-
Posts
288 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Szantina
-
Sara - mam nadzieję,ze i Drops ''padnie'' po takiej zabawie i zaoszczędzi mi kolejnej demolki w domu. Wysłalam zdjęcia do Geby - jak znajdzie chwilkę to je wstawi- sami zobaczycie co to za łobuziak i ...straszny lizuśnik - całuśnik. Teraz jest szczęśliwy,bo wróciła moja córka z wakacji i ...nie odstępuje jej na krok.
-
Hej....chwilkę mnie tu nie było. Wiecie co,mam wstrętną panią:-( Wymyśliłą sobie,że nauczy mnie szukania( hihihi....naiwna - ja i tak będę szukał tego co zechcę:eviltong: ).Podobno ma to odwrócić moją uwagę od najlepszej zabawki na świecie - foteli. Przecież nie mogę na wszystko się zgadzać - już uległem i staję w miejscu kiedy mnie o to prosi,prawie zawsze do niej przychodzę kiedy mnie woła i parę jeszcze takich ''drobiazgów''. I wiecie co jest najgorsze - coraz częściej mi mówi ,ze juz jestem dorosły chłop i dlatego więcej zaczyna wymagać.A ja w sobotę skończyłem dopiero 11 miesięcy. Ech ,ciężkie jest życie jamnika - idę podgryzać Astra - przynajmniej on mnie jeszcze rozumie. Merdanko - Drops
-
:multi: Brawo dla malucha Goni:multi: Wspaniały start:smile: Amiśka wzywana ''do tablicy''....czekamy na relacje...
-
Amiśka - udanego wyjazdu i startu- dacie rade!!
-
Wygląda mi na to,że to ''bunt młodzieńczy'':lol: Ale znalazłam na to sposób.... Umówiłam się z właścicielami naszego psiego kumpla Maksa na wspólne zabawy i....będę uczyła Dropsa,że zabawa-zabawą a po niej czas do domku. Może jak zobaczy,ze razem wracamy do domku( na szczęście mieszkamy w tym samym bloku)to szybciej załapie. Trzymajcie za nas kciuki.
-
O rany....no to klapa...:shake: Drops nie przyszedł na ulubione jabłuszko,ani na nic innego.On lubi tylko kilka przysmaków ale....w domu.Na dworze traci nimi zupełnie zainteresowanie. Niestety nasze spacerki z psim kolegą nie są codzienne,więc ..... Ratunku - zupełnie nie wiem co zrobić( a dzisiaj mu daruję....)
-
O rany - jaki on był malusi..... Melduję,że listwy i fotel ocalały:multi: Jeszcze jutro pociapram i ....zobaczę czy już zapamiętał''lekcję'' No i ''Dropsiński''dzisiaj się doigrał:mad: . Wieczorem bawił się z kumplem( szczeniakiem) ,po zabawie każde z nas w inną strone,ja wołam Dropsa a on ma mnie w.....wielkim poważaniu.Zupełna olewka.I to za każdym razem jak młokosy się wybawią.Tamten dużo młodszy a bardziej ''usłuchany'' Jak jest sam i bawi się jabłuszkiem to z wracaniem do mnie nie ma większego problemu. No to jutro''młody'' się zdziwi - zamiast przyjemnego spacerku z bieganiem za jabłuszkiem będzie spacerek na smyczy i z przypomnieniem wszelkich wcześniej poznanych komend. Na białe to zawsze działało( tylko mnie nie bijcie - to będzie jeden taki spacer,mam nadzieję,że kolejny nie będzie potrzebny)
-
Sara - niestety ,nie mogę ukarać małego w trakcie niszczenia,bo wtedy nie ma mnie w domu.Przy mnie to anioł. Co do noszenia ogonów.....nie mam bladego pojęcia:oops: .Drops na widok płci pięknej wypina klatę,ogon w pionie zdrowo merdający.A tak na serio jego ogonek to chyba najbardziej ruchliwy element całego ciałka - wiecznie w ruchu.Raz jedyny widziałam go z podwiniętym pod siebie - był malutki i pierwszy raz zobaczył szuflę do śniegu i ....przestraszył się. I bardzo mi miło,że urwis przypadł ci do gustu. GeBa - no i co ty powiesz;) Jakiś znajomy ci się wydaje??? Dla wyjaśnienia sprawy - to dzięki GeBie mam Dropsa.Kiedyś moja córka rozmawiała z kochaną cioteczką GeBą i powiedziała,że ''ona kocha białe ,ale są dla niej za silne i ją przewracają'' a na koniec dodała,że''jamnisie są najjjjjjjjjjjjjjpiękniejsze''. No i co zrobiła ciocia?Tak mną zakręciła i omotała( a nie musiała się zanadto wysilać,bo jej jajniś Jurek jest moim ulubieńcem),że.....pojechałam po glusia( oczywiście w wielkiej tajemnicy przed Martusią) I tym to sposobem stałam się współwłaścicielką trzeciego ogona w domu(celowo pisze współwłaścicielką bo jego pańcią jest Marta - świata poza sobą nie widzą) A na koniec musze pochwalić chłopaka - dzisiaj fotel ocalał( jednak pomysł z wysmarowaniem go piekącą przyprawę był strzałem w 10- kę)Owszem koc był podwiniety i ....tyle. Zobaczymy jak będzie jutro.
-
Amiśka - bardzo mi przykro.... Ona nie odeszła - nadal jest z Tobą,w twoim sercu,myślach ,wspomnieniach..... Znalazłam taki tekst i wierzę,że tak jest naprawdę...... ''Stoję przy Twoim łóżku,przyszłam chociaż zerknąć widziałam jak płakałaś i ciężko Ci było zasnąć zapiszczałam cichutko gdy ocierałaś łzę z policzka ''to ja'' nie zostawiłam cię,jestem tu i czuję się dobrze. Byłam przy Tobie gdy jadłaś śniadanie,gdy nalewałaś herbatę zamyślona sięgnęłaś dłonią w pustkę by mnie pogłaskać. Byłam przy Tobie,gdy stałaś nad moim grobem delikatnie go pielęgnowałaś chciałam Cię zapewnić,że ja tam nie leżę. Teraz jest mozliwe żebym była stale blisko i mogę Cię zapewnić,że nigdzie nie odeszłam. Siedziałaś bardzo cicho i nagle uśmiechnęłaś się jakbyś wiedziała, że tego cichego wieczoru jestem obok Ciebie. Dzień się skończył,uśmiech znikł,ziewasz dobranoc,zobaczymy się rano. Kiedy przyjdzie czas i przekroczysz Tęczowy Most spotkamy się po drugiej stronie. Pobiegnę do Ciebie co sił w łapach i zawsze będziemy razem. Chciałam Ci pokazać tyle rzeczy, tyle miejsc do zobaczenia, bądź cierpliwa,dokończ swoją podróż, a potem wróć do mnie....do domu'' Mureczko[']
-
Agniecha - no bo jak nie kochać takich łobuziaków??? Czasami mam go dość,jestem na niego zła a nawet wściekła,ale jak zacznie ''strzelać''swoimi minkami......wymiękam i nie potrafię długo się na niego gniewać. Białe niestety nie mają takiej wyraźnej mimiki pycholi.
-
No ładnie....widzę,ze nie tylko ja posiadam takiego diabełka :evil_lol: Sara - wielkie dzięki za przypomnienie( no cóż, w pewnym wieku już skleroza dopada;) ).Już przygotowałam ''niespodziankę''dla Dropsa - dostałam od koleżanki ''wybuchową''przyprawę( do tej pory języka nie czuję)ciekawe jaką minkę mój rozrabiaka bdzie miał jutro? A co do jego postawy na mój powrót do domu - czasami jeszcze nie widzę,co zdołał zmalować a on już ''fik''na plecki.Jeśli był grzecznym chłopczykiem i mieszkanie ocalało to wychodzi normalnie,merdając ogonkiem i opowiadając mi wszystko co się działo.Stąd moje przypuszczenia,ze dokładnie wie,że źle zrobił. Agniecha - przy pomocy małej( wtedy) Szanty moja córka ''pozbyła''się sporego zapasu bucików lalek,więc ja jako pilna uczennica przy następnych 2 psach dokładnie zamykałam drzwi.Co nie zmienia faktu,że mały Aster ''zaopiekował''się wszystkimi guzikami z powleczenia na kołdrze. Na szczęście Dropsa nic nie interesuje,no.....poza listwami i fotelami:razz: .
-
SuperGosiu - z klatką nawet nie mam zamiaru próbować(on ledwo zaakceptował torbę - klatkę na wystawy)a poza fotelami i listwami....nic nie zniszczył. Zabawki mają zostawione( i co jakiś czas je podmieniam - jak małemu dziecku co się juz znudziło) Zmęczyć Dropsa? Jak to zrobić?On po szleństwi na polance wraca ledwo przebierając łapkami,pada na 10-15 min i.....jest gotowy do kolejnych wariactw. I co najważniejsze w tym wszystkim - on wie,ze źle zrobił. Jeśli jest wszystko ok to wita mnie w drzwiach merdając ,a jak coś zbroi to dosłownie pełza po ziemi i robi ''myk na plecki''. Nie mogę go skarcić ( poza ogólnie powiedzianym''niedobre psy'') bo przecież nie złapałam go na gorącym uczynku. Jedno mi przyszło do głowy - moze on wyładowuje się na meblach dlatego,że Szanta (najstarsza)''powiedziała mu'' coś do słuchu? Ona jest przewodniczką ''stada'' i chłopaki bardzo się jej ''słuchają''. SuperGosiu - oby twoja przepowiednia się sprawdziła - jakoś przetrzymam te 2 miesiące.
-
:multi: Witaj Carmelka Wiesz - doszedłem do wniosku,że mam ''wredną''panią - ona wszystko chowa( chyba białe ją tego wcześniej nauczyły)Przed wyjściem z domu zamyka drzwi do pokoi:-( Ale mamy do dyspozycji duży pokój( no i balkon),kuchnię i wieeeelki przedpokój,więc mam gdzie się z Astrem ganiać. Za wodą nie przepadam...i o zgrozo....moja pani zaczyna szukać jakiegoś czystego miejsca do ''spławienia mnie''....brrr... A tak na serio - Drops pobił wszelkie rekordy w zniszczeniach domowych.Białe na swoim koncie mają niewiele i to z czasów zupełnie''malutkich''.A ten ma prawie 11 miesięcy i ....:diabloti: wcielony. I co mnie najbardziej dziwi - on ma ''fazy'' - 2 tygodnie pies idealny( nic nie zniszczone i żadnych ''prezentów''na podłodze)a później 1-2 dni sajgon:-( . Mam o tyle dobrze,ze do pracy idę 10 min,więc przed wyjściem zabieram małego na spacer.Ok 13-tej przychodzę wyprowadzic psy( czyli po jakiś 3,5 godz)i potrafię zastać niespodzianki. Mąż wraca z pracy ok 17-18 i...często zaczyna od sprzatania prezentów Dropsa. Ktoś doradził mi klatkę - zupełnie nie realne- bo przecież 2 były by na wolności.Poza tym jak go przywiozłam to próbowalam z klatką ze wzglądu na młodego a silnego Astra( bałam się,ze w trakcie mojej nieobecności niechcący zrobi mu kuku),ale tak się darł niemożebnie,że eksmisję z bloku miała bym zapewnioną. Mam nadziejż,że nie zanudziłam was:oops: i dobrnęliście do końca. Wszelkie rady mile widziane.
-
:multi: :multi: :multi: BRAWO BRAWO......:multi: :multi: :multi:
-
No to POWODZENIA W URWANIU RINGÓWKI!!!!!!!!!!
-
No to kciuki mocno zaciśnięte i ....POWODZENIA!!!
-
Anetta - on w realu troszkę lepiej wygląda niż na fotkach;) a przecież wiesz gdzie nas szukać - wystarczy telefon i .... Ostatnio miałam ochotę go zamordować:angryy: - już myślałam,ze przeszła mu faza niszczycielstwa( o ja głupia i naiwna) - z ozdobnej poduszki została tylko nazwa i kolejna listwa przy podłodze przestała istnieć. Już nie wiem co o tym myśleć - on ma ''fazy''.
-
Mokka - nie tylko Drops(Wezyr) ma zmienione imię....Szanta też:razz:
-
Mam pytanko - czy na waszych fotkach nie ''załapał'' się gdzieś Drops(Wezyr)?Była bym bardzo wdzięczna za podesłanie na adres [EMAIL="dorka@securex.cc"]dorka@securex.cc[/EMAIL]
-
Gonia - mocno trzymamy zaciśnię kciuki i wszystkie łapki za nowy,wspaniały domek dla Edika. Głowa do góry - będzie dobrze.
-
Asiunia - dzięki.... Ale ten czas leci...tylko na fotkach pozostał mi mały'' gluś''. PS.Pierwsze zdjęcie ''za wystawą'' zostało zrobione w dniu przyjazdu Dropsa do domu.Moja córka aż usiadła z wrażenia kiedy dotarło do niej,że to JEJ pies i zostaje z nami.Później jeszcze ''naście'' razy upewniała się,czy to prawda.I nawet ''bliskie spotkanie buzi z chodnikiem'' szybko poszło w niepamięc.
-
Dziękujemy za gratulacje... Jestem bardzo dumna z Wezyra( w domu Dropsa).To jego pierwsza ''prawdziwa'' wystawa( 2 poprzednie to szczenięta).Mimo upału dał sobie radę...a mija radość jest tym większa,ze on niedawno skończył 10 miesięcy.
-
Viz - niestety małego zupełnie nie interesują przysmaki.Białasy uczyłam na smakołyki,ale to były ''śmieciarze'' - zawsze cos musiałam z pysia wyciągać.Mały zupełnie inaczej - powąchac a i owszem i na tym koniec. Owszem kabanosik i serek są pyszne ale jako ''przegryzka''.W trakcie nauki zupełnie traci nimi zainteresowanie:-( .
-
Już jesteśmy.... Drops po kilku godzinach oczekiwania miał lekko dość.Ale maluch się podobał ( mieliśmy nawet doping z za ringu) a w ostateczności ....zeszlismy w grupie. Wygrały naprawdę dobrze przygotowane psiaki( mój niestety w miarę dobrze chodzi ale ze staniem jest katastrofa)Najchętniej by się położył,choć na samym siadaniu się skończyło. W związku z tym.....jak go nauczyć,że jak ja go wystawiam to ma stać a nie wdrapywac mi się na kolana?Z hodowczynią tego nie robi. Wiem - ona ma dopiero skończone 10 miesięcy,ale jak go teraz tego nie nauczę to ....mogę zapomnieć o wystawach. Dzięki za trzymanie kciuków. Lizusy od Dropsa.
-
Gonia - ja to traktuję jako zabawę ,ale zawsze zjadała mnie trema przed większą ilością ludzi.Jak już wejdę to ....trema znika i jest ok. Tak samo było w Radomiu( wtedy jeszcze szczenięta) - nogi ''wrosły'' mi w ziemię przed wejściem.A później nawet nie wiem kiedy Drops został oceniony - tak szybko mi to zleciało.