-
Posts
358 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by nefre
-
Widzę Dinusia ze sie jednak przekonałaś co do spotkań :)
-
jak sie spacerek udał?ma ktoś fotki?
-
ja owszem ale dopiero w przyszłym tygodniu póki co jeszcze weekenduje poza miastem :)
-
Ja ze swoim też jeździłam na wystawy, wprawdzie zaczęlismy poźno bo w wieku 2 lat ale zawsze.Pies jednak źle je znosił,dlatego zrezygnowałam z wystawiania a co za tym idzie z rozmnażania.Pies od 3 tygodni biega bez jajeczek i wcale nie zauważyłam różnicy w jego zacowaniu (co njawyzej bardziej zwraca na mnie ostatnio uwagę na spacerach niż na slad suki w trawie)Nie chciałam na siłe zmuszac psa do brania udziału w wystawach tylko po to żeby uzyskał reproduktora.Goldeny niestety są teraz bardzo popularne przez co ich "jakosć" się pogorszyła i są masowo rozmnażane, no bo to w końcu goldeny i takie łagodne.Doszłam do wniosku ze ja do tego ręki nie będe przykładać tak mam czyste sumienie ze pies nie poleci za suką i ja zapłodni, a pies jak był zywiołowy tak jest (kto wie czy nawet nie bardziej:) )
-
Wybacz Lewkonia, nie widziałam ze film pojawił sie juz wczesniej. I nie pouczam innych uzytkowników, zwróciłam tylko uwagę na to ze pojawił się w praktycznie tym samym czasie dwa tematy dotyczące tego samego. Skoro istnieje juz temat na tego filmu mozna spokojnie ten topic zamknać
-
[URL="http://www.brightlion.com/InHope/InHope_pl.aspx"]bądź odpowiedzialnym właścicielem[/URL] Film jak dla mnie bardzo poruszajacy i nakłaniający do refleksji Smutne to ale niestety prawdziwe
-
Tu nie chodzi o sarkazm wypowiedzi, tylko każdemu przytakujesz przez co niektóre twoje wypowiedzi wykluczają się wzajemnie przez nie można sie połapać i stwierdzić cos jednoznacznie. Kiedys robiłam tak jak ty a problemy mieliśmy często, wet kazał psa przegłodzić a potem też była karma od niego dla "wrażliwców" efekt był taki że potem przy mieszaniu karmy zwykłej z tą od weta problem zaczynał się od początku.Potem trafiliśmy do innego weta który polecił zwiększac ilosc posiłków kosztem wielkosci porcji aby żołądek pracował cały czas ale miał dostęp do stałego jedzenia.Ewentualnie przy ciężkiej biegunce i wymiotach(jako ze smecta, węgiel i inne u nas niestety nie mogą byc podawane) dodawać do jedzenia marchew rozgotowaną z wywarem, czy delikatne mieso z kurczaka. Skoro jak widać u was metoda z karmą i głodówką nie do końca skutkuje, bo jak sama piszesz u wtea lądujecie z tego powodu bardzo często, moze warto z nim przedyskutować inny sposób?
-
Ja na Cytadeli bywam częstow w soboty i niedziele i na 40 psów nie udało mi się nigdy trafic. Jak napsiałam wyzej- przyjdź, zobacz i oceń wtedy podejmiesz decyzje,czy chesz brać udział w tego typu spotkaniach czy nie.
-
A kto napisał ze na tych spotkaniach jest po 40 psów? Najczęściej jest z 15 moze mniej.Możesz spróbować przyjść, jeśli uznasz ze jest dla twojego psa niebezpiecznie, po prostu go nie spuscisz i zrobisz sobie spacer po Cytadeli gdzieś indziej.
-
Ja póki co w ciągu zadnego psiego spotkania nie byłam świadkiem bójki przy tak dużej ilosci psów.Psy są pod stałą obserwacja właścicieli którzy z reguły "wkraczają" jeśli zaczyna dziać się cos niedobregoNajczęściej jest tak ze psy unikaja tych które stanowia dla niego zagrozenie i wybierają osobniki z którymi się nie bawią, nie jest tak ze cała zgraja biega razem. [quote name='"Dinusia"']ja bym nie ryzykowala...[/quote] Gdyby to była kwestia ryzyka, to trzeba by było psy ogółem od siebie izolować i nie dopuszczać do rzadnych spotkań nawet pojedynczych psów, bo jak sama piszesz nigdy nic nie wiadomo.Na takie spotkania chodzą ludzie z psami dobrze zsocjalizowanymi,które nie wykazują agresji w stosunku do innych psów i potrafią unikać konfliktów.Poza tym dobrze wychowany pies nigdy nie rozpocznie bójki sam od siebie a i zanim do niej dojdzie pies spróbuje "uspokoic sytaucje".A w takich atakach psów na siebie które są na smyczy dochodzi najczęsciej z winy właścicieli,którzy w panice (bo pies zaczyna warczeć) odciagając psy od siebie wykonujac gwałtowne ruchy, co niejednokrotnie jest sygnałem dla przeciwnika do ataku.Wystarczy spojrzeć na dwa samce, jak ostrozne są one przy pierwszym spotkaniu, jak wyraźne CS-y wysyłają i jak przemyślane są ich ruchy aby nie wywołąc konfliktu. Trochę więcej wiary w psie umiejętnosci komunikowania się i zobaczysz jak wspaniałe moze okazać się dla psa popołudnie z innymi czworonogami.
-
[quote name='Madzia_19']Lucky i tak bedzie miał 24h głodówki, jak zawsze w tych przypadkach[/quote] Nie uważam zeby głodówka była dla psa najlepszym rozwiązaniem. Bo potem kazdy następny posiłek moze być kolejnym podrażnieniem dla zoładka. Ja zawsze zmniejszam wtedy porcje i wracam do 3 małych posiłków dziennie (pies normalnie je 2 razy).Żołądek jest wtedy normalnie pobudzony do pracy i problem znika tak szybko jak się pojawił.To przynajmniej najlepiej skutkuje u mojego psa
-
Z ta smecta to róznie bywa wszystko zalezy od psa.Mój np po jej podaniu zaczyna wymiotować także u nas się nie sprawdza. Za to u nas na biegunkę (i wymioty też) pomaga krótka dieta- ryż, gotowana marchewka i drób.
-
[quote name='GAJA i SUNNY']:roll: ale mnie chodzi o legalne miejsce najlepiej pod kontrolą ZK ale [B]publiczne[/B] gdzie potencjalny kupujący mógłby przyjść i spokojnie porozmawiać z hodowcami, poradzić się, zobaczyć sukę i ewentualnie szczeniaki lub ich zdjęcia - bo wiadomo, że przed zakończeniem szczepień nie powinny wychodzić.[/quote] Wszystko to co wymieniłaś można zrobić u hodowcy.A gdzie będziesz miała lepsze miejsce do tego niż u niego w domu?Czy nie lepiej jest porozmawaić na spokojnie w odosobnieniu niż w tłumie, przepychankach i wchodzących w słowo innych osobach,jak to ma miejsce w tego typu publicznych zebraniach.
-
Mój pies na codzień nie sygnalizuje potrzeby wyjscia, bo wychodzimy na tyle często że nie ma potrzeby by to robił. Zdarza się to jedynie kiedy ma np problem z żoładkiem i potrzebuje wyjsć wcześniej.Wtedy zaczyna lekko popiskiwać i chodzi od okna do drzwi. A co do szczekania jak sygnalizacji, to njaczęsciej szczeka gdy wpadnie mu piłeczka pod fotel i nie moze jej wyciągnać.To jest jedyny moment gdy szczeka sam od siebie, w innych przypadkach tylko na komendę.
-
Nie ma siec o martwić na zapać.Pies jest w okrasie ksztaltowania się odpowiedniej sierści to jedna spawa, a druga golden jako pies pracujący nie mozemieć jedwabistej i gładkiej sierści.
-
Ja stosuję Frontline i Fiprex i nie ma problemów z kleszczami, a codzinnie jesteśmy w lesie. Zreszta ja po każdym spacerze i tak psa oglądam a na jasnej siersći widać kleszcza od razu
-
Tak jak napisali poprzednicy musisz zdecydowac już teraz. Ponieważ raz biorąc psa do łóżka innym razem go z niego zganiajac tylko mieszasz szczeniakowi w główce i raczej nic dobrego z takiego zachowania będzie.I jezeli nie chcesz spać z psem w łóżku, to pomimo pisków i skomlenia (chociaż wiem ze to trudne) musisz być konsekwentna i odmawiać zabierania do łóżka. Możesz ewentulanie położyc legowisko obok łóżka (jeśli jest miejsce) wtedy psinka bedzie blisko ciebie a jednocześnie bedzie spała na swoim.I za każde pare minut spędzone na legowisku nagradzaj wylewnie a efekt powinien byc szybki.
-
A nie dasz rady schować tych kabli trochę, zanim psina "załapie" że tam spać nie wolno?
-
Tak jak napisała betty- nie pozwalaj psu na kładzenie sie na kablach i bądź w tym konsekwntna.Nic dziwnego ze jak do tej pory mu pozwalałaś i ustępowałaś to nie chce zejść tylko upiera się na swoim. A czy pies ma własne legowisko?
-
Dziękujęmy i wzajemnie :D :D
-
Skoro ma 10 miesięcy to jest szansa na to ze wyrośnie z tego.Mój przestał wymiotować gdzieś koło roku, chociaż jeździl praktycznie co dwa tygodnie na trasie 130 km (w jedną stronę) i spowrotem.
-
A w jakim wieku jest psiak? U nas na poczatku też był ten problem. Pies czesto wymiotował. Próby z aviomarinem początkowo nie skutkowały z czasem zaczęły przynosić rezultaty. Psa dodatkowo zabieraliśmy często na przejażdżki, stopniowo coraz dłuższe i już dawno problem zniknął. Jeżeli wybieracie się na jednorazową długą podróż mozecie pogadać z wetem i poprosić o środki uspokajajace na drogę (też raz przerabiałam).
-
jak się udał dzisiejszy spacer?
-
Działka jest rekreacyjna więc jak jeździmy to siedzimy tam wszyscy razem a pies nie zostaje prawie nigdy sam. Chociaż sprawdzalam kiedys wychodziłam z działki i chowałam się kawałek dalej tak zebym psa widziała ale on mnie nie. Gdy widziałam ze zabiera sie za kopanie w innym miejscu mówiłam głosno "NIE" i pies troche zdziwiony, no bo jak to tak pańci nie ma na widoku a jednak nie kaze kopać.Ipo kilku próbach podziałało. Nawet gdy jestem zajeta czyms innym tak ze nie mam psa na oku nawet gdy musi już pokopać nauczył się chodzić "do siebie" :)
-
Ja próbowalam oduczyć swojego ale niestety nie bardzo wiedziałam jak, dlatego nauczyłam psa kopać w konkretnym miescu. Wyznaczyłam mu miejsce na dzialce mniej widoczne, odgrodziłam małym płotkiem i tam pies może szaleć do woli. Gdy próbował kopać przy kwiatach zawsze mówiłam "NIE" i wołałam na "jego" miejsce i pokazywalam ze tam mu wolno. Efekt taki że pies zadowlony bo może kopać ja takze bo nie mam skopanego cąłego ogrodka