Jump to content
Dogomania

AMIGA

Members
  • Posts

    19549
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by AMIGA

  1. Kamelii dzisiaj "brygada klatkowa" nie widziala. Bardzo dziękuję Topi:loveu: i Irenaka:loveu: za pomoc. Obe przeszly sie po parku i podeszly do tego ogrodu doświadczalnego gdzie sunia byla widziana. Mają taki pomysł, zeby tam zainstalować tę klatkę na stałe i tylko dojeżdżać dowozić jedzenie. Ale obawiam się, czy Kamelia, nie przyzwyczajona do tego, że tam dostaje jedzenie, wejdzie do tej klatki ?
  2. [quote name='lilo']ha a jaka będzie satysfakcja jak szef sztabu w końcu pojmie jeńca :)[/QUOTE] Jak szef sztabu pojmie jeńca, to chyba na całą noc i dzień się zamknie w domku na dzialce i bedzie odsypiać te nocne czuwania i jazdy o 5 rano. Nie mówiąc o tym, że chyba się pierwszy raz w życiu ululam z radości - z całym sztabem oczywiście
  3. Hurrraaaaaaaaaaaaa zalatwiony dzisiejszy dzień - Topi z irenaka klatke postawią wieczorem kolo godz. 18. Czuję się jak szef sztabu na jakimś froncie
  4. Topi, czy moglabyś mi podać na pw Twój nr tel?
  5. To mi kamień z serca spadł, bo ja w wyobraźni już widzialam opcję Rudzika zaplątenego gdzieś smyczą w jakichś krzakach
  6. [quote name='Topi']Mam czas od godz 17, samochód osobowy i dobre chęci. Żadnego innego doświadczenia na temat rozstawiania klatek ;).[/QUOTE] Czy do tego samochodu zmieści się złożona klatka?
  7. [quote name='jambi']. oni chyba szóstym zmysłem wyczuwają złom...[/QUOTE] No właśnie - tym bardziej, że to nie jest moja klatka. Tym bardziej się boję, żeby jej ktoś nie zwinął.
  8. Poszukuję kogoś, kto bylby w stanie odebrać ode mnie klatkę łapkę i mógłby ją dowieźć kolo godz. 18-19 do Parku koło AWF i rozłożyć ją w opuszczonym domku
  9. Wczoraj weszka sprawdzala klatkę i późno w nocy jeszcze raz DoPi. Niestety - malej ani śladu. Ale też prawda, że ruch tam panowal w te wolne dni jak na Rynku w Krakowie. Czarno niestety widzę najbliższy tydzień, bo my same z agamiką nie damy rady "obsłużyć" klatki. Agamika od 7 rano pracuje. Dziś byłam po nią o godz. 5,30 podjechalyśmy po klatkę. Teraz klatka jest u mnie w samochodzie. Nie dam rady ją tam dowieźć i rozłożyć dzisiaj kolo godz 18. Ofiarowala sie z pomocą Lucyja, ale ona dzisiaj też jest unieruchomiona. Dopi tez moglaby dopiero później, gdzieś koło godz. 20. Ale mala - jak ją widzialyśmy - bywała na miejscu koło godz 19. Nie chcemy jej wystraszyć kręceniem się koło domku. A żeby bylo wedselej, to nam postawili tam znak "zakaz wjazdu" i tylko czekam, jak przy moim szczęsciu pojawi sie Straż albo Policja :-( No i co zrobić????? A tak na logikę to właśnie w tygodniu tam jest większy spokój i mała może być odważniejsza niż przy tych wszystkich biegaczach, rowerzystach, wrotkarzach no u tabunach psów.
  10. Szukam kogoś, kto jutro odebralby ode mnie klatkę i ją rozstawil w domku na dzialce PLIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIISSSSSSSSSSSS
  11. Ale przecież na taką odleglość na jakiej ona się trzyma nie wyobrażam sobie, żeby ją ktoś trafił
  12. A nie jest bardziej prawdopodobne, że on się wystraszył czegoś i zerwał się ze smyczą i pognał gdzieś w nieznane? Może trzeba by bardziej szukać po jakichś mało ruchliwych łąkach niż po domach? Raczej każdemu sie to nie może zdarzyć, bo ja np w życiu nie zostawiam swoich psów przed sklepem. Tyle się nasłuchalam jaki to dla psa jest stres, że pies nie rozumie, że zostal tu pozostawiony na chwilkę.
  13. Jeszcze o tym nie myślałyśmy bo cały czas mamy nadzieję, że jednak.........................
  14. Wróciłam właśnie "z frontu" Znów byla sytucja, że klatka byla zamknięta, a żadnego jeńca w środku. Nie wiem nadal, czy to koty, czy to może ona jest tak ostrożna, ze probuje noskiem i zamyka klatkę zanim cala wejdzie. Ugotowalam żołądki z makaronem, pachnialo na pół dzialki ale albo ona nie jest głodna, albo za bardzo ostrożna. Teraz bylyśmy i klatka byla otwarta, a jedzonko nie ruszone :-(
  15. [quote name='malawaszka']o boże :( może dlatego, że ciepła sobota? pewnie więcej ludzi w parku było? :([/QUOTE] Byl bardzo duży ruch dzisiaj. Obeszlyśmy dookola ten ogrod doświadczalny, o ktorym ludzie zglaszali. Po oględzinach wiemy, że jest tam sporo dziur, przez które mala może przejść na drugą strone ogrodzenia
  16. To nie klatka, tylko buda. I ta budka nie wejdzie do tego domku. Po drugie to jest taki mechanizm, że trzeba w jakiejś odleglosci siedzieć i ręcznie spuścić drzwiczki jak pies wejdzie do srodka. A Kamelia nie podejdzie jak się bedzie siedzialo w pobliżu
  17. No i nie ma jej!!!!! Pełna zalamka :-(:shake::placz:
  18. Czy to jest ta sama, ktorą stawialiśmy razem z Wojtusiem na początku poszukiwań Chanelki na Os. Dywizjonu 303 i którą ja odwoziłam do Twojej Mamy? Pytam, bo ja zmieniłam autko i nie mam teraz tylnych drzwi więc musialabym szukać kogoś innego do przetransportowania jej
  19. [quote name='Florentynka']Amiga - przypominam, że u mojej mamy jest jeszcze budka łapka - ta zrobiona przez Wojtusia dla Żabki spod balkonu. Można ją w każdej chwili odebrać, może się przyda?[/QUOTE] Teraz dopiero do mne dotarło, co napisałaś Czy ja dobrze pamiętam, że ta buda łapka to nie jest automatyczna, tylko trzaba spuszczać "klapkę" w momencie jak pies jest w srodku? Taka chyba byla dla Chanelki ? Czy ja coś źle kojarzę?
  20. Próby będą do skutku. Tylko najgorsze jest to, że musimy tę klatkę składać za kazdym razem i zabierać ze sobą, bo nie za bardzo jest tam gdzie ją przypiąć jakimś łańcuchem. A jest jednak groźba, że ktoś ją tam odkryje i zachachmęci
  21. Malawaszko, nie mamy pewności, ze ona sie tam bunkrowala. Z tego co mówila pani karmicielka - Kamelia na nocleg idzie gdzieś w kierunku drugich dzialek. Karolinko, niestety 100% pewności nie mamy. Ja ocenialam moją pewność na 80%, Agamika wczoraj po pewnych wahaniach oceniła swoją pewność na 90% . Wydawalo się, że ta sunia jest trochę dłuższa niż Kamelia, ale nie zapominajmy, że ona jest teraz bardziej zarośnięta. Ta sunia ma klapnięte uszka, ale na zdjęciach u Sylwii Kamelia też miala je klapnięte. Z zachowania raczej przypomina Kamelię. Zresztą ona nie ona, jest to bezdomne od lutego psiątko
  22. Raczej nie mialam nastroju na żarty. Bylam straaaasznie zawiedziona. No bo mala byla prawie kolo nas. Juz bylam taka pewna, że wlazla do tego nieszczęsnego domku, że poszla jeść. Nie wiem, dlaczego miałam jakieś takie odczucie, ze uda sie nam ją za pierwszym podejściem złapać :-(
  23. Na poprawę humoru opiszę sytuację jaka mnie spotkała jak wracalam do domu. Zrownala się ze mną policja i nagle włączyli koguta. Zjechalam na bok i zestresowana myślę - co ja takiego zrobilam??? Oni mi pokazują, zebym odkręcila szybę, a ja mam tylko jedną myśl - przecież Amiga siedzi z tyłu. Nie wiem jak się zachowa jak ktoś mi wsadzi głowę do auta. Ale ona tylko poszczekała, a gosć mi mówi - ciągnie pani za sobą krzak. No i faktycznie - wydarłam tylnym zderzakiem wielką galąź jak wyjeżdżałam z tych chaszczorów i ciągnęłam go przez całe miasto, bo już zdążylam odwieźć agamikę do domu i wracalam do siebie :evil_lol::evil_lol::lol::evil_lol::evil_lol: A no i nie napisałam, że domek, w ktorym była ta wymoszczona beczka i miseczki zostal już "zagospodarowny przez kogoś. Znikla beczka, drzwi do domku zostały zamkniete, a dziura w siatce zostala załatana
×
×
  • Create New...