-
Posts
5623 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by kinga
-
[quote name='joaaa']Faktycznie, brzuchol całkiem łysy. :loveu: .[/QUOTE] to są zdjęcia sprzed tygodnia. proces postępuje ;-) - przez co Yeti w realu wydaje mi się taka mikra - ale wczoraj moja mama, wizytująca nas, stwierdziła: - o, ona urosła! Więc chyba nabrała już na tyle masy ciala, ze wygląda jak dorodny pies nawet taka półłysa ;-)
-
[quote name='BajUla']Super, że dałyście mu szansę...ze schronu na bank nikt by go nie zaadoptował....[/QUOTE] tym bardziej, ze ja go po roku niemal zobaczylam na oczy pierwszy raz -cały czas siedział schowany.
-
[quote name='brazowa1']I dlatego każdy kudłacz wydaje mi sie podejrzany ;) ;) ;)[/QUOTE] ale przyznasz, że najlepsze metamorfozy należą do kudłaczy roboty niewiele więcej, co przy innym psie, a jaki spektakularny efekt.
-
[quote name='BajUla']Fajny cudak:p Hałabajówka, z którego schroniska go wytargałaś?[/QUOTE] z koszalinskiego, rok tam spędził.
-
[quote name='margaret']możemy, choć [B]na wyżły to chyba najcześciej okolice grodu Kraka się czają[/B], więc możemy obie zostać ograne :evil_lol: to co tam chłopakowi trzeba? ogłoszeń?[/QUOTE] nie na środkowopomorskie wyżły. żaden nie trafił do Krakowa. brazowa - jak go chcesz, to nawet w najbliższą sobotę możesz go mieć.
-
dziewczyny, w kolejce do zabrania czeka młodziutka czeska fouskowa - na razie dotychczasowe rozmowy na jej temat nie przynoszą oczekiwanego rezultatu. tym razem naprawdę nie mamy miejsca - o ile przy Gomezie tak sobie jęczę trochę na wyrost, że mu źle i klatka mi potrzebna - o tyle na kolejnego psa nie ma ani pół centymetra, ani u mnie, ani u Hałabajówki. sęk w tym, że mamy malutko czasu na zabranie jej, deadline to najbliższa sobota - potem temat robi się nieaktualny na min. 1,5 m-ca. plis pomocy!
-
DEszcz na niego nie pada bo u nas nie ma deszczu ;-) Ale mógłby. A mnie kennelka potrzebna ;-) Typowy pies domowy i typowy wyżeł w schronisku. Bał się, do tego stopnia, ze pracownicy z boksu wynosili go na rękach, a potem - po załatwieniu formalności - również na rękach wnosili go nam do samochodu. Bo glebę zaliczył i koniec. Do mnie przytulił się już w schronie. A teraz Hałabajówce mendzi non stop o obecność i uwagę, w sumie co mu się dziwić.
-
[quote name='margaret']skąd ja to wiedziałam :hmmmm: :evil_lol:[/QUOTE] ...nie wiem :eek2: Najgorzej, że tymczas u Hałabajówki jest dla Gomeza mało komfortowy. Ma co prawda swój własny kojec, ale Hałabajówce skonczyły się juz... budy :diabloti: . Gomez rezyduje w mojej kennelce transportowej - średnio to dla niego atrakcyjne chyba, bo ani się wyciągnąc, ani przed potencjalnym deszczem schować. No a ja tej kennelki potrzebuję z powrotem na gwałt, no.........:-(
-
[quote name='margaret']no właśnie... Gomeza tez Ci Kinga wynalazła i wrzuciła?[/QUOTE] też :placz::placz::placz:
-
Tu na szczęście jestem pełna optymizmu. Szyszka rokuje ;-). Gania po ogrodzie z moimi trzema dużymi psami, i właśnie pięknie bierze z nich przykład - gdy plączą się pod nogami, przybiegają wołane, namolnie garną się do głaskania. Wtedy ona zajarza, że ok - człowiek jest ok. Pewnie - jest to pies, w którego trzeba włożyć trochę pracy na początku, bez stuprocentowej gwarancji, że będzie zupełnie socjalnym, normalnym psem przez resztę życia. Ale na szczęście ona jest bardzo zorientowana na człowieka - oby tylko na takiego cierpliwego trafiła.
-
[quote name='Aimez_moi']No....:) przeciez to jedna z najpiekniejszych beniutek jakie widzialam.....:):)[/QUOTE] dla drogiej cioci Aimez_moi -:Rose::Rose::Rose: (szczerze mówiąc - ja tez tak uważam :loveu:, i w tym jest cały problem :placz:) A teraz chciałam zaprosić Szacowne Towarzystwo do psa, jakiego mam na tymczasie ;) Dostałyśmy z koleżanką jakiś czas temu informację o samotnym bezdomnym szczenięciu, które dokarmia pewna pani. I padło magiczne: "- To będzie LABRADOR" ... jak LABRADOR - to pojechałyśmy, nigdy nie miałam na tymczasie labradora :p. I co z tego wynikło: [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/228260-KOSZALIN-SZYSZKA-Lis-na-d%C5%82ugich-%C5%82apach-%29?p=19235858#post19235858[/url]
-
[URL=http://imageshack.us/photo/my-images/841/szyszka8.jpg/][IMG]http://img841.imageshack.us/img841/7184/szyszka8.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/441/szyszka6.jpg/][IMG]http://img441.imageshack.us/img441/4756/szyszka6.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/151/szyszka12.jpg/][IMG]http://img151.imageshack.us/img151/6999/szyszka12.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/12/szyszka9.jpg/][IMG]http://img12.imageshack.us/img12/4272/szyszka9.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/404/szyszka3.jpg/][IMG]http://img404.imageshack.us/img404/7658/szyszka3.jpg[/IMG][/URL]
-
[URL=http://imageshack.us/photo/my-images/402/szyszka7.jpg/][IMG]http://img402.imageshack.us/img402/874/szyszka7.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/717/szyszka10.jpg/][IMG]http://img717.imageshack.us/img717/5757/szyszka10.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/96/szyszka4.jpg/][IMG]http://img96.imageshack.us/img96/3882/szyszka4.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/42/szyszka5.jpg/][IMG]http://img42.imageshack.us/img42/7627/szyszka5.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/16/szyszka1.jpg/][IMG]http://img16.imageshack.us/img16/1471/szyszka1.jpg[/IMG][/URL]
-
[SIZE=3][FONT=comic sans ms][COLOR=#800000] SZYSZKA - Ma jedynie 8 miesięcy, przypomina lisa na dłuższych łapach, jest - wbrew temu, co sugerują zdjęcia - średniej wielkości (waży 15 kg). Ma piękne bursztynowe oczy. I zaliczyła już życiowy falstart. Prawdopodobnie właściciel jej matki pozbył się jesienią ciężarnej suki, i zarazem zbędnego kłopotu. Suka koczowała przez jakiś czas w opuszczonych ruderach oraz zarośniętych terenach nad rzeką , czasem dokarmiana przez litościwych ludzi. Tam też, w jakimś zapomnianym bunkrze w chaszczach, służącym obecnie jako śmietnik - oszczeniła się. I to był pierwszy dom Szyszki, w którym spędziła późnojesienne i zimowe miesiące. Dwa miesiące temu jej matka oraz drugie szczenię z miotu trafiły do schroniska - i w ten sposób Szyszka została sama jak palec. Półroczny szczeniak, który musiał odtąd radzić sobie sam, przepędzany przez ludzi. Mimo naturalnej i ogromnej potrzeby przyjaźni z nimi... Szyszka trafiła do domu tymczasowego - i tu przechodzi nieco spóźnioną edukację. Dotychczasowe życie nauczyło jej czujności i nieufności w stosunku do ludzi - tutaj z zachwytem odkrywa, że człowiek może być przyjacielem. Dotychczas na próby złapania reagowała paniką i ucieczką - tutaj uczy się, ze zapięcie smyczy zaowocuje spacerem, i z radością czeka na ten moment. Do tej pory zaszywała się w swoim bunkrze, szukając tam azylu przez człowiekiem - teraz swobodnie wchodzi z ogrodu do domu. Jest bardzo bystra i uczy się "w lot" bycia z ludźmi, mimo dotychczasowego życia bez nich. Jeszcze drzemią w niej stare smutki i lęki, ale najczęściej jest już wesołym i beztroskim szczeniakiem. Nadrabia stracone dzieciństwo. Czeka na Was. Jeśli potraficie uzbroić się w cierpliwość i okażecie jej dużo serca. Jeśli zrozumiecie, że pewnych rzeczy nie da się nadrobić ot tak, od razu. Jeśli chcecie być jej przewodnikiem, przyjacielem, słowem - tym, czym dla psa jest jego Pan. Jeśli chcecie jej pomóc... Szyszka przebywa w domu tymczasowym w Koszalinie. [U]Kontakt w sprawie jej adopcji:[/U] Kinga kom. 600-870-571 mail: [/COLOR][EMAIL="adoptujpsa.koszalin@gmail.com"][COLOR=#800000]adoptujpsa.koszalin@gmail.com[/COLOR][/EMAIL][/FONT][/SIZE]
-
...tylko, że naprawdę nie ma się jak pochwalić tymi fotkami...:oops: Ja z niej nic już chyba lepszego do konca życia nie wycisnę :shake: - pozycja przymuła - profil lewy, pozycja przymuła -profil prawy, ew. szaleństwo w postaci zmiany położenia głowy. No a tarza się w trawie od pierwszego dnia, żadna tam socjalizacja w lepszych warunkach życiowych... Trudno - wstawiam, co mam - żeby nie było, że wciąż piszę o wirtualnym psie ;): [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/829/yeti35.jpg/"][IMG]http://img829.imageshack.us/img829/3729/yeti35.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/545/yeti36.jpg/"][IMG]http://img545.imageshack.us/img545/2694/yeti36.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/585/yeti37.jpg/][IMG]http://img585.imageshack.us/img585/8163/yeti37.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/593/yeti38.jpg/][IMG]http://img593.imageshack.us/img593/7083/yeti38.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/52/yeti39.jpg/][IMG]http://img52.imageshack.us/img52/5466/yeti39.jpg[/IMG][/URL]
-
[quote name='brazowa1']Moge przyjmowac zakłady,że Yeti za pół roku bedzie miała futro jak bernardyn. Kinga zapewne [B]w szale po prostu suke wytrymowała,zamiast wyczesać,[/B]ale bardzo słusznie.[/QUOTE] W jakim szale, w jakim szale? :mad: ...z miłości, ot co :loveu:. A już na serio, to jasne, ze Yeti będzie pięknym długowłosym bernardynem. Tego akurat się nie boję :p. Z innej beczki. Odkad jest u nas Yeti, nic innego nie robimy, tylko tzw. mijanki z moją Georgią. Śluzy w domu, grafiki, dyżury, która aktualnie ma wychodne. Obie z charakteru nie rokują zbyt dobrze na wspólną koegzystencję - a ja jeszcze po awanturze mojej Georgii z tymczasową Gają - zbytnio jej już nie ufam, no i jestem panikara, więc moment ew. ustawiania hierarchii odwlekam w nieskończoność (byłoby łatwiej, gdyby całe towarzystwo latało sobie wspólnie po ogrodzie - stałe i tymczasowe). No i któregoś dnia patrzę przez okno, a w ogrodzie -jak zwykle-bernardyn. Mało tego, DWA bernardyny :crazyeye:. Lezą jedna za drugą ścieżką i udają, ze TA DRUGA nie istnieje. Nie wiem, jak długo tak łaziły ... zgodnie z wytycznymi joaaa - siedziałam w domu, poza polem ich widzenia, starając się nie dostać zawału. A one obie chyba były podobnie skonsternowane ;).
-
Alojzyno - ani ona wielka, ani taki kompletny łysol - zostały jej takie "włosy-druty" na całym ciele, które z daleka wyglądają na poważną sierść, dopiero w bliskim kontakcie widać, ze to atrapa - ale fotecki zrobię, zrobię.... A rozmiaru jest rzeczywiście pośledniego, jak na beneczka... Wyciągałam ją ze schronu z koleżanką Ulką, z którą zawsze wyciągam psy - ona kociara, więc psy idą do mnie na tymczas. No i Ulka zawsze, ale to ZAWSZE, jak np. po miesiącu odwiedza mnie, wpada w zachwyt, jak pięknie odkarmiłam już te psy, ze wyglądają zupełnie inaczej, takie dorodne i duże - oczywiście ja wtedy puchnę cała z dumy, jakim to jestem świetnym DT. No i kazałam Ulce przyjechać zobaczyć Yeti. A tu Ulka zamiast paść z podziwu, - "ojej, ona jest rzeczywiście DROBNIUTKA...." (skądinąd przyklad, jak kociarze pomiatają psami: DROBNIUTKA o bernardynie :angryy:) ...Ale ŁEB ma za to taki, ze klękajcie narody.:loveu:
-
Możecie sobie zapewniać, ile chcecie, że CZYMŚ porośnie KIEDYS. Póki co - brzuch calutki ma ABSOLUTNIE ŁYSY. Łącznie z klatką piersiową. Jak pupa niemowlęcia. Ino w kropeczki :loveu:. Z tego wszystkiego została jej tylko grzywa na szyi i wielki łeb. Niedługo będzie rasy Nagi Szwajcarski Grzywacz :cool3:.
-
dzięki brązowa za pocieszenie - ja po wpisie gamety porzuciłam juz nadzieję, że Yeti kiedykolwiek będzie przypominała prawdziwego psa - bo skoro po 10 latach mam sie spodziewać minimalnego przyrostu - to ileż ta Yeti musiałaby żyć żeby się porządnie ofutrzyć?! Wczoraj Yeti wykazała się ogrodniczą inicjatywą. Krzaczki przesadzałam, rozrzedzałam etc - oczywiście świeża ziemia i świeżo posadzone roślinki wręcz NAKAZUJĄ, aby w nie wleźć i zrobić z nimi porządek. Co u innych psów normalne, niekoniecznie u bernardynów. Dlatego stałam w błogim zachwycie i wybaczyłam jej, ze wlazła pomiędzy te delikatne krzaczki, zaczęła fukać jak dzik na trufle, po czym postanowiła WYKOPAĆ DÓŁ. Takoż i uczyniła - a cała poezja - to widzieć ZAAMBARASOWANEGO czymś bernardyna. Nawet jesli dotyczy to dołu głębokiego na 20 cm ;-) (Przedwczoraj np. moja Georgia - bernardyn osobisty - zdobyła się na podobny wysiłek intelektualny. Wróciłam właśnie z kojca, w którym mam 8-miesięczne szczenię, wygarnięte z jakiegoś bunkra - a Georgia obudziła się i postanowiła mnie odszukać (byłam 2m dalej). Wyszła z domu i podjęła trop, co nigdy wcześniej jej się nie zdarzało. Bardzo skoncentrowana szła z nosem przy ziemi, aż w końcu doszła do kojca. Jak już podniosła łeb i zlustrowała cały kojec, doszła po namyśle do wniosku, że mnie już tam nie ma - po czym z nosem przy ziemi wróciła tropem do domu. No i kto? kto ma takie niepowtarzalne psy?! :-P)
-
KOSZALIN-GEJSZA. Roczna ON-eczka. Cudny pies znalazł cudny Dom :-))
kinga replied to kinga's topic in Już w nowym domu
Oskar!! Ależ się cieszę, że pojawiliście się wespół z Gejszą na wątku ;-), cały czas zbierałam się, aby do ciebie zadzwonić, jak żyjecie. Tak, Gejsza, gdy do mnie trafiła, była jak diament, który wymaga oszlifowania - znaleźć odpowiedniego szlifierza diamentów, który zrobi dla psa coś ponadto, oprocz kontemplowania jego urody - to całe wyzwanie. Jakie miłe są takie momenty, jak ten - które pokazują mojego nieokrzesanego wypłosza w wersji "udomowionej" ;-) -
[quote name='Alojzyna']coś mi się wydaje, że Yeti nie ma zamiaru opuszczać Kingi, albo odwotnie :evil_lol: :lol:[/QUOTE] oj Alojzyno, Alojzyno... Jak mawiał Pascal, serce ma swoje racje, których rozum nie zna. :oops: ...Tylko żeby to było takie proste :shake:. Jak na razie Yeti przypomina totalnego wypołosza. Wyczesałam z niej dwie cieżarówki kudłów - do tego stopnia, że wszędzie prześwieca skóra ( w kropeczki :p, jak u dalmatyńczyka). Mimo, że ciała nabrała już znacznie, w porównaniu z okresem, gdy do mnie trafiła - jakaś taka chuda i niedorobiona teraz się wydaje. Wczoraj włączyłam jej suplementy na odbudowę włosa, choć zawsze mam lekkie obawy, że jak już zacznie porastać i porastać tymi włosami, to w środku psa nie zobaczę :diabloti:. Ale jak na razie dalej z niej wyłażą, garściami. Miałam podobną sytuację z moją bernardynką, gdy do nas trafiła 2 lata temu, zabiedzona, miała jeszcze trochę piór na całym ciele... później wszyściutko z niej wylazło, do tego stopnia, ze przypominała doga arlekina (bo jeszcze chuda taka była). I gdy już pogodziliśmy się z myślą, że będziemy mieć bernardyna bardzokrótkowłosego - zaczęła porastać...porastać... porastać (i tyć). Tak samo z Yeti - mój maż stwierdził, że widocznie jej organizm jeszcze nie zaskoczył do końca, że wszedł w fazę regeneracji.
-
A ja dołączę do nowych wieści z nowych domów; wklejam maila od Czejena vel Tenora, bo na Tenora został przechrzczony, aby dobrze komponować się z domową kotką Nutką ;-) [I] (...) Tenor miał napisać sam ale niestety kompletnie nie miał czasu. Prosił mnie zatem, żebym w kilku słowach zdał relację z tego, jak się sprawuje. Na wstępie kilka szokujących danych :-) - waga dzisiejsza: 22kg - wzrost: potężny - długość ogona: 49cm :-) Pies prawuje się świetnie. Pilnie uczy się co raz to nowych poleceń, jest grzeczny, przymilny, strasznie zabawowy. Większość czasu spędza ze mną (pracuję głównie w domu), prawdziwy z niego "synek tatusia". Jeśli siedzę przy komputerze - leży mi na stopach, jeżeli idę gdziekolwiek - on natychmiast podąża za mną, nawet, za przeproszeniem, czeka na mnie pod ubikacją. Kochany dzieciak. Tenor jednak zdecydowanie ostro obchodzi się ze mną. Daje mi wycisk jak trzeba - schudłem 7 kg i jestem jego dozgonnym dłużnikiem. Mieć takiego kumpla jak on, to wspaniała przygoda i zupełnie nowy tryb życia. Nie wytrzymaliśmy karmienia samą suchą karmą. Gotujemy mu raz dziennie jeden posiłek "prawdziwy", który składa się z np. serc indyczych, żołądków, czasem z innego mięska, z dużym dodatkiem warzyw. Podobno psy nie mają smaku? Nie wierzę. On tak zachłannie zajada takie żarełko, że to jest najlepsze widowisko, zastępuje nam najlepsze telekino :-) Poza tym uwielbia obgryzać surowe marchewki, które dostaje w nagrodę za dobrze wykonane zadania. W przyszłym tygodniu wybieramy się na profesjonalną psią szkółkę. Chciałbym bardzo, żeby nauczył się jak najwięcej i cały czas miał mądre zajęcia. Z żalem obserwuję wśród sąsiadów i znajomych psy, których życie sprowadza się do nudzenia się w domu i spacerów na zasadzie szybkiej kupy i siku 2 razy dziennie. Tych ludzi już nie lubię.[/I] (...)