-
Posts
2330 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by BeataG
-
[quote name='saJo']No wlasnie!! Nie masz pojecia o handlingu i nauczylas psa jakis goopot :eviltong:[/quote] :evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol:
-
To 3-częściowy egzamin. Poszczególne części to ślady, posłuszeństwo i obrona. Im wyższy stopień, tym trudniejsze poszczególne ćwiczenia. Ostatnio wprowadzony został egzamin IPO-V (stopień wstępny), kolejne stopnie to IPO 1, 2, 3. Przy czym w Polsce IPO-V nie jest warunkiem do zdawania IPO 1. Za to zarówno przed IPO-V, jak i przed IPO 1 trzeba najpierw zdać egzamin PT. Szczegółowe regulaminy poszczególnych egzaminów znajdziesz na stronie ZKwP.
-
[quote name='saJo']Bo Ty nieprofesjonalny handler jestes :eviltong:[/quote] Ja to w ogóle handler nie jestem, bo przecież nie ja go wystawiam. Asia jakoś nie zgłaszała zastrzeżeń. Fakt - na pierwszej wystawie, jako 7-miesięczny szczeniak Wermi próbował siadać na mój widok, bo skoro pani czegoś chce, a nie można do niej pójść, to najbezpieczniej jest usiąść. :evil_lol: Ale nigdy więcej tego numeru nie powtórzył, a wystawiany był jak dotąd coś koło 20 razy. Ale wiesz, może ja mu faktycznie nie powiem, że nie powinien umieć siad i waruj, bo jeszcze się chłopak przejmie. ;) :cool3: :diabloti:
-
[quote name='Eddiii']pozwolilam sobie zacytowac z innego watku :oops: moge :roll: to dla tych co potrzebuja butki ;)[/quote] Edyta, ja Cię normalnie ozłocę. :loveu:
-
[QUOTE]No i zaliczanie stref na waruj i wyciszanie psa przed startem przez posadzenie go odpadalo, bo psa wystawowego nie uczy sie polecenia siad ani waruj [/QUOTE] Że co? :crazyeye: No mój akurat jak najbardziej wystawowy, a siad i waruj jako żywo umiał przed stój. :evil_lol: I jakoś mu to nie złamało kariery wystawowej. ;)
-
Ranyyyy! Jak tak będziecie pisać zamówienia przeplatane innymi postami w temacie, to ja się pogubię. Zróbcie jakiś temat zamówieniowy albo do mnie na priva.
-
[quote name='KOT I MYSZ']Jakie macie metody na nauczenie niepobierania pokarmu z podłoża i od obcych:cool3: ? raczej wyklucza to uczenie śladów na pokarm:cool1:[/quote] Niepobierania pokarmu od obcych nie uczę, wręcz przeciwnie - to był etap socjalizacji szczeniaka, że dostawał smakole od innych ludzi, żeby się dał bez problemu pogłaskać, obmacać na wystawie etc. W naszym przypadku był to dość krótki etap zresztą, bo Wermut jest trochę nietypowym belgiem i belgowej nieufności ma tylko tyle, że sam nie inicjuje kontaktów z obcymi ludźmi, ale jak taki ludź wyciągnie rękę, to czemu nie skorzystać. ;) Wychodzę z założenia, że nikt przy mnie psu trucizny nie da, bo na to nie pozwolę, a samopas moje psy nie latają, nie są zostawiane pod sklepami etc. Co do niepobierania pokarmu z ziemi, to tak jak napisałaś - wyklucza to uczenie śladów na pokarm, więc na przykład wyklucza uczenie śladów do IPO. Też nie uczyłam. Natomiast uczyłam (jednego psa dość brutalnie, drugiego trochę mniej :cool3:), że nie wolno wziąć czegoś do pyska, jeśli pada "fe", a jeśli już pies coś do pyska zdążył wziąć, to na fe ma wypluć. U Emila (tego uczonego bardziej brutalnie) działa to w 100% - jeśli zdążę zauważyć, zanim połknie, to zawsze na fe wypluje. U Wermuta to działa w jakichś 90% - na te pozostałe 10% mam taki patent, że jak pies weźmie coś do pyska (on na szczęście nie łyka od razu, bo to jest dokładny piesek i najpierw musi dokładnie pogryźć :evil_lol:), to ciskam w niego (dosłownie w niego, żeby przypadkiem nie przeoczył) piłką - wtedy świństwo wypluwa i łapie piłkę, a ja w tym czasie spokojnie świństwo podnoszę i wyrzucam do kosza. Potem mam najwyżej problem z przywołaniem psa latającego z piłką, ale to już jest tylko denerwujące, a nie niebezpieczne. :evil_lol:
-
[quote name='MonikaSz']Na każdym etapie egzaminu pies towarzyszy przewodnikowi, także w pływaniu.[/quote] Wiesz, no mógłby jeszcze biec (a raczej iść) obok brzegiem. :eviltong: Ale dobra, saJo mnie przekonała, że przepłynięcie 1 km może nie być zbyt dużym obciążeniem dla psa.
-
[quote name='Silky']Co taka cisza na forum Onków.[/quote] Hehe, o tej porze najbardziej aktywni są w drodze na szkolenie. :evil_lol:
-
A ten 1 km to pies ma też płynąć? Bo jakoś cienko to widzę - "piesek" jest dość męczącym stylem pływania. Ja sama mogłabym przepłynąć znacznie więcej, ale chyba nie odważyłabym się puścić psa na dystans 1 km w wodzie.
-
No u mnie Emil jest trochę większy od Wermuta, ale krótkowłosy, a poza tym w schronisku odmroził sobie łapę i to odmrożenie mu się każdej zimy odnawia. :-( I raczej staram się zimą wychodzić z nimi oddzielnie, bo on po kilkunastu minutach wymięka, a Wermiemu taki krótki spacer nie wystarczy. Ale tym razem stwierdziłam, że jak leje, to z żadnym nie będę długo łazić i wzięłam obu. No to miałam krótki spacer! :mad:
-
[quote name='Szira/Gosia']:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: przepraszam ale musiałam:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:[/quote] No już Beata miała w południe niezły ubaw, jak jej to opowiadałam. Ale muszę przyznać, że w rewirowaniu gnój jest dobry - bo ja się z nimi wcześniej po całym parku szlajałam, rzucałam im śnieżki itp. i nie wiedziałam, kiedy i gdzie tego buta zgubiłam. Dopiero jak przyszło mu zakładać przy wyjściu z parku, to się okazało, że jeden but jest a drugiego niet. No i oślica, odpięłam mu smycz, jakbym go puściła z przypiętą smyczą, to może trochę krócej bym go łapała. :angryy:
-
Wiesz, jakbym przewidziała, że zgubię jego cholernego buta (mamy nakaz chodzenia w butach po posypanym, bo ma podrażnienia na tylnych łapach od soli, a w parku mu buty zdejmuję i chowam do kieszeni - no i właśnie mi wypadł), to może bym linkę wzięła. :diabloti: A gnój po znalezieniu zguby nie chciał przyjść na żadnego wabia - ani na drugiego buta, ani na piłkę, ani na smakola. Co z tego, że pańcia i drugi pies moknie. :mad: Emilem po powrocie aż trzęsło, a ja znowu mam gorączkę i szlag mi trafił zatoki. A ten sobie latał triumfalnie ze zgubą w pysku, dopiero jak sam porządnie zmókł i się trochę zmęczył, to udało mi się go złapać. :angryy:
-
Przy mnie proszę o szukaniu zgub nie mówić! :angryy: Mój pies znajdzie wszystko, tylko żeby jeszcze kurna po tym znalezieniu nie trzeba było się za nim 2 godziny w ulewie uganiać, żeby raczył oddać! :mad:
-
Tego to ja się nie boję, bo moje oba są z gatunku tych, co to "zjadłby wszystko i jeszcze trochę". :cool3: A do Athletica Wermut się przypiął na stoisku promocyjnym na wystawie i musiałam go siłą odciągać. :evil_lol: Zresztą teraz, jak tę karmę daję Emilowi, to Wermut zawsze leci z nadzieją, że z tej puszki to tym razem również dla niego. Więc jeśli tylko nie będzie na niej chudł, to o chęć jedzenia się nie obawiam. :cool3:
-
Gdyby to była tylko nutra, to mogłabym tak sądzić, ale niestety z innymi karmami było podobnie. Poza tym o przemianie materii świadczy nie tylko sam "przerób" żarcia, ale również "żywotność" psa, a tej nigdy mu nie brakowało. On po prostu przetwarzał żarcie wyłącznie w energię, a nic w masę, teraz na royalu wygląda to przynajmniej trochę bardziej równomiernie.
-
[quote name='saJo']No ja nie mowie o obciazeniu, tylko o obciazeniu polaczonym z jego przemiana materii.[/quote] Hehe, ja też. :evil_lol: W końcu jak na czarnej nutrze mi schudł kilogram przez miesiąc, dostając dawkę dla psa o wadze 35 kg, to przemianę materii ma z gatunku "ekspresowych". :cool3:
-
[quote name='saJo']Obawiam sie, ze ja musze na stale wprowadzic karme z takimi ekstra dopalaczami....Gnojek ma taka przemiane materi jak malo ktory pies, a i obciazenie fizyczne tez duze, no teraz troche mamy "przestuj" przez moja chorobe, ale mam nadzieje, ze wkrotce powrocimy do naszego normalnego trybu zycia.[/quote] No, Wermut też - jak się nie dzieje nic w sensie jakichś problemów zdrowotnych czy kontuzji albo jakichś przeszkód ze strony przewodnika (bo - jak wiesz - IPO i agility robi nie ze mną), to ma treningi 6 razy w tygodniu. Dlatego na pewno zostanie na karmie wysokoenergetycznej, ale jednak tych 30% tłuszczu się trochę boję na stałe. Dlatego postanowiłam na tym royalu doprawdzić go do wagi 26-27 kg, a potem na innej karmie (z trochę mniejszą zawartością tłuszczu) tę wagę utrzymać.
-
[quote name='saJo']Sprobowalabym tego 4800, ale wazna jest dla mnie cena. RC jest jedna z drozszych karm.[/quote] Wiesz, ja nie zamierzam Wermuta karmić tą karmą stale. Zależało mi na tym, żeby przytył, bo na innych karmach chudł albo w najlepszym wypadku utrzymywał wagę (która była zbyt niska). Teraz kończy drugi worek i więcej nie zamierzam go tym karmić, bo ładnie nabrał masy. Zamierzam przejść na karmę, na której tę masę utrzyma - i mam nadzieję, że taką okaże się Athletic ProPlanu. Na razie je ją Emil i jemu ta karma bardzo dobrze służy. Więc jeśli wreszcie będę mogła oba psy karmić tym samym, to tym bardziej będę szczęśliwa.
-
High Energy Croc dla psa o wadze 25 kg - 270 g 30% białka 20% tłuszczu Sport Croc dla psa o wadze 25 kg - 300 g 26% białka 15% tłuszczu Lojalnie uprzedzam, że Wermut na Sport Croc mi nie przytył, chociaż dostawał dawkę na wagę 35 kg - ale zdaję sobie sprawę, że Whisky może przyswajać lepiej, to w końcu sprawa osobnicza. High Energy Croc nie dawałam, Acany Extreme też nie - zatrzymałam się na Royalu Energy 4800 i na nim mi wreszcie Wermi przytył. Aha, przy okazji - to chyba Ty pisałaś, że Energy 4800 i Energy 4300 nie różnią się składem. Otóż różnią się - na stronach sklepów internetowych jest błąd (do karmy 4800 jest przekopiowana analiza składu 4300) - 4800 ma 32% białka i aż 30% tłuszczu, poza tym ma większą zawartość mięsa i tłuszczu niż zbóż (w Energy 4300 zboża są na pierwszym miejscu w składzie, w 4800 na trzecim).
-
[quote name='rudaa1']a czy z powlekanego ta powłoka się nie ściera i nie schodzi??[/quote] Nie ściera się i nie schodzi. Mam akurat oba rodzaje (wcześniej miałam ocynkowane, teraz używam już tylko powlekanych), więc mogę się wypowiadać. Powlekane są łatwe do umycia no i jak pies przypadkiem dotknie językiem do kratki przy kilkunastu stopniach mrozu (albo właściciel gołą ręką), to nie ryzykuje odmrożenia. :evil_lol:
-
[quote name='ayshe']onek zdziera lapy na sniegu?:crazyeye: .no to mnie juz nic nie zdziwi:razz: :evil_lol: . nie zawsze chodzi na tylnych.casem wogole fruwa chlopak:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:[/quote] Moim zdaniem to nie jest kwestia śniegu - zwłaszcza że ten śnieg jest sypki i miękki jak puch, nawet śnieżek nie da się lepić - tylko tego świństwa, którym sypią chodniki i ulice. Dopóki to była tylko Whoo, to jeszcze można było sądzić, że "ten typ tak ma", w końcu to jej pierwsza zima. Ale nie jest to pierwsza zima Josha ani... Wermuta. Tak, tak - Wermutowi też krwawią łapy, wprawdzie nie pazury, tylko te miejsca między palcami. Nie wiem, czy to ta "sól", którą sypią chodniki tak podrażnia do krwi, czy młody sobie zrobił krwawą depilację (bo wczoraj wieczorem powygryzał sobie sierść między palcami do tego stopnia, że nad ranem wymiotował kudłami), ale rano zobaczyłam, że tylne łapy mu krwawią. :angryy: A w ubiegłym roku żadnych problemów nie miał, tylko że w ubiegłym roku moją ulicę sypali piaskiem, a teraz jakimś ewidentnym świństwem. :mad: A do parku mamy raptem 100 m chodnika, park nie odśnieżony i niczym nie sypany, śnieg do pół łydki, a miejscami do kolan. Podobną trasę mamy na szkolenie - kawałek chodnika, przejście na drugą stronę ulicy, autobusem na Torwar i posypane tylko na przystanku i na przejściu przez Czerniakowską, poza tym dziewiczy śnieg. Teraz płuczę mu łapy po każdym powrocie do domu i smaruję maścią dla zaprzęgowców. No i na razie efekt jest - Wermut przestał memlać łapy, oby już mu tak zostało, bo przecież zima się dopiero zaczęła. :roll:
-
Przyjdź, przyjdź Edytka, to od razu nabierzesz wyrazu. :evil_lol: Dzisiaj nie sypie. :eviltong:
-
[quote name='ayshe']sluchajcie...no musze zrobic [tiaaaa]nowa strone cc.moze mi ktos powie jak ja mam sie za to zabrac?[/quote] Masz się zwrócić do nidhogg - ona już nie raz proponowała Ci zrobienie nowej strony. :evil_lol:
-
Taaak, to prawda. Ja przez to, że się uparłam, żeby gnojek po szkoleniu się jeszcze załatwił, dotarłam do domu o 22.40 zamiast o 21.40, bo uciekły mi 2 kolejne autobusy. Oczywiście nic mi z tego upierania nie wyszło, dopiero jak wysiedliśmy z autobusu i zaprowadziłam go do naszego parku, to raczył zrobić, co trzeba. Potem jeszcze spacer z Emilem, a w tzw. międzyczasie okazało się, że na schodkach prowadzących do mojej kamienicy można się zabić nawet w butach antypoślizgowych - wyłożyli je latem jakimiś upiornie śliskimi płytkami, bo przecież w Egipcie mieszkamy, nie? I kto by tam latem myślał o zimie.:diabloti: Jutro będę pisać do zarządu wspólnoty żądanie natychmiastowego usunięcia zagrożenia dla zdrowia i życia. :angryy: No myślę, że nas kochasz - i masz ten komfort, że z wzajemnością. :eviltong: :loveu: