-
Posts
354 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Mecka
-
A ja też do tego tematu nawiąże. Suczydło moje ma 3 lata, ze schroniska psinka i przerażona na każde nieznane, ale też co mnie dziwi na wychodzenie na polko rano. Wręcz siłą ją trzeba było do niedawna wyprowadzać, ale na szczęście sama po wieeelu głaskaniach i tłumaczeniach, że nic się nie stanie zrozumiała, że jej na dworze nie zostawimy. Może to też dlatego było,że jak się ją wypuściło na podwórko, ma gdzie biegać i potem szło od razu do pracy to nic tylko prosty wiosek, że bez pani znowu zostanie. Ale mały ma 4 miesiące, ładnie nauczył się sikać na polu, kiedy jesteśmy w domu zazwyczaj drzwi są przymknięte więc sam wychodzi, wychodzą raczej, jak zamknięte to sygnalizuje, w nocy ostatni raz wychodzi o północy potem kolo 6 rano. Gorzej za dnia, bo wtedy jesteśmy w pracy, w sumie jakies 9 godz. i tu się zaczyna. Nie dość ze to pies demolka to jeszcze sika, sika, sika. Rozwiązuję problem zamykając drzwi do pozostałych pokoi, zostawiając je z dostępem na balkon w jednym pokoju, przedpokoju i kuchni, bo tam nie mam możliwości zamknąć drzwi. Wiem, że piesek mały ma prawo się posikać przez te 9 godz., ale jak to sprytnie zrobić,zeby jednak jak zostaje sam kontrolowal swoje zachowanie bo szkoda mi tej nauki- jak jesteśmy w domu np. przez weekend ani razu sie nie zesisia w domu, gorzej jak jest tydzień pracy, jakby zapominal ze ma dac znac. I cały czas wszystko demoluje Pytanie podstawowe jak często taki 4 mies szczeniak ma wychodzic na polko, kiedy ten czas mozna wydluzyc, do kiedy jest normalne ze ma prawo sie zsikac w domu-do7mies? Uff sporo tego ale poradnika na temat sikania psa nie widzialam.
-
Dziękuję Wam serdecznie za wsparcie. To dla mnie bardzo ważne, choć życie toczy się dalej ja cały czas tęsknię i pamiętam. I coraz bardziej frustruje się nieumiejętnym godzeniem czasu-tego, że nadal płynie z aszybko i tyle ucieka. Mam wyrzuty sumienia za każdym razem kiedy wychodzę do pracy i muszę zostawić zwierzaki same na te 9 godz., że coś mnie minie, a potem szybko, szybko i tak mija rok, dwa, dziesięć i one muszą odejść. Tyle razy wpominam Baletka bo wiem że zrobiłam tak dużo, ale ciągle zadaję sobie pytanie czy nie można było więcej, czy to ja niedopilnowałam Eseczki. Wiem, że na rozum zrobiłam wszystko, ale serce ciągle płacze.
-
Saba, Kreska, Mejk i inni -STRACH PRZED I ULGA PO STERYLCE
Mecka replied to PIKA's topic in Sterylizacja
sporo, właściwie to wygląda tak, że są sobie szwy i na to założona imitacja-przyszyta gaza, że jakby co, to tym lizaniem najpierw gazę uszkodzi. Ale teraz zauważyłam że wszystko byłoby w porządku, tylko,że grejs miała urojoną ciążę i powiększone cycuchy, więc teraz wiszą a jest upał i chyba troszkę się obciera naskórek. Nie chce tego ruszać ale zdaje się że nie chce przez to właśnie chodzić, nie wiem czy czegoś nie użyć żeby nie doszło od odparzeń. Czy u was też ten 5 dzień był taki najgorszy- prawie non stop chce się lizać po szwie- czy ją boli, nie wiem, ale wygląda na zdrową i żywa jest, a może swędzi? Albo jeszcze lepiej po prostu przeszkadza, bo nie chodzi normalnie na polku tylko gania jakby ją ktoś gonił z tyłkiem przy ziemi i co chwilkę przykuca albo się kładzie. Ona po prostu nie chce w ogóle chodzić. :-? najgorsze że przez to zamieszanie mój mąż co chetnie pomaga przy grejs i cały czas dzielnie ja pielęgnował zaczyna wątpić w słuszność sterylki. A tego bym nie chciała, bo przecież jego poglądy- szczególnie jako faceta "na wsi" znajdują uznanie. I nie chciałabym, żeby jakiemuś znajomemu odradzał sterylke choćby z tego powodu, że jest sporo zamieszania przy gojeniu szwów. A może po prostu mój przypadek jest jakis szczególny? :roll: -
Saba, Kreska, Mejk i inni -STRACH PRZED I ULGA PO STERYLCE
Mecka replied to PIKA's topic in Sterylizacja
no to się dyskusja wywiązała na temat leków przciwbólowych. Ja też się dowiadywałam z tym ibuprofenem i wet poinformował mnie, że dobrze, że właśnie ten środek był zastosowany jednorazowo w dawce 200mg, ale też przprowadził cały wywiad w jakiej formie tabletka ilu gramowa i inne takie. Stwierdził, że jeśli faktycznie wystapi jeszcze jakaś bólowa reakcja- choć zaznaczył, że już nie powinna, bo sucz czuje się znacznie lepiej (psychicznie)- to ewentualnie na noc mozna podać jedną tabletkę. Tak też zrobiłam bo kolejnej nocy bym nie przespała, a moja głowa juz by tego nie zniosła. Czyli wyszły dwie tabletki na 36h-to chyba nie jest źle. Poza tym nadal jest osowiała, obolała, te szwy zdaje się ją ciągną i ta nieszczęsna kupka, na której wywołanie zastosujemy dziś już musowo czopek. Z siusianiem się poprawiło, piciem też, jedzonko dziś już gorzej, ale to pewnie pogoda. I zdaje się, że troszkę te szwy popuściły, jest lekko różowa ranka i ciut "ośliniona". Wytarłam riwanolem i nowy opatrunek(oprócz kubraczka oczywiście), bo niestety bez niego to nic by się szans nie miało zagoić. A pytałam o zdjęcie szwów, bo aż dziw mnie bierze że tak szybko takie rozcięcie się goi- w ciągu 7,8 dni. Qrcze ja to bym pewnie i dwa tyg dla pewnosci wolała, bo co jakby się coś rozeszło. A poza tym jak szwy ściągną to tym bardziej będzie to ciekawe miejsce do lizania. Jak długo po ściągniećiu trzeba by nosiła jeszcze kubraczek, bo ten już się mocno sfatygował i nowy bym po prostu uszyła. -
Saba, Kreska, Mejk i inni -STRACH PRZED I ULGA PO STERYLCE
Mecka replied to PIKA's topic in Sterylizacja
Niestety jest niedziela co jest dość skomplikowane, bo lecznice nieczynne, a wczoraj już nękałam weta i powiedział że jest wszystko w porządku, że ma prawo tak się zachowywać i jest zabezpieczona dobrze, czyli dostała odpowiednią dawkę leków przeciwbólowych. Nie pisałam więcej od rana, bo mam cały czas przy niej zajęcie i właściwie karmie ją, a raczej poje troche jak niemowle, ale skutkuje. O kroplówce moge zapomnieć, więc radze sobie jak mogę- actimelem, soczkiem dla niemowlaków i tak po łyżeczce (plus woda oczywiście). Przynioslo to skutek, bo w południe udało się ją wyciągnąć na siłę na siku i teraz na wieczór podałam jej ibuprofen- nie wiedziałam czy mogę ale musiałam widząc jak się męczy i na nic nie chce reagować, a przecież znowu trzeba ją wysiusiać. I chyba podziałało, bo teraz nawet podeszła do miseczki i zjadła (oczywiście za wcześniejszą namową i kuszeniem mięskiem). Ale już jestem radosna, bo suczydło żywsze oczka ma. A jutro antybiotyk. Napiszcie mi proszę po ilu dniach u waszych suczek zostały ściągnięte szwy? -
Saba, Kreska, Mejk i inni -STRACH PRZED I ULGA PO STERYLCE
Mecka replied to PIKA's topic in Sterylizacja
Hm, czytałam i nie doszukałam sie odpowiedzi. Grejs jest drugi dzień po sterylce i cały czas leży, rusza tylko głową, nie chce wstawac- choć kilka razy wstała i merdała ogonkiem, dwa razy raptem na 24 godz. była na siku, nie chce sikać mimo namawiania, nie chce nic pić- wodę to jej wlałam łyżką do pyska i nie chce nic jeść. Wczoraj myślałam, że to pierwszy dzień, wiec może tak być, ale dzisiaj to ona się niedługo wykończy i to niesikanie. Wczoraj próbowała zrobić kupkę, napierała, ale się nie udało. Co powinnam zrobić? -
Chciałabym dziś zaświecić świeczkę również mojej maleńkiej, tak wyczekanej eseczce, cudownej pręgowanej koteczce, która radością życia pozwalała mi prztrwać trudne chwile po stracie Baletka. Była jego przyjaciółką i pomostem do wspomnień o nim- śpi sobie, pewnie tak jak na zdjęciu, teraz z Baletkiem. Codziennie rano mokry nosek i ciche mruczenie dawało mi siłę, żeby wstać, a kiedy płakałam, tak jak teraz wtulała swój łebek tak mocno,że czułam bicie jej serduszka. Była taka młodziutka, uwielbiała cieszyć się i bawić i na prawdę bardzo, bardzo kochała Baletka, rozpaczała jak ja po jego stracie i po prostu przy mnie była jak było ciężko. Właśnie teraz siedziałaby na moich kolanach i robiła wszystko bym nie płakała, kochana. Straciłam tak wiele w tak krótkim czasie i ... nie daje już rady.
-
Badania na pewno zrobie. Całą kompleksówkę, bo przydadzą się też potem przy usypianiu na sterylke i oczywiscie doborze karmy (bo się kończy).
-
na prawdę nie wiedziałam, że mogą być różne powikłania, wet zasugerował, że ona jeśli przeszła ten kaszel- bo była w schronisku koło roku, to teraz z czasem objawy te powinny się zmniejszać. Ja podaję od samego początku profilaktycznie leki uodparniające( z jeżówką) i właśnie ten cerutin, może dlatego nie zasugerował nic innego. Sunia ma stwierdzone około 3 lat, a ile ma dokładnie nie wiem. O chlamydiozie nie slyszałam nigdy :o , zapytam weta. ARKA teraz to mnie dopiero nastraszyłaś, ale dzięki. Jak to coś poważnego to zaczniemy leczyć.
-
Kochana łączę się z Tobą w bólu. Snorusiu biegaj po zielonych łąkach, z moim Balusiem. Do zobaczenia
-
Grejs jest u nas już prawie miesiąc (niewtajemniczonym przypominam, że jest wzięta ze schroniska) i nadal mam problem z jej noskiem, nawet pytałam o jej stale ciepły, wręcz gorący i bardzo chropowaty nosek. Zgoniliśmy to na cieczkę, która minęła, a wyciek z noska- leje się cały czas przejrzysta wydzielina, jak woda, i chropowatośc pozostały. Nadal tez zdarza się bardzo ciepły nosek oraz wystepuje przy tym nieświeży oddech z pyska. Ponieważ u weta jesteśmy stałymi bywalcami to wszystko bylo- nawet najmniejsza sprawa zgłaszane. Wet zasugerował że sunia przeszła w schronisku kaszel kenelowy lub chorobę kenelową, jednak mimo przeczytanych postów na ten temat na dogomanii nie wiem nadal jaki jest przebieg takiej choroby, jakie powinno być zastosowane leczenie i co jesli takie objawy wystepują nadal. Umówilismy się, że za miesiąc przy sterylce i jak będzie uśpiona zrobi jej wziernikiem obserwację, żeby wszystko było jasne. Dostaje cerutin i troszkę łagodzi wydzielinę z noska, kaszlu nie ma, bardziej kichanie. Co powinnam wiedzieć na temat kaszlu kenelowego- czyli objawy, leczenie, powikłania i chorobie kenelowej, czy jedno wyklucza drugie?
-
A ja się zapytam o inny ośrodek szkoleniowy, raczej pana Fojcik z Siemianowic, teraz organizuje szkolenie w Jaworznie, co ze względu na dojazdy jest bardzo ważne. Bardzo chcialam dołączyć do jego grupy, właściwie się zdecydowałam, ale nie wiem do konca na 100%- czy może ktoś szkolił u tego pana swojego psa?
-
Bardzo wam wszystkim dziękuję, bardzo. Wiele dobrego zrobiliście dla mnie i dla Baleta. Ale teraz mam nadzieje, że zrozumiecie jak pomilcze. Żadne słowa przecież...
-
Przepraszam że nie teraz na temat, ale chciałam tylko żebyście wiedzieli, że odszedł mój najukochańszy Baluś. Czy zabiły go nerki czy serce będę wiedzieć na pewno jutro. Nie spodziewałam się tylko że nastąpi to tak szybko.
-
Mój najsłodszy Baletek- bluszczyk kurdybanek odszedł dziś, cichutko uwięziony w cierpieniu. Trzy lata walki chyba ze wszystkimi psimi przypadłościami, nerkami, sercem, watrobą. Boże jak to bardzo boli........ Cisza Bylabym wdzięczna jakbym mogła komuś przesłać zdjęcia Balusi żeby je można było tutaj wkleić.
-
Hm, aż mnie zatkało jak przeczytałam to wszystko. Kiedy ARKA ty miałaś na to czas?- mam na myśli odpisywanie po kolei każdemu. Jakbyś dobrze się przyglądnęła to udzielam się znacznie rzadziej niż ty, ale wybacz jest demokracja, wolność słowa (mimo to go nie nadużywam) i na głupotę- nie mam na myśli twojej!- nie sposób nie reagować. Zarzucasz mi, że piszę "światłe uwagi", ale czy to nie jest problem twojej nadwrażliwości? Dobra STOP. Miałam ochotę poodbijać piłeczkę, tak jak ty to czynisz, ale wiesz jakoś szkoda mi czasu i chyba ochoty żyć w świecie ciągłych pretensji jak ktoś ma inne zdanie. Masz prawo. Liczę tylko że choć milony ludzi myślą różnie nie skończy sie to tragicznie dla zwierzaków.
-
Jestem na tym temacie nie tak często jakby mi czas pozwolił i zazwyczaj muszę przebrnąć przez kilkanaście wypowiedzi. Niestety, bo coraz trudniej czytam o okrucieństwie na Paluchu i aż mnie mierzi, że tak "musi być". Nie można tolerować zagryzania się zwierząt, nie można przechodzić obojętnie jak widzi się cierpiące i chore, często stare zwierze, arko, i przede wszystkim nie można przywyknąć do tego i traktować jako normalne. To już jest znieczulica. Pomagam i REAGUJĘ ile razy widzę krzywdę - czasem ktoś mnie chwyci i powie daj spokój, a ja mówię nie! Właśnie, że będę o tym mówić głośno i będę reagować. Dlaczego? Bo tak trzeba, bo jak wszyscy przyzwyczaimy się do okrucieństwa to te granice będziemy naginać coraz bardziej. Jak w słowach piosenki: "masz to na co godzisz się". I wystarczy że wyjdę ze swojego ciepełka na teraźniejszą zimnicę i nie patrzę, że o jak ładnie, na nartach będzie można pojeździć, ja liczę. Ile zwierząt umrze z zimna tej nocy. KORA (lub ktokolwiek kto może) czy masz możliwość przebadania suńki? Jeśli potrzebujesz funduszy daj znać, pomogę ile dam rady. ARKA, nie wiem, ale sądzę, że Twoje ideały gdzieś się rozmyły w zderzeniu z rzeczywistością, nie możesz być aż tak złym człowiekiem...tak sądzę.Tylko tak bardzo mi żal, że zapomniałaś już w ogromie tego nieszczęścia jak bardzo potrafi boleć (nie tylko fizycznie)- te zwierzęta również, bez względu na wiek. A internet to taki zjadacz czasu, nie zastąpi psu ciepłego posiłku czy schronienia, więc może pora ruszyć dupska i zobaczyć, ZOBACZYĆ( bo choć wszyscy mamy oczy, nie wszyscy widzimy) co się dzieje w rzeczywistości.
-
Po tym wszystkim co przeczytałam rozumiem, że forum staje się politycznym folwarkiem- kto ma władzę ten decyduje o istnieniu bądź nie jakiś tematów, a co gorsza o losie zwierząt. Czy ja na prawdę byłam ( i chyba nadal jestem) taka naiwna, że ludzie tu na forum są by pomagać. Tylko dlaczego ten wózeczek każdy próbuje ciągnąć w inną stronę? I czemu służy wzajemne oskarżanie się, czy zmieni to sytuację Palucha? Więc ja zadaję pytanie- nie jestem z Wawki i nie znam historii (przynajmniej żadnej ze stron nie wysłuchałam, więc nie mogę być obiektywna)- jak ja mogę pomóc? Do jasnej cholery przecież o to chodzi! O los tych zwierzaków! A tak na marginesie to dlaczego władze Warszawy nie zezwoliły na budowę nowego nowoczesnego obiektu dla zwierząt i co z tym można zrobić?
-
Czy wyście do reszty powariowali? Jak można marnować czas na jakieś przepychanki słowne na forum -czy nie rusza was już los tych biednych i schorowanych zwierząt? Może to jest jakaś wielka mistyfikacja to forum- bo tak się zastanawiam, żeby lepiej się poczuć, być górą trzeba tu koniecznie zrzucać odpowiedzialność na wszystkich i wszystko. Nawet jeśli jest zły zarządca Paluch to najwyższy czas coś zrobić i może by tak zacząć od siebie? Jakby każdy z forumowiczów zadał sobie pytanie co ja mogę zrobić i faktycznie zaczął działać dla dobra ZWIERZĄT to by było znacznie mniej tak przykrych tematów. Wydaje mi się, że jak tak dalej pójdzie celem dogomanii nie będzie m.in. pomoc cierpiącym zwierzętom, ale forum zacznie służyć jak prywatny terapeuta, żeby każdego utrzymywać w przekonaniu o wartości- pytanie tylko jaka jest faktycznie wartość każdego z nas- człowieka. Czasem wątpie w to człowieczeństwo.
-
No właśnie :o
-
Palatina, ja miałam podobny problem, tyle, że nie różnej opinii lekarzy, a przyjmowania leków nasercowych. Baluś bierze taką samą dawkę enarenalu i dogoxin 100ng, co powoduje niesamowite obciążenie wątroby, stąd wysoki aspat i alat, między innymi, bo teraz w sumie jest ich 13 dziennie. Pani doktor poleciła sylimarol 70mg na ochronę, to pomaga dopiero po kilku miesiącach, ale jednak, miałam tego dowód jak wyniki krwi -robiłam w styczniu i były w normie (przy sylimarolu) i potem w czerwcu, kiedy po 3 miesięcznej przerwie i wysokobiałkowej diecie okazało się, że aspat i alat jest olbrzymi, do tego doszła niewydolność nerek - więcej piszę o tym w temacie kto miał psa chorego na nerki. Wybrałam mniejsze zło, bo bez tabletek na serce po dwóch dniach nieprzyjmowania powrócił kaszel i oczywiście fatalna forma. (miałam przykład po ostatnim zabiegu kiedy Baluś wracał do normy bez tabletek). Trzymajcie się mocno, bo ja wam kibicuje od samego początku, kiedy jest temat, pozdrawiam
-
Juz jest lepiej, z jego zachowania wnioskuje, że tez musi sie dobrze czuć, bo bryka jak szalony. Potrafi na polku znaleźć jakąś jego zdaniem fajną zabaweczkę i kusić żeby się z nim bawić, tak gania, co przedtem było nie do pomyślenia, że nawet szwy puściły po tej operacji. Założyli nowe, ale znowu wystarczyło, żeby przebiegł się intensywnie i znowu jest bez szwów. Ale goi się i to się liczy, pilnujemy go teraz bardzo mocno, nawet kaftanik taki ma uszyty- własnoręcznie :D , na szeleczkach, żeby w nocy mu do głowy nie przyszło tego polizać. Przypuszczam, że w przyszłym tygodniu robimy badanie moczu, bo minął miesiąc na diecie i znowu liczę, że tego białka będzie jeszcze mniej. A usg i krew pewnie dopiero w listopadzie. Ważne, żeby leki działały.
-
Mój nie szczeka prawie nigdy, no chyba że ma coś bardzo ważnego do powiedzenia innym psiakom, ale zazwyczj nawet pukanie czy dzwonek nie powoduja szczekania tylko warczenie albo pojedyncze stłumione wow. Jest to o tyle pożyteczne, że nawet sąsiedzi nie wiedzą czy pies jest w domu czy go nie ma, a w sytuacjach podbramkowych potrafi narobić hałasu (oj tube to on ma :lol: ) i pogonić kogo trzeba.
-
Mój do snu też mruczy, na początku myślałam, że coś go boli, ale to ze szczęścia, bo zaraz potem wykłada się do góry nogami, co jest u niego nagminne. Ciekawe czy wasze też się tak wykładają. I to różnnie z tymi łapami, raz jedna w górze reszta przykurczone albo wszystkie do góry jakby był powieszony na sznurku. Wygląda prześmiesznie. Ale tarzać to się tarza na trawce, w domku nie praktykował, jedynie próbuje w swoim koszyczku jak jest do góry nogami jakby kręcić się na plecach, to dopiero mamy ubaw.
-
Zakładam ten temat ponieważ dopiero niedawno zorientowałam się, że dalmaty są też tutaj. Ale chodzi mi o opisanie wielu miłych i niemiłych zdarzeń dotyczących dalmaśków. Szczególnie żeby wiedzieć potem jak należy postąpić - przecież każda rasa ma jakieś predyspozycje, ja o naszej mówie: "ten to zawsze chce postawić kropkę nad i", czy wasze też? Ostatnio skontaktowałam się z nową dogomanką paola, która ma dalmata po wypadku ciężkim, a ponieważ ja też- chciałam wiedzieć jak sobie z tym poradziła. Dam jej znać, aby tutaj zawiatała, razem raźniej. Jako pierwszy przykład dla mnie typowego zachowania dalmatów jest buczenie na powitanie, takie niby szczekanie przedłużone, gardłowe i tubalne. To nasz pierwszy dalmat, dowiedziałam się dopiero od hodowcy (na samym początku) że one tak się cieszą na powitanie, ale ludzie się boją i pytają czemu on na mnie warczy :lol: . A to takie miłe jak on się cieszy kiedy nas widzi.