Jump to content
Dogomania

_dingo_

Members
  • Posts

    829
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by _dingo_

  1. No tak - nie ma co się dziwić... Pierwszy post miał ton alarmujący, drugi - uspokajający :D Musicie sami zdecydować czy to była próba dominacji, czy tylko zabawa... To raczej widać. Tak czy owak - izolowanie psa w tej sytuacji - podręcznikowe, ale myśle że skuteczne. I musicie wykluczyć alergię pokarmową. Tyle teraz tych piesków - alergików.
  2. Ja nie mówie o tym konkretnym psie, ale ogólnie. Jasne że pociągnięcie za smycz nic nie da w tym wypadku. Pies czuje się dominantem i najprawdopodobniej odczyta to jako zamach na swoją pozycję i zwyczajnie zaatakuje. Czyli jak pies nie rozumie to kara ma być nie delikatna ? O to chodzi ? :niewiem: Wiesz co się stanie jak się wymierzy wielkiemu i silnemu psu, przepełnionego pewnością swojego niezachwianego prymatu w grupie i okolicy "niedelikatną karę" ? A może najpierw odwrócic hierarchię, a dopiero potem karać ? Bo jeśli pies będzie uważać, że jesteś mało ważna, a on bardzo, to te twoje kary tak czy owak oleje, a co najwyżej odczyta to jako zamach na jego przywództwo i będzie jatka...
  3. Hrm... :o :o :o :o :o :o :o :o :o :o :o :o :o :o :o :o No cóż. ... 3,5 miesięczny labek, który gryzie... (Widzę, że chyba trzeba będzie sobie kupić pitbula, przynajmniej będe wiedzieć na czym stoje ... :evilbat:... To tak na marginesie) A podobno labradory to urodzeni pacyfiści... Rozmawialiście już z hodowcą ? Może coś pomoże ? Podobno u suczek może występować we wczesnym wieku taka agresja dominacyjna ... ALE U LABA ? O tempora, o mores ! Do czego to doszło :-?
  4. Okładanie psa czymkolwiek nie jest dobrym pomysłem niezaleznie od rasy i wielkości. Podobnie jak bicie i kopanie dziecka nie spowoduje, że to dziecko będzie bardziej posłuszne. Oczywiście psa można skarcić, ale z wyczuciem, np. pociągnięciem smyczy. Nie chodzi wszak o wywołanie bólu, ale żeby zrozumiał, że robi źle.
  5. Przyszło mi do głowy coś takiego - może nieporozumienie wynika z interpertacji pojęcia trudnego psa ? Jest wszak różnica między dominacją i agresją dominacyjną ... Wybaczcie, że tak nieprecyzyjnie napisałem, to moja wina. Jest jasnym, że wielki muskularny i przede wszystkim pewny siebie samiec będzie próbował dochodzić swoich praw. Chodzi mi głownie o to w jaki sposób taki pies będzie uzewnętrzniał swoje mocne "ego" :wink: Powiem uczciwie, że bardziej interesuje mnie, które rasy będą po prostu nieusłuchanymi niedźwiedziami, reagującymi na polecenia wzrokiem w stylu "are you talking to me ?", a które będą miały tendencję do stawania się szalejącymi, nieprzewidywalnymi agresorami, walczącymi o pozycję w stadzie ogniem i mieczem ? Sylwia&Boksery - twoje posty o Picassie odebrałem raczej tak, że jest to pies, który raczej trąci łapą, przepchnie głową czy całym ciałem, albo w ostateczności kogoś po prostu przewróci, niż rzuci mu się do gardła z pianą "bo zupa była za słona"...
  6. Można było powiedzieć: A czy nie chce się pani pobawić z moim psem ? Mam takiego, rasy bullterier. :lol:
  7. Czy to jest prawda, że pies który ma fizyczne i psychiczne możliwości do obrony, jest zwykle psem trudnym w prowadzeniu, wymagającym dużego doświadczenia i znawstwa ? Czy może można wymienić jakieś rasy psów, może nie stricte obrończe, ale znające swoje możliwości i potrafiące ich użyć, a będące jednocześnie przynajmniej umiarkowanie łatwe w szkoleniu i prowadzeniu ? ps. obrończy, rzecz jasna, nie obronny, stąd zmiana :wink:
  8. No właśnie - agresywne jamniki są denerwujące. Szczególnie że one obszczekują nie tylko inne psy ale nierzadko i przechodniów. No i co z takim psem zrobić ? Dać mu kopa ? - nie uchodzi, niemoralne, no nieładnie jakoś tak... kopać psa, w dodatku takiego malutkiego... Dać kopa właścicielowi ? - też nie uchodzi, zacznie krzyczeć, no i kryminał generalnie :D A wiadomą rzeczą jest, że wszelkie uwagi do właściciela rzeczonego jamniora można sobie darować, bo i tak zostaną puszczone mimo uszu. TO JEST JAKIŚ MIEJSKI TERROR TE MAŁE AGRESYWNE PIESKI :evilbat:
  9. OBY NIE ! OBY NIE !! :cry: Dogomaniacy, w was nadzieja ! Pomóżcie wychować tego kaukaza !
  10. Dobra. A teraz dość nabijania się. Widzę, że nikt nie chce pomóc chociaż problem jest duży i kudłaty :lol: Szkoda, ja będę musiał, chociaż się wcale nie czuję kompetentny pomagać. Ale żal mi twojego kolegi i jego dziewczyny... Poza tym - jak ja się odezwe, to może inni zaczną się "nie zgadzać" i coś z tego mądrego wyjdzie w końcu ... :wink: Myślę że po pierwsze trzeba zobaczyć jak pies jest w domu prowadzony. Wiesz, wg mnie zachowanie psa wskazuje na to, że może niekoniecznie to on się buntuje, tylko że on właśnie zachowanie swojego pana traktuje jako bunt - wobec niego - dominanta. Czyli można powiedzieć: Nie pies merda ogonem, tylko ogon merda psem ... :wink: Może twoj kolega poczyta coś o TD ? Tylko niech nie szarpie się z psem w drzwiach, ani nie usiłuje go zepchnąć ze swojej drogi, bo to się ani chybi skończy źle... Kaukaz to duże zwierzątko :evilbat: Ja bym chyba zaczął od tego, żeby pies żarł po mnie. Kolejność jedzenia jest ważna u prawie wszystkich zwierząt stadnych... Może to coś da ? Dla psa miska jest ważna, ale najwyraźniej pomerdało mu się, z jakiej paki tę miskę dostaje ... :)
  11. Miromat, a znasz jakiegoś psiego psychologa ? Jeśli tak - to jasne. To co napisałes o laniu psa i to ostro: :o Mam parę pytań co do tego "ostego usadzania": 1) co to znaczy - kiedy pies się buntuje ? Przy dobrych wiatrach jakiś sadysta znajdzie sobie świetne uzasadnienie dla bicia psa cały czas. Bo cały czas gad się buntuje. 2) osobie która jest w stanie osadzić rozwścieczonego kaukaza jedną ręką tak, żeby nie mógł się odgryźć i uciec, proponuje zapisanie się na najbliższe zawody STRONG MAN. Zwycięstwo jest w zasięgu ręki. Jedną ręką - bo zakładam, że drugą będzie go lać. Chyba że ten pan poleca wymierzać psu kopniaki - też dobre. Ewentualnie można mieć więcej niz jedną parę rąk - również swietny patent. 3) a po jaką cholerę się męczyć ? Nie lepiej to kupić sobie paralizator i jak piesek będzie niegrzeczny przysmażyć mu z paru tysięcy wolt ? :P Efekt murowany, a się człek nawet nie spoci ... Tylko trzeba sobie sprawić smycz z izolatora, bo sie zrobi obwód zamknięty i mozna pozostać w "miłosnym uścisku" aż do wyczerpania się baterii w paralizatorze :evilbat: PS. Oczywiście - nabijam się. Taki mój czarny humor :evilbat:
  12. Pavulon, idealistą byłem w wieku wczesno młodzieńczym. Obecnie pozostał mi jedynie niesmak i cynizm ... :wink: Życie jest brutalne, to prawda. Ja tylko napisałem że mi się to wszystko nie podoba. Co do opisanych przypadków - przeczytałem je uważnie. Jest ich trochę na tym forum. Ale w żadnym wypadku nie chciałbym, żeby to była norma. Zdarzają sie przecież matki wyrzucające niemowlęta na śmieci, ale to nie jest normalne... Ciekawi mnie tylko jedno. Ciekawe co zrobiłyby te "obojętne" psy gdyby ktoś zaatakował je, a nie właściciela ? Pewnie by uciekły ? Nie wiem czy jest to regułą, czy nie. Wiem tylko, że w każdej populacji zdarzają się wariaci, bywają też patologiczni tchórze... Nie widzę powodu dla którego psy miałyby stanowic wyjątek. Pomimo najszczerszych chęci hodowców... A co do stafików - twój konkretny Cię przeciez obronił. Co nie znaczy że inny też tak zrobi. I na tych chyba rzecz polega. Nie ma co mówić o rasie, a raczej o konkrentych psach...
  13. Czy miska mu się odgryzała ? :D Kto wygrał tę konfrontację sił ? :lol:
  14. Moja opinia na wyżej wymieniony temat będzie krótka, aczkolwiek treściwa. Oto ona: O KURCZE !!! :o
  15. Dlaczego żałujesz ? Przecież to widać, że piesek się bawi. Widać też, że ma sporo siły, przez co nieźle sobie z tym rękawem poczyna :wink: Ale co innego zabawa, a co innego napad. Nikt nie popadł przez te filmiki w przekonanie, że stafik to jakiś bandzior (mam nadzieję, że nikt :wink:) :D Nie wiem jak dla was, ale dla mnie pies który nie robi zupełnie nic w czasie napadu chyba musiałby być zupełnie bez serca... Przecież w świecie ludzi osoby stanowiące jedną rodzinę bronią się nawzajem, a matka zawsze będzie bronić dziecka choćby przed dużo silniejszym przeciwnikiem... Wśród wilków stado jest wobec siebie bardzo solidarne i razem współpracują. Przecież nikt tutaj nie szuka psa - zabójcy, mówimy tylko o (to dziwnie zabrzmi w wypadku psa) "ludzkich" odruchach... Żeby nie pozostawić samemu sobie kogoś kto dba, karmi, pomaga, opiekuje się... Czy to naprawdę tak wiele ? Jakim byłbym człowiekiem gdybym w czasie napadu pozostawił wózek z niemowlęciem na pastwę losu i nic nie robił żeby ratować dziecko ? Od psa chyba też można wymagać choćby minimalnej solidarności w skrajnym zagrożeniu ?... Czy to możliwe, żeby pies był aż tak skrajnie głupi, czy też tak skrajnie uwarunkowany genetycznie, żeby nawet nie ruszyć choćby zadem gdy ktoś "oprawia" jego właściciela ?... Taka myśl jest przerażająca... Pod tym względem, to chyba nawet zwykły burek ze schroniska się postawi w obronie swojego pana/pani, chociaż nie ma super rodowodu, ani nikt nie prowadził ekstra doboru przez sto, dwieście czy tysiąc lat :P Jeśli rzeczywiście miałoby tak być, to ja już chyba wole takiego kundelka, a nie jakiegoś psa, którego ktoś hodowlą wyzuł z normalnych odruchów serca. Przepraszam jeśli to kogoś dotknęło. Mnie natomiast głęboko dotknęło by gdybym opiekował się kimś lub czymś z całego serca, a to coś lub ten ktoś bez żenady wypięło by się z rozmachem na te moją opiekę gdbym tego najbardziej potrzebował. Równie dobrze mógłbym w czasie gdy moja żona miałaby zawał, krzyknąć żeby charczała ciszej, bo oglądam mecz. Podpisano - Dinguś :evilbat:
  16. Ciekawa rzecz. Ojciec po powrocie z pracy opowiedział mi taką historię: Widział, że idzie sobie chłopak i trzyma w ręku smycz, ale psa nie widać. Doczepiła się do niego grupka żuli chcąc wyciągnąć kasę. Ponieważ on kasy dać nie chciał, bądź też nie miał - zbierało się na mordobicie. Nagle pojawił się pies. Widząc co się święci rzucił się na napastników z wściekłą furią i rozgonił ich w cztery strony świata. Ponoć było ich paru i pies latał od jednego do drugiego pokazując kły i wściekle warcząc. Ja tego nie widziałem ale oto jak mój staruszek opisał psa. (Tak się składa, że jego znajomy ma pitbula - więc tego kojarzy z wygladu.) Mówi: Wyglądał dość podobnie do pitbula, ale był mniejszy, tak do kolana, i cały czarny. Chociaż nieduży to strasznie umięśniony. Mój ojciec opisał go, że "wyglądał jak diabeł tasmański" :lol: Psa nie widziałem, więc nie wiem co to było. W każdym razie pokazałem mu parę zdjęć Armiego ze strony Acroby i mój ojciec zarzeka się, że to na sto procent ta rasa :D AST'a i pita też mu pokazywałem, ale upiera się przy stafiku :lol: I co wy na to ? :D
  17. Pewnie nie. Dla przeciętnej babci hodującej pelargonie nie istnieją takie kategorie jak amstaf, pitbul czy stafik. Natomiast istnieje dla niej kategoria psa mordercy. I nie ma co się z nią sprzeczać jeśli chodzi o charakter psa. Ona wie, który pies jest mordercą, bo to poznać po wyglądzie. Widziała w tv. No i w brukowcu zdjęcie było. Zamazane troche, ale było. A jeśli chodzi o obronność psów, to w konfrontacji z prawdziwymi bandytami można sobie ją w dużym stopniu chyba darować. Tacy ludzie zwykle mają jeśli nie broń palną, to przynajmniej nóż. A kuloodpornych psów niestety, ale jeszcze nie wyhodowano :) Jeżeli chodzi zaś o takich domorosłych bandziorków z osiedla - zwykle wystarcza sam widok dużego psa. Bogu dzięki.
  18. Używanie psa typu bull & terrier do obrony ma jeszcze jedną poważną wadę. Załóżmy, że pies broni i to broni skutecznie. Widzę oczyma duszy te nagłówki w gazetach... Gdyby to była inna rasa to ... "Bohaterski Bokser / Owczarek Niemiecki / Bernardyn uratował panu życie" ... A przy rasach... no wiecie ... "Kolejny atak niezwykle niebezpiecznego Bullteriera / Amstaffa / Rotweilera" ... A to że bronił pana przed oprychem to szczegół... Niektórzy lubią węszyć sensacje...
  19. Po części się zgodzę, a po części wydaje mi się to być cokolwiek dziwne. Nie wiem czemu pies nie miałby atakować ludzi, skoro właśnie ćwiczenie polega na atakowaniu człowieka ? Nie rozumiem. Natomiast zgadzam się, że to ma służyć opanowaniu psa. Pies, który postanowi w ramach obrony przegryźć gardło napastnikowi "bo zupa była za słona" rzeczywiście może być niezbyt "pożyteczny". Jak już napisałem wcześniej - dobrze jest móc psa odwołać. No i naturalnie pies powinien mieć to coś, czyli odwagę :D
  20. A co sądzicie o tym że na odwagę psa może mieć wpływ dieta ? Ponoć pies na diecie niskobiałkowej robi się bardziej uległy i mniej skłonny do zaczepki ... Z resztą - kiedyś jeden kolo mnie rozwalił. Powiada - psa nie powinno się karmić mięsem, bo robi się agresywny... :stupid: To czym karmić, do ciężkiej anielki, obierkami ? :evilbat: To chyba może być tak, że dieta ma wpływ - bo ma jakiś tam wpływ na to ile zwierze ma testosteronu we krwi (mam na myśli psa, a nie sukę)...
  21. Nie wiem czy mam racje, ale psa na szczęście chyba nie jest znowu tak łatwo skopać, a już raczej nie tak, żeby został leżeć na betonie... W końcu nawet jak da za wygraną i przestanie walczyć to zwykle zwieje... A takiego kozaka, który by dogonił pędzącego stafika, to chyba nawet na torze sprinterskim się nie znajdzie... Pies zwykle jest szybszy, zwinniejszy i sprawniejszy niż człowiek... Chociaż rozumiem i w pełni popieram troskę o psa... Co do szkolenia PO, to na miejscu napastnika prędzej obawiałbym się rozwścieczonego pita bez żadnych szkoleń, stającego w obronie swojego pana, niż psa po PO. Pies jest tam jednak uczony komend typu "puść" - jego agresja jest w jakimś stopniu pod kontrolą... A postawionego w sytuacji bez wyjścia pita, który żadnych szkoleń nie przechodził, może być dość trudno odwołać. A czy stafik będzie próbował bronić ? Nie wiem. Nie chcę tutaj żadnych kapci zjadać :) Ale z moich prywatnych obserwacji wynika, że w sytuacji realnego zagrożenia nawet ratlerek "dziabnie" w kostkę :wink:
  22. IHAHAHA !!! :evilbat: No to już widzę różnicę jak na dłoni ! Dzienx za linka Aireedhelien, to są dokładnie te różnice widoczne na ulicach... Takiego "amerykańskiego" widzę co chwila jak jadę do pracy - chyba mieszka razem z panem w pobliżu... Czyli co - różne federacje mają inny wzorzec i na tym polega różnica ? Mnie się ten "typ amerykański" wcale nie podoba ... A europejski - bardzo ! :)
  23. Dlaczego kontrowersyjne ? A co ma stać i się głupio patrzeć ? :wink: Bokser był w kagańcu, także trochę nici z obrony... Swoją drogą to musiały być niezłe miśki jak się bokser ich wystraszył... A tak przy okazji - czy żeby zdać egzamin na psa obronnego pies musi mieć papiery ? Tzn np. pit by nie mógł zdać ? I czy jest szansa że treser nie chciałby szkolić pita przyprowadzonego na szkolene obronne ?
  24. Może ... Chociaż jak ostatnio zacząłem się przyglądać boksiom to w zasadzie uległem podobnemu wrażeniu... W spodku były naprawdę spore boksery, zwłaszcza samce... A u mnie na osiedlu mieszka taki boksiu, który ma około 15 kilo... A ma już siwy pyszczek... Chyba szczeniątko by tak nie miało ? A to jest na 100% bokser, albo bokseropodobny :)
  25. Ostatnio znajoma mnie zastrzeliła... Gadamy o bokserach i ona mówi: "- Bo wiesz... Teraz to są takie mniejsze i takie większe boksery... " Żeby uściślić, bynajmniej nie chodziło jej o pieska i suczkę, ani o młode i starsze ... Niby że są dwa "typy" bokserów... A wy, co sądzicie o takich większych i mniejszych bokserach ? :lol:
×
×
  • Create New...