-
Posts
4697 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by LAZY
-
Rozmawiałam z panią od laktacji, była bardzo przejęta moją sytuacją i odradziła karmić butelką Aventa...Już mąż pojechał po inną. Postraszyła mnie tym za długim spaniem i spadkiem glukozy. Zaczynam budzic Małego co 2 godziny zeby cokolwiek mu dać. Jak z piersi nie pójdzie to dam mu odciągniety pokarm z butelki. Boże czemu to jest takie trudne? Człowiek się cieszy, ze dziecko ładnie śpi a tu się okazuje ze to jednak nie jest tak dobrze. I już do końca życia martw się o tego szkraba czy wszystko z nim w porządku.
-
Jukutek jakbym o Olusiu czytała. W srode pojdziemy na wazenie to się okaże czy Mały przybiera na wadze. Ja podobno byłam mega niejadkiem i Oluś to chyba taka kara dla mnie za to jak wymęczyłam moją mamę:) Czy słyszałyście gdzieś ze podawanie dziecku smoczka uspokajajacego może powodowac problemy ze ssaniem piersi?
-
[quote name='agnieszka32']LAZY -jaki Oluś jest śliczny, pięknie wygląda i te włoski :loveu::loveu::loveu: P.S. Jutro sobie pozwolę do Ciebie zadzwonić, bo za tydzień mnie będą w tym samym szpitalu rozpakowywać ;)[/QUOTE] Dzwoń śmiało:) Chętnie opowiem co i jak. Dziewczyny jakie rady na niejadka? Oluś długo śpi, nie płacze jak się budzi, płacze tylko przy jedzeniu! Oczywiscie nie non stop, bo ma momenty, ze dossa się do cycka i ładnie łyka, ale jak coś nie idzie po jego mysli (chyba jest już głodny i niecierpliwy) to zaczyna pluć piersią i koniec jedzenia. Martwię się, czy je wystarczająco dużo. Wiem, ze ma dopiero 4 dni i pewno nie tak duże potrzeby żywieniowe ale mimo wszystko. Jak budzę Go do jedzenia po 3 godzinach to on cycka possie chwilę i zasypia! Jak poczekam aż sam się obudzi i on zrobi się głodny to wtedy wrzeszczy i to jedzenie jest szarpane. Łyka dużo powietrza i potem ulewa. Dzisiaj z tej bezsilności odciągnęłam pokarm do butelki i tak go nakarmiłam. Na szczęście potem ciągnął pierś ale nie wiem jak długo da się oszukiwać. Chciałabym Go karmić moim pokarmem przez najbliższe 4-6 miesięcy, bo wierzę ze to dla Niego ważne ale nie wiem co robię nie tak. On jada góra 6 razy dziennie, bo długo śpi. Czy to normalne? Budzić Go czy pozwolić się wyspać? Mam dużo cierpliwości ale chciałabym zeby przybierał na wadze a obawiam sie, ze je za mało. Ważenie będzie w tym nadchodzącym tygodniu. Z góry dziękuję za pomoc.
-
Cześć Wam wszystkim! Od wczorajszego popołudnia jesteśmy w domu. Oboje czujemy się dobrze. Ja nawet lepiej niż zakładałam. Jutro zdjęcie szwów i jestem jak nowa:) Co prawda pierwsza doba była średnia ale kolejne naprawdę do zniesienia (w sumie tylko bezpośrednio po operacji podczas tych 6 godzin, kiedy nie można wstać dostałam przeciwbólowo morfinę a tak to nie prosiłam o leki). Malutki jest oczywiście moim oczkiem w głowie. Nie wiem kiedy to się stało ale tak Go pokochałam, że wszystko bym dla niego oddała. Jest to niesamowite uczucie! Oluś jest bardzo grzeczny, dużo śpi i niewiele płacze. Najwięcej płacze podczas jedzenia. Jest z niego mały złośnik. Chyba denerwuje Go fakt, ze mleko samo nie płynie i trzeba się nieźle namęczyć żeby coś wleciało do buzi. Ja pewno nie jestem bez winy, bo dopiero uczę się dobrego przystawiania Małego, ale liczę na to, ze z biegiem czasu oboje się dostroimy i karmienie to nie będzie już dla nas przeprawa:) USG główki i brzuszka wyszło dobrze (podejrzewali wady wrodzone po tym jak okazało się, ze pępowina jest dwu a nie trzynaczyniowa). Co do serduszka to jest tam zmiana ASD (co prawda dziwi mnie to bardzo, bo Węgrzynowski oraz dr Dawid - która nawiasem mówiąc robiła usg serduszka w szpitalu, podczas kontrolnych usg w ciąży wskazywali na inną wadę - VSD. Niby tez przerwa ale w przegrodzie międzykomorowej a nie międzyprzedsionkowej jak teraz), zamierzam za 3 tygodnie iść na ponowne usg do tej doktor i sprawdzić wszystko jeszcze raz, pomimo ze zalecenie ze szpitala jest iść na kontrolę za 3-4 miesiace. Narazie staram się tym nie martwić. Obserwuję czy nie robi się z niego chińczyk:) Załączam parę zdjęć Maluszka. Postaram się odzywać co jakiś czas. Ps. Pies zachowuje się wspaniale! Nie wiem co Marcin jej zrobił jak nas nie było, ale oprócz zainteresowania nie wykazuje cienia zazdrości. Mogę przy Olku zrobić wszystko. Dzisiaj na przykład spaliśmy w trójkę na łóżku (tylko Marcin ustąpił pola i poszedł do stołowego). Pies bardzo szanuje przestrzeń dziecka a jak Mały płacze to patrzy na mnie z wrzutem jakby mówiła - zrób coś wreszcie! On cierpi!). Ps2. Oluś ze względu na bardzo bujną czuprynę został nazwany w szpitalu "mały czuprynek":) [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/26/p1040778n.jpg/][IMG=http://img26.imageshack.us/img26/7907/p1040778n.jpg][/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/825/p1040785k.jpg/][IMG=http://img825.imageshack.us/img825/6454/p1040785k.jpg][/IMG][/URL] Tyle mam włosów na głowie:) [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/580/p1040829r.jpg/][IMG=http://img580.imageshack.us/img580/9946/p1040829r.jpg][/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/29/p1040836l.jpg/][IMG=http://img29.imageshack.us/img29/5387/p1040836l.jpg][/IMG][/URL]
-
Cześć Wam wszystkim! Od wczorajszego popołudnia jesteśmy w domu. Oboje czujemy się dobrze. Ja nawet lepiej niż zakładałam. Jutro zdjęcie szwów i jestem jak nowa:) Co prawda pierwsza doba była średnia ale kolejne naprawdę do zniesienia (w sumie tylko bezpośrednio po operacji podczas tych 6 godzin, kiedy nie można wstać dostałam przeciwbólowo morfinę a tak to nie prosiłam o leki). Malutki jest oczywiście moim oczkiem w głowie. Nie wiem kiedy to się stało ale tak Go pokochałam, że wszystko bym dla niego oddała. Jest to niesamowite uczucie! Oluś jest bardzo grzeczny, dużo śpi i niewiele płacze. Najwięcej płacze podczas jedzenia. Jest z niego mały złośnik. Chyba denerwuje Go fakt, ze mleko samo nie płynie i trzeba się nieźle namęczyć żeby coś wleciało do buzi. Ja pewno nie jestem bez winy, bo dopiero uczę się dobrego przystawiania Małego, ale liczę na to, ze z biegiem czasu oboje się dostroimy i karmienie to nie będzie już dla nas przeprawa:) USG główki i brzuszka wyszło dobrze (podejrzewali wady wrodzone po tym jak okazało się, ze pępowina jest dwu a nie trzynaczyniowa). Co do serduszka to jest tam zmiana ASD (co prawda dziwi mnie to bardzo, bo Węgrzynowski oraz dr Dawid - która nawiasem mówiąc robiła usg serduszka w szpitalu, podczas kontrolnych usg w ciąży wskazywali na inną wadę - VSD. Niby tez przerwa ale w przegrodzie międzykomorowej a nie międzyprzedsionkowej jak teraz), zamierzam za 3 tygodnie iść na ponowne usg do tej doktor i sprawdzić wszystko jeszcze raz, pomimo ze zalecenie ze szpitala jest iść na kontrolę za 3-4 miesiace. Narazie staram się tym nie martwić. Obserwuję czy nie robi się z niego chińczyk:) Załączam parę zdjęć Maluszka. Postaram się odzywać co jakiś czas. Ps. Pies zachowuje się wspaniale! Nie wiem co Marcin jej zrobił jak nas nie było, ale oprócz zainteresowania nie wykazuje cienia zazdrości. Mogę przy Olku zrobić wszystko. Dzisiaj na przykład spaliśmy w trójkę na łóżku (tylko Marcin ustąpił pola i poszedł do stołowego). Pies bardzo szanuje przestrzeń dziecka a jak Mały płacze to patrzy na mnie z wrzutem jakby mówiła - zrób coś wreszcie! On cierpi!). Ps2. Oluś ze względu na bardzo bujną czuprynę został nazwany w szpitalu "mały czuprynek":) [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/26/p1040778n.jpg/][IMG=http://img26.imageshack.us/img26/7907/p1040778n.jpg][/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/825/p1040785k.jpg/][IMG=http://img825.imageshack.us/img825/6454/p1040785k.jpg][/IMG][/URL] Tyle mam włosów na głowie:) [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/580/p1040829r.jpg/][IMG=http://img580.imageshack.us/img580/9946/p1040829r.jpg][/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/29/p1040836l.jpg/][IMG=http://img29.imageshack.us/img29/5387/p1040836l.jpg][/IMG][/URL]
-
Jestem i ja. Jeśli okaże się, ze psiak jedzie do hoteliku to macie ode mnie 20 zł. stałej deklaracji. Proszę tylko o informację na komórkę jaka jest decyzja. Od środy będę mniej dyspozycyjna (rodzi mi się syn:)) i stąd prośba o kontakt, ze jest decyzja i mogę ustawić stałe zlecenie do wpłat dla Bambusa. Bela mogę liczyć na informację od Ciebie?
-
Wychudzony i zaniedbany Timon ma swoje miejsce na ziemi!!
LAZY replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
Stałe zlecenie ustawione. Już tylko dopisuję, ze to deklaracja stała. Optymistycznie ustawiłam przelewy do grudnia. Jakby moje wplaty przestały przychodzić to smiało piszcie pw albo sms z przypomnieniem. W tym tygodniu zostaję mamą i mogę mieć nieco mniej czasu na regularne siedzenie na dogo. -
Wychudzony i zaniedbany Timon ma swoje miejsce na ziemi!!
LAZY replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
Jestem na zaproszenie Teresy. W związku z tym, ze moja tymczasowiczka staruszka ONka u Czarodziejki przekroczyła TM to mogę swoje 20 zł. stałej deklaracji przeznaczyć dla Tima. Proszę o numer konta do wpłat na pw. -
Carmen-piekna ONka . Odeszła za TM. (*)
LAZY replied to bela51's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie wiem co napisać...Biegaj znowu młoda po łąkach za TM (') -
[quote name='nefesza']LAZY naucz rozgraniczac - bliscy i obcy. Rodzina i przyjaciele a reszta swiata. Tak planuje zrobic. Ja sama bylam wychowana inaczej - "przepros, ustap, nie pyskuj, nie wypada itp" i wcale mi to w zyciu nie pomaga. Sama juz jako dorosla musze sie "uczyc" ze grzecznosc nie zawsze poplaca.... No ale najwazniejsze, zebyscie z TZ ustalili jeden front :) A ktory wozek wybralas?[/QUOTE] Ja jestem grzeczna i miła itd. i to prawda, ze czasem daje mi to w kość. A wózek wybrałam całkiem inny...A mianowicie Bebecar Stylo AT. Była bardzo fajna promocja i za na prawdę dobry wózek dałam prawie tyle samo co za Jedo :)
-
Nefesza to Ty widzę poglady a'la mój mąż masz:) Ja to już teraz mówię Małemu (zanim jeszcze na świat przyszedł), że nie wolno bic i grzecznym trzeba być, ale mój TZ to już mówi ze w życiu trzeba sobie radzić. Nie wiem jak to wypośrodkować, zeby ofiary losu nie wychować a jednoczesnie nie mieć w domu bandyty... Mam nadzieje, ze nasze VSD też sie zarośnie:) Jeszcze tylko 9 dni zostało...No chyba, ze za tydzień zdecydujemy z lekarzem prowadzącym, ze lepiej zeby sobie Mały jeszcze w brzuszku posiedział:)
-
Dasz radę, bo nie masz wyjścia. Ja sie na tym za bardzo nie znam, ale czy jest możliwe, że suki wyczuwają Twój odmienny stan i większą słabość i dlatego sobie pofolgowały? Oczywiście nie próbuję wzbudzać nadziei, że wszystko wróci do normy jak urodzisz, pytam raczej z czystej ciekawości. Moja suka nie zmieniła się ani trochę. Nie złagodniała, nie zrobiła się bardziej szalona itd. ale znam przypadki, kiedy psy nieco zmieniały swoje zachowanie podczas ciąży swojej właścicielki.
-
Agnieszko ja cc tez mam na tydzien przed terminem porodu:), wiec moze byc rożnie. Skurczy mam sporo juz od dawna, ale szyjka póki co w porządku. Wiem, ze poród zazwyczaj trochę trwa ale są też wyjątki. A ja nie boje się samego porodu (jakoś bym to zniosła) tylko tego, ze ja poważnie nie powinnam rodzić SN (zbyt duze ryzyko odklejenia się siatkówki oka). Ale nic wierzę, ze będzie ok. A będę rodzić w Policach, nie powiem ale skutecznie mnie zniechęciłaś do Gryfina ;) Cieszę się dziewczyny, ze wszystkie badania macie OK. Kasiu z serduszkiem to bez zmian. Tzn. w 30tc nie było zmian w jego pracy. A ubytku nie było zbytnio widać, bo za dużo kości. Jednak lekarz powiedział, ze powinno być dobrze. 3 tygodnie po porodzie pójdziemy na echo serca i wtedy sie okaże. No chyba, ze jeszcze w szpitalu cos ich zaniepokoi. Mam nadzieje, ze ubytek będzie malutki i sam się zrośnie nie powodując u Olusia żadnych problemów zdrowotnych. Agaga ja to bym teraz chetnie cofnęła się do połowy ciąży...żeby odwlec to co nieuniknione. Kocham Małego, bardzo na niego czekam ale strach mnie paraliżuje! Niby człowiek jest dorosły ale jednak odpowiadać tylko za siebie, męża i psa to co innego niż odpowiedzialność za malutkiego człowieka...Ehhh...włącza mi się pesymistyczne myślenie ;)
-
NERO [*] odszedł :((( nie doczekał domu :((
LAZY replied to mysza 1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Zdjęcia uśmiechnietego Nera bezcenne...Był szczęśliwy u Ciebie Danusiu i to jest najważniejsze... Biegaj za TM znowu jak młody psiak! (') -
Czytam Wasze perypetie od jakiegoś czasu, jedynie siedzę sobie cichutko bo cóż w takiej sytuacji powiedzieć? Nie powiem, ze wiem co czujesz oddając Figusię na "przechowanie", bo nie mam pojęcia. Jedyne co mogę powiedzieć to to, ze trzymam za Was kciuki. Przede wszystkim za jakieś szybkie i zadowalające Ciebie rozwiązanie. Mam nadzieję, że po urodzenia Malutkiej wszystko będzie dobrze i nie pojawią się kolejne problemy. Pozdrawiam serdecznie!
-
Melduję się:) Jeszcze w dwupaku. Postanowiłam Małego nosić najdłużej jak się da! Cesarka musi być zrobiona ze względów zdrowotnych i nieco obawiam sie, ze zacznę rodzić naturalnie i nie zdążę na porodówkę, wiec trochę ryzykuję ale cóż. Póki co o ile wszystko będzie nadal w porządku to do szpitala zamierzam udać się 20 lipca, więc powinnam być rozpakowana przed Agnieszką:) Ustawiłam numer agnieszki32 w telefonie do powiadomienia o urodzeniu Olusia, więc jak już Mały przyjdzie na świat to będziecie mogły się o tym dowiedzieć. Trzymajcie za nas kciuki a głównie za Małego, bo ja to jakoś będę musiała dać sobie radę. Chociaż nie ukrywam, ze nieco się boję tej życiowej zmiany. Nawet bardzo się boję!!! Czy Wyście się nie bały??? Taka odpowiedzialność...normalnie zaczynam świrować.
-
Hej. Ostatnio jedna z moich podopiecznych poszła do DS i mam wolne 20 zł. Proszę o numer konta do wpłat. Deklaracja jest oczywiście stała.
-
Śliczna mała!!! :)
-
Dzięki dziewczyny! Te upały dają się nam we znaki, ale dajemy radę. Chociaż nie powiem, odczuwam te kilka kilogramów więcej. Już powoli zaczynam sie toczyć a przy wchodzeniu po schodach już od dawna mam zadyszkę. Ale nic to i tak uwielbiam tego małego szkraba, który bryka sobie (i to dosłownie bryka, bo brzuch aż mi skacze:)) pod moim serduszkiem:)
-
Przekochany Weron z nowotworem, prosi o wsparcie finansowe - MA DOM!!
LAZY replied to tsu's topic in Już w nowym domu
Piękna lśniąca sierść i w dodatku te uszy! On jest przecudny! -
I my dołączamy do gratulacji!!! Duża dziewczynka z Małgosi. Czekam na zdjęcia:)
-
Rewelacyjny przerywnik w pracy ten wątek, a ostatnie posty boskie! U mnie miłość do dzieci zawsze była zerowa. Fajne były tylko te naprawdę fajne dzieci i to u znajomych i na krótko. Mam swoją psią "córeczkę" (bez przebierania, noszenia na rękach itd.:P), własne pasje, fajną pracę itd. i jakoś brak miejsca na zmiany. Ale TZ zawsze chciał dzieci (chociaz przed ślubem uprzedzałam, ze to może nie być takie proste). Niebezpiecznie szybko jednak zbliżyłam się do trzydziestki... i zdrowy rozsądek wziął górę. W ciążę zaszłam zanim zaczęłam się o nią starać:) (w tym samym miesiącu, w którym odstawiłam wszelkie zabezpieczenia - nawet człowiek wolnym sexem nie zdążył się nacieszyć :)), pomimo zdziwienia lekarza, który widział moje "wnętrze" dwa tygodnie przed zaciążeniem i twierdził, ze długo żadnego jajeczka tu nie było i narazie się nie zanosi... (może TZ strzelał jednym i drugim:)). Ja jestem bardzo uczuciowa i pokochałam Maleństwo od początku. Lubię czuć Jego obecność, to jak kopie, jak się wybrzusza i próbuje wyjść przez skórę. Początki ciąży były ciężkie, ale teraz jest w miarę OK (pomijając zgage!). Wagę trzymam niezłą, jakieś 7,5 kg na poczatku 8 m-c. Wszyscy twierdzą, ze ładnie mi w te ciaży, więc nie mam problemu z dodatkowymi kilogramami. Nie wiem jak sobie poradzę z glutkiem jak sie urodzi. Nie czytam żadnych for, gazet też mało czytam, nie wiem na co liczę, ale jakoś nie kręci mnie siedzenie na dziecięcych forach. Mam nadzieje, ze będzie ze mnie dobra matka, ale to się jeszcze okaże. Co do karmienia piersią to postanowiłam czynic to przez jakieś 6 m-cy, potem powrót do pracy i koniec tego dobrego. Chciałabym żeby moje życie było normalne, nie podporządkowane małemu człowiekowi. Wiem ze to będzie trudne, ale może dam rade? Co do psa to oczywiście nadal będzie moją córeczką! Obiecałam jej, ze nie pozwolę Małemu jej męczyć itd. Na pytania "co zrobicie z psem" odpowiadam nic... to znaczy damy jej braciszka ;) Obawiam się jednak, ze nadal nie będę lubiła obcych dzieci, zeby mi sie tylko idealizowanie własnego nie włączyło. W pracy niestety jak ktoś opowiada co jego dziecko robi, to ja odarazu widzę moją Idę, która robi podobnie:) Chyba nie da sie nie porównywać dzieci do psów. Ale dobrze mi to nie wróży, bo jak mojego dzieciaka rozpuszczę tak samo jak mojego psa to bedzie hardcorowo!
-
Jukutek kciuki za szybkie rozwiązanie zaciśnięte:) My powoli rośniemy i rozpychamy się jak diabli. Zostało nam niecałe 2 miesiące. Czujemy sie dobrze i niech tak pozostanie.