-
Posts
936 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by AniaP
-
[quote name='sheltomaniak'] Ja mam dwa śniade szetlandy Jeden 2,5 letni Orfeusz i drugi malutki 2 miesięczny Tristan Jest z nami od 2 tygodni Wszyscy domownicy szaleja na ich punkcie [/quote] No wyobrażam sobie. :lol: Dorosłe sheltunie są wspaniałe, a co dopiero taki maluszek. :buzi: A będą jakieś zdjęcia Tristana? :modla: Bo Orfeuszka mozna zobaczyć na stronce. Śliczny jest. :klacz:
-
[b] ama [/b], a może Flora ma za mało spacerków :wink:, a zrozumiała, że na działce to dopiero można się wyszaleć? :P Histeria? Szczekanie? Może jednak jest jakiś powód, że zmieniło się jej zachowanie? :roll: Nie zapominaj, że sheltie są sprytne i inteligentne. :lol:
-
[b]ama [/b], podpisujemy się pod tą charakterystyką wszystkimi czterema łapciami. :thumbs: Tylko co do tego szczekania, to :shake:. Czytałam o skłonnościach sheltie do nadmiernego szczekania jeszcze zanim mała do nas trafiła i od małego z tym jej szczekaniem "walczyłam". Na spacerach nie "odzywa się" :wink: zupełnie i zawsze tak było. A w domku? W końcu znalazłam skuteczny sposób, żeby za dużo nie szczekała, a sheltunie to mądre psiaczki i szybko pojęła o co mi chodzi. :P
-
[b] Kate i Mariusz, [/b] Spokojnie, potrzebujecie duuuużo cierpliwości, a piesek potrzebuje duuuużo czasu. Asti trafiła do nas w wieku 7,5 tygodnia, zawsze była chowana w domu, a i tak okazała się trochę strachliwym pieskiem. Kiedy w wieku 4,5 m-ca wybrałam się z nią na przedszkole byłam przerażona jej lękami :cry:, nie wierzyłam, że uda mi się ją z nich wyleczyć. :shake: Ale po trzech m-cach kursu szkoleniowiec był bardzo zadowolony z jej postępów, chociaż ja nie. :( Ale dalej cały czas nad nią pracowałam i... Dzisiaj Asti ma 16 m-cy, jest ciekawskim pieskiem i może dlatego nawet jak się czegoś przestraszy, to nie robi z tego tragedii. Do końca życia zostaną w niej jakieś małe lęki, ale... dzisiaj nie jest to już takim wielkim problemem jak kiedyś. :P Spokojnie pieska do wszystkiego przyzwyczajajcie i nie przejmujcie się radami "życzliwych", że piesek w tym wieku to już powinien to i tamto. :stupid: U niego na wszystko przyjdzie czas i sami się zdziwicie jak szybko wszystko załapie. Nauka czystości? Spokojnie i cierpliwie, macie go dopiero 5 dni, a on najwidoczniej zupełnie nie był nauczony załatwiać się na zewnątrz, więc musicie z nim zacząć jak z malutkim, a nie 5-miesięcznym szczeniaczkiem. Sposoby? Może tutaj coś znajdziesz dla siebie :confused: : [url]http://www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&t=10521&postdays=0&postorder=asc&start=0[/url] [url]http://www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&t=14856[/url] [url]http://www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&t=13594[/url] i jeszcze tutaj; [url]http://kliker.pieski.eu.org/Praktyka/zalatwianie.html[/url] Najważniejsze, że piesio w stosunku do Was zaczął się już inaczej zachowywać. :klacz:
-
[b] Aga [/b], nie wiem czy modu nie wytnie tego linka :roll: , ale spróbuję. Strona o szetlandach i również mały spis hodowli piesków tej rasy: [url]www.little-star.strefa.pl[/url].
-
[b] anii [/b], granulka Acany Premium jest wielkości 1 grosza, a dokładniej o 0,1 cm w obwodzie nawet mniejsza, a grubości ok. 0,2-0,3 cm. :hand: Asti z przyjemnością je sobie chrupie. :eating: [quote name='malawaszka']ja kupiłam teraz Lunie tą dla dorosłych psów małych ras i tu są takie moim zdaniem za małe granuleczki - jak ziarenka grochu [/quote] A ja też się zastanawiałam nad tą karmą, ale jak te granulki są takie malutkie, to jej nie kupię. :shake: Lepiej niech Asti sobie gryzie te większe, jest już do nich przyzwyczajona.
-
[quote name='malawaszka'] kubeczek do dawkowania pogryzła [/quote] To gdzieś ty go miała? :o Nasz kubeczek jest schowany w worku z acaną, bo inaczej też by pewnie tak skończył. :wink: [quote name='malawaszka'] ja Lunie zawsze podawałam karmę na oko - bo ona jest taki niejadek, że nie zjada nawet dziennej dawki [/quote] No to masz dobrze. Ja nie mogę Asti wsypywać na oko, bo i tak dostaje mniej niż zalecają na opakowaniu, a jest sobie lekko zaokrąglona. :-? A ona by oczywiście zjadła więcej. :P
-
[b] florance,[/b] a nie dostałaś z acaną kubeczka z miarką? :roll: Wtedy nie ma problemu, bo wszystko jest na nim bardzo ładnie wyrysowane i odmierzone. [b] anii, [/b] Asti też jest odkurzacz na acanę. :kciuki: Wersję dla szczeniaków wcinała w sekundy i teraz Acanę Premium też. Ale pomiędzy tymi karmami spróbowałam Lamb&Rice i Asti ją mniej chętnie jadła. :( Ta karma jest chyba jakby bardziej sucha od pozostałych. :hmmmm: Więc ciekawe jak twojemu pieskowi będzie smakować?
-
Oj, co znaczy leczyć z lęków szczeniaczka, to ja wiem najlepiej. :-? Na początku nawet nie zdawałam sobie za bardzo sprawy z lęków Asti, bo - tak jak twoja Halucynacja - mała zachowywała się dosyć spokojnie na spacerach, nie panikowała. Ale jednak zdecydowałam się na przedszkole i wtedy się zaczęło. :cry: Dopiero tam zobaczyłam jakim mała jest lękusiem. :o Byłam załamana, nie wierzyłam, że uda mi się ją z tych lęków wyciągnąć. :bigcry: Ale na koniec przedszkola było już o niebo lepiej. Tak jak mała przez pierwsze lekcje chowała się w narożniku placu za wielką samochodową oponą, tak na koniec przedszkola chodziła już swobodnie wśród innych psów i właścicieli, aczkolwiek z psiakami dalej się nie bawiła. :( Po wakacjach wybrałyśmy się jeszcze na PT czyli dalsza nauka i socjalizacja, i w końcu na szkoleniu nawet sama zaczęła podchodzić do obcych osób (chociaż i tak nie do wszystkich) i coraz częściej biegała z innymi psiakami. :P Ale na spacerach nadal większość ludzi omija szerokim łukiem, a jak ktoś ją woła i próbuje ją pogłaskać, to się odsuwa, odskakuje, odchodzi. Nie chce, nie lubi i pewnie jeszcze ciągle się trochę boi. Mówię wtedy do tej osoby, że ona nie podejdzie i nie da się pogłaskać. Jak ktoś jest bardzo z tego powodu "oburzony", to dopowiadam, że ta rasa jest nieufna wobec obcych i już. :wink: I nawet wiele osób w końcu przyznaje, że i dobrze, nie każdy obcy musi zaraz głaskać mojego psa. Ale Asti ma też ulubione osoby, do których chętnie podbiega, np. za listonoszem biegnie nie oglądając się na mnie zupełnie. :evil: A na spacerach nie zwracałam specjalnie uwagi na to, że Asti nie daje się pogłaskać przez obce osoby i je omija. :shake: Bardziej mnie cieszy, ale i trochę martwi, że wesoło podbiega do (prawie) każdego spotkanego na spacerze psiaka, żeby się przywitać i pobiegać z nim. To jest dla mnie ważniejsze, że nikogo nie atakuje i nie szczeka. Myślałam też kiedyś o tym sposobie przywoływania Asti przez obce osoby na smakołyk, ale w końcu stwierdziłam, że przecież nie chcę, żeby mała przyjmowała cokolwiek od obcych, więc nie będę jej tego uczyła. :nono: To może się też w końcu okazać dla niej niebezpieczne, bo jest małym psiaczkiem i np. w ten sposób ktoś łatwo mógłby mi ją ukraść. :cry: Szkolenie bardzo polecam. :kciuki: Tam przecież witamy się ze szkoleniowcem na kółku i z innymi właścicielami na placu. Tak jak ktoś już napisał wcześniej, robimy slalom między innymi właścicielami i psami, skupiamy się bardzo blisko innych psów i ich właścicieli na środku kółka (robimy sztuczny tłok). Słowem fajna zabawa i piesio może się dzięki temu szybko przekonać, że ani ze strony obcych ludzi ani piesków nic złego mu nie grozi. :buzi: A przy okazji, pod kontrolą, poznaje różne zachowania i sytuacje. No i jeszcze uczymy się pokazywać ząbki i "klejnotki", więc jest to nauka dotykania pieska przez obcą osobę (u nas tylko przez szkoleniowca). A pokazywanie ząbków Panu Piotrowi akurat Asti uwielbiała. :multi: Zaczęłam z Asti przedszkole jak miała 4,5 m-ca, w ub. niedzielę skończyłyśmy PT, a Asti za kilka dni skończy 15 m-cy. I chociaż gdzieś tam w jej małym ciałku jej lęki jeszcze zawsze się czają i czasem dają o sobie znać, to teraz mogę już spać spokojniej. Ale potrzebowałam dużo rozwagi, konsekwencji, cierpliwości :( i wiary w to, że w końcu się uda. I nawet osoby postronne, które pamiętają zachowanie Asti z początku przedszkola, dzisiaj robią :o jaki wesoły, radosny i szczęśliwy psiaczek z niej wyrósł. :thumbs: [b] KORONA, Wam też się uda [/b]. Tylko spokojnie, na to potrzeba niestety czasu i nieczego nie przyśpieszysz. Ona musi sobie dorosnąć w swoim czasie. Powoli się wszystko ułoży, zobaczysz :calus:. Trzymamy :thumbs: . [i] Sorry, że tak długaśnie mi się napisało. :oops: [/i]
-
[quote name='Ludek'] Może ktoś w takim razie podpowie gdzie w Warszawie jest jakaś godna polecenie szkoła, która pomaga przygotować psa do wystawy. [/quote] Tutaj [url]http://www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&t=20299[/url] Mokka przytoczyła ten [url]http://www.baritus.com.pl[/url] adres. :P
-
[quote name='Ludek'] Zamierzam wystawiać Parson Russell Teriera. Niestety hodowca daleko ode mnie więc raczej mi nie pomoże, a w okolicy też nie mam nikogo znajomego, kto by wystawiał psiaki i z kim można byłoby "potrenować", a na szkolenie na razie mnie nie stać . [/quote] A popytaj może w szkołach. :hmmmm: Takie szkolenie przecież wcale nie musi być super drogie i wystarczy Ci godzinka albo dwie, żeby ktoś zobaczył zachowanie psiaka i reakcje na różne bodźce i pokierował Cię co i jak powinnaś robić. Oczywiście powinniście pójść na takie spotkanie całą rodzinką, żeby reszta też wiedziała jak prawidłowo zająć się piesiem, żebyście wszystko robili tak samo, a nie mieszali piesiowi w główce. :wink: W naszej szkole takie zajęcia są w niedziele przed ważniejszymi wystawami. Jest to jedna godzinka, na którą może przyjść każdy i przychodzi wtedy kiedy chce, może i potrzebuje. To są jednorazowe spotkanka z jedną osobą, która jest specjalistką w wystawianiu psów. Myślę, że u was w którejś szkole też znajdziesz kogoś takiego. :kciuki: Trzymam :thumbs:.
-
Hej :hand: , no i co tam słychować u wszystkich maluszków :question: Urosły :question: Co teraz porabiają :question: Nauczyły się czegoś :question: Asti to już niestety nie taki maluszek :cry: , za 10 dni skończy 15 m-cy. A możemy się pochwalić, że najpierw pilnie się uczyłyśmy i socjalizowałyśmy w przedszkolu, a w niedzielę skończyłyśmy szkolenie PT z bardzo ładnym świadectwem. :BIG: No i najważniejsze, że udało nam się opanować lęki i teraz Astunia jest dopiero słodkim i radosnym rozrabiaką. :wink: A od 12-go idziemy na następne szkolenie. Będziemy się na poważnie przygotowywać do egzaminu PT. :oops:
-
Oj Gosiu, to jest temat rzeka. :hmmmm: Proponuję tak: [url]http://www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&t=20038[/url] [url]http://www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&t=14578[/url] [url]http://www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&t=2646[/url] [url]http://www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&t=8757[/url] [url]http://www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&t=9425[/url] bo sama nie wiem od czego zacząć. :niewiem: Jest trochę tego czytania, ale mam nadzieję, że miło ci się będzie czytać, bo fajnie tam ludziska piszą o szeltusiach. :kciuki: A co jeszcze ci się nasunie, to pytaj. :bigok:
-
No hej, hej Kasiu :hand: . A tylko bardzo lubisz czy też masz jakiegoś collaczka? :P
-
Aussiek szkolony na obronie? :roll: No, może w jakiś inny sposób, ale... Owczarek australijski, to przecież pies pasterski i w jakiś sposób broni swojego pana, swojego stada. Ale on (chyba? :hmmmm: ) nie pójdzie na rękaw tak jak rasy obronne? Ja mam akurat szeltusia i moja mała też mnie na swój sposób broni, a wygląda to tak, że zatacza kółka, okrążą, pilnuje, sprawdza, zastawia mnie przed innymi, nie oddala się zbyt daleko. I tak jak na spacerach jest zawsze cichutka, tak wyobrażam sobie, że w sytuacji mojego zagrożenia rzuciłaby się w stronę intruza z wielkim jazgotem i ząbkami strasząc go w ten sposób. No, może jeszcze poszczypałaby go za kostki. :wink: Nie miałam niestety jeszcze do czynienia z aussiem, a bardzo mi się podobają tricolorki :loveu: , ale wyobrażam sobie, że te psy mają bardzo przyjazną naturę i agresja zupełnie nie leży w ich psychice. :hmmmm: [quote name='Marca&Besi'] pies szukał porwanej dziewczynki i potem z tego co pamiętam obronił swoją właścicielkę. [/quote] A pamiętasz w jaki sposób ją obronił? Sama jestem ciekawa jak to wyglądało? :question:
-
Ojejuńku jaki słodzias. :buzi: A te uszy? :roflt: Bajeranckie, śliczny nietoperek. :klacz: I te pozycje spoczynkowe. :sweetCyb: Ojej, jak fajnie, że Asti ma większą (choć młodszą :wink: ) imienniczkę. :multi: Co prawda nasza Asti to nie ON-ek, ale też owczarek. :P
-
No, nie załamujcie mnie. :bigcry: Uśpić psa tylko dlatego, że niszczy mieszkanie pod nieobecnośc właścicieli? :o Dla mnie to akurat nic nowego. Moja bratowa ma jamnika, który tak sterroryzował jej rodziców, że nawet na chwilę do sklepu nikt nie może wyjść i zostawić go samego. :shake: Ale mama mojej bratowej jest na rencie i Max nigdy nie był nauczony zostawać sam w domu. Pogryzł już im kiedyś drzwi wyjściowe (mają obite skórą od wewnątrz) i dywaniki i nie zliczę co jeszcze? :hmmmm: A zostawiony na chwilę w samochodzie obgryzł kierownicę i przegrzł jedne z pasów pasażera. Kiedyś babcia mojej bratowej stała przed sklepem z Maxem na smyczy, a bratowa ze swoją mamą weszły do sklepu. Po chwili bratowa zdziwiła się, że Max znalazł się koło niej w sklepie. Wyszła na zewnątrz sprawdzić czy babci się coś nie stało. Babcia stoi, zapytana: "babcia, a gdzie masz Maxa?" zdziwiona odpowiada: "no przecież stoi koło mnie" i jak spojrzała koło swoich nóg, to uśmiała się do łez. Babcia stała z odgryzionym kawałakiem smyczy w ręce. :roflt: Taki to spryciarz. :wink: [quote name='Gwarek'] Nie, to się ciągnie juz kilka tygodnie (lub nawet miesięcy). Zmienił sie tryb pracy. Pies do 2 roku życia był nauczony zostawać sam w domu i nie robił problemów. Potem przez kolejne 4 lata zawsze ktoś z nim był. Teraz znowu musi zostawać sam i głupieje. Do tego w domu pojawiła się szynszyla i ... jamol próbuje ją zamordować [/quote] No, czyli zmieniło się jamniorowi życie. Do tej pory był sam, a teraz ma konkurencję i w dodatku jeszcze zostawiają go samego. :( Nie jestem wielką znawczynią, ale ja bym spróbowała tak: 1. długi spacer, godzinę albo nawet i dłużej i to nie tylko chodzenie na smyczy, ale jeśli zna jakieś komendy, to niech trochę popracuje, a potem trochę zabawy z jamniczkiem, żeby poczuł, że nadal jest dla pańci czy pana najważniejszy, no i żeby się zmęczył, 2. po spacerku dać mu coś nie coś do jedzonka, 3. zostawić mu do zabawy jakieś zabawki i może coś do gryzienia: kość cielęcą, kości preparowane, "buciki" czy inne psie cudeńka, żeby na tym mógł się wyrzyć, 4. gdzie on ma swoje posłanko, że dorwał się do jakichś ważnych papierów swojego pana? :evil: Jak kilkanaście lata temu moja pierwsza sunia dorwała się do czekolady mojego braciszka, przegryzła kabel od żelazka i odgryzła czubki moich nowych butów, tak od tej pory na czas naszej nieobecności zamykamy drzwi od wszystkich pokoi i każdy nasz piesio zostawał i zostaje w korytarzu na swoim posłaniu (zostawiam otwartą tylko kuchnię, tam nic nie zbroi), 5. klatka, jeśli się do niej spokojnie przyzwyczai, to myślę, że to bardzo dobry pomysł, 6. jeśli jest taka możliwość, to oddać szynszyla na krótkie "wakacje" do rodziny czy znajomych i zobaczyć jak wtedy jamniś będzie się zachowywał. [quote name='Gwarek'] Na razie poradziłam klatkę - uratuje mieszkanie od remontu, ale boję się, co znajomi zrobią gdy jakiś wet poradzi im psiaka uśpić? [/quote] To zaraz od takiego weta uciekajcie. :scared: [quote name='Gwarek'] Są to jednak ludzie odnoszący się z ufnością do specjalistów i jeśli pierwszy wet poradzi im uśpienie to nie będą pytali następnego [/quote] To pilnuj ich, żeby nie zrobili przedwcześnie jakiegoś głupstwa. :cry: [quote name='antares'] Jestem podobnego zdania - wet może zalecić np. lekki środek uspokajający żeby pies nie "świrował" i powoli odzwyczajał się od takiego zachowania... [/quote] Ale samo podawanie środków uspokajających nie pomoże. :shake: Z czasem piesio się do tych środków przyzwyczai i uodporni na nie i co? :question: A sam się od takiego zachowania nie odzwyczai, bo ono ma jakieś podłoże i moim zdaniem Gwarek bardzo trafnie je znalazł. Trzeba teraz pogłówkować jak piesiowi pomóc sobie poradzić z problemem. :hmmmm: [quote name='antares'] Generalnie myślę, że wet więcej tu zdziała. [/quote] No i właśnie nie wiem czy jakiś psi psycholog czy psychiatra (jak zwał tak zwał) nie byłby jednak lepszy. :confused: To jest przecież nic innego jak problem psychiki u piesia. [quote name='coztego'] A oni powinni uczyć psa od nowa zostawania samotnie, myślę, że problem jest do opanowania. Pies się przyzyczai do zostawania z czasem... (a szynszyle schować) [/quote] O tak, tak, popieram w całej rozciągłości. :thumbs:
-
[quote name='AniaP'] A czy w takim przedszkolu można zostawić pieska na parę godzin i czy tam mógłby się nim ktoś zająć (gdybym np. była w pracy)? [/quote] Oj, nie, nie. :shake: To nie jest tak jak w ludzkim przedszkolu. Do psiego przedszkola idziesz, żeby trochę popracować ze szczeniaczkiem, nauczyć go różnych komend, no i przede wszystkim samemu się wiele nauczyć, nauczyć się skupiać psiaka na sobie i czytać jego zachowanie, jego reakcje. My mieliśmy zajęcia 1 godz. w sobotę i 1 godz. w niedzielę. Poczytaj np. tutaj [url]http://www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&t=16671[/url] mam nadzieję, że dowiesz się czegoś więcej. A w razie czego pytaj. :P
-
[b]monikapal, [/b] hm :thinkerg: , tyle razy już o tym wspominałam, że myślałam, że już cała dogomania wie, że do "ABC" Pana Piotra Lisieckiego w Tulcach (przedszkole jeszcze w Szczepankowie) :wink: . [size=2][i]Jak modu to wytnie, to napiszę Ci na priv, ale adres strony i tak masz tutaj[/i][/size] [url]http://www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&t=17388[/url] :ylsuper: .
-
[quote name='ara'] ta sama suka ze mną bawi się w chodzenie przy nodze a później oczekuje w nagrodę wspólnej zabawy piłeczką. I nawet do głowy jej nie przyjdzie do kogoś latać. [/quote] Bo psiaki bardzo lubią jak człowiek się nimi zajmuje, wymyśla zadania do wykonania, każe w jakiś sposób pracować. :kciuki: Pies szanuje i pilnuje człowieka, który czegoś od niego wymaga. Przecież każdy pies, każda rasa została stworzona do jakiejś pracy. Tylko ludziom to wszystko trudno wytłumaczyć, trudno zmienić ich myślenie. :niewiem: Szkolenie, nauka, wydawanie komend, wymaganie czegoś od psa, cały czas dla wielu jest "męczeniem psa". :(
-
[quote name='nice_girl'] Moim zdaniem shletie są bardzo, bardzo hałaśliwe, czy, jak to określiłaś, jazgotliwe. [/quote] Oj wypraszam sobie :nono: . Tak generalizować to nie można. :shake: To wszystko zależy od wychowania danego psiaka. Nie można powiedzieć, że wszystkie sheltie są hałaśliwe, bo moja nie jest. :shake: [quote name='Pandzia'] Wkurzają mnie takie pieski co się rzucają i szczekają na każdego kto przechodzi [/quote] No i mnie też, więc moja na spacerach wogóle nie szczeka. :niewiem: Przynajmniej ze mną jest zero szczekania, czasem trochę szczeknie na spacerze z moim ojcem (słyszę przez okno), ale nie rzuca się na każdego psa czy przechodnia ze szczekaniem. :shake: Obce osoby raczej omija, a jak widzi tylko jakiegoś piesia to muszę ją pilnować, bo zaraz do niego biegnie, żeby dotknąć go noskiem, przywitać się, paść na przednie łapcie i zachęcić do biegania. :Dog_run: Bardziej i częściej szczeka w domu, bo czujnie pilnuje kto się kręci po klatce schodowej. :evil: Na początku to szczekanie bardzo mnie denerwowało, ale... Przeczytałam w jednej z książek wytłumaczenie takiego zachowania i pewien sposób na poradzenie sobie z problemem. Niestety jak ktoś idzie po schodach, to mała zaczyna szczekać na korytarzu albo przy drzwiach wejściowych. Po dwóch szczeknięciach idę więc do korytarza, mówię "dosyć" i odwołuję Asti do pokoju albo na jej miejsce. I to tyle. W końcu to pies pasterski, więc jak ma się zachowywać? :hmmmm: [quote name='Pandzia'] Co do ruchu, to babcia 8 godzin dziennie spędza na spacerach z dziadziem, a jak będą mieli psa to pewnie jeszcze więcej będą chodzić. [/quote] I tutaj bym widziała większy problem. :hmmmm: Sheltie to co prawda mały piesio, ale potrzebuje bardzo dużo ruchu, jest bystry, szybki i "ciekawski". I spacer tylko na smyczy, to może być dla niego za mało. Może być ewentualnie smycz-flexi czyli trochę więcej swobody, ale najlepiej jeśli może pobiegać luzem, żeby mógł się swobodnie wybiegać, pozaganiać ptaszki, bogonić się z pieskami. A wtedy trzeba mieć dosłownie oczy dookoła głowy. Jest zwinna, szybka i sprytna i trzeba mieć dobry refleks i wyobraźnię, żeby ją w porę odwołać albo zatrzymać. :PROXY5: Sheltie mają niespożytą energię, to nie jest spokojny piesek jakby się wydawało. Przynajmniej moja taka jest, ma w tej chwili 14 m-cy, a ciągle jej figle w głowie. :ghost_2: Nie znam zbyt wielu szetlandów, ale wystarczy chyba fakt, że są tak popularnymi zawodnikami w agility czyli najlepiej się wtedy mogą wyszaleć i wyskakać. :multi: Każda rasa ma jakieś minusy, zależy jak kto na to spojrzy, ale sama nie wiedziałam, że szeltusie są takie wspaniałe. :thumbs: Polecam, moja Babcia też uwielbia Astunię :loveu: , a Astunia moją Babcię :loveu: , ale trzeba wiedzieć o pewnych cechach, temperamencie i charakterze szelciaka decydując się na niego, żeby i właściciel i piesio był szczęśliwy. Nie zamieniłabym mojej Astuni na żadną inną rasę, chociaż wieeeeeeeeele mi się podoba i rasowców i nie. :calus:
-
[quote name='Afra'] Jeżeli chodzi o przedszkole to za tydzień zaczynamy -uważam to pierwszy i potrzebny krok do wychowania pupila. [/quote] No i brawoooo :klacz: . A nie zapomnij potem napisać o pierwszych wrażeniach. :nono: Z nami do przeszkola chodziły dwie labradorki: biszkoptowa i czarna. Pierwsza godzinami by się bawiła z psiakami, a druga lubiła je sobie podporządkowywać.
-
Zależy jakie duże są dzieci. Jeśli wytrzymają przez godzinę spokojnie obserwując z boku szkolenie, to nie ma problemu, możesz z nimi przyjechać. Zawsze jest gdzie usiąść, a w biurze można sobie zrobić ciepłą herbatkę. :P Jedynie Tobie może się trochę gorzej ćwiczyć, jeśli Gruszka ciągle będzie szukała wzrokiem dzieci :hmmmm: , chyba, że nie jest w nich tak bardzo zakochana jak w Tobie. :wink:
-
Moniko, niestety nie czuję się na tyle kompetentna, żeby Ci udzielać tutaj mądrych rad :oops: , tym bardziej, że problem wydaje mi się bardziej złożony. Gruszka bardzo dobrze pamięta spotkanie z amstaffką. Ty też je bardzo dobrze pamiętasz i boisz się pewnie reakcji każdego spotkanego psa. A Gruszka wyczuwa Twój nastrój, Twoje obawy, zdenerwowanie. Twoje zdenerwowanie wynika może też z tego, że nie wiesz jak w razie czego zareagować, jak pomóc Gruszce. I błędne koło gotowe. :x Oczywiście, że zachowanie Gruszki na smyczy i bez smyczy będzie inne. Przeprowadzka do nowego otoczenia? Może też ma znaczenie. I może są jeszcze jakieś inne powody, z których nie zdajesz sobie sprawy. :hmmmm: Dlatego więc baaaaardzo bym Ci polecała szkolenie. :kciuki: Przed i po każdej lekcji psiaki mają możliwość, oczywiście pod okiem szkoleniowca i właścicieli, swobodnego wybiegania i zabawy ze sobą. :P Myślę, że w czasie takich spotkań, Gruszka mogłaby się przekonać, że kontakt z drugim psem nie oznacza zaraz ataku :silly:, ale fajną zabawę. :P A w razie jakichś spięć, niewłaściwego zachowania Gruszki lub innego psa, pod okiem szkoleniowca nauczysz się właściwie zareagować, no i nauczysz się wiele o swoim psie, a to podstawa. Trudno przewidzieć wszystkie możliwe sytuacje, ale na szkoleniu zawsze możesz o wszystko zapytać. Nie chcę się tutaj za bardzo rozwodzić, ale myślę, że szkolenie byłoby bardzo dobrym rozwiązaniem. Trudno radzić na odległość, bo czasem nawet szkoleniowiec musiałby zobaczyć daną sytuację, żeby dobrze zinterpretować zachowanie psów i przetłumaczyć zdarzenie na nasz-ludzki język. Czasem opisujemy jakieś zdarzenie i nie zwrócimy uwagi na jakiś szczegół, a okazuje sie potem, że on zmienia zupełnie obraz całej sytuacji. więc szkoda, żeby dalej się pogłębiało. Spacer ma być przecież i dla Ciebie i dla Gruszki przyjemnością i zabawą z innymi psami :P , a nie stresem, więc... :roll: A wiesz, że to zaraz wyjdzie na szkoleniu? :wink: Tak nam się czasem wydaje, że mamy takiego idealnego psiaka, aż tu nagle... nasz pupilek nas nie słucha. :( Ja też tak czasem myślę o Asti, a jak co jakiś czas zaczyna pokazywać różki, stawiać na swoim, udawać, że nie rozumie, że nie słyszy... :evil: Buuuu, mojemu grzecznemu ideałowi coś się stało. :cry:
-
Hej Moniko! Przyjedź, zobacz, pogadaj z Panem Piotrem i "uczniami" i... mam nadzieję, że się zdecydujesz :thumbs:. A do szkoły przychodzą psiaczki z różnymi problemami. Co to znaczy agresywna? Może to raczej dominacja? Dlaczego się tak zachowuje? :confused: No, więc zapraszamy na szkolenie :bigok:, na pewno w styczniu jakaś nowa grupa zacznie zajęcia :P.