-
Posts
19549 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by AMIGA
-
A kolega Kubuś to czworołapek, czy dwunogi kolega?
-
A popiszę sama do siebie, a csssooooo :-) Mialam znów tel. tym razem o ludzkiej porze. Pani widziała naszą sunię w parku. Najpierw myślała, że to jest czyjaś sunia, bo stała nieruchomo, a kawałek dalej byli jacyś ludzie. Ale ludzie poszli, a ona stała dalej czujnie sie rozglądając. Było to mniej więcej na wysokości górnego ogrodzenia Ogrodu Doświadczalnego
-
Miałam wczoraj o godz. 23,50 tel o Kamelii. Dziewczyna byla na spacerze w Parku koło AWF. Widziała małą najpierw na stadionie AWF, potem w parku kolo fontanny, a na koniec widziała jak mala przeszła przez Al. Jana Pawla (na szczęśćie w nocy całkiem spokojnej) na strone Politechniki. Czyli mała jakby się przeniosła na drugi koniec parku.:-( No a za Politechniką to ona ma dla siebie hektary spokojnych łaczek, stary pas startowy i dzikie działki :-(
-
Też mam już kompletny mętlik w glowie jak chodzi o miejsce postawienia klatki. Nie wiem, czy nie powinnśmy jednak cierpliwie poczekać, aż mała się przyzwyczai do tego, że klatka stoi w tym domku i przekona się, że tam w srodku jest coś dobrego. Można by na jakiś czas zablokować drzwi, zeby ona się nauczyla wchodzić tam bez strachu. Zeby uchronić się przed wyjadaniem jedzonka przez koty, to może by dawać tam suchą karmę, ale z dużych ziarenek. Jedno jest pewne, ze od tego samego czasu od kiedy nie miałam telefonow o Kamelii w parku, nie było już też telefonów że Kamelia jest widziana w ogrodzie doświadczalnym :shake: W kazdym razie na dzisiaj sprawa wygląda tak - weszka :loveu: z synem beatydz :loveu: ustawia dzisiaj jeszcze klatkę w domku. Jutro rano zabiera ją Dopi :loveu: i w trakcie dnia odwozi klatkę do agamiki :loveu: Wieczorem przyjeżdża do agamiki Topi :loveu: i jadą ustawić klatkę (a gdzie, to ja już sama nie wiem). Tylko zaznaczam,że klatka jest pożyczona mnie i jakby tak nie daj Bóg coś się z nią stało, to, ja po przymusowym kupnie lodówki zostałam gorzej niż na dnie finansowym :-(
-
No i następna noc bez efektów. Wieczorem też nie widzialyśmy małej :-( Jest problem - jeśli będzie nam dane zatrzymać klatkę przez święta, to ktoś musi przejąć "pałeczkę". Ja wyjeżdżam w piątek rano i wrócę w poniedzialek kolo południa. A klatkę trzeba wieczorem ustawiać, a rano zabierać z domku. Może DoPi by się zgodzila, żeby "baza" tej klatki byla u niej w domu. Ona mieszka najbliżej "frontu"
-
Ale okruszynka!
-
NIEWIDOMY SZNAUCER z Ostatniej Szansy - Haśko umarł [']
AMIGA replied to malawaszka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Bardzo często o nim myślę. Bardzo smyutny mial żywot, ale na szczęście Pestka na koniec jego życia dała mu ciepło i miłość i najwspanialszą opiekę -
Właśne dzwonilam do naprawcy. I z opisu wynika, pan mi postawił diagnozę, że ona mi się rozszczelniła i nie ma sensu jej naprawiać, bo można tam coś tam dopstrykać, ale nie ma gwarancji, ze po 2 dniach się znowu to samo nie zrobi:-( A ja niecnie podejrzewałam Bonusia, że się uparł i wciąż w tym samym miejscu mi podsikuje tę nieszczęsną lodówkę. A to lodówka sama od siebie sikala
-
Malawaszko - ale ta klatka ze Śląska nie wejdzie tam do tego domku. Zresztą na nią się łapaly inne psy. Tamb - ja sie nie odważę tam siedzieć ze sznurkiem w ręce. Nawet w dzień tam się kręcą pijusie. Mnie wystarczyło tam siedzieć w pierwszą noc z agamiką zamknięta w samochodzie a i tak każdy przechodzący człowiek powodował, że mi serce do gardla wchodziło., Tam są chaszczory i ślady po imprezach i odchody ludzkie i nie powiem jeszcze co. Topi, czy mogłabym liczyć dziś koło godz 18 znowu na Twoją pomoc? Pojechałabym z Tobą, ale we dwie raźniej i łatwiej dźwigać to żelaztwo. Czekam ze strachem na moment, kiedy nam każą to zelaztwo oddać :-(
-
I znowu zalamana wrócilam do domu. Klatka zamknięta, paróweczek nie ma, a w klatce żadnego zwierza, nie mówiąc już o Kamelii :shake::-(:shake: Żebyście wiedzialy z jaką ja nadzieją wstaję o tej 4,30 zabieram agamikę o 5,30 spod jej bloku (musimy tak wcześnie, bo ona na 7 ma być już w pracy na drugim końcu Krakowa), jadę do tego nieszczęsnego parku i z jaką nadzieją podchodzę do tej nieszczęsnej budy - a nuż dzisiaj, a nuż..............a tu kicha. Co robić??? Co można jeszcze zrobić????????:placz::-(
-
Zagląda, zagląda, tylko nie zawsze coś pisze. A ja tez Irenkę poznałam - po bazarkowym sweterku :evil_lol::evil_lol: Amor ślicznosci - masz wspanialy uśmiech i piękne, lśniące futerko, a te zdjęcia z wywalonym jęzorem są obłędne :loveu::loveu: