Jump to content
Dogomania

AMIGA

Members
  • Posts

    19549
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by AMIGA

  1. Niestety u nas na klinice tak sie siedzi. okulistyka i kardiologia (no i chirurgia) w tym królują niestety. A pociesze Cię - w tej okolicy są właściwie same szpitale, zoologicznego nie uświadczysz. A nie trzeba to było zadzwonić? Przyjechałabym na jakieś ploteczki, mogłabym nawet z jakąś kawką w termosie przyjechac :-)
  2. Madrala właśnie obgryza sobie swój własny ogon :evil_lol: I poluje na niego
  3. Oj sorki, ale za dużo się działo jak na moją starą głowinę. Tyle osób się zawsze tam w gabinecie koło nas kręci, każdy chce zobaczyc tego "artystę/tkę". Ale postaram się nie zapomnieć i zapytam w piątek jak będziemy wyciągac szwy. Eliza, chciałabym wieczorkiem z Tobą porozmawiać a propos jutra - jaki mamy gryplan. A młody znowu pieknie przespał noc bez kołnierza. W dzień widać, że jeszcze go tam chyba coś pobolewa, bo ma kłopoty z zejściem z wersalki. Ale jak narazie nie ma tendencji do wylizywania się. Pewnie go jeszcze nie swędzi.
  4. Merlinkowi się wybitnie poprawia. Już znowu zaczyna dokuczać Amidze. wskakuje an nią od tyłu - z czym, no z czym pytam???:evil_lol:
  5. Ja też częściej używam wilgotne ręczniki niż kąpiele
  6. Kurcze, to straszne, że te nasze portfele nie chcą działać na zasadzie "stoliczku nakryj się" Tamarko, super się czyta jakie postępy zrobił Maksio pod twoją cierpliwą opieką :-)
  7. A wiiidzisz - to są skutki spania osobno. Jakbyś "po Bożemu" z mężem dzieliła łoze, to by Kreśka nie miała gdzie nawiać :evil_lol::evil_lol: Jak narazie młody się prawie nie interesuje brzuszkiem. Jak go zacznie swędzieć, to pewnie wyląduje w kołnierzu. M&S życie mi ratujesz tą kawusią :-)
  8. Ooooooooo dzięki wielkie za kawkę. A sory, czy jeszcze kropelkę mleczka bym mogła do tej kawki. Wiem, wiem, jestem na diecie, ale trochę przyjemności się od życia przecież należy. Noc przeszła zupełnie spokojnie. Odważyłam się nie zakładać młodemu kołnierza, bo spał koło mnie na wersalce i czułam każdy jego ruch. Więc gdyby się zaczęło rozlegać jakieś mlaskanie, to pewnie bym usłyszała. Do godz 4 było całkiem ok. Znowu nad ranem zrobił się trochę niespokojny, ale dość szybko rezygnuje z lizania się jak usłyszy moje groźne "fuuuuuuuj" To "fuuuuuuuuuuuuj" zresztą rozlega się co sekunda zwłaszcza na spacerach, bo takiego apetytu na koopencje jaki ma teraz na trawniczkach nie wykazywał dotad nigdy. Nie chcę go urażać w te jego szwy, ale takl z daleka wydaje mi się, że pięknie się mu wszystko goi. Nie ma żadnego zaczerwienienia ani podpuchnięcia. Dzielny chłopak (upsss może dziewczyna) A tak w ogóle to wydaje mi się, że młodemu trochę ciemnieje sierść. Bo przecież chyba nie robi się coraz brudniejszy ;)
  9. No widzisz Korkociągu - mówiłam, że z kazdym dniem bedzie lepiej. Ciesze sie bardzo, bo mimo, że te nasze psy wciaż nam coś wymyslają, to ogólnie wszystko idzie do przodu. To że czasami maciupeńkimi kroczkami, to już trudno :-)
  10. Zaczyna w młodego wstępowac życie. Juz zaczyna wyszukiwać smaczki (czyt. koopencje) na trawniczkach. Apetycik niezły dopisuje, Ciekawa jestem jaka będzie ta noc, bo po wczorajszym zabiegu on był właściwie jeszcze płprzytomny aż do baaaardzo wczesnego rana,. Dziś już usiłuje się lizać po brzuszku, więc na noc chyba jednak go spacyfikuję kołnierzem :-(
  11. [quote name='eliza_sk']Taaak, a dziś miałam amatora "kompletnego psa", który to w taki sposób podsumował wykastrowanego Merlisia - nie wtajemniczałam go w resztę ... :)[/QUOTE] To Merliś byłby jak znalazł - z nadkompletem nawet :-)
  12. No i po wizycie - wenflon wyjęty, zastrzyk antybiotykowy i przeciwbólowy wbity - ale przy wybitnym proteście poszkodowanego. Jednak Merlis to okrutny histeryk! Teraz przez 5 dni mam mu podawać dopyszcznie antybiotyk, który mam nabyć drogą kupna w ludzkiej aptece. Wzięlam też na wszelki wypadek tabletki przeciwbólowe, bo ten zastrzyk ma niby działać przez 24 godz, ale jednak nad ranem mały wyraźnie cierpiał, bo płakał bardzo. Mieliśmy (miałyśmy??) już też pierwszą próbę kołnierza, jak wyszłam z Amigą na spacer. Jakoś nie zdemolował całego mieszkania. Ale widze już teraz, że na noc będę musiała mu zakładać ten kołnierz, bo bardzo go interesuje co tam się u niego dzieje na brzuszku.
  13. No mooooże trochę. No i przytulanki kocha jak dziewczyna. Ale faceci chyba też?
  14. Jola_li nie dość, że częstujesz nas tu wspaniałymi wierszykami to jszcze tymi przepięknymi zdjęciami. Człowiek czasem w pędzie dnia codziennego zapomina, jaki świat jest piękny. Dzięęęęęki A Hopencję oczywiście trzeba całować w nos, w uszka, w głókę, w łapki i właściwie we wszystkie kochane hopsające części ciała (no przesadzam, może nie we wszystkie ;-))
  15. [quote name='M&S']Buziaki od nas:)[/QUOTE] Cały czas go tu miętolę i ściskam i cmokam i tłumaczę, że Wszystkie Ciocie Fanki go pozdrawiają i ściskają :-)
  16. No pewnie, że Merliś najładniejszy. Jednak się trzymam tego, że to Merliś, a nie Merlisiowa, bo więcej cech jednak samczych ma - chociażby siuranie przez siurak. Do weta pojedziemy po godz. 14, bo do tej godziny niestety jestem uwiązana w domu. Ale młody nawet grzecznie sobie leży, podsypia. I nawet jest jeszcze bez kołnierza. Póki damy rade to wolę go w ten klosz nie ubierać, bo wiem, jaki to dodatkowy stres. Dopiero na noc bede musiała go tym abażurem uszczęśliwić. Teraz nie za prędko się wybierzemy na bieganie i fotografowanie, bo pewnie do wyjęcia szwów nie za bardzo powinien szaleńczo biegać
  17. Sory malawaszko, padłam już wczoraj i nie odpowiedziałam. Z opolskiej da się w prawo, owszem, przy estakadzie. Merlin biedactwo przespał jako tako noc (oczywiście rozwalony na wersalce). Ale obudził się koło 4,30 i już nie usnął, tylko płakał. Cały czas musiałam go miziać, bo płakał jak przestawałam. Musi go porządnie boleć, bo jak go chciałam jakoś wziąć pod paszki, żeby go trochę przesunąć to mnie nawet lekko capnął. Na siusianko poszliśmy rano i zrobił kilka razy, natomiast koopencji nie ma od przedwczoraj :-( Teraz nawet na wersalkę nie chce wejść - przednimi łapkami wchodzi, ale już z tylnymi ma problem. Jednym słowem - to chodząca bida dzisiaj :-(
  18. Ale mi zadałaś klina - Ja tamtędy bardzo rzadko jeżdżę. Kiedyś bym Ci poradziła dojechać aż do 29 Listopada i skręcić koło cmentarza w Prandoty - ale własnie ostatnio tamtędy jechałam i okazało się, że nie ma skrętu w lewo z 29 Listopada. Chyba w takim razie musisz jechac prościutko - przejechac pierwszą estakadę i dojechac do drugiej i tam skręcić w prawo - przejechac koło ALMY , dojechać do Ronda Mogilskiego i skręcić w Lubicz i potem w Sniadeckich i dojedziasz do Kopernika. Tylko jeszcze pytanie w które miejsce na kopernika chcesz się dostac. Bo ze Sniadeckich masz tylko skręt w lewo (upssssssssssssss, ale Ci namąciłam) Ale czy nie ma jakiejś prostszej trasy??
  19. [quote name='1izabelka1']to ci historyja [URL="http://www.cheesebuerger.de/smilie.php"][IMG]http://www.cheesebuerger.de/images/smilie/konfus/c020.gif[/IMG][/URL] , pierwszy raz się z czymś takim spotykam . [/QUOTE] Wetka powiedziała, że odkąd pracuje to jest drugi taki przypadek. Tak, że Merliś jest OKAZEM
  20. Proponuję usiąść wygodnie, żeby nie pospadać z krzeseł! Merlin nie do końca okazał się Merlinem - Merlin się okazał hermafrodytą!!!! Jądro miał jedno, nie było drugiego schowanego gdzies w brzuchu, natomiast gdzieś w brzuchu był jeden jajnik!!!! Więc teraz nie wiem - czy mówić, że on jest po kastracji, czy po sterylce? Cięcia w każdym razie miał 2. Co by nie było, to mały jest jeszcze "przydymiony - jakoś jeszcze nie za bardzo interesuje go otoczenie. Jutro mamy jechać do wyjęcia wenflonu i na zastrzyk, potem dostaniemy jakieś tabletki i po 10 dniach wyjęcie szwów.
  21. Nie, oni wydają psiaczka dopiero jak już się całkowicie wybudzi, żeby pilnowac i uniknąć ewentualnych komplikacji po narkozie. Niestety obawiam się, że to właśnie jutro będzie najgorszy dzień, bo dziś to pewnie jeszcze będzie "przydymiony" przez narkozę, a jutro środki przeciwbólwe pewno przestaną działać :-( Nastawiam się w każdym razie na ciężką noc i ciężkie jutro :-(
  22. No i parę zastrzyków w dupencję też go uspokoiły wczoraj. Bo dostał jakieś srodki przeciwbiegunkowe. A darł się i wyrywał histeryk jeden! A dziś moja bieda malutka została w szpitaliku. Dziarsko powędrował za panią do szpitalnej części. Żeby wiedział po co go tam prowadzą to pewnie by tak dziarsko nie tuptał za lekarką :-( Moje maleństwooooooooooo - trzymajcie kciuki bardzo proszę, żeby się szybciutko znalazło to zagubione jądro, żeby nie musieli mu robić wykopalisk w brzuchu :-( Mam się zgłosić po niego o godz. 19,30
  23. Dziś nie zrobił jeszcze ani jednej koopencji, więc chyba już nie będzie żadnego przeciwwskazania przed zabiegiem. Ale chłopka leży biedny na wersalce i patrzy na mnie żebrzącymi oczkami, bo przecież przez te wczorajsze historie on nie dostał już jedzonka aniw południe, ani wieczorem. Boczki ma zapadnięte :-( Ale jaki z niego jest spokojny aniołeczek :-)
  24. Merliś biedny głodny. Od rana nie dostał nic do jedzonka, bo wymyślił sobie biegunkę przed zabiegiem. Nie wiem, co będzie jak pójdziemy na zabieg, czy ta biegunka nam nie odsunie zabiegu ;-(
  25. Ale Wam zazdroszczę. my jutro zaczynamy taką samą polkę. Co najlepsze - Merlin chyba robi to samo, co robił Korek - ma biegunkę. Mysli, że mu się uda odwlec co nieuchronne:-) Cieszę się, że Koras już się lepiej czuje. Teraz już tylko będzie lepiej :-)
×
×
  • Create New...