Jump to content
Dogomania

brazowa1

Members
  • Posts

    26461
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by brazowa1

  1. Dokładnie. Nie ma otwierania drzwi od samochodu,dopóty nie ma smyczy w ręce. Ludzie lubią,zwłaszcza przy przestarszonych ,nieruchomych,leżących pieskach,otwierać niefrasobliwie drzwi "bo przeciez pies lezy". Osobiscie znam taka jedna sunie,która przyplaciła to zyciem.Dała susa z samochodu prosto na obwodnicę.
  2. [quote name='ladySwallow']No przecież chodzi o identyfikator tylko na czas podróży... To ma być zabezpieczenie w razie "w", jeśli suka jakimś cudem wypnie się z szelek i obroży, w co nie wierzę.[/QUOTE] to ma byc zabezpieczenie nie na czas podróży,bo podrózowac bedzie pod opieką.Tylko zabezpieczenie na długi czas,gdyby w razie Niemca suce udało sie pojśc w długą.Oczywiscie w to nie wierzę,ale....ale....
  3. [quote name='zerduszko']Swiss tyż dinozaur, ino on t-rex;) [B]Dziś jak zjadłam obiad, Swiss wskoczył łapami na stół i dawaj talerz wylizywać. Niewiele myśląc[/B] wyjęłam mu spod pyska, kazałam spadać[/QUOTE] Myslałam,ze napiszesz,"niewiele mysląc walnełam go w łeb",serio,az sie prosiło o takie dokończenie.
  4. I maja fatalnie słabe kółka,sa jednorazowe,wiec karteczka oklejona taśmą,jako drugie zabezpieczenie-tez sie przyda.
  5. Zrobiłam sobie wspominki. Chyba to było najbardziej niezwykłe,pamietacie? http://www.dogomania.pl/threads/102655-szczeniaczek-jest-juz-duzy-i-ma-dom-)?p=16133463#post16133463
  6. Tego wątku nie moge zapomniec i tego psa. Spokojnie wszystko opisane ,ale przy tym psie doświadczyłam autentycznego cudu. Wyobraźcie sobie,ze za 2 godziny jedziecie po szczeniaka z nosówką,odebrac go z DT. I kompletnie nie wiecie,co zrobić.Wszyscy naokoło maja psy. Jesteście bez planu,odebrac musicie.Opcje przetrzymania zwierzaka u niezapsionych ludzi-wykorzystane,nie ma czasu na ogłoszenia,na nic. Za 120 minut zostaniecie w samochodzie z psem,który byc może umrze,do schroniska trafić nie moze,bo tam umrze na pewno. I co wtedy sie robi? Czeka sie na cud,szantażuje św Franciszka. Bo może byc tak,jak wtedy-dzwoni telefon,obcy numer,słyszysz głos człowieka,który nawet nie dzwoni w sprawie konkretnego psa,tylko,żeby sie ogólnie poradzic w sprawie wyboru rasy (znalazł nr w necie,w jakims ogłoszeniu,stwierdził,że moge mu doradzić). Człowiek mówi o owczarku,którego mieli,rozważa dobermana,a ty masz głowie "on weźmie tego szczeniaka,on własnie dlatego teraz dzwoni,bo ma go uratować, tylko jeszcze o tym wie". I tak sie stało.
  7. suni tez opusciła schron,byc moze to własnie ona trafiła najlepiej...
  8. Dopóty Mika żyje-to tak, może się zdarzyć. Chociaz watpie,ale wykluczyc nie mozna. Jak mi tamtego lata było głupio-kąpałam go na Twój przyjazd,wyczesany,ze wszystko pięknie,Hop sie dobrze czuje,a potem Ty przyjezdzasz,Hop po operacji i tak naprawde odwiedziłas sucharkowate zwłoki. Czułam sie strasznie,bo sama go z tymi guzami pokazałam lekarzowi i tak się "ślicznie" pieskiem zajęłam,że mało nie umarł.
  9. Bo jakby sie zdecydowac,czy klapnięte ma tez stać albo to stojace ma klapać to jeszcze dałoby radę podklejać. Ale w sumie to bez sensu.
  10. Bajek nie zyje. Umarł na moich rekach. Bardzo źle sie czuł,mialam go zabrac do weta,czekałam na taksówkę.Wyszedł o własnych siłach z boksu,na smyczy,wyszedł za bramę schronu,wzięłam go na rece ,minęło kilka sekund i po prostu umarł. Nagle,szybko.
  11. Futerał ma niezły. I te uszy mu tak zostaną? Ile on ma miesięcy?
  12. Ginia, Grand jest wyżełkowaty,ładny :) Uwielbiam wyżlaste psy,sama tez mam takiego. U Stworka coraz lepiej. Potrafi zostawic jedzenie w misce,nie je na zapas-uwierzył,ze tutaj nie bedzie głodował. Na żeberkach pomału pojawia sie tłuszczyk,a przede wszystkim-porasta,nie ma łysego na pleckach,ogonek przestał był jak u lwa:)
  13. Wooooooooooooooooow,Malawaszko,dopiero zauwazyłam,że my z tego samego rocznika Dogomanii.
  14. Avii,dziękujemy z całego serca. Kasia77 to DT,którego na Dogo coraz mniej,pojedyncze osoby pomagaja jak Ona - z potrzeby serca. Dobrze podlinkuję,masz rację.
  15. Wczoraj rozmawiałam. Wszystko dobrze,w najlepszym porządku,mineły wszystkie problemy (procz sikania,nie wytrzymuje długo),własciciele dobrze zinterpretowali,że pies przez pierwszy miesiąc był w szoku,teraz ani nie szczeka w przestrzeń,ani nie znaczy chaty,ani nie biega po mieszkaniu,jest spokojny i wyluzowany. Najwieksza radośc,ze nawet przestał kulec na przednia łapke,co zdarzało mu sie po dłuższym spacerze ( w schronisku tak mial,zwyrodnienie stawu). Z sikaniem jest tak,że Hop pokazuje chęc wyjścia,ale jeżeli akurat nie ma nikogo w domu,to nasika. Musi po prostu,natomiast nie ma to juz nic wspólnejgo z bieganiem i znaczeniem.Wypuszczenie na siku,tak co 3 godziny musi być.W nocy spokojnie spi. Chce mi sie tam pojechac,ale poczekam na wiewiorkę,gdy przyjedzie. Poza tym boje sie,ze troche by go to mogło jeszcze rozwalić. Coś Wam pokażę. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images39.fotosik.pl/533/d73ef32483f58eabmed.jpg[/IMG][/URL] To fotka z lata,gdy zabrałam go do weta,przyjechałam wieczorem do schroniska i wiedziałam,ze jeżeli ma mu cos uratowac zycie,to kroplówka podana TERAZ a nie nazajutrz.Myslę,ze to była rzecz,ktora przywrociła go do swiata zywych. Hop,który lezy jak szmata i pozwala sobie gmerac w zylach,gdy normalnie nie pozwalał dotknąć łapy.Zrobiłam ta jedna fotkę,z myslą,ze gdyby były potrzebne bazarki,bede musiała ją wkleić. Na szczęscie obyło sie bez tego. Miał minimalne szanse na wyjście z tego,przewracał sie,był zapadniety,nie jadł,nie pił.Wynosiłyśmy go z boksu.I tak przez póltora tygodnia.Każdego dnia słabszy i chudszy.Ale zawsze zdobywał sie na jedno gdy przychodzilam,trupek robił ogonkiem pac-pac,tylko na tyle starczało mu siły. Była jedna rzecz,która dodawała mi otuchy-gdy czysciłam mu nos z zaschniętego gluta,gdzies cichutko,jak dalekie brzęczenie muchy słyszałam wrrrrrrrrrr wrrrrrrrrr .Uczepialam się myśli,ze dopoty warczy,to jest nadzieja. Był krytyczny dzień,bo pies coraz gorzej sie czuł. Wolontariuszka wniosła go do pokoju socjalnego. Opiekun psów jadł kanapkę,Hop,jakby uniósł głowe i zawęszył,ten dał mu kawałek kiełbasy,Hop myslał,myslał i wziął do pyska.Ten opiekun bywa czasem sfochowany,ale tego mu się nie zapomina,ze oddał psu kanapke,bo pies chciał ja zjeść.Miałam przez chwilę takie...cholera,ta sół w wędlinach,te konserwanty,ale co tam.Ważne,zeby pies na nowo zaczął jeść. Po wyzdrowieniu,Hop bardzo sie zmienił w stosunku do mnie. Nawet miałam hehhehe,mysli,ze zrobiły sie z niego flaki z olejem,a ja lubiłam w nim ten mocny charakter. I ten dreszczyk emocji,czy wyczeszę mu tyłek bez kagańca,czy nie.
  16. Poznałam ukrytą jaanke parę dni temu. Fajnie,ze sie odezwałaś :) Liko,nie skreslamy wszystkich rodzin z małymi dziećmi,bywaja wśród nich faktyczni psiarze,ale rzadko :] Dla mnie kobieta,która do 2-3 latka chce pieska,z reguły chce odpocząc od dziecka. I teraz pies niech się zajmuje dzieckiem. Chyba,że jest to psiara,ale wtedy z reguły mówią-mielismy zawsze psa,nasz odszedł,gdy dziecko miało roczek i czekaliśmy,aż bedzie na tyle podrosnieta,aby znowu czasowo pozwolic sobie na pieska. Ilośc zwrotów psów,z rodzin z małymi dziećmi jest porażająca. I nieważne,czy wezmą szczeniaka,czy doroslego. Najbardziej to widac w schronisku; 50% psów wyadoptowanych do rodzin z maluchami wraca,jak nie po 2 tygodniach ,to po kilku miesiącach. A przeciez rzadko takie rodziny psa adoptują-bo nie ma odpowiedniego lub zaden z proponowanych im sie nie podoba. Myslę, ze w przypadku Natalii, to babka,jakos tam sfrustrowana zyciem, miała wizję; ładnie ubrane dziecko,mamusia,ładny piesek, ida sobie na spacerek po parku,po obiedzie dziecko bawi się ze slodkim pieskiem. Pies miał poprawic jej jakość życia,a tu niespodzianka! Babie nie był potrzebny behawiorysta dla suni , tylko psycholog dla niej. Transportujemy psy - czasem,gdy trzeba. Przyznam,ze w poczatkowej fazie Dogomanii, kiedy to zdarzylo sie kilka razy, psy miały wiecej szcześcia niz ja rozumu. Poprzeczke dla transportowania psów podniosła niesamowicie Zula od Dino,która 15 godzin,w jedna tylko strone jechała po dużego,starego psa.Trzema roznymi srodkami transportu.Potem 10 godzin spędziła w Sopocie,z psem i dalej 15 godzin w drugą. Zobacz Akuszko,Kaja od Saszy tez jechała sama po pieska,mimo dwojki małych dzieci. Jeżeli ludzie nie maja w sobie takiej motywacji,aby jechac po psa,to skąd beda brac motywacje do walki ,gdy pojawią sie problemy. Zawsze wtedy wygodniej mysleć "zostałam wrobiona w tego psa". No,namądrzyłam się,prosze te złote mysli opublikować :)
  17. 3 lata temu ogłaszłam jużaka,10cioletniego. Notorycznie dzwonili do mnie ludzie o tego 10ciomiesiecznego psa. LUDZIE NIE CZYTAJA. [COLOR=lemonchiffon]Tamten pies nie znalazł domu,obłędny,łagodny juzak zdechł w schronisku[/COLOR]
  18. Wszpasiu...5 lat temu,kiedy szczepionka p/ wscieliznie w Polsce kosztowała 10 zł,w Holandii kosztowała 20 euro. Takie sa przebitki cenowe-nieadekwatne zreszta do umiejetności.Sterylka dwudziestokilowej suczki w Polsce ok 300 zł,tam (nie wliczając wizyt po zabiegu) 350 euro,kastracja 250.
  19. Zaborczy tzn? Na FOTKI czekamy,piesek sie zmienia,trzeba dokumentować .
  20. [quote name='gameta']No własnie gryzie mnie to jak diabli, ale obiecałam sobie, że się tam więcej nie odezwę, póki pies u niej. Potem sobie nadrobię. Stawiam na wrzask, pewnie też lanie, i na notoryczny foch na psa... nooooo,ja dopiero teraz przeczytalam,jak tam,na jednym watku,Balbinki zdaje się,Betbet ostrzegała dziewczyny,miło,kulturalnie,ale wprost pisała,dlaczego uważa pomysł adopcji za wysoce ryzykowny. I jakas durna baba pluła tam najbardziej na Betbet,juz tak po chamsku,więc wysłałam jej dziś obszerna prosbe o wsparcie dla psa,którego NataliaJ. wywala z domu. Zeby na pewno nie przeoczyła. Ciekawe,czy zamierza przeprosic Betbet.
  21. Jednego możemy byc pewne-Czartek nie marznie,pomimo budy. Jest tak gruby i ma gęsta sierść,że niestraszne mu zimno.
  22. to nie tylko pieniądze-także opieka pooperacyjna,tego sie chyba ludzie boją. Znam dwie,co adoptowały z guzami-Kasia 25 i Wredne Słonko,czyli jest szansa.
  23. Kasiu,czy ona juz ma tę zaskakująco miekka w dotyku sierść?
×
×
  • Create New...