-
Posts
352 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by kyane
-
No to wyglada na to, ze albo: 1/sie dogadasz z zona 2/rozwod na horyzoncie 3/kupisz dodatkowe lozko 4/bedziecie ciagnac losy, czyje zdanie przewazy :wink: :lol:
-
Netula, jest masc o nazwie Solcoseryl gel, przyspieszajaca ziarninowanie i naskorkowanie - moze to?? :D
-
Basenji, najpierw sie zdecyduj, czy na pewno chcesz, zeby w lozku nie spal, bo okreslenie "raczej" nie bardzo na to wskazuje :wink:
-
...dla mnie EOT
-
wybacz, ale wykonywanie polecen nie jest tozsame ze skupianiem sie na Tobie :-? Nauka aportu zaczyna sie od nauki trzymania go w pysku i oddawania, a nie od rzucania, bo wiadomo, ze sa psy, ktore lubia uciekac na zasadzie "gon mnie, zobaczymy, czy zlapiesz" :wink: Agnes, mam jeszcze takie pytanie - czy Ty w ogole sprawdzilas te szkole, czy tylko zawierzylas opinii jednej osoby? Widze, ze w zasadzie decyzje juz podjelas...tylko mam watpliwosci, czy trener, nawet wiedzac, ze nie chcesz, by Twoj pies wykonywal plecenia perfekcyjnie, poswieci Ci tyle czasu, by przechodzic z Toba praktycznie indywidualny tryb nauki. Inne psy beda powtarzaly wykonywanie komend wlasnie po to, by je wykonywac coraz lepiej, a co Ty bedziesz robila w tym czasie? Ja tez bronilam sie przed linka, moj pies nalezy wlasnie do tych, ktore doskonale wiedza, kiedy sa na lince a kiedy nie. Linka jest po to, by miec psa pod kontrola, by nie utrwalal sobie nawyku "nieprzychodzenia", ale jest to tylko menagement, a nie srodek szkoleniowy. Majac psa na lince, uczysz go wciaz przychodzenia na wolanie az do momentu, gdy lapy same zaczna sie zwracac w Twoja strone, po prostu automatycznie :P Bardzo bym chciala, bys to Ty miala racje i zeby Aza szybko nauczyla sie wykonywania polecen, ale doswiadczenie mi mowi, ze chyba jednak oczekujesz zbyt wiele.
-
Agnes, bo generalnie chodzi o to, by pies cwiczyl w rozproszeniach a nie sam na sam z treserem (i Toba, oczywiscie). Twoja sytuacja jest troche inna, bo chcesz pojsc tylko na 1/3 kursu i stad nasze wypowiedzi. I powtorze raz jeszcze - ten obcy teren to wcale nie jest plus, bo trzeba to tak jakby przeniesc prawie od poczatku w inne warunki, w ktorych pies jest z Toba na co dzien. Ja mialam podobne problemy z Aytreyem, tez absolutnie nie mogl sie skupic na mnie i tak bylo przez te cale poltora miesiaca, kiedy z nim na to szkolenie chodzilam. I to jest dokladnie to. A przez ten miesiac zajec trener nie poswieci Ci tyle czasu, ile bys chciala, bo sa rowniez inne psy, byc moze nawet z wiekszymi problemami. Tak naprawde do w miare bezstresowego wspolzycia z psem potrzebne jest Ci niewiele - przychodzenie na przywolanie, zostawanie w jakiejs konkretnej pozycji pozycji, zatrzymanie psa w miejscu i chodzenie na smyczy bez ciagniecia. Cala reszta to dodatki (przy czym tego ostatniego na pewno nie nauczysz jej na szkoleniu). Nauka aportowania jest prosta, mozesz spokojnie zrobic to sama, bez tych dodatkowych elementow, ktore sa na szkoleniu, a ktore potem sa wymagane na egzaminie (co, tak naprawde, potrafi zniechecic do aportu, bo przestaje byc zabawa). I jeszcze jedno - szkolenie nie trwa 3 godzin, bo to juz by bylo znecanie sie nad psem, przeciez on przez ten caly czas ciezko pracuje, przede wszystkim umyslowo. A skupiania sie na Tobie musisz zaczac ja uczyc w domu i dopiero pozniej mozesz z tym wyjsc pomalutku na zewnatrz. To wszystko trwa, i nie jest to tydzien, dwa czy trzy. Przechodzilam przez sytuacje podobna do Twojej, przyszedl taki moment, gdy zaczelam wpadac w panike, ze z dnia na dzien coraz mniej panuje nad psem, wiec decyzja - natychmiastowe szkolenie!. Teraz wiem, ze powinnam zaczac od szkolenia indywidualnego :( . I to absolutnie nie dlatego, ze trafilam na zlego szkoleniowca, wrecz przeciwnie, pani Malgosia byla super. Po prostu nie mozna bylo przeskoczyc uwarunkowan obiektywnych, chociazby tej nieszczesnej smyczy :roll: Pojdziesz, sama zobaczysz...ja wiem, ze po miesiacu tamtego mojego szkolenia nie mialabym takich efektow, ktorych Ty sie spodziewasz, bo to zbyt malo czasu. adda , nie wieszam psow na szkoleniu grupowym, chodzi o to, ze na poczatek Agnes potrzeba niewiele, a moze sobie pozwolic tylko na pojscie na 1/3 kursu, co moim zdaniem troche zmienia optyke widzenia. Mysle, ze niezaleznie od tego, na jakich trafilas treserow, byla to szkola, ktora mogla sobie pozwolic na spuszczanie psow ze smyczy w trakcie zajec, niestety, niewiele szkol ma takie watrunki :(
-
http://dogs.pl/tresura/ :D
-
No coz, moge sie tylko w 100% podpisac pod tym, co napisala Beata :D . Wprawdzie nauka aportowania czy chodzenia iles tam metrow przy nodze to dopiero kolejne etapy, ktore cwiczy sie pozniej, ale to prawda, ze wciaz zwraca sie uwage na DOKLADNE wykonywanie kazdej komendy i to zabiera sporo czasu :roll: Agnes, byc moze juz podjelas decyzje i sama zobaczysz, jak to jest. Ale pamietaj o jednym - pies nie generalizuje swoich zachowan, wiec tak naprawde cale clou polega na tym, by go uczyc w warunkach, z ktorymi ma do czynienia na co dzien. Czyli w sumie najwazniejsze jest to, czego TY sie nauczysz, zeby moc z kolei uczyc swojego psa. I tu wracamy do tematu - 2-4 lekcje indywidualne, bo i Ty najwiecej sie dowiesz i jednoczesnie zobaczysz, jak Twoj pies zachowuje sie na takim szkoleniu w swoich naturalnych, spacerowych warunkach :D
-
To prawda, czasem mniej znaczy wiecej :lol: :lol: Ale fakt, jesli mozna i jedno i drugie, to czemu nie??
-
jestes pewna?? :wink: 8) :lol:
-
pepsi, na ogol po zabiegu psiaki maja przepisane 2 zastrzyki, ale np. moj nie mial i z cala pewnoscia nie zachowywal sie tak, jakby go cos bolalo :P I nie martw sie na zapas, przewaznie i psy i sunie bardzo dobrze to znosza, mysle, ze o wiele lepiej, niz ich wlasciciele 8)
-
no to moj pies jest wyjatkiem, nawet wiecej niz miesiac mu nie wystarczyl :roll: I nawet na szkoleniu bylo w miare, w miare, niestety, pomimo cwiczenia z nim rowniez poza terenem szkoleniowym, nie przenioslo sie to na spacery :( Moze faktycznie moj pies jest inny, ale majac za soba doswiadczenie w postaci szkolenia grupowego przez prawie 2 miesiace, moge spokojnie powiedziec, ze chyba jednak lepsze byloby szkolenie indywidualne, bo przede wszystkim to wiecej uwagi dla mojego psa i wiecej czasu dla mnie ze strony szkoleniowca. Oczywiscie przy spelnieniu podstawowego warunku - szkolenie odbywa sie na moich terenach spacerowych, w naturalnych warunkach, a wiec z rozproszeniami i to roznymi, czego na szkoleniu grupowym jednak nie ma (tam w zasadzie jedynym rozproszeniem sa inne psy).
-
Agnes, pewnie, ze bede trzymala kciuki :D . Nie denerwuj sie, bo nie ma czym, i tak mojego pierwszego wystepu na szkoleniu nie przebijesz :wink: Dobrze sie zastanowilas, czy warto tylko 1 miesiac? Bo na ogol szkolenie trwa 3 m-ce i tak naprawde dopiero pozniej zaczyna sie to, co najwazniejsze, na poczatku psiaki oswajaja sie ze soba, a wlasciciele tez ucza sie, ktorego psa nalezy np. unikac i dlaczego. Miesiac to naprawde niewiele, jak na szkolenie grupowe.
-
no i wlasnie o to chodzi, ze sie zle kojarzy! A ma byc odwrotnie, spotkanie innego psa ma byc kojarzone z czyms milym, a juz na pewno nie z bolem :( . Bo tak naprawde to ma krotkie nozki i jak tylko nie masz psa pod kontrola (smycz), to reakcja moze byc rozna... tego akurat Ci nie wytlumacze, bo uwazam, ze to tez nie jest zachowanie prawidlowe. Pies o wiele lepiej kojarzy, co ma zrobic niz to, czego ma nie robic. Zamiast niepozadanego zachowania mozemy zaproponowac psu cos zastepczego, np. dac mu gryzak do gryzienia i z pewnoscia szybciej zalapie. Mysle, ze w ogole zbyt czesto strofuje sie psy za zachowania, ktore dla nich sa calkiem naturalne (np. gryzienie kapci, ktore nosza zapach wlasciciela), one nie wiedza, ze robia zle i okazywanie niezadowolenia moim zdaniem oslabia wiez z psem. Wg mnie nalezy jak najczesciej proponowac psu takie zachowania, ktore akceptujemy i cieszyc sie, gdy to robia; jest tylko kwestia czasu, kiedy te niepozadane wygasna, bo wzmacnaimy jedynie te dobre a nie koncentrujemy sie na tych zlych.
-
no i mamy piekne skojarzenie u psa - "mialem racje z tym atakiem, bo nawet moja pani mnie odciaga, wiec z pewnoscia jest to cos groznego...nastepnym razem sprobuje byc szybszy i jeszcze bardziej agresywny :evil:"
-
Aga, to sie ciesze, ze przyczynilam sie do odswiezenia pamieci :D . A skoro szlifujecie target, to znaczy, ze uwarunkowanie klikera macie juz za soba, wiec mozesz spokojnie przejsc do kolejnych etapow 8), zaczynajac wlasnie od tych, ktore beda Ci teraz najbardziej potrzebne :P Zycze sukcesow...no i - witaj w klubie :lol:
-
Aga, tu masz troche teorii: http://kliker.pieski.eu.org/Teoria/feisty_fido01.php to wprawdzie kliker, ale nawet jesli tak nie szkolisz, to warto poczytac i dostosowac do wlasnych potrzeb :P
-
Aga, mysle, ze najlepiej by bylo, gdybys to Ty najpierw napisala, jakie dzialania podejmowalas do tej pory i czy w ogole cos sie zmienilo przez ten rok.
-
No tak, qrcze, ogladaja wlasciciele, Buddah tez ogladal (i na dodatek mial zawsze dobre slowo...).......a ja sie zapytowywuje - gdzie jest mowa o kyane????? :evil: Mnie to juz nikt nie zauwaza, buuuuu :( :( :(
-
No wlasnie, tez jestem ciekawa wynikow poszukiwan, a tu Buddah wcielo na calego 8) Mam tylko nadzieje, ze sie nie obrazil za to, co napisalam na topikach w "Galerii" :roll:
-
Agnes , ale to w ZK tez niewiele mniej kosztuje, bo 400.... Moze wyjsciem jest wlasnie szkolenie indywidualne, ale np. wziecie 4 lekcji, zebys rozwiazala te najbardziej palace problemy. Ty bedziesz wiedziala, co robic dalej wg wskazowek szkoleniowca no i wydasz zdecydowanie mniej. Poza tym masz wtedy cala godzine tylko dla Ciebie i Twojego psa, co na szkoleniu grupowym nie wchodzi w gre, niestety :( . Zwroc tylko uwage na to, by te szkolenia odbywaly sie tam, gdzie sa inne psy, wtedy masz zapewnione "rozpraszacze" 8)
-
mirela, i jak tam Twoja kanapa tudziez witanie gosci? widzisz jakies postepy? Wiesz, dzis przeczytalam Twoj post o Waszym poprzednim psie...moze sie myle, ale nie sadzisz, ze wiele klopotow byc moze ma swoja geneze w Waszym stosunku do niego...psy znakomicie potrafia to wyczuc.... Przeczytalam rowniez ponownie oba topiki, ktore zalozylas...nigdy nie uzylas imienia swojego psa, zawsze powtarzaja sie tylko okreslenia "pies, on, go", brak w Twoich postach jakiegos cieplego okreslenia. Nawet ci, ktorzy czesto pisza o naprawde duzych klopotach ze swoimi psiakami, predzej czy pozniej nazywaja go jakos pieszczotliwie. Moze celowo tego unikalas a moze jednak nie.. obym sie mylila... no i wciaz trzymam kciuki :)
-
Oki, dzieki :D . Ale pisalas tylko o egzaminie, ze byl na Kepie, szkolenie moglo odbywac sie gdzie indziej :wink: i stad wzielo sie moje pytanie.
-
arima, to przynajmniej wiesz, ze na spacerze bylas :lol: :lol: A w mieszkaniu faktycznie ciezko, na dodatek ani powiewu wiatru, wiec robienie jakiegos przeciagu tez spelza na niczym :( . Atrey co jakis czas zmienia miejsce, szukajac tego bardziej chlodnego i jakos biedaczysko znalezc nie moze :( . Probuję mu moczyc woda przynajmniej lapy, mordke i brzuch, ale to tez na niewiele sie zdaje. A na balkonie jeszcze gorecej, bo od strony poludniowej jest...echhh....nie ma to jak mieszkac w lesie i nad jeziorkiem....
-
Fakt, dzisiejszy dzien to istna masakra...zaczynam podejrzewac, ze nam sie arima rozplynela w tym upale 8) adda, w jakim klubie szkolilas swoje psiaki? U nas tez sedziowal Pan Brzezicha, ale ja z Atreyem sie nie zalapalam, bo mialam lape w gipsie :(