-
Posts
575 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by kayla
-
Wiekszosc "sygnalow uspokajajacych" (czy jak przetlumaczyc "calming signals") wywodzi sie z relacji szczeniecia z matka (pisze o tym np Abrantes w "Dog language") W zachowaniach rytualnych nie ma przemocy (choc z boku wyglada to dosc strasznie). Na temat tzw "alpha roll" mozna przeczytac tutaj
-
To jest nieprawda! Psy ani wilki nikogo nie przewracaja, to ulegly pies sam, z wlasnej woli, sie przewraca, by pokazac uleglosc. Wilk przewraca drugiego wilka na grzbiet tylko wtedy gdy chce go zabic. Zastanow sie, czy chcesz to zrobic Twojemu psu!
-
Ale to nie jest sprawa osobista. Nie probuje wmawiac ludziom, ze bija psy, kiedy nie bija. Raczej chodzi mi o to, zeby pokazac tym, ktorzy to robia, ze sa inne metody, nie tylko bardziej humanitarne, ale w wiekszosci wypadkow skuteczniejsze.
-
Ok, moze "wlasciwe" to za duze slowo. Powiedzmy "dopuszczalne". :-) Mysle, ze majac dziecko i psa liczylabym sie z mozliwoscia wystapienia takiej sytuacji i przygotowala jakas strategie zawczasu.
-
Nie wiem, co bym zrobila gdybym miala dziecko i pies dziabnal. Ale co innego zrobic cos w stresie i potem zalowac, a co innego siedzac spokojnie przed komputerem pisac, ze takie rzeczy sa wlasciwe. Wiem. Jestem przeciw karom fizycznym.
-
Kayla troszke się nie zrozumiałysmy, ja mówiłam o sytuacji odwrotnej najpierw agresja – potem dostanie w pysk. Co to za roznica? Przeciez na jednym razie sie nie skonczy, beda sie wzajemnie nakrecac. Myslalam ze tylko przedszkolaki licytuja sie "kto zaczal". Czlowiek ma wiecej rozumu, nie powinien brnac w bledne kolo. Szkoda, ze rodziny nie sa mile i nieagresywne (gdyby byly, nie pralyby po pysku). A ja chcialam pokazac, ze pranie po pysku nie prowadzi do tej wspolpracy.
-
Z tych dwoch cytatow mozna wywnioskowac, ze agresja i "dominacja" to efekty niewlasciwego traktowania przez ludzi. I cos w tym jest (chociaz to oczywiscie duze uproszczenie, zwlaszcza jesli chodzi o agresje). Bo czy mozna miec do psa pretensje, ze robi sie agresywny, jak dostaje po pysku? Nawiasem mowiac - niestosowanie przemocy w stosunku do ras potencjalnie groznych, a stosowanie jej w stosunku do innych (jamnik reki nie odgryzie) to podejscie bardzo nie fair...
-
Poprawcie mnie, jesli sie myle, ale na moj gust zaszlo glupie nieporozumienie. Staf-ka powiedziala cos, co oznaczalo "gdybys kupowal psa ode mnie, kupilbys go jako peta", a Wind34 zrozumial "sprzedaj psa jako peta". Czyli, jak to mowia komputerowcy "I/O problems", nikt nie mial zlych intencji.
-
Proponuje dalej robic jak z nauka innych komend, czyli - zamiana tylko na komende. Jesli wydasz komende, to nagradzasz, a jak nie - to nie nagradzasz (ignorujesz). Pies zakuma, ze warto zabierac rzeczy tylko, jak padnie komenda. A potem - nie wydawac komendy ;-) To jest punkt 6 tego zestawienia
-
Powinnas zdecydowac sie na jedna metode (np zamiane na cos lepszego) i konsekwentnie stosowac, bo jak widac - co chwila probujesz czegos nowego i pies nie wie o co chodzi (tylko tyle ze zabranie rzeczy rozpoczyna jedna z kilku mniej lub bardziej udanych zabaw ;-)).
-
I słusznie. :) Jesteś przeca 'homo sapiens' :roll: :roll: Fajnych rzeczy uczysz swojego psa 8)
-
Na mnie tez by podzialalo - balabym sie ruszyc przy takiej osobie i robila swoje jak nie ma jej w poblizu. Jesli ktos ma ochote poczytac o karach, zapraszam na moja strone, dzial trening->o karach
-
Kiedy szukalam hodowli z ktorej wezme mojego psiaka, trafilam miedzy innymi na taka, ktorej wlascicielka napisala mi w mailu: "... mam teraz 4 suczki - 2 w wieku plodnym i 2 seniorki..." Od razu mnie tym ujela, ze nie pozbyla sie seniorek i byl to ogromny plus (jeden z licznych). Niestety w tym roku nie bylo tam szczeniaczkow :-(
-
Najwyrazniej nie uwazal na lekcjach polskiego :-)
-
Nie zgadzam się z Tobą. Wartość psa, który nie nadaje się do hodowli można zmierzyć jedynie miłością, jaką zostanie otoczony przez właścicieli. Bo nawet jeśli psiak jest po wybitnie utytułowanych rodzicach, to jego „wartość rynkowa” jest żadna. Identycznie jak bezpapierowych psów sprzedawanych na giełdach. Nie zgadzam sie. Jezeli mowimy o dobrej hodowli, to oznacza to dobra hodowle, czyli - karma najlepszej jakosci, prawidlowa wczesnoszczenieca socjalizacja i opieka medyczna. Ktory pies gieldowy to ma?
-
Jako klikerowiec (in spe) dodam jeszcze ten link: http://members.westnet.com.au/b-m/ (Niestety naklad jest chwilowo wyczerpany, ale pelna wersja znajduje sie "on line")
-
Żartujesz?????!!!!! Statystyka mocna rzecz!!! Z calym szacunkiem - nie jestes dla mnie wszystkim ani wszystkimi. :-) Hmm.. to zależy od badacza i teorii którą chcemy udowodnić lub obalić... Ja nic nie chce (chwilowo) obalac, ani tym bardziej udowodnic. Zapytalam, jak TD mialaby pomoc (gdyby byla prawdziwa) a Ty zboczyles z tematu. O udowadnianiu i obalaniu byl inny topic. A Twoje stado ma pomiedzy 1.26 a 4.73 wiesz? Facet ktory napisal rzeczona broszurke byl behawiorysta, ale widac nie znal sie na konwencji zapisywania bledow. I nie szkodzi, nie za to mu placa. Grunt zeby dobrze robil swoje.
-
Dominacja nie istnieje ;) tak wynika z badan przeprowadzonych na grupach (no bo nie stadach) psów składających się średnio z 0.78 do 1.32 osobników :lol: Pozdrawiam :) czyli 1,05+/-0,27, gdzie blad rowny 0,27 wynika ze wzoru: blad = 1/sqrt(1/blad_ilosci_psow_w_pierwszej_grupie^2+ 1/blad_ilosci_psow_w_drugiej_grupie^2+itd) gdzie blad_ilosci_psow_w_danej_grupie = sqrt(ilosc_psow_w_tejze_grupie) co z kolei wynika ze wzoru.... No dobrze, przeciez widze ze wszyscy juz posneli :-) A jak liczne byly grupy na ktorych dowiedziono teorii dominacji?
-
Nie wszyscy, tylko wielu, ale i to przykra sprawa. Na swiecie nauka idzie naprzod, a nasi swiecie wierza w to czego sie kiedys nauczyli a z czego reszta swiata w poplochu sie wycofuje.
-
Nie bardzo rozumiem jak stosowanie teorii dominacji ma Ci pomoc w nauce chodzenia przy nodze. Moim prywatnym zdaniem - zamiast koncentrowac sie na wydumanych zasadach TD powinnas po prostu pokazac psu o co Ci chodzi. Czyli np nagradzac go wlasnie wtedy, kiedy (chocby przez ulamek sekundy) idzie przy Twojej nodze. (Do zaznaczania takich zachowan sluzy kliker, ktory jest bardzo precyzyjnym narzedziem - ale o tym mozesz sobie poczytac w wielu innych miejscach na tym forum oraz tutaj) Pies sam zacznie kombinowac co zrobic, by dostac smakolyk jeszcze raz, a jesli sie znow uda, za kazdym nastepnym razem bedzie latwiej. Psi rozumek jest wystarczajaco duzy, zeby skojarzyc te fakty, natomiast zdecydowanie za maly, by skojarzyc to ze jesz pierwsza z tym, ze ma isc rowno przy nodze. Aby pies zostawal spokojnie sam w domu musisz powoli go do tego przyzwyczajac. Najpierw wychodzac na chwile do drugiego pomieszczenia, potem na dluzej i nigdy nie wracaj w momencie gdy pies szczeka lub wyje (bo nauczysz go ze wycie sprowadza Pancie z powrotem, a nie tego chcemy). To dla niego trudne cwiczenie, bo jako zwierze socjalne nie lubi zostawac sam. Musisz tez zadbac o jakas rozrywke w czasie swojej nieobecnosci, bo trudno wymagac od psa, zeby lezal rozmyslajac o sensie zycia. Jako ze gryzienie wywoluje u psa wydzielanie endorfin (hormonow szczescia) polecam konga.
-
PIKA, ja bardzo lubie Kayle :D ale ciekawa jestem na jakiej podstawie napisala ten fragment ;) Bardzo mi milo ze mnie lubisz, czuje sie bardzo doceniona. Fragment jakis czas temu wygladal nieco inaczej (slady tego mozna znalezc w archiwum na stronie, 10 czerwcza napisalam: "W wyniku zmian światopoglądowych zmieniłam troche część o psim języku." i to jest wlasnie ten kawalek.) Nowa wersja powstala glownie w ramach przemyslen po lekturze "The Culture Clash" (moja ulubiona jak do tej pory psia ksiazka) i kilku innych, a ze mialam jeszcze troche balaganu w glowie, dopytywalam sie na tej samej liscie, na ktorej jakis czas potem dopytywal sie o to samo ZH (jak widzicie, mimo ze lista jest o czym innym temat powraca jak bumerang). Kazdy uczciwy autor poradnikow pisze to, w co sam wierzy i ja tez udzielilam sobie tego prawa na mojej stronie. To, co tam napisalam jest wyrazem moich pogladow. Jezeli ktos je obali - zmienie tekst, tak jak juz raz to zrobilam. Pozdrawiam wszytkich serdecznie. Zrobiliscie mi ogromna frajde zagladajac na moja strone.
-
"Zapomniany jezyk psow" w ogole mi sie nie podobal. Pani Fennel glownie pisze o swoich sukcesach i porazkach, te pierwsze bardzo podkreslajac, te drugie - przemycajac chylkiem. Podana przez nia metoda jest prosta jak konstrukcja cepa i bylaby bardzo dobra, gdyby byla skuteczna... To co mnie u niej zadziwia, to fakt, ze udalo jej sie napisac 2 ksiazki praktycznie o niczym i jeszcze je sprzedac.
-
Dlatego sie zdziwilam. Znajoma pytala sie jakiegos trenera, a on powiedzial, ze zeby zdobyc licencje trenera, wytrenowany pies musi byc z rodowodem.
-
Zapraszam na moja strone do Bibliografii, tam napisalam jakie ksiazki czytalam i co o nich mysle. Jestem teraz za granica, wiec mam ograniczony dostep do polskich ksiazek, z kolei zagraniczne sa tak chorendalnie drogie, ze wybieram tylko pozycje, ktore mi ktos poleci (i jak na razie sie nie zawiodlam). Fishera nie czytalam, na razie czytalam tylko o Fischerze. Cenie go za rewolucje, w ktorej uczestniczyl (byl jednym z pierwszych, ktorzy wpadli na pomysl zeby nagradzac psy za dobrze wykonane zadania. Wyobrazacie sobie?!?), ale z drugiej strony - ciezko mu pozbyc sie starych nawykow - w jego ksiazkach wciaz wystepuje teoria dominacji, ktorej np zupelnie nie ma u Dunbara, czy Donaldson, ktorzy sa autorami moich ulubionych ksiazek. Pani Mrzewinskiej czytalam tylko jedna ksiazke, "Psim zdaniem". (I podczytuje czasem bloga na owczarek.pl) PS. Metoda uczenia "miekkiego pyska" pochodzi z ksiazki Dunbara "Before & after getting your puppy" i autor uwaza ze jest to najwazniejsza rzecz, ktorej trzeba nauczyc szczeniaka.
-
Czy wyszkolony pies musi byc rodowodowy? Ktos mi powiedzial, ze jemu ktos tak powiedzial... :-)