Jump to content
Dogomania

BeataG

Members
  • Posts

    2330
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by BeataG

  1. [quote name='Greven']A jeżeli chodzi o to, czy ktoś może sobie nie życzyć psa w przedziale, to warto dowiedzieć się w informacji PKP. Ja bym zmienił przedział, gdyby współpasarzer miał alergię, czy panicznie bał się psa, ale w innym wypadku chyba musieli by przysłać straż ochrony kolei ;) bo nie mam zamiaru być przegnianym z przedziału do przedziału, wioząc psa legalnie, zgodnie z prawem i wymogami oraz płacąc za jego bilet.[/quote] W regulaminie PKP jest wyraźnie powiedziane, że [B]pies może jechać w przedziale, jeśli żaden ze współpasażerów nie wyrazi sprzeciwu[/B]. Można to przeczytać na stronie internetowej PKP. I znam przypadki, kiedy współpasażer się nie zgodził. Wtedy albo trzeba poszukać innego przedziału, w którym nikt się nie sprzeciwi, albo zostać z psem na korytarzu.
  2. Za drażnienie psa grozi grzywna do 1000 zł, możesz to facetowi powiedzieć, może to go ostudzi.
  3. [quote name='YBOT']pytalismy o psa tropiacego policje poznanska....niestety nie mieli namiarow a poza tym powiedzieli ze to bardzo nieskuteczne...pies nie "lapie" tropu psa....taka byla opinia policji[/quote] I to jest prawda - psy tropiące, zwłaszcza policyjne, są przecież szkolone tak, żeby ignorowały zapach innego psa, kota itp. Natomiast psy, które uczą się dopiero tropienia, znają komendę "szukaj" czy podobną i potrafią rewirować, mogą wskazać psa np. schowanego w krzakach w odległości kilku metrów, którego człowiek nie zauważy, a tym bardziej nie wywęszy.
  4. Od razu na wstępie zastrzegam, że nie jestem wetką i nie jestem z Wrocławia, więc nie mam żadnego interesu w bronieniu tego weta. Ale mam 2 psy, wcześniej miałam 3 psy, co daje w sumie 5, czyli jakieś doświadczenie w dolegliwościach naszych pupili. I po przeczytaniu tego wątku, chcę powiedzieć 2 rzeczy: 1. [B]Tak - wymioty mogą być jedynym objawem chorego gardła.[/B] Nawet samo ślinienie się (u psa, który normalnie się nie ślini) może być jedynym objawem choroby gardła. 2. [B]Antybiotyku się nie przerywa po 1 dawce - ani u psów, ani u ludzi.[/B] Nawet jeśli pies/ człowiek po 1 dawce wyzdrowiał, to trzeba kontynuować antybiotyk do zakończenia minimalnej dawki (jest ona różna dla różnych antybiotyków - u ludzi najczęściej 5 lub 7 dni, u psów najczęściej 3 zastrzyki co drugi dzień).
  5. [quote name='basia']Zastanawiam się czy to faktycznie ja musze udawadniać, że właściciel psa złamał regulamin, czy może on powinien udowodnić, że moje przypuszczenia są niezgodne z prawdą. [/quote] Tu się nie ma nad czym zastanawiać. Każdy człowiek jest niewinny, dopóki oskarżyciel nie udowodni mu winy. Basiu, myśl logicznie! :evil_lol: Pójdę na policję i powiem, że wyłudziłaś ode mnie pieniądze na przykład. I co? Ty masz udowadniać, że jesteś niewinna? Przecież to totalna bzdura. Jeśli kogoś oskarżasz, to Ty musisz mu udowodnić, że jest winny. Podobnie jest, gdy poszkodowany nie zna sprawcy - zglasza np., że go okradziono. Policja musi znaleźć podejrzanych, zebrać dowody, prokurator wnieść oskarżenie przeciwko konkretnej osobie. I jeśli nie ma dowodów, to mówiąc nieelegancko może się w sądzie wypchać, oskarżony zostanie uznany za niewinnego.
  6. [quote name='basia']Przyznam wam się, że trochę się boję :oops: Znajomi ostrzegaja mnie przed tą interwencją. Mówią, że właściciel sie dowie kto i gdzie, i odpłaci mi się.[/quote] Oczywiście, że się dowie. Jeśli zostanie postawiony przed sądem koleżeńskim to ma prawo wiedzieć, kto go obwinia, o co i na jakiej podstawie. A jeśli napiszesz donos anonimowy, to po prostu wyląduje on w koszu.
  7. Ja tego osobiście nie sprawdzałam, ale ktoś tu na dogo pisał - i nie mam powodu mu nie wierzyć - że przepisy sanitarne (a dokładniej ustawa o odpadach) się zmieniły i teraz psie kupki można już wyrzucać do zwykłych koszy na śmieci.
  8. Jeżeli spółdzielnia jest właścicielem terenu i teren jest ogrodzony i zamknięty, to nie jest on miejscem publicznym, tylko terenem prywatnym i wtedy obowiązują przepisy spółdzielni. Ale przepisy spółdzielni mają to do siebie, że muszą być uchwalone przez jej członków na Walnym Zebraniu. Nie może być tak, że administracja osiedla sobie wprowadza jakieś własne nakazy. Jeśli teren nie jest ogrodzony i zamknięty, to pozostaje nadal miejscem publicznym i obowiązują przepisy miejskie.
  9. Może nie tylko jeszcze raz, ale wiele razy. Przejście do wyższej klasy po spełnieniu wymogów to prawo, a nie obowiązek. :lol:
  10. Ja tu jeszcze dodam, że taka sytuacja, że tylko 6 szczeniaków z miotu dostawało metryki, miała owszem miejsce, ale ponad 20 lat temu. Przepisy zmieniły się bodajże w roku 1985, może 1986, na pewno nie później i nie wcześniej. Jeśli więc ktoś Wam mówi, że jego pies nie miał metryki, bo był siódmy z miotu (czasem słyszy się też o piątym, być może kiedyś tak było, tego nie wiem, ale z całą pewnością w 1984 roku metryki dostawało 6 szczeniąt z miotu), to możecie... pogratulować długowieczności psa i zapytać, czy już figuruje w Księdze Guinessa. ;) I przy okazji jeszcze jedna uwaga - było też tak i to jeszcze kilka lat temu, że metryka była ważna tylko przez rok czy 2 lata (tego terminu dokładnie nie pamiętam :oops:) i jeśli ktoś nie wyrobił w tym czasie psu rodowodu, to potem już nie mógł. Ten przepis też został zmieniony i dotyczy to również metryk wydanych przed tą zmianą. Czyli jeśli ktoś "zaspał" i nie wyrobił rodowodu, a teraz chciałby tego kilkuletniego psa np. wystawiać, to może się zgłosić do oddziału ZKwP z metryką i wyrobić rodowód. Mimo że na tej metryce widnieje adnotacja, że jest ważna przez określony czas i ten czas już minął. Metryka psa jest ważna bezterminowo.
  11. Litości, tu nie ma zastosowania art. 169 i 170, bo przecież ASICA wiedziała, że matka nie jest właścicielką, czyli w świetle tych przepisów ASICA była w złej wierze. Ale jest tu inna furtka - matka działała jako pełnomocnik syna (pełnomocnictwo do dokonania czynności prawnej w tym przypadku nie wymaga szczególnej formy, wymaga jej tylko, gdy takiej formy wymaga sama czynność, do dokonania której udziela się pełnomocnictwa). Pytanie tylko, czy faktycznie działała z upoważnienia syna (choćby domniemanego), czy była tzw. fałszywym pełnomocnikiem. Ale nawet w tej ostatniej sytuacji syn może tę jej czynność potwierdzić. Jeśli zaś tego nie zrobi, to matka odpowiada przed ASICĄ za szkodę, którą ta poniosła przez to, że zawarła umowę, nie wiedząc o braku umocowania (np. za koszty, które ASICA poniosła na utrzymanie i leczenie psa). Krótko mówiąc, uważam, że należy się z synem dogadać - skoro chciał wcześniej psa oddać do adopcji, to pewnie nie zapałał nagle do niego miłością. A postawienie go w obliczu faktu, że matka będzie musiała zrekompensować ASICY poniesioną szkodę, też nie powinno być bez znaczenia.
  12. [quote name='asher']A serio, czy gdyby znalazł się właściciel, to jest mi zobowiązany zwrócić koszta leczenia psa, jakie poniosłam? Bo ciekawe, czy byłemu właścicielowi Sabiny usmiechałoby się płacić te parę tysięcy... :cool1:[/quote] Oczywiście, nakłady na leczenie są tzw. nakładami koniecznymi i właściciel byłby zobowiązany zwrócić Ci je nawet wtedy, gdybyś była w złej wierze.
  13. Wiesz Asher, w takich sytuacjach to chyba lepiej modlić się, żebyś przez te 3 lata się przypadkiem nie dowiedziała, kto jest właścicielem (i ja tak robię, jeśli chodzi o Emila). Nie masz powodów do wyrzutów sumienia.
  14. Zła wiara jest wtedy, gdy dana osoba wie, że pies został ukradziony albo się zgubił albo okoliczności są takie, że powinna to wiedzieć (np. można zidentyfikować wlaściciela, a znalazca nawet tego nie próbował). Dodam jeszcze, że dobra wiara musi być przez całe 3 lata. Tzn. osoba przygarniająca psa nie jest w stanie zidentyfikować właściciela i może np. przypuszczać, że pies został porzucony. Jeśli osoba przygarniająca psa dowie się, nawet np. po 2 latach i 11 miesiącach, że pies został skradziony lub zaginął i będzie możliwość zidentyfikowania właściciela, to w tym momencie taka osoba przestaje być już w dobrej wierze. Może obrazowo to wytłumaczę - mój Emil trafił do schroniska w połowie października 2003 r. Wszystko wskazuje na to, że został wyrzucony. Ja jednak nadal nie jestem jego właścicielką, stanę się nią w połowie października 2006 r. Jeśli do tego czasu odnalazłby się właściciel i udowodniłby po pierwsze to, że jest właścicielem, a po drugie to, że psa nie porzucił (czyli że go szukał, dawał ogłoszenia, dowiadywał się w schroniskach itp.) i ja bym się o tym dowiedziała, to przestałabym być w dobrej wierze, a właścicielką Emila mogłabym się stać tylko wtedy, gdyby poprzedni właściciel mi go podarował albo sprzedał.
  15. BeataG

    Rzeszów - 5.02.2006

    Musiałek, sądzę, że 5 godzin trzeba liczyć, może nawet 5,5, jeśli będą korki albo będziesz gdzieś stawać po drodze.
  16. BeataG

    Rzeszów - 5.02.2006

    Zosiu, przykro mi bardzo, ale ja się w ogóle na tę wystawę nie wybieram. :( Wtrąciłam się tylko przez sentyment do rodzinnego miasta, no i przez to, że wszelkie warianty trasy Warszawa - Rzeszów znam na pamięć w każdych warunkach pogodowych, więc chciałam ostrzec dogomaniaków z Warszawy przed wybraniem niebezpiecznej trasy.
  17. BeataG

    Rzeszów - 5.02.2006

    [quote name='Zeliika']Mozliwosci sa 3: 1) przez Radom trasa krakowska (w dni powszednie korki) 2) przez Konstancin-Jeziorna, Gore Kalwarie, Tarnobrzeg 3) trasa lubelska Zalezy jeszcze, w jakiej dzielnicy Warszawy mieszkasz. My swego czasu duzo jezdzilismy do Sanoka (przez Rzeszow) i sprawdzalismy wszystkie warianty i najszybciej bylo trasa nr 2, ale teraz mieszkamy na Saskiej Kepie, wiec nie wiem, czy nie szybciej bedzie trasa lubelska, chociaz kilometrowo wychodzi dalej.[/quote] Jako rodowita Rzeszowianka i importowana Warszawianka ;), która najeździła się z Warszawy do Rzeszowa i z powrotem, że hoho, przestrzegam przed wyborem zimą jakiejkolwiek innej trasy niż przez Radom. Tylko trasa przez Radom jest na całej długości odśnieżana, pozostałe trasy to zimą (zwłaszcza taką jak teraz) samobójstwo.
  18. Ja się jeszcze wstrzymuję ze zgłoszeniem, bo u nas wszystko zależy od pogody. Na razie Emil po załatwieniu się i przejściu paru kroków odmawia dalszej współpracy. W schronisku miał odmrożoną łapę i to się każdej zimy odnawia, a przy takiej temperaturze, jak jest teraz, nie pomaga nawet maść dla psów zaprzęgowych. :( Wiem, że zawody są na hali, ale obawiam się, że i tak po przejściu paru kroków na mrozie Emil będzie kuleć i wtedy nici ze skakania.
  19. Biuro prasowe "ćwiczyłam" na samym początku. :lol:
  20. [quote name='asher'] Zapytam jakie przepisy obowiązują, zapytam, czy przewidują jakiekolwiek ich zmiany (nie precyzując jakie), zapytam tez o ten wybieg. [/quote] Hehe, to życzę dużo szczęścia, w znalezieniu kompetentnej osoby, która Ci będzie potrafiła na te pytania odpowiedzieć. Ja 2 lata temu (jak jeszcze nie było nowej uchwały, a już nie było poszczególnych gmin-dzielnic i nie wiadomo było, która uchwała obowiązuje w całej Warszawie), dotarłam do sekretarza Rady Miasta Stołecznego Warszawy i zostałam odesłana... na stronę internetową Urzędu Miasta. :lol:
  21. Asher, nie rób zadymy, bardzo Cię proszę. Przecież napisałam wyraźnie, że się dowiadywałam u prawników z Urzędu Miasta. Gdyby coś się szykowało, oni musieliby o tym wiedzieć. Poza tym nie wiem, o jakich ostrzejszych przepisach mówisz. Poprzednio każda warszawska dzielnica-gmina miała własne przepisy i akurat w gminie Centrum te przepisy wcale nie były ostrzejsze. Tak samo jak obecne pozwalały puszczać psa bez smyczy i bez kagańca. Kaczyński raczej nie afiszowałby się w biały dzień łamaniem prawa - po prostu jako prawnik dostrzegł w uchwale ten sam błąd, który ja dostrzegłam.
  22. Rany boskie, ludzie, nie róbcie zadymy! To, że jeden dziennikarz coś tam sobie chlapnął (jeśli w ogóle), to jeszcze nic nie znaczy. Mieszkam koło Kaczyńskiego, nie raz go widywałam z psem - nigdy w kagańcu, a raz nawet bez smyczy i kagańca. Z pobliskiego parku został również odwołany nadgorliwy strażnik SM, który spisywał wszystkich właścicieli psów puszczanych bez kagańca (łącznie z ledwo toczącymi się pekińczykami i stareńkim corgi z tylnymi łapkami na wózku). Nie dajmy się zwariować, bo jak zaczniemy robić szum o nic, to w końcu rzeczywiście "dla świętego spokoju" te przepisy zaostrzą. Uchwała warszawska jest stosunkowo nowa i wg moich (prywatnych) informacji z Departamentu Prawnego Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy nikt póki co nie zamierza jej zmieniać. Czyli nawet w dalszym ciągu zostaje ten błąd legislacyjny (o którym swego czasu pisałam na forum Prawo), który pozwala spuszczać psy ze smyczy nawet bez kagańca.
  23. [quote name='Elitesse']hmm jakos nigdy nie nazekalam na brak jedzenia w Poznaniu :) a jesli nawet nie na terenie wystawy to jednak hale sa w samym centrum a tam pelno restauracji[/quote] Taaaa, żeby jeszcze do tych restauracji z psami wpuszczali.:evil_lol:
  24. ZK zimą kursów nie prowadzi, przedszkola też nie. Tylko prywatne szkoły. Na pewno Cave Canem i Baritus, być może jakaś jeszcze.
  25. To zależy od lokalnej uchwały Rady Miasta. Są miasta, w których zwalnia się od podatku jeśli pies jest wykastrowany, są takie, gdzie zwalnia się psy ze schroniska, są takie wreszcie, gdzie od płacenia podatku zwalnia się emerytów. A są też takie, gdzie nic nie zwalnia od płacenia podatku.
×
×
  • Create New...