Jump to content
Dogomania

Kudłata

Members
  • Posts

    289
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Kudłata

  1. Tak dla zainteresowanych - Cezar już w Rzeszowie u Renaty z którą jedzie jutro dalej. Podróż zniósł bardzo dobrze. Grzeczny, ale bardzo żywiołowy dobek :loveu:. Zdjęć niestety nie mam, bo podróż obfitowała w przygody (bez winy Cezara) - powrót z Przemyśla zajął nam patrząc teraz na zegarek 5 godzin :roll:. Dobuś był bardzo cierpliwy. Też jestem ciekawa kto prowadzi tą adopcję... Nie byłyśmy w stanie uzyskać informacji, kto ma dokumenty adopcyjne, czy mamy je wziąść ze sobą czy nie, czy wszystko z domem docelowym jest ustalone, no i jak z rozliczeniem za paliwo i opłatę adopcyjną. Niepewnie się czuję wioząc psa, niewiedząc co dalej. No i nie potrafiłyśmy odpowiedzieć na pytania Renaty.
  2. Dobermanami zajmuje się m.in. Karusiap, Jagienka i są w miarę blisko ;), zajęły się naszym Hektorem :lol:. No i ogólnie Nadzieja Dobermana, tutaj link do ich ogólnego wątku [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f28/nadzieja-dobermana-aktualne-info-www-nadzieja-dobermana-pl-pomoz-dobeczkom-35110/[/URL]
  3. za pomocą ręki, nie od ręki ;), przejęzyczyłeś się :lol:.
  4. Oj, więcej zdjęć też bym chciała :lol:, niestety ja sama mam tylko jedno zdjęcie Snieżki jeszcze z 2006 roku ze schroniska (i szczerze mówiąc nie otwieram nawet folderu z nimi...).
  5. [quote name='j3nny']komentarze w stylu "po co jej był DS" biorą się stąd, że w ciągu kilku tygodni ze schroniska szczęśliwa i zdrowa Śnieżka ląduje w DT, [/quote] Polemizowałabym z takim stwiedzeniem :roll:. Kasi jest pewnie przykro, że nie macie do niej zupełnie zaufania, do tego nałożyły się inne przykre osobiste sprawy i stąd żal. Piszecie, że stajecie się podejrzliwe w wyniku nieudanych adopcji, ale pamiętajmy ile było udanych. Ja do tej pory nie mogę uwierzyć w kilka adopcji orzechowskich psów i naprawdę jestem wdzięczna, że udało mi się poznać kilka naprawdę wyjątkowych osób. Faktycznie patrząc na to co się dzieje dookoła człowiek traci zaufanie i szacunek do ludzi, ale dobre osoby też istnieją, staram się w to usilnie wierzyć ;). Co do zdrowia Śnieżki to nie pierwsza nasza sytuacja, kiedy po trafieniu psa ze schroniska do nowego domu ujawniają się nagle problemy ze zdrowiem. A że z adopcjami dobijamy setki to chyba mogę mówić o jakimś doświadczeniu. Nie wiem, może to stres, może zmiana środowiska, pożywienia. Ważne żeby teraz było już lepiej.
  6. Super, że wszystko ok. Ja dopiero dotarłam do domu i martwiłam się trochę, że wieści nie będzie... Na szczęście Kasia jest już na miejscu. Faktycznie książeczki nie ma Śnieżka, ale zaświadczenie trzeba będzie Sabinie przesłać, bo szkoda suczkę osłabiać ponownym szczepieniem na wściekliznę. Kasiu pewnie Albiemu będzie wydzwaniać do Ciebie jutro, musimy się dogadać jak pomóc finansowo Sabinie. Naprawdę super, że jest już ok :lol:.
  7. Od jutra będziemy molestować Kasię o zdjęcia :cool3:.
  8. Jest lepiej, być może mimo moich obaw diagnoza była prawidłowa i zadziałały antybiotyki i leki przeciwzapalne. Sabina była dzisiaj ze Śnieżką na wizycie kontrolnej u weta. Dostała jeszcze na wzmocnienie kroplówkę, antybiotyk, leki osłonowe. Zaczyna sama jeść, pić nie za bardzo chce, ale jeżeli już zacznie to dużo. Tylko, że z tym piciem to u Śnieżki zawsze było różnie. Sabina wybierała się dzisiaj pod wieczór na króciutki spacerek z nią. Jutro wraca Kasia do Krosna i wiem, że na pewno zaraz do Śnieżki zajrzy. Będziemy myśleć, co dalej. Na pewno trzeba zrobić badania krwi, żeby zobaczyć co tam się dzieje. Czy nerki albo wątroba są ok. Ale jest dobrze :lol:.
  9. Są pierwsze wieści o Śnieżce, Albiemu nie wytrzymała i obudziła Sabinę. Jest lepiej :lol:. W nocy Śnieżka zjadła troszkę i zrobiła normalną koopę :lol:. Nie jest już tak osowiała. Sabina pojedzie z nią do weta na kontrolę jak tylko troszkę się ogarnie. Trzymajcie kciuki. Nietety ja wychodzę z domu, a Albiemu nie ma netu, więc możliwe, że dalsze wieści wieczorem. Miejmy nadzieję, że już będzie tylko lepiej.
  10. Charly widzę, że szukałyśmy w tych samych miejscach ;). Ja nawet zapędziłam się na forum świnek morskich... Dziękujemy Mru za baczną opiekę nad wątkiem i ekspresowe zmiany tematu :Rose:.
  11. Mru, mam prośbę - napisz moze w tytule, że szukamy weta w Krośnie. Może ktoś zauważy. Bo zastanawiam się co zrobić jutro jeżeli nie będzie poprawy u Śnieżki. Wet, którego polecono Sabinie to ten u którego była. Nie wiecie, czy jest możliwość przeszukania użytkowników dogomanii pod kątem miejsca zamieszkania?
  12. [quote name='Charly'] Tylko teraz trzeba myslec co z mala. czy tam zostanie, a jesli nie to gdzie pojdzie. quote] Sabina nie myśli o oddaniu Śnieżki, wspomniałam o Przemyślu, bo tam znam jedną dobrą lecznicę, no i kierownik na miejscu. Po prostu nie znam wetów w Krośnie... Nie wiem, czy ufać diagnozom i to jest najgorsze. Pieniądze na pewno tak, rozmawiałam z Albiemu, mamy trochę schroniskowych zaskórniaków i na pewno Sabinie pomożemy. To trudne zaadoptować niewidomego psa ze schroniska i od razu na starcie dostać coś takiego :-(.
  13. Przepraszam, że dopiero teraz piszę, ale wisiałam na telefonie pomiędzy Albiemu, kierownikiem schroniska, wetem i na gg z Sabiną. Do tego dogo mi nie chce działać. Po pierwsze szukamy dobrego weta w Krośnie, takiego z polecenia. Jeżeli macie jakieś namiary lub miejsca gdzie można się o to popytac to bardzo prosimy o pomoc. Nie jestem pewna diagnozy - zapalenie jelit. Chciałyśmy Sabinę wysłać do całodobowej lecznicy, niestety okazało się, że przyjmuje tam wet u którego była wcześniej tz dzisiaj ok. 17. Więc bez sensu. W tej chwili Śnieżka jest po kroplówkach, antybiotyku i nifuroksazitcie. I nie ma oczywiście mowy o usypianiu. Jest osowiała, ale w miarę przytomna. Nie je. Sabina poi ją wodą ze strzykawki. Wszystkie jesteśmy w kontakcie, żeby nie było wątpliwości ;). Po prostu na dogo czasami brakuje czasu. Wiem, że się martwicie. Ale prosimy o trochę cierpliwości. Zdecydowaliśmy, że czekamy do rana i zobaczymy, czy jest poprawa. Chcemy diagnozy innego weta tylko chcielibyśmy, aby to był dobry wet :roll:. I tu problem. Jest koncepcja, abu zawieźć ją do weta do Przemyśla, ale to 100 km w jedną stronę. I nie mamy jej gdzie podziać, bo chyba nie w schronisku... Nie wiem. Najbardziej boimy się, że mogłaby to być parwowiroza... Niestety nie miałam z parwo styczności i nie wiem do końca jakie ma objawy. Nasz wet rzeszowski po konsultacji stwierdził, że raczej nie ale... Może tylko panikuję. Albiemu będzie z samego rana dzwonić do Sabiny, pytać się co i jak, będą decydować co dalej. Ja niestety jestem niedostępna jutro do wieczora, Albiemu nie ma internetu. Nie wiem jak Was zawiadomić. Więc możliwe, że nie będzie informacji do wieczora. Ale postaram się jakoś przekazać wieści.
  14. Myślę, że Kasia pisać teksty będzie nadal, tylko ma problemy z internetem więc nie może na bierząco śledzić wątków.
  15. Nie tyle zajmowałam się adopcją suczki co ją do DT zawiozłam:roll:. Kasia dzwoni do mnie cały czas, tylko, że ja rzadko jestem na dogo, a w ostatnim czasie już zupełnie. Zostałam pogryziona, byłam na pogrzebie i mam dramat w firmie to w takim skrócie. Nie wiedziałam, że są jakieś wątpliwości, bo nikt mi nie powiedział. Zresztą od dawna wiadomo, że kontakt ze mną to tylko nie przez internet ;).
  16. O i skoki przez przeszkody są :evil_lol:.
  17. O proszę o tych samych porach zaglądamy tutaj :lol:. Pamiętaj też, że jak cos to postaramy się pomóc w razie czego - pomimo odległości coś się wymyśli. Skoro znasz z autopsji to wiesz, że każde świństwo trzeba wyleczyć do końca i tyle. Trzymaj sie, pewnie jak coś bierzesz to pewnie nie możesz, ale co tam dobre grzane piwko pewnie by pomogło trochę...;)
  18. Kacha nie martw się - też czuję się obrażona :diabloti:, bo okazało się, że skoro nie mam milona postów na dogo to już nie jestem wolontariuszem w Orzechowcach :roll:...
  19. [quote name='Neczka']Kolejna rzecz........... Dlaczego na forum goldenów piszesz, że wolontariusze byli o wszystkim poinformowani ? :splat::splat: :niedowia:[/quote] Neczka przypominam, że adopcją i wolontariatem w Orzechowcach zajmuję się dużo dłużej od Ciebie...
  20. Rafał nie strasz, a zapalenie płuc to nie zabawa - bez szpitala tego nie wyleczysz!! - znam z autopsji. Będzie się ciągnąć do końca życia. Jak coś to jakoś zorganizujemy opiekę nad Zarką, bo Ty zdrowie musisz mieć w porządku :mad: (bo kto będzie ją brał na długie zimowe spacery). Daj znać co i jak.
  21. Taa, ale jak trzeba zawieźć gdzieś psiaka to wszyscy znają mój numer telefonu... Nie odzywałam się, bo moja zostałyśmy z moją suką pogryzione przez rąbniętego psa sąsiadów i się leczymy... To, że nikt na wątku nie pisze to nie znaczy, że coś strasznego się dzieje. Śnieżka ma specjalne miejsce w sercach nas wszystkim i wszyscy chcemy dla niej dobrze. I ciekawe, że nie jestem uznawana za orzechowskiego wolontariusza...
  22. Słuchajcie, poczekajcie cierpliwie aż Kasia napisze. Wtedy się wszystko wyjaśni. Jestem w stałym kontakcie telefonicznym z nią, więc nie uważam żeby wolontariusze orzechowscy zostali od Śnieżki odsunięci... Jak coś to proszę dzwonić do mnie :cool3:.
  23. Taki psiak kochany, a jakieś paskudztwa ciągle się ciągają za nim :mad:. Jejku 25 kg, moja suka dobija 40, a pamiętam, że jak się bawiły razem to wydawał się dwa razy większy.
  24. Dziewczyny jak tam? Byłyście w schronisku? Bo ciekawa jestem, ja znowu nie dałam rady, ale leczę razem z moją suką rany wojenne... Piszcie niedobre.
×
×
  • Create New...