Jump to content
Dogomania

AMIGA

Members
  • Posts

    19549
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by AMIGA

  1. A kolega Kubuś to czworołapek, czy dwunogi kolega?
  2. Ja wymyśliłam niezawodny sposób - otoczenie całego "Kameliowego terenu" drobniutką siatką i zmniejszanie obwodu i zmniejszanie aż się z niej zrobi klatka. I wtedy mała już nie będzie miała wyjścia. Będzie nasza!
  3. I następna pani dzwonila. Widzi ją prawie w tym miejscu, gdzie ten domek w którym byla klatka łapka. Felka - nie daj się !! Zdrówka zyczę !
  4. A popiszę sama do siebie, a csssooooo :-) Mialam znów tel. tym razem o ludzkiej porze. Pani widziała naszą sunię w parku. Najpierw myślała, że to jest czyjaś sunia, bo stała nieruchomo, a kawałek dalej byli jacyś ludzie. Ale ludzie poszli, a ona stała dalej czujnie sie rozglądając. Było to mniej więcej na wysokości górnego ogrodzenia Ogrodu Doświadczalnego
  5. Pewnie trzeba będzie tam też oplakatować wszystko co sę da. A nuż się okaże, że ona tam właśnie spędza noce?
  6. Miałam wczoraj o godz. 23,50 tel o Kamelii. Dziewczyna byla na spacerze w Parku koło AWF. Widziała małą najpierw na stadionie AWF, potem w parku kolo fontanny, a na koniec widziała jak mala przeszła przez Al. Jana Pawla (na szczęśćie w nocy całkiem spokojnej) na strone Politechniki. Czyli mała jakby się przeniosła na drugi koniec parku.:-( No a za Politechniką to ona ma dla siebie hektary spokojnych łaczek, stary pas startowy i dzikie działki :-(
  7. Ale ta klatka jest przecież wewnątrz domku. I obtulamy ja rzeczami, które mają dla niej znany zapach, bo jakimiś swetrami które tam były rozłożone na legowisku w domku. A ta siatka bedzie miala znowu nastepny nieznany jej zapach
  8. Też mam już kompletny mętlik w glowie jak chodzi o miejsce postawienia klatki. Nie wiem, czy nie powinnśmy jednak cierpliwie poczekać, aż mała się przyzwyczai do tego, że klatka stoi w tym domku i przekona się, że tam w srodku jest coś dobrego. Można by na jakiś czas zablokować drzwi, zeby ona się nauczyla wchodzić tam bez strachu. Zeby uchronić się przed wyjadaniem jedzonka przez koty, to może by dawać tam suchą karmę, ale z dużych ziarenek. Jedno jest pewne, ze od tego samego czasu od kiedy nie miałam telefonow o Kamelii w parku, nie było już też telefonów że Kamelia jest widziana w ogrodzie doświadczalnym :shake: W kazdym razie na dzisiaj sprawa wygląda tak - weszka :loveu: z synem beatydz :loveu: ustawia dzisiaj jeszcze klatkę w domku. Jutro rano zabiera ją Dopi :loveu: i w trakcie dnia odwozi klatkę do agamiki :loveu: Wieczorem przyjeżdża do agamiki Topi :loveu: i jadą ustawić klatkę (a gdzie, to ja już sama nie wiem). Tylko zaznaczam,że klatka jest pożyczona mnie i jakby tak nie daj Bóg coś się z nią stało, to, ja po przymusowym kupnie lodówki zostałam gorzej niż na dnie finansowym :-(
  9. Coraz bardziej mnie martwi to , że nie ma już żadnego telefonu od kogoś, kto by ją widzial tam w tym calym ogromnym terenie parku i dzialek :-(
  10. Topi załatwiła z dyrektorem muzeum zgodę na umieszczenie na stale klatki n terenie tegoogrodu doswiadczalnego. Tam by klatka mogla stać bez tego jeżdzenia skladania jej irozkładania. Bo to na dluższą metę jest niewykonalne. Tylko czy czarna zechce do niej na takim otwartym terenie wejść????
  11. Oczywiście, że oplakatowane są i te drugie działki. To właśnie stamtąd mialam tel od starszego pana, ktory ją tam dokarmiał. To co jej mam obiecać? Jak pyszne jedzonko i bezpieczeństwo jej nie przekonuje?
  12. [quote name='AnkaG']Biedna mała.[/QUOTE] Mala biedna??????????? Mala jest cwana. To my jesteśmy biedne!! Obiecalam już jej, że jak ją złapiemy, to jej będziemy po jednym włosku z brody wyrywać za karę :evil_lol:;)
  13. No i następna noc bez efektów. Wieczorem też nie widzialyśmy małej :-( Jest problem - jeśli będzie nam dane zatrzymać klatkę przez święta, to ktoś musi przejąć "pałeczkę". Ja wyjeżdżam w piątek rano i wrócę w poniedzialek kolo południa. A klatkę trzeba wieczorem ustawiać, a rano zabierać z domku. Może DoPi by się zgodzila, żeby "baza" tej klatki byla u niej w domu. Ona mieszka najbliżej "frontu"
  14. Ale okruszynka!
  15. Tylko moja przestała się w ogóle wyłączać. A słychać ją było tak, jakby jakieś parę kropelek w niej się przewalało
  16. Bardzo często o nim myślę. Bardzo smyutny mial żywot, ale na szczęście Pestka na koniec jego życia dała mu ciepło i miłość i najwspanialszą opiekę
  17. Odkładalam na zęby, to teraz zęby pójda w odstawkę :-( :-(
  18. Właśne dzwonilam do naprawcy. I z opisu wynika, pan mi postawił diagnozę, że ona mi się rozszczelniła i nie ma sensu jej naprawiać, bo można tam coś tam dopstrykać, ale nie ma gwarancji, ze po 2 dniach się znowu to samo nie zrobi:-( A ja niecnie podejrzewałam Bonusia, że się uparł i wciąż w tym samym miejscu mi podsikuje tę nieszczęsną lodówkę. A to lodówka sama od siebie sikala
  19. A żeby życie nia bylo przy tym szaleństwie Kameliowym za nudne, to mi się jeszcze dzisiaj lodówka popsuła. Bo przecież przed świętami to jest najlepszy okres na to, żeby lodówka się miala zepsuć.
  20. Ja sobi caly czas tłumaczę, że to nic nadzwyczajnego, że mala się codziennie nie pokazuje. Bo ta karmicielka też mi napisała, że dokarmią malą od lutego, ale widziala ją może ze 4 razy. Może ona tak "sezonowo" koczuje raz tu, raz na tych drugich działkach, bo stamtąd też byly telefony.
  21. Malawaszko - ale ta klatka ze Śląska nie wejdzie tam do tego domku. Zresztą na nią się łapaly inne psy. Tamb - ja sie nie odważę tam siedzieć ze sznurkiem w ręce. Nawet w dzień tam się kręcą pijusie. Mnie wystarczyło tam siedzieć w pierwszą noc z agamiką zamknięta w samochodzie a i tak każdy przechodzący człowiek powodował, że mi serce do gardla wchodziło., Tam są chaszczory i ślady po imprezach i odchody ludzkie i nie powiem jeszcze co. Topi, czy mogłabym liczyć dziś koło godz 18 znowu na Twoją pomoc? Pojechałabym z Tobą, ale we dwie raźniej i łatwiej dźwigać to żelaztwo. Czekam ze strachem na moment, kiedy nam każą to zelaztwo oddać :-(
  22. I znowu zalamana wrócilam do domu. Klatka zamknięta, paróweczek nie ma, a w klatce żadnego zwierza, nie mówiąc już o Kamelii :shake::-(:shake: Żebyście wiedzialy z jaką ja nadzieją wstaję o tej 4,30 zabieram agamikę o 5,30 spod jej bloku (musimy tak wcześnie, bo ona na 7 ma być już w pracy na drugim końcu Krakowa), jadę do tego nieszczęsnego parku i z jaką nadzieją podchodzę do tej nieszczęsnej budy - a nuż dzisiaj, a nuż..............a tu kicha. Co robić??? Co można jeszcze zrobić????????:placz::-(
  23. Zagląda, zagląda, tylko nie zawsze coś pisze. A ja tez Irenkę poznałam - po bazarkowym sweterku :evil_lol::evil_lol: Amor ślicznosci - masz wspanialy uśmiech i piękne, lśniące futerko, a te zdjęcia z wywalonym jęzorem są obłędne :loveu::loveu:
×
×
  • Create New...