-
Posts
575 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by kayla
-
Skakanie (na powitanie) to psi sposob mowienia Dzien Dobry. W taki sposob szczenieta witaja matke wracajaca z polowania (zeby spowodowac wymioty lizac ja po pysku. Pozdrowienia dla jedzacych obiad ;-) ) Dla psow jest to rownie naturalne jak dla nas usmiechanie sie na powitanie. Pies moglby napisac na forum dyskusyjnym o ludziach: "Moj pan zawsze jak ktos przychodzi do domu, wyszczerza do niego zeby. Podobnie zachowuje sie w stosunku do mnie. Czy to oznaka dominacji?"
-
Moze byc tak, ze on po prostu zauwazyl, ze jak popiskuje, to Ty lecisz do niego i "Co ci jest pieseczku?". Moj psiak kulal przez wiele dni ("biedny piesek, co sie stalo w lapke?") ale nie wtedy kiedy byl sam w ogrodku i myslal, ze go nikt nie widzi :-) Wtedy brykal na wszystkich lapkach bez problemu. Wizyta u weta nie zaszkodzi, zeby sie upewnic czy wszystko gra, ale wazne jest zeby nie nagradzac (swoim zainteresowaniem) momentow, kiedy psiaczek uzala sie nad soba.
-
Nakladanie jedzenia to jeden z bardziej emocjonujacych momentow w "pieskim dniu" a Ty mowisz "bez powodu" :-)
-
Ludzie co wy z ta dominacja? Wszystko co pies robi to dominacja... Fennel sie naczytaliscie? :-) Nie znam wzmiankowanej reklamy (nie mieszkam chwilowo w Polsce) ale nie wyobrazam sobie jak skakanie moze wyrazac dominacje...
-
Co to znaczy dominujacy? Psy maja zachowania dominujace, ktore stosuja w kontaktach z innymi psami, szczekanie nie jest jednym z nich. Jesli pies szczeka, to moze to znaczyc ze lubi szczekac (bo mu sie podoba brzmienie wlasnego glosu), nudzi sie (zwykle psy lancuchowe, ale nie tylko) , ostrzega innych czlonkow stada przed niebezpieczenstwem i... bo ja wiem, co jeszcze? Moze tez znaczyc, ze mimo woli nauczyles go, ze gdy szczeka, ktos zwraca na niego uwage, zajmuje sie nim, spelnia jego zachcianki (daje smakolyk). Jezeli przez to rozumiesz: gdy szczeka, dajemy mu jesc, wyprowadzamy na spacer, zwracamy na niego uwage itp, to znaczy, ze Twoj pies nie jest dominujacy, tylko pojetny. :-)
-
Przeczytaj to jeszcze raz i sam(a) sobie odpowiedz: Dla mnie wyglada to na typowa fobie.
-
Nic z tego. Imie ich jest legion ;-)
-
:o Jest wiele rodzajow agresji, a agresja lekowa jest tylko jedna z tych teorii. Ale tutaj pasuje jak ulal. Jaka inna jeszcze pasuje? Raczej nie ochrona zasobow i terytorium... Co tam jest jeszcze do wyboru?
-
Rozwiazal sie za to inny wazny problem ;-) Dobra robota, trzymam kciuki. Nie mialam nigdy takich problemow z psem, ale czytalam, ze "psia etykieta" mowi, ze psy nie powinny zblizac sie do siebie po liniach prostych. I ze dobrze robi, jesli okraza sie kogos z psem lukiem.. Nie zaszkodzi sprobowac. Ludzie juz i tak stukaja sie palcem w czolo na nasz widok (no, dobrze, moze powinnam mowic za siebie) :-)
-
Nie zgadzam sie. Pies zachowuje sie agresywnie na ogol jak jest przestraszony. Jak nie jest przestraszony moze byc lagodny i posluszny. Przyklad, z blizszej nam dziedziny: Jak czlowiek arachnofobie, bedzie wrzeszczal i machal rekami na widok zblizajacego sie pajaka. Co nie znaczy, ze na codzien nie moze byc spokojny i zrownowazony.
-
Kastracja czasami pomaga, z dwoch powodow - po pierwsze pies ma mniej testosteronu, po drugie - wydziela inny zapach, mniej drazniacy dla innych psow. Wydaje mi sie jednak, ze w tym przypadku problem lezy w czym innym - pies jest niezsocjalizowany z pasmi. Moze to wynikac np z faktu, ze zbyt wczesnie zostal oderwany od matki i rodzenstwa, ze jako szczeniak nie mial kontaktow z innymi psami, albo mial, ale zle (przestraszyl sie). Abstrahujac od powodow, dla ktorych kastracja zwierzecia niehodowlanego jest zalecana, sprobowalabym tez innej metody - stopniowe przyblizanie do innych psow. Zobacz, z jakiej odleglosci Twoj pies jest w stanie tolerowac inne psy i w takiej sytuacji staraj sie zwrocic jego uwage na cos innego (smakolyki, zabawa), stopniowo zmniejszajac dystans. Jezeli uda Ci sie zmniejszyc go znacznie, sprobuj "spaceru rownoleglego". Dwie osoby z psami na smyczach ida w tym samym kierunku (osob moze byc wiecej, ale nie przesadzaj z iloscia psow), nie ma bezposredniego kontaktu psow. Powodzenia.
-
Ale wierz mi, że to bardzo zależy od tego jakiego masz psa. :-? A jeśli masz dominanta albo wielkiego tchórza? Nie ma tchorzliwych psow, sa tylko zle zsocjalizowane. Zamierzam nad tym pracowac od pierwszych dni. W "psy dominanty" tez nie do konca wierze, prawde mowiac. Zaden pies nie spedza dni kombinujac, jak sie dostac na szczyt drabiny spolecznej. Ja "kontroluje zasoby", wiec mam wladze. Jedyne co trzeba, to odpowiednio psa zmotywowac (pokazac mu, co zrobic, zeby zasluzyl na nagrode). Oczywiscie, inna jest sytuacja, gdy dostaje sie psa z problemami. Ale nie wydaje mi sie, ze dobry profesjonalny, nawet idealny trening zalatwi wszystko. Przeciez na ogol bedziesz przebywac z psem bez trenera. Wazne, zeby wtedy nie popelniac bledow. Oczywiscie - trener moze udzielic wskazowek. Ale te same wskazowki mozna znalezc w ksiazce, co jest o tyle lepsze, ze mozna do nich wielokrotnie wracac. Sztuka jest wybrac dobra ksiazke. Latwiej wybrac, jesli sie porownalo kilka. Mozna tez kogos zapytac. Moja prywatna opinia - dobrze, zes szerokim lukiem ominela ten osrodek. Z tego co piszesz, ten trener nie robil dobrego wrazenia. Jestem za. Piszmy o dobrych szkoleniowcach, motywujac czemu dobry. (Dla przykladu: Jesli ktos napisze "Ten gosc jest swietny", to jest niewielka pomoc. Ale jak napisze "Ten gosc jest swietny, poradzil mi zlac mojego psa i od tej pory .... " to juz wiemy, czego sie trzymac) Zreszta chyba juz gdzies jest topic na temat osrodkow szkoleniowych (bo na temat ksiazek jest na pewno).
-
Dobrze by bylo, gdyby ten impuls tak wygladal u kazdego. Zwykle "pod wplywem impulsu" wyglada tak - poszedlem na rynek kupic ziemniaki i wrocilem z psem :-?
-
Nie chodzi o zaliczkowanie, tylko o to, ze z rodowodem 2 razy drozej (czyli zachecanie do kupowania bez rodowodu) i o to, ze pies traktowany jest jak towar - dawany kazdemu, kto zaplaci. Nie tak sobie wyobrazam dobra hodowle. Natomiast nie mam nic przeciwko zaliczkom. Jako kupujacy nawet pewniej bym sie czula, wiedzac, ze moj szczeniaczek jest zaklepany dla mnie.
-
No, przeczytanie dobrej, fachowej ksiazki jest na pewno lepsze niz przeczytanie kilku rad na forum. Zauwaz, ze pytanie bylo "jak" a nie "gdzie" szkolic psa. Przeczytanie paru ksiazek jeszcze nikomu nie zaszkodzilo. Mozna sobie porownac i wybrac to co najlepsze. I jeszcze - wierze, ze czlowiek moze sam wytrenowac swojego psa, a niektore kursy mozna sobie o kant globusa potluc.
-
Chyba najlepsza z wydanych po polsku jest ksiazka "Szczenie doskonale" Jesli czytasz po angielsku, to podobno bardzo dobre sa "Before you get your puppy" i "After you get your puppy" Dunbara (jeszcze ich nie czytalam, ale juz zamowilam. Nazwisko autora mowi samo za siebie)
-
Przeswiadczenie, ze piesek ponizej 6 miesiaca zycia jest za maly do tresury wzielo sie z czasow, kiedy popularne byly metody tresury oparte na rozwiazaniach silowych, ciagnieciu, szarpaniu itp. Mlody piesek nie wytrzymywal psychicznie takiej tresury i byl zbyt spanikowany, by mozna go bylo czegokolwiek nauczyc. Na szczescie coraz mniej osob wierzy w sens i skutecznosc takich metod. Tresowac metodami pozytywnymi mozna psiaczka od bardzo mlodego wieku, pamietajac, ze szybko sie nudzi i meczy, wiec "sesje treningowe" powinny trwac nie dluzej, niz kilka minut. Jako osoba "klikerowo zdeprawowana" polecam Ci ten link: http://members.westnet.com.au/b%2Dm/
-
Zgadzam sie. Z prostego powodu - psy miedzy soba nie gadaja, za to maja bogaty "slownik" gestow, stad na jezyk ciala zwracaja duzo wieksza uwage.
-
Na pewno pomoze. Uwazaj tylko z wyborem szkolenia. Tzw "tradycyjne metody" oparte na rozwiazaniach silowych i przymusie nie sa dobre dla zadnego psa, a malemu yorkowi moga zrobic rowniez fizyczna krzywde. Jako zwolenniczka klikera namawiam Cie, zebus zajrzala tutaj: http://members.westnet.com.au/b%2Dm/
-
I jeszcze ogolniejsza zasada: "Staraj sie raczej wyciagac wlosy z koltuna, niz koltun z wlosow" ;-)
-
To troche jak z sygnalem analogowym i cyfrowym. (Np telewizja, dla ustalenia uwagi) Kliker (gwizdek, czy co tam sobie ustawilam) to jak sygnal cyfrowy - jest, albo go nie ma i wszystko jasne. Glos - jak sygnal analogowy. Niesie rozne emocje, itp. Jak telewizor sniezy, to nie tak latwo powiedziec - jest obraz czy go nie ma. Jak glos - to bylo TO, czy cos podobnego tylko? Czy jak mowisz raz bez emocji, a drugi raz z radoscia, bo cos wyszlo - czy to na pewno to samo?
-
Dokładnie tak - tak samo jak większość dźwięków. Czyli dźwięk klikera to z tego punktu widzenia nic specjalnego - równoważny z większością innych niewyuczonych dźwięków, słow, itp.Niewyuczonych dzwiekow tak, zgadzam sie, ze jakikolwiek inny rzadko wystepujacy w przyrodzie a jednoczesnie latwo i szybko uzyskiwany dzwiek bedzie rownie dobry. Co do slow, to pogrzebalam chwile w necie i znazlam takie: Karen Pryor jest autorka wielu ksiazek, m.in. wydanej ostatnio po Polsku "Najpierw wytresuj kurczaka" ("Don't shoot the dog")
-
No przeciez sama udowadnialas, ze sie psom z niczym nie kojarzy (zanim zostana nauczone, by go kojarzyc z nagroda). Mnie przekonalas ;-)