Jump to content
Dogomania

Pysia

Members
  • Posts

    6911
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Pysia

  1. [quote name='Crys']Śliczna ta nasza Kikusia :smile: Cieszę się że nie musiała długo siedzieć w schronisku :smile:[/QUOTE] Kiki ma swój własny wątek ;) [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/234317-Kiki-nie-pasowa%C5%82a-do-schedy-Popatrz-w-jej-oczy-i-pokochaj[/url] Zapraszamy [quote name='Hanna R.']Taka mała ślicznota ! Razem z braciszkiem nie będą ważyć więcej niż Luśka ...:cool3:[/QUOTE] A Ty nawet nie zauważyłabyś, że masz kolejnego psa :cool1:
  2. [quote name='iwonamaj']Pysiu, może zostaniesz wspól- adminem wydarzenia? Na bieżąco mogłabyś dopisywać, uzupełniać... Ja mam już tak dużo wydarzeń... Dodaj mnie do znajomych, a ja Cię dopiszę, ok?[/QUOTE] Boszzzzzzzzz.... Wysłać zaproszen ie potrafię, więc zrobiłam to. Ale nie wymagaj ode mnie abym umiała coś robić na necie poza wstawianiem fot :oops: Spróbuję w każdym razie. Ale jakby coś, to jutro biegnę do pracy. W dniach roboczych to u mnie cieżko z czasem. Dobrze będzie jak raz dziennie wejdę tutaj. [quote name='iwonamaj']Widzę, ze Kikunia będzie miała ogłoszonka :lol: A tekst do nich piękny, wzruszający :-(...[/QUOTE] Tak. Będzie miała ogłoszenia :) Tekst tak mi się napisał. Może zbyt ckliwy, ale chyba to dobrze. Zreszta... Nie da sie opisac samotności, niepewności, zimna. Nic nie jest zbyt ckliwe. Chyba będę miała problem z Kikusią. Własnie zwymiotowała. Już nie papu, ale lepkie wodniste coś w kolorze rozwodnionego barszczu czerwonego. A zaraz cos co wyglądało dosłownie jak spora ilość flegmy. Temperatury nadal nie ma. Ale zdumiewa mnie to jej ciągłe spanie. Cos jest nie tak. Chociaż mam nadzieję że tylko panikuję. Co to może byc? Te wymioty? Cioteczki litości bo ja w dużych zwierzach siedziałam i do tego kudłatych. Takie nie kaszlą, nie mają katarów i ogólnie są z takimi sprawami twardsze. A ta pchła.... Mała, krótkowałosa- totalne przeciwieństwo. Tak sobie myślę. Tyle psów miałam. Tyle wiem na temat hodowli, rozrodu, genetyki, chorób bakteryjnych a totalnie prawie nic nie wiem na temat wymiotów u psa :crazyeye: Myślicie ze ona może mieć angine? Nie kaszle, więc kaszel kenelowy chyba nie. Tfu tfu ! Bo moja starowinka ma odpornosć ju z gorszą a lepiej dla niej aby kaszlu kenelowego nie złsapała. Kikusia nie chce iść teraz nawet na dwór na wieczorne siq :( Biedna :( Oczka ma z lekką roką w kącikach. Zobaczymy co będzie rano.
  3. Super :) Wielkie dzieki w imieniu małej. W ogłoszeniach możnaby dopisać, ze braciszek Kiki- podobny do niej ( ma półtora roku) nadal jest w schronisku w Sosnowcu i dalej marznie.... Dopisuję moje spostrzezenia do tych z pierwszego postu: 12. Kiki stróżuje na podwórku. W domu na razie nie. Ale tez jak do tej pory tylko jeden człowiek przyjechał do nas. I powitany był na podwórku. 13. Jest, ale jakby jej nie było. Pies dla ludzi, którzy chcą mieć po prostu pupila. Nie liczyłabym na chęć pracy z jej strony z człowiekiem. Kocha, ale nie absorbuje czasu. 14. Nie jest odwoływalna. Jak sie zainteresuje czymś to można sobie wołać. Spacerki więc wyłącznie na smyczy. Chociaż popracujemy z linką na dworze i zobaczymy. Problem polega na tym, że ona nie jest łakomczuchem. Smaczki ja nie interesują. Zabawki tez nie. Na razie nie znam rzeczy na która się skusi. 15. Mimo iż żyła z drugim psem to nie ciągnie do nich. Woli sobie sama pospać w piernatach zagrzebana.
  4. Poproszę. Tylko nie wiem jak to wygląda. Nigdy w ten sposób nie szukałam psu domu ...
  5. I znowu podziękowania :) Udostępniłam wydarzenie i posłałam dalej :) Kiki troszkę zjadła na obiad. Jak ptaszynka. Małe psiaki są takie ekonomiczne. I znowu poszła spać na piernaty. Jest, a jakby jej nie było. Już nie pokasłuje ani nie wymiotuje. Czyli raczej odrobaczanie było efektem nocnej przygody. Myslę, że bardzo nadaje sie dla starszej osoby. Dużo ruchu nie potrzebuje bo na spacerku po pół godzinie prosiła juz na raczki. Na dworze chwilę pobiega po placu i zmyka pod drzwi domu. Ale gdyby zamieszkała u kogoś starszego, to trzeba brać pod uwagę że ona i 15 lat może jeszcze żyć. I nie może znowu nie pasować do schedy.... Wymysliłam jeszcze taki tekst: " Mój pan znikł. Zostałam ja i mój młodszy brat. Na szczęście jest syn mojego pana. Przeciez on nas nie skrzywdzi- prawda? Codziennie podchodzę do syna mojego pana, opieram łapki na jego nogach i wzrokiem pytam kiedy zobaczę mojego ukochanego człowieka. On mówi" Umarł".Co znaczy " umarł" ? Nie rozumiem.... Syn naszego pana zabrał nas do auta. O jak cieszylismy się oboje! Pewnie nas wiezie do domu. Do pana! Hura! No ale co to? Gdy wysiedliśmy z auta przywitały nas jakies przykre zapachy. I szczekanie wielu psów. Nie szczekały wesoło. Boję się.... Mój braciszek też. Przytuliliśmy się do siebie.... Zostawił nas. Do tego rozdzielono mnie z bratem. Nie podoba mi się tu. Ale na pewno on wróci. No dobrze- poczekam. Mija dzień za dniem. Jest mi źle. Tęsknię. Ale nadal wierzę ze on wróci i zawiezie mnie i brata do naszego ukochanego pana. Pani weterynarz dzisiaj wszczepiła mi chipa. Zaszczypało. Dostałam też szczepionke. Bałam się, ale tęsknota jest większa od strachu przed weterynarzem. A po tym wszystkim wsadzono mnie do boksu. Co ja tu robię? Jest tak przeraźliwie zimno! Jest mi źle! Mokry beton, inne suczki wkoło, hałas i ten przejmujący chłód. Nigdy w życiu nie było mi tak przeraźliwie zimno.... Czy jestem w piekle? Nie... Tam na pewno jest cieplo. Co ja zrobiłam że mnie syn pana przywiózł tutaj? Przecież byłam grzeczną, spokojną sunią. Jakie musiałam jednak okropne przestępstwo popełnić.... Moze weszłam pod nogi o jeden raz za duzo? Albo mój brat? Nie wiem. Nie mogę myśleć. Jest mi tak okropnie zimno że nie mogę myśleć.... Zamykam oczy i widzę łóżko, kołderkę. Żyję tylko tą jedną myślą. Idzie Dobra Dziewczyna z jakaś panią. Psy szczekają. Pani podchodzi i patrzy. Ja w kaciku na trzech łapkach. Zmarznięta. Inne sunie podchodzą do krat. Ja nie mam siły tak mi zimno. Ale czuję ze to ważne abym podeszła. Trzęsąc sie z zimna idę i patrzę w jej oczy.... " Weź mnie stąd" - mówi mój wzrok. Wzięła. Do domu tymczasowego. To taki dom, w którym pozostanę tak długo jak będzie można aż ktoś się we mnie zakocha. Człowieku! Nie pozwól mi wracać do schroniska- proszę.... "
  6. [quote name='gosia2313']Postaram się po niedzieli porobić zdjęcia na kwarantannie (zależy od pogody i ilości pracowników). Jak będą nowe zdjęcia to wrzucę Ci linka to przejrzysz czy jest tam któryś z nich.[/QUOTE] A zdjęcia braciszka Kiki wziętej przeze mnie mogę poprosic? On 25-go z kwarantanny zszedł. Powinien być z nią na wątku. W ogóle powinien z nią być :(
  7. Jeszcze raz dziekuję :loveu: Kiki podwórkowa :smile: [IMG]http://i869.photobucket.com/albums/ab256/edytafala/2299cz1l9-22.jpg[/IMG] Po spacerku stwierdziła, że nie musi się juz na podwórku mnie pilnować. I robi lustracje dokładną ogrodzenia czy jakaś dziura się nie znajdzie jednak. A ja mimo szczelnego ogrodzenia jak ją tracę z oczu dostaje mega stresu. Kiki na smyczy ciagnie, ale nie jest to uciążliwe. Ma szelki, więc na nich ciężko będzie ja nauczyć chodzenia na luźnej smyczy. Ale spróbujemy popracować ;-) Chociaż to chodzenie może byc niemiarodajne, bo byłam z trzema psami w sumie i mała ciągnęła przed nie ;-) Luśka tez próbowała sie z nią bawic znowu. Mała nabrała wigoru i pogoniła mopa. Nie jakos drastycznie, ale pogoniła. Łobuzica :lol: A w domku po spacerku zrobiła przedziwna figure w kuchni :smile: Jakby umiała pięknie prosic. Była to chwilka, ale słodko to wyglądało. Był też znajomy u nas na chwilkę po wage. Nie psiarz, a jednak stwierdził że ona jest przesłodka. Uśmiech miał od ucha do ucha jak mała go przywitała od razu machajac ogonkiem i delikatnie wspinając się na nogi. Zachwyciła go tak bardzo że zastanawiał sie jakby tu swoją pracą pokierować aby ją zabrać. Niestety- on pracuje od rana do 17-20-tej.... Na psa nie ma szans. Ale morał z tego jest taki, ze mała jest bardzo słodziutka i potrafi nawet zatwardziałego faceta chwycić za serce :loveu: A z tego wynika, ze osoba która ją przyprowadziła do schronu serca nie miała.... [IMG]http://i869.photobucket.com/albums/ab256/edytafala/2299cz1l7-23.jpg[/IMG] [IMG]http://i869.photobucket.com/albums/ab256/edytafala/2299cz1l13-21.jpg[/IMG] [IMG]http://i869.photobucket.com/albums/ab256/edytafala/2299cz1l-31.jpg[/IMG] [IMG]http://i869.photobucket.com/albums/ab256/edytafala/2299cz1l5-30.jpg[/IMG]
  8. I znowu zmyłka :) Puli potrafi mieć wytrzymałość aż do bólu do wędrówek :) I jest to bardzo skoczny i sprytny pies. Większe się nie umywają ;) Komondor wysiadłby bardzo szybko przy puli :) Luśka właśnie przeprana leży sobie. Musiałam jej dredy na dole przelecieć ciepłą wodą, bo nawet oliwka nie pomogła. Przyszła ze spaceru z takimi kulami śnieżnymi że ledwo szła. Musiałam po drodze jej wciąż te kulki usuwać. Chyba ją wsadzę na stół i podetnę tak z 5 cm.
  9. Dziękuję :) Tak. Kiki jest w Sarnowie koło Będzina. Czy możesz mi objaśnić jak mogę to udostępnić na swoim koncie facebooka? Robiłam to juz kiedyś, ale mnie chyba pomroczność jasna dorwała i.... Patrzę jak szpak w ... i nie wiem :oops:
  10. Sprostowanie :) Niuf wnosi mase brudu, ale sie go przeleci szczotką i zostawi do wyschnięcia na godzinke i jest czysciutko. Problem " obory" jest przy Luśce :evil_lol: Ale to na szczęście tylko w słotne dni ;) I na szczęście mam taki dom, że psy na dole jak robią obore a na schodach bramka i u góry w salonie i kuchni czysto ;) Za to pokój na dole..... Trudno to określić. Właśnie umyłam podłoge i zaraz wpuszczam burki :cool1: A potem będę udawała że wszystko jest ok.
  11. Bardzo dziękuję. Nr. tel. 604404196 a mail to: [email]blackobsession@interia.pl[/email]
  12. Podnoszę Cię do góry malutka :) Na dworze śnieg. A braciszek Kiki w schronie :( Za to mała nawet chyba ze śniegu zadowolona. Ogonek dziarsko w górze na dworku i jakaś iskra radości z białości. Luśka namawiała ją do zabawy ze wszystkich swoich sił przedstawiajac ogromny zestaw mowy ciała. Mała albo mopa nie potrafi odczytać, ale nie miała ochoty na śniegowe szaleństwa bo z ogonkiem w górze postawiła na grzbiecie irokeza i przy bliższych próbach Luśki warkotała. Lusia na razie ma te jej warkoty w głębokim poważaniu i dalej prowokuje :) Mop zastał też jak wyszłyśmy wszystkie cztery na dwór sprowadzony na ziemie bo na widok śniego z nadmiaru radości jazgotał :evil_lol: Kiki krótko szczeknęła, postawiła irokeza i obwarczała mopa. Luśka nie przejęła sie ale jednak ucichła. W nocy mała wpakowała sie pod kołdrę. Jak już jej było za gorąco to wypełzła znajdując sama wyjście spod niej. No i zwymiotowała nad ranem. W nocy jakby kaszlała. Wymiotami sie nie przejmuję na razie bo wczoraj dostała tabletke na robale, a zawartość " prezentu" była ok. Ot takie niestrawione papu. Bez robalków, żółci ani innych niepokojących rzeczy.
  13. [quote name='Vectra'][URL]http://i869.photobucket.com/albums/ab256/edytafala/2299cz1l4-22.jpg[/URL] jakiś zapuszczony i skołtuniony ten niufek :shake: :diabloti:[/QUOTE] Jakaś małowidoczna jesteś :diabloti: Zapuszczony bo nie chce mi się go czesać :diabloti:
  14. Historia jest krótka. Ot pojechałam do sosnowieckiego schronu zawieźć karme i kilka rzeczy. Chciałam się rozejrzeć za jakimś psem na tymczas. Ale na razie rozejrzeć i popytać. Chciałoby sie powiedzieć: " A wyszło jak zwykle " . Ze schroniska wyszła ze mną Kiki. Zwyczajna sunia nie rzucajaca wyglądem na kolana. Ot- taka jakich tam wiele. Ale pierwsza spojrzała w moje oczy. I chodzac wkoło kolejnych boksów miałam te oczy przed swoimi. I jest ze mną w domku. Znacie to- prawda? Chyba już ten straszny deszcz i to przejmujące zimno w mojej głowie sobie poukładało że tak czy siak przyjadę do domu z psem. Straszny czas nastał dla bezdomniaków. Przejmująca wilgoć, zimno i zero możliwości rozgrzania zmarzniętych doopalinek :-( Ma na imie Kiki. Ma 3 lata, czyli to młodziutka sunia. Po przyjściu z nią do biura okazało się, że została niedawno oddana do schroniska przez syna zmarłego właściciela. Widać nie pasowała do schedy.... Razem z nią trafił jej młodszy brat. Bardzo podobny do niej. Niestety nie wziełam aparatu ze sobą bo powinien być na tym wątku z Kiki. Kiki jest wysterylizowana. A oto ona: [IMG]http://i869.photobucket.com/albums/ab256/edytafala/2299cz1l8-25.jpg[/IMG] Niby zwyczajna, ale te jej cudne oczka :loveu: Pierwsze obserwacje: 1. Jest uległa do człowieka. 2. Ostrożna z pewna obawą, ale nie reagująca typowo lękliwie. [IMG]http://i869.photobucket.com/albums/ab256/edytafala/2299cz1l-30.jpg[/IMG] 3. Załatwia sie na dworze. W domu zachowuje czystość. 4. Albo wybredna do jedzenia, albo nie jest przyzwyczajona do suchej karmy bo musiałam jej dosmaczyć ją. 5. Jest bardzo mało absorbująca. Po pierwszych chwilach w domu znalazła sobie miejscvówkę na łóżku w sypialni i tam sobie siedzi. Sama. Jak ide do kuchni to przybiega. Ale jak schodzę na dół domu to spi dalej. [IMG]http://i869.photobucket.com/albums/ab256/edytafala/2299cz1l6-21.jpg[/IMG] 6. Wyszłam z domu na godzinke i nic. Spała sobie w pościeli dalej. Czyli na pierwszy dzień wynika że może zostawać sama w domu. 7. Drapie w drzwi jak ją się gdzieś zamknie. 8. Uwielbia wyglądać przez okno. Chciała wskoczyc na parapet, ale u mnie mase kwiatków na nim. Znalazła sobie więc inną miejscówke :evil_lol: [IMG]http://i869.photobucket.com/albums/ab256/edytafala/2299cz1l4-23.jpg[/IMG] 9. Wykłada się człowiekowi do góry brzusiem. Widać, że pieszczoty sprawiają jej wielką przyjemność. Rozluźnia się i zamyka oczy. Potrafi nawet wtedy zasnąć :loveu: [IMG]http://i869.photobucket.com/albums/ab256/edytafala/2299cz1l2-23.jpg[/IMG] 10. Dużej nowofundlandki bardzo sie bała. Przed chwilą jak wyszłam z psami to gdy duza była za blisko została obwarczana. Puli Luśki sie obawia, ale widać że jednak inaczej. Mimo to stara sie ich unikać. 11. Brak problemów przy kąpieli. Trochę strachu ale bez szamotania się. Lekkie przytrzymanie jedną ręką a drugą kąpiel i po sprawie. Wycieranie sprawiało jej duzą przyjemność ;) Kiki jest wysterylizowana, zaczipowana i zaszczepiona na wscieklizne. Po kilku dniach obserwacji ( no bo zmarzła jednak...) trzeba ja zaszczepić na wirusówki. Dzisiaj podałam jej tabletki odrobaczajace. Została też wykąpana a za dwa dni zakropię ją Fiprexem. Kto pokocha słodką Kiki która nie pasowała do schedy? Tak na stałe- na dobre i na złe! Nie potrafię robić ogłoszeń ani wydarzeń na FB. Mógłby ktoś pomóc? I zapytanie- ile kosztuje szczepienie na same wirusówki? Bo ... No... Będę musiała coś wymyślić skąd tu wziąźć kase :roll:
  15. Super !! :multi: Ja chyba tez powoli zacznę zmieniać tytuł na : " Mieszany oddział psychiatryczny +geriatria" chociaż na szczęście ( chyba :evil_lol:) daleko mi do Ciebie. Chociaż wagowo przebijam :diabloti:
  16. Co prawda nie adoptowana, ale już nie marznie. Poszła do domu tymczasowego. Kiki [IMG]http://i869.photobucket.com/albums/ab256/edytafala/2299cz1l8-25.jpg[/IMG] [IMG]http://i869.photobucket.com/albums/ab256/edytafala/2299cz1l6-21.jpg[/IMG] Czy mogę liczyć na pomoc w ogłaszaniu? Bo tego to ja nie potrafię :oops: Na miejscu sama podrukuję ogłoszenia i porozwieszam. Ale to chce zrobić dopiero jak ją trochę bardziej poznam i jak zaliczy wizytę u weta. Trzeba ją też na wirusówki zaszczepić. No i była tak przemarznięta że najpierw muszę poczekać ze szczepieniem.
  17. [quote name='mańka_']Wiesz co, my latem byliśmy (po długim rozmyślaniu, czytaniu, pytaniu) praktycznie zdecydowani, że 3 pies to bedzie własnie komondor. Z charakteru idealny, z wyglądu idealny... no po prostu idealny. Bedąc w górach mieliśmy odwiedzić hodowców, u których szczeniaka chcielismy rezerwować - pobyć z nimi i ich psami, zaprzyjaźnić się. Ale pierwszego dnia w górach, jak schodzilismy ze szczytu z psami utytłanymi po nosy w mazistej glinie (lało i łatwo się domyślić co zrobiło się ze szlaku) + my - również w tej samej glinie - to naszla nas refleksja: że jak my do jasnej anielki damy radę z komondorem. Bo dla mnie nie jest problemem to, ze psy naniosą wody/błota/piachu do domu. Ale jak tego białego psa doczyścić? I co, codziennie w górach wieczorem śmigać z nim pod prysznic? Przecież nie wyschnie... A mieć takiego cudownego psa i zostawiać w domu, gdy jedzie się na wakacje... dla mnie nie do pomyslenia. W związku z tym tego samego dnia do hodowców zadzwonilismy i wyjaśniliśmy czemu musimy zrezygnować. Nie pojechalismy do nich, bo ja chyba bym się zapłakała. Od zawsze marzę o takim psie, no ale cóż - nie da rady. A pulik to dla mnie maluch ;-) Dla mnie zasadniczo wszystko poniżej 45kg to niewielki pies i celuję raczej wyżej :-D Po prostu mam wrażenie, że miałabym problem z przestawieniem się na takiego dokolanowca, gdy przez całe życie miałam bardzo duże psy.... ;-) Nie zmienia to jednak faktu że Luśka jest czadowa :-)[/QUOTE] Z brudem byłby problem. Komondor ma szersze dredy. I wiecej bo jest większy. Jak Luskę piorę to schnie, schnie, schnie i schnie. Dmuchawa nie pomaga bo nie wydmuchasz wody z niej. Chyba że bierzesz dreda za dredem i jadąc po dłoni dmuchasz od skóry po koniec. Ale to robota na kilka godzin. szkoda psa, szkoda kręgosłupa. Stram się wiec aby nie śmierdziała moczem przepierac tył kilka- kilkanaście cm od dołu dredziki i tyle. Zostawiam do samoschnięcia. Piszesz że nie jest Ci straszny brud w domu wnoszony przez psy. No to Ci powiem, że nie masz pojęcia jaki ten brud potrafi być przy niufie i puli. Zwłaszcza przy puli..... Tez kiedys nie miałam pojęcia o czym ludzie mówią. Teraz wiem :diabloti: Masz wysprzątany dom i nagle po słotnym spacerze wchodzą niufka i puli i masz obore. Zmyjesz ale to nic nie da bo ta obora jest zanim psy nie wyschną. W przypadku puli jest to jakies 24h ( zaznaczam ze tyle jak przestaje padać i robi sie sucho ;) ). Można myć bez konca- to nic nie daje. Tylko podłoga puchnie w jakis przedziwny sposób :diabloti: A patyczki, igiełki, liście, sucha trawka czy inne dary natury w okresie jesiennym codziennie sie wydłubuje z dredów aby nie drażniły skóry.... Ja mam na serio ochotę znaleźć kogoś, kto mi uszyje kombinezon dla Luśki. Jeden przeciwdeszczowy a drugi z bardzo przewiewnej tkaniny. Bo mam pokłute palce od igieł w dredach .... Ale przy całokształcie Luśka jest cudnym psem powodującym uśmiech od ucha do ucha. Nie! To Zmorka powoduje ciepły uśmiech. Luśka powoduje nieposkromione wybuchy śmiechu :) I jest niesamowicie nastawiona na człowieka. Duże psy? Też sobie nie wyobrażałam zycia z takimi jak mam teraz. Tzn jako niufozakręcona nie byłam w stanie nawet pomyśleć o jakimś innym psie, a co dopiero mniejszym ;) Ale.... Po ś,mierci Szelmusi zaczęłam szukać psa. I zanim ogłosiłam to światu to znajoma wręcz z telepatią napisała mi długiego, chwytającego za serce maila o Luśce. No to przestałam szukać i wziełam. Na dodatek brałam ją ze strachem czy będę umiała ja kochać i dam radę. No i życie spłatało mi figla cudnego :) Okazało się, że nasze wymysły są nic nie warte w zderzeniu z tym co nas spotyka. I powiem więcej. Luski bym za żadnego niufa nie zamieniła :loveu:
  18. I nowa tymczasowiczka- Kiki: Popatrz w moje oczy [IMG]http://i869.photobucket.com/albums/ab256/edytafala/2299cz1l8-25.jpg[/IMG] Jestem spryciula i kocham wyglądać przez okno, a w tym domu wszędzie na parapecie kwiatki. Znalazłam sobie więc inną miejscówke ;) [IMG]http://i869.photobucket.com/albums/ab256/edytafala/2299cz1l4-23.jpg[/IMG] Jestem zwyczajna- niezwyczajna [IMG]http://i869.photobucket.com/albums/ab256/edytafala/2299cz1l-30.jpg[/IMG] Uwielbiam mieć głaskany brzunio [IMG]http://i869.photobucket.com/albums/ab256/edytafala/2299cz1l1-26.jpg[/IMG] A to moja miejscówka [IMG]http://i869.photobucket.com/albums/ab256/edytafala/2299cz1l6-21.jpg[/IMG] Kiki nie jest absorbującym psem. Po zapoznaniu się z domem przestała za mną chodzić i wybrała sobie spokojne miejsce w sypialni. Tam sie dogrzewa śpiąc słodko. Mogę sobie iść na dół, wyjść z domu a ona nadal sobie śpi. Za to jak tam wchodzę to od razu pozycja do głaskania :) A jak jestem obok to nawet pazurki są w ruchu z przypomnieniem co ręka ludzka powinna robić :lol: No to miziamy do woli. A jak się ją głaska po głowie to zamyka oczka i ...zasypia! Na dworze biegnie do bramy i chce wyjść poza plac. Na szczęście mam szczelne ogrodzenie. Ale jest to tylko chwilka bo zaraz jest siq lub qoopalonek i zmyka sama szybko pod drzwi domu w podskokach. Widać ze jej zimno. Boszzzzzzzzzzz.... Straszny czas nastaje dla tych bied bezdomnych :-( Zmorka jednak ją nieco przerasta. Jest za duża. Aż spłaszcza sie jak przechodzi obok niej. Powolutku przywyknie ;) Luśka też sie bała panicznie niufki na poczatku a teraz to jej ukochana starowinka. Luśki sie tak nie boi, ale woli na zimne dmuchać. A Luśka na razie na rozdrożu- walczyć o swoje czy nie. Krwawo nie potrafi, ale postraszyc pewnie umie. Tylko że u mnie w domu to ja wyznaczam zasady. Nie ma ustalania hierarchii między psami. Ja ustalam kto, co, jak i kiedy ;) Więc Lusiosława kazdą cheć pogonienia z lekka małej najpierw konsultuje wzrokowo ze mną. No i wycofuje się z chęci ;) A ze ma ochotę ( w końcu pies pasterki) to widzę dokładnie bo nie tylko mam, ale i znam swoje psy ;)
  19. Ja w ogóle jakoś wzdrygam się przed jasnymi, kudłatymi psami ;) Komondor nie dla mnie. Nie ten charakter ( jednak Luska to puli i ma inny ), nie ten wygląd i nie te godziny zajęć z dredami. Puli nie jest małym psem. Tzn dla mnie jest :diabloti: Bo jak sie ciągle ma psy z wagą 50-70 kg to jednak 12 jest mikropsem ;) Ogólna dbałość o szate mnie nie przeraza. Ale.... Patrząc na dzisiejszy dzień, nieustanny deszcz i moją podłogę to ogarnia mnie rozpacz. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie tą podłogę po komondorze skoro tak jest przy niufie i Luśce :-o Zmorka przeszła nad Kiki do porządku dziennego. To norma u niej :) Luśka z dystansem próbuje powąchać z zaciekawieniem. Ale mała na razie nie daje sie i ucieka. Przy czym już nie szybko, ale dostojnie :) Kiki jest podkołdernikiem. Wybrała sobie pomieszczenie w którym najbardziej lubi przebywać. Jest to sypialnia. Przekopała już kołdry i uformowała je sobie w/g własnych norm. Miałam dzisiaj zmieniać pościel, ale zważywszy pogodę na dworze wstrzymam sie aż przestanie lać. Chociaż Kiki jest dla mnie nowoscią, bo po spacerku jest nadal czysta mimo iż błoto na dworze :crazyeye: Chyba ogolę obie czarne kudłate i będę miała wszędzie i nieustannie czysto :diabloti: Kiki muszę założyć wątek. Tutaj raczej domu nie znajdzie, ale niech dziewczyny z sosnowieckiego schroniska mają wątek dzieweczki pod ręką ;) Najpierw kilka fotek Zmorolusiek Kochane dziewczynki z panciem [IMG]http://i869.photobucket.com/albums/ab256/edytafala/2299cz1l11-28.jpg[/IMG] Na pewno coś upadło [IMG]http://i869.photobucket.com/albums/ab256/edytafala/2299cz1l8-24.jpg[/IMG] Nasza kochana staruszka [IMG]http://i869.photobucket.com/albums/ab256/edytafala/2299cz1l13-20.jpg[/IMG] Radość [IMG]http://i869.photobucket.com/albums/ab256/edytafala/2299cz1l3-25.jpg[/IMG] [IMG]http://i869.photobucket.com/albums/ab256/edytafala/2299cz1l4-22.jpg[/IMG] Luśka powinna mieć w ogóle na imie Radość :) Bo składa się z ogromu wielkich radości :)
  20. Niech się mała do aparatu przyzwyczai :) Na razie stwierdziła, że sypialnia to jest jej pokój i tam śpi wtulona w wełnianą kołdrę. Wygrzewa się mocno po schorniskowej lodówce.... Twój faworyt jest przefajny i prześmieszny ;) Komondor chyba by przerósł moje oczekiwania.
  21. Tymczas Tuptuś znalazł swoje stałe miejsce na ziemi :) Zamieszkał z kotką perską- Balbiną. Tuptuś poczuł się tam od razu jak w domu. Balbina miała 4 dni focha i nagle zaczęła kochać Tuptusia :) w dniu zabrania ze schroniska wyglądał tak [img]http://i869.photobucket.com/albums/ab256/edytafala/2299cz1l8-15.jpg[/img] A trzy miesiące później jak odchodził do DS tak [IMG]http://i869.photobucket.com/albums/ab256/edytafala/2299cz1l35-8.jpg[/IMG] [IMG]http://i869.photobucket.com/albums/ab256/edytafala/2299cz1l27-12.jpg[/IMG] Minęło 10 dni jak go nie ma. I tęsknota zagnała mnie do schroniska. Przyjechałam tym razem z malutką sunią. Jest od dzisiaj z nami. Czyli cztery baby w jednym domu :) TZ pracuje daleko i przyjeżdża raz na dwa tygodnie na weekendy tylko. Babiniec w domu :diabloti: Sunia ma na imie Kiki i jest tymczasowiczką. Dla psiej odmiany biszkoptowo-rudą :)
  22. Miałam wiele psów w swoim życiu i każdy był szczepiony. Parwowiroza szlała na osiedlu a moje psy nie chorowały. Nie słyszałam anby szczepionka była nieskuteczna!! Tylko..... Należy szczepić szczeniaczka raz w 6 tyg. życia, potem po 3 tyg. czyli w wieku 9 tyg. . Następnie w 12 tyg. życia i potem powtarzać co roku. A ludzie często szczepią raz jak maluch i wymagają cudów.... Dodam jeszcze, że parwowiroza jest uleczalna. Zadbany pies z szybko zauważonymi objawami który znajdzie pomoc natychmiast u weta wyzdrowieje.
  23. Po pierwsze widać, ze zdjęcie jest źle zrobione. Pies był krzywo trzymany. Siedzę w molosach, a co za tym idzie musiałam nabyć sporo wiedzy na temat dysplazjii. Nie dotyczyła mnie bezpośrednio, ale ja wolę sie uczyc zanim ;) W Polsce widać radosną twórczość w operacjach. Zdjęcie -> straszenie-> operacja. A ona powinna być przeprowadzana w ostateczności. Czyli wtedy, gdy komfort życiowy psa jest na tyle kiepski że trzeba. A Ty piszesz, ze Twoja suka nie wykazuje objawów dysplazji.... Ciekawe jest to, ze ludzi z dysplazja tez ciut jest. Np mój kuzyn. Żyje 58 lat i jakoś nikt mu operacji nie robi ani do niej nie namawia. Do tego ma trójkę dzieci i czworo wnucząt. Żadne z potomków dysplazji nie ma ;) ZA to psy robi się kalekami bardzo szybko. Tak. Bo psy które ojawów nie mają ale na RTG wyszło że są dysplastykami po operacji są kalekami.... Niestety. Ona ma 9 m-cy. Jej rozwój już jest wolniutki. Operacji w nim nie pomoże. Jeżeli biega dużo to zbudowała sobie sporą dawkę mieśni, które utrzymują stawy na miejscu. A widywałam duzo gorsze zdjęcia z bardziej spłaszczonymi panewkami ;) I psy dozywały później starości bez operacji. Ja na Twoim miejscu nie zabraniałabym ruchu. Pilowałabym tylko aby stawy były odżywione jak należy i aby suka nie przemarzała. Czyli profilaktyka przeciwzapalna. Podawanie codziennie galaretki z rapek kurzych pomagają bardzo w tym. Do tego wit. C . I badania na stosunek wapnia do fosforu. To powinno być pierwsze. Jak zachowasz odpowiedni stosunek tych pierwiastkow to juz klucz do zdrowia. Słyszałam też od molosomaniaków o lekarzu, który poprzez diete trzyma psy w pełnym zdrowiu. Psy nawet takie, które praktycznie stawów nie mają. [B]Dr n. wet. Wojnowski Bogumił Medivet BW Warszawa tel.22- 651 59 16 , 0-603 676 025 e-mail: [/B][EMAIL="bw@zipnet.com.pl"]bw@zipnet.com.pl[/EMAIL] [B]strona www: [/B][URL="http://www.medivet.hg.pl"]www.medivet.hg.pl[/URL] Może najpierw skonsultuj się z nim?
  24. Na temat ras wymyślanych na nowofundlanda to księżkę mogłabym napisać. Ale najbardziej mnie rozbawiło jedno. Podchmielony jegomość podszedł do mnie na spacerze. Prowadziłam nowofundlandke. Grzecznie się przywitał i pochwalił za pięknego psa. A potem stwierdził, ze w zakopanym widział takich wiele. Owczarki podhalańskie. Tylko dlaczego mój jest czarny zamiast biały.... Na to mu odpowiedziałam, ze mój to jest owczarek śląski i dlatego nie biały. Przecież gołym okiem widać że od węgla. Pozostawiłam faceta w wielkim szoku :)
  25. [quote name='Szymon']W sumie masz rację :) przy psie małej/mało-średniej wielkości nie robi to ogromnej różnicy bo worek 15-kg to wydatek pewnie raz na 3-4 miesiące (jeśli pies jest wielkości cockera)? Tak, chcę z psem pracować, na pewno spacery by nie wyglądały tak, ze bym psa puszczał i niech sobie lata z innymi psami :) podoba mi się frisbee, poza tym lubię uczyć psy różnych durnych sztuczek, ćwiczę sobie na psach znajomych i rodziny :D Myślałem zawsze, że PONy są bardzo szczekliwe, nieufne i raczej trudne :)[/QUOTE] PONki nie są trudnymi psami. Postaraj sie skontaktować z kimś kto ma jednego. W stadzie każdy pies zachowuje się inaczej ;) Rasy pasterskie są szczekliwe wyłącznie w sytuacjach kiedy ktoś wkracza na ich teren. Tzn jak ktoś wejdzie do mieszkania to PONek będzie szczekał. Przy czym da się takie zachowanie łatwo wyeliminować ;) Co do frisbee to PON raczej z powodu swojej wagi i budowy nie nadaje sie. To nie jest wbrew przekonaniu mały pies. Waży około 20 kg, więc nie jest piórkiem. Podobne charakterem są właśnie puli a dużo bardziej skoczne i mniejsze. Waga od 10-15 kg. To nie jest pies który pobiegnie łasic sie do kazdego napotkanego człowieka, ale nie zaatakuje nikogo ( chyba że go tego nauczysz bo można puli nauczyć wszystkiego ;) ). Skacze bardzo wysoko, jest sprytny, radosny z charakteru, bardzo chętny do zabawy i nauki i wpatrzony w swojego ludzia jak w obraz. I choć nie jest tak urokliwy urodą disneyowską jak caviś to podczas spacerów samochody zatrzymują sie pytać co to jest :) Jak mieszkasz na śląsku to zapraszam do siebie. Jak w okolichach Krakowa to skontaktuję Cię z innym puli :) A co do charakteru to PONki i puli są bardzo podobne. Z tym że puli może więcej sztuczek, jest wytrzymalszy i zdrowszy ( bo to rasa niezepsuta bo małoznana :) ). Zdjęcie z nauki skakania przez psa. Niuf stoi a puli skacze :) [IMG]http://i869.photobucket.com/albums/ab256/edytafala/dsc_0572.jpg[/IMG] Jak puli czy PON są w dobrym domu i poświeca im się uwage to będą bardzo grzeczne. Spokojnie poczekają aż właścieciel wróci do domu. Ale wystarczy tylko skinienie i już będą chętne do pracy i kontaktu. I nawet śpiąc będą czuwały w oczekiwaniu na gest :)
×
×
  • Create New...