zootechnika ogólnie, słyszałam że nie jest to dla miłośników zwierząt bo skupia się na wykorzystywaniu[/QUOTE] Dziwne stwierdzenie. Proponuję sprawdzić najpierw, co oznacza termin "zootechnika". Poza tym można być hodowcą i lubić zwierzęta, jedno drugiemu nie przeczy.
-
Jak w temacie. Czy zaglądający tu koniarze mieli w praktyce do czynienia z naturalną pielęgnacją propagowaną przez dr Strasser?
-
Tosię od szczenięctwa prowadził dr Dąbrowski ze Zbąszyńskiej i to On Ją wyprowadził z nosówki, co było prawdziwym cudem (wzięłam Tosię już ciężko chorą ze schroniska). Natomiast endoskopię robiliśmy (z polecenia dr Dąbrowskiego) we Wrocławiu, u dr Kubiaka; w Poznaniu niestety nie ma tej klasy specjalistów.
-
Moja sunia niestety nie żyje. Umarła 26 lipca. Endoskopia wykazała m.in. bardzo głęboko, aż do mięśni sięgające zapalenie jelita grubego. Leczona była - jako "ostatnią deską ratunku"- bardzo silnie działającym lekiem immunosupresyjnym (przepraszam,nazwy w tej chwili nie pamiętam), ale nie zdążył on zadziałać terapeutycznie, albo zbyt silne były jego działania uboczne i one przeważyły. A być może moja Tosia była już zbyt słaba, żeby znieść takie obciążenie. Chorowała przez cały ostatni rok, a i wcześniej miała problemy z jelitami, jednak poprzednio udawało się je zwalczyć typowymi lekami i dietą. Poza tym Tosia jako szczeniak chorowała na nosówkę i Jej jelita prawdopodobnie już od samego początku były przez tę chorobę osłabione... Mam nadzieję, że dla Twojego pieska uda się dobrać odpowiednie leczenie...
-
Czarny, duży pies z czerwoną obrożą - POZNAŃ - Osiedle Bajkowe
MonikaP replied to lepszy_kosa's topic in Już w nowym domu
To już chyba recydywa... Widziałam parę dni temu ogłoszenia mówiące o tym, że widziano biegającego luzem czarnego psa w czerwonej obroży... -
Ja wiedziałam, że dla Tosi właściwie nie ma już ratunku, terapia, którą przechodziła, była ostatnią deską ratunku, pewnie bardziej dla uspokojenia sumienia... Wiedziałam, że będę musiała niedługo pomóc Jej odejść, ale odsuwałam tę myśl od siebie, nie umiałam jej znieść... Jednak stało się inaczej...
-
Faro kochana, dziękuję....jesteś jedną z osób, której Tosia zawdzięczała życie...
-
Niestety nie umiem edytować tytułu wątku :-(. 26 lipca 2010 moja Tosia umarła, wycieńczona długotrwałą, nie dającą się wyleczyć i kontrolować chorobą jelit. Byłam w tamtej chwili daleko od Niej i nigdy sobie tego nie wybaczę. Wierzę, że nic Jej już nie boli, że szczęśliwa i zdrowa biega po niebiańskich łączkach,wygrzewa się w słońcu i czeka na mnie. Nie umiem nawet powiedzieć, jak bardzo za Nią tęsknię. Gdybym mogła jeszcze choć raz Ją przytulić... Dziękuję wszystkim, którzy 4 lata temu pomogli uratować Tosię i którzy zawsze nas wspierali.
-
Czarny, duży pies z czerwoną obrożą - POZNAŃ - Osiedle Bajkowe
MonikaP replied to lepszy_kosa's topic in Już w nowym domu
Wydaje mi się, że kiedyś miał adresówkę..., ale może właścicielka zdjęła ją z obroży, bo ciągle ktoś do niej w sprawie psa dzwonił... -
Czarny, duży pies z czerwoną obrożą - POZNAŃ - Osiedle Bajkowe
MonikaP replied to lepszy_kosa's topic in Już w nowym domu
Sądzę, że wiem, o jakim psie piszesz. Właścicielka zasługuje na bliższy kontakt ze Strażą Miejską. Tego psa widuję regularnie od paru lat - jest po prostu wypuszczany luzem na całe dnie, albo jego właścicielka nie dba o zabezpieczenie swojego ogrodu i pozwala mu uciekać. Widziałam ją z tym psem na smyczy może raz czy dwa razy i żałuję bardzo, że nie podeszłam i nie nagadałam jej porządnie. -
Czy ktoś ma psa z takim schorzeniem?
-
SCHRONISKO W POZNANIU. POTRZEBNA PPOMOC-wolontariusze!!!
MonikaP replied to ***kas's topic in Już w nowym domu
To nie masz wyjścia, musisz wstawać pół godziny wcześniej i jednak tak długo z nim rano spacerować, aż się nie załatwi. A druga sprawa - jak często piesek je, o jakiej porze i co mu dajesz do jedzenia? -
[quote name='Impresja']rozmawialiśmy sobie z wykładowcami na ten temat :P wsyzstkich bardzo ciekawi jaki bedzie poziom na tych nowotworzonych wydziałach. I czemu 5 lat a nie 5,5 jak wszędzie indziej?[/QUOTE] Przepraszam, te 5 lat to było moje przejęzyczenie. Podejrzewam, że studia będą trwały dokładnie tyle samo, co na innych wydziałach ;-).
-
Myślę też, że powstanie nowego wydziału wcale nie zwiększy poważnie liczby absolwentów - po prostu ci, którzy mają bliżej do Poznania, pójdą tam, zamiast studiować np. w Olsztynie czy Wrocławiu. Koniec końców "ilościowo" wyjdzie pewnie mniej więcej tak samo.
-
Oczywiście, że trzeba się uczyć, dokształcać, specjalizować. Dlatego jeśli student, a potem absolwent nie będzie czuł potrzeby robienia tego, to nie pomoże mu ani wieloletnia tradycja uczelni, ani super zaplecze techniczne. Tak, masz rację, czas pokaże, co będzie sobą reprezentować wydział weterynarii w Poznaniu - ostatecznie będą go tworzyć ludzie, którzy wywodzą się z już istniejących ośrodków ;-). Piszesz, że krzywdząco uogólniam. Cóż, jeśli rekrutacja do kliniki Orzechowskiego była prowadzona m.in. za pośrednictwem ogólnopolskiego portalu weterynaryjnego, gdzie setki absolwentów szukają pracy i wynik był taki, jaki był, to niestety chyba jednak o czymś to świadczy. Nawiasem mówiąc przez ostatnie lata miałam również do czynienia ze "świeżymi" absolwentami weterynarii i ze studentami na praktykach. I powiem Ci,że jeśli młody weterynarz nie umie odróżnić szczenięcia 2-miesięcznego od 4-tygodniowego (choćby po kolorze oczu i zębach), a student po przedostatnim roku nie potrafi domyślić się, co może dolegać kotu z wyraźnymi objawami panleukopenii ("bo myśmy jeszcze tego nie mieli"), to najwyraźniej z naszym systemem kształcenia weterynarzy jest coś nie tak. I nie jest to moja złośliwa aluzja do "ośrodków z wieloletnią tradycją", tylko do całego systemu kształcenia - dokładnie ten sam problem będzie dotyczył wydziału poznańskiego, bo, jak sama zauważyłaś, program będzie wszędzie podobny.
-
[quote name='Justa']Mieli otwierać i w Krakowie i w Bydgoszczy i gdzie tam jeszcze.. ale nie wiem czy chciałabym studiować w miejscu, gdzie weta będzie dopiero 'raczkować'. Jednak wieloletniej praktyki tym 4 wydziłom w Polsce nic nie odbierze ;) Ah i czemu 5 letnie? Skoro weterynaria trwa 5,5 roku wszędzie?[/QUOTE] Hehe, chyba sama z wrażenia dopisałam te "5-letnie", albo komunikat poprawiono, bo teraz widzę, że mowa jest po prostu o studiach jednolitych magisterskich :-D. Myślę więc, że będzie tak, jak piszesz - będą 5,5 letnie.
-
[quote name='Justa']Dokładniej ja napisałam - i było to z niejakim przekąsem. Bo czasem ludzie sobie sprawy nie zdają i myslą, że będą w czasie studiów zajmować się tylko pieskami i kotkami. [/QUOTE] Zatem masz odpowiedź, dlaczego absolwenci weterynarii nie mogą znaleźć pracy. Skoro nawet praktyki " w gnoju" są dla niektórych nie do pomyślenia, to co dopiero praca zawodowa.
-
Justa, może i będą 5,5 letnie, a w komunikacie na ten temat podano "5 lat", nie wiem i to chyba nie ma większego znaczenia. Myślę też, że nie przeczytałyście dokładnie tego, co napisałam. Na UP [B]jest [/B]zaplecze dla weterynarii, a poza tym będzie to robione we współpracy z Uniwersytetem Medycznym. Talagia, tak, na UP od kilkudziesięciu lat działa katedra weterynarii (kiedyś się to nazywało "weterynarii rolnej"), która posiada także na terenie UP klinikę - część jest ogólnie dostępna dla pacjentów "z miasta", a część (która teraz wreszcie będzie w pełni wykorzystywana) od wielu lat przygotowana pod kątem dużych zwierząt. Myślę więc, że nie ma w tym nic dziwnego, że od dawna myślano o uruchomieniu oddzielnego kierunku. I myślę, że nie ma sensu się kłócić o to, czy to dobrze, że będzie jeszcze jeden wydział weterynarii, czy nie. Ja się cieszę, że będzie, bo moja córka nie będzie musiała wyjeżdżać, żeby studiować. To, ile absolwentów opuszcza co roku wydziały weterynarii jest podyktowane głównie tym, ilu najpierw jest przyjętych, a chyba nie chodzi tu o nic innego, jak tylko o pieniądze. Może dla wszystkich zainteresowanych lepiej byłoby, gdyby studentów weterynarii było mniej, ale żeby mieli szansę na lepsze wykształcenie. To, że potem są bezrobotni - cóż, jeśli ktoś liczy na to, że zaraz po studiach zacznie pracować w swoim pięknym, świetnie wyposażonym gabinecie w centrum wielkiego miasta i będzie od początku zgarniał wielkie pieniądze, to rzeczywiście szanse na pracę ma niewielkie. Za to brakuje weterynarzy zajmujących się dużymi zwierzętami, bo nikt nie chce się babrać w gnoju (jak to ładnie ktoś w tym albo innym wątku napisał ze zgrozą, że na weterynarii trzeba mieć praktyki w oborze - tak, jakby nie było to najbardziej naturalną rzeczą na świecie) i siedzieć na wsi. A ja się z tego osobiście bardzo cieszę, bo dzięki temu moja córka będzie miała pracę po studiach - właśnie chce się babrać w gnoju. Powiem Wam też historyjkę. Na pewno słyszałyście o Panu Januszu Orzechowskim. Otóż jakiś czas temu otworzył fundację, przy której miała działać super wyposażona klinika. Chyba przez rok szukał do niej lekarzy - i na etat, i na staż, i na praktyki, oferując może nie ogromne pensje, ale miejsce pracy o wysokim standarcie. Nie zgłosil się nikt, kto reprezentowałby sobą jakikolwiek poziom - do tego stopnia, że weta, który w końcu został tam zatrudniony, musial wyrzucić za spartaczenie prostych zabiegów. I...niedawno ogłosił, że klinikę zamyka, a weterynarzy sprowadzi zza granicy, bo u nas nie ma z kim rozmawiać. Tak właśnie kształcą nasze szkoły z wieloletnią tradycją. Może więc zamiast torpedować powstawanie nowych wydziałów weterynarii podjęłyby działania, aby poprawić jakość kształcenia na swoich, zamiast przyjmować maksymalną ilość osób.
-
SCHRONISKO W POZNANIU. POTRZEBNA PPOMOC-wolontariusze!!!
MonikaP replied to ***kas's topic in Już w nowym domu
Zeberko, ja również wiem sporo o schronisku, ale Twoje informacje są już "lekko" nieaktualne ;-). -
[quote name='Saint']To nie jest wszystko takie jasne i oczywiste, ale dyskusja o wyższości jednej uczelni nad drugą chyba nie ma sensu :)[/QUOTE] Oczywiście,że nie ma sensu :-). Akurat znam obydwie te uczelnie, że tak powiem, z "wielorakiej" autopsji i wiem, że kierunek tak praktyczny, jak weterynaria nie powinien być prowadzony przez "akademików". Nawet wiedzę teoretyczną przyszły weterynarz powinien otrzymać w kontekście jej powiązań z praktyką. Zresztą UAM "dostał" już bioinformatykę, o ile pamiętam :-P .
-
[quote name='Saint']Ciekawość jest moim naturalnym stanem umysłu ;) Piszesz o wykładowcach, ja mam na myśli zaplecze techniczne, którym dysponuje UAM, a którego nie ma UP. Tego się ot tak nie przeskoczy. A wykładowcy.. Raz, że na UAM nie brakuje specjalistów, dwa że popularne ostatnio są stanowiska profesorów wizytujących, czy nadzwyczajnych. Oczywiście profile obydwu uczelni są nieco inne, ale kto wie, czy nie lepszym wyjściem byłoby poprowadzenie wety jako makrokierunku - z korzyścią dla studentów.[/QUOTE] Hmm...jeśli chodzi o technikę, to myślę,że UP też nic nie brakuje, a wiem, że będzie jeszcze lepiej ;-). Poza tym tam już jest katedra weterynarii z całkiem niezłym weterynaryjnym zapleczem techniczym ;-) Tak czy owak na całym świecie weterynaria jest prowadzona przez uczelnie rolnicze.
-
[quote name='Saint']Magisterkę robisz, czy doktorat? ;)[/QUOTE] Aleś Ty ciekawy ;-). Zbieram materiały do magisterki ;-) , ale mój związek z uczelnią się do tego nie ogranicza ;-). Nota bene poza weterynarią, a właściwie w związku z nią będą się dziać jeszcze inne ciekawe rzeczy, ale dopóki oficjalnie się o tym nie mówi, to i ja nie mogę ;-). Linka, moja córka się na ten pierwszy nabór załapie :-).
-
[quote name='Saint']Moniko - pracujesz na UP? ;)[/QUOTE] Na razie jeszcze się tam dokształcam, ale zamierzam pracować ;-).
-
[quote name='Linka']tak samo jak w roku 2009 i 2010, gdzie też miała być otwierana weta? :)[/QUOTE] Nie, Linko, wczoraj Senat UP podjął stosowną uchwałę o uruchomieniu tego kierunku, a było to przygotowywane "na poważnie" już od zeszłego roku.