Jump to content
Dogomania

Izis

Members
  • Posts

    3214
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Izis

  1. [quote name='Agappe']ja tylko natury formalnej czy zapytałes się Izis czy możesz publikować PRYWATNĄ wiadomość od niej na forum???? [/quote] Myślę, iż samo to dobitnie ujawnia jaki poziom reprezentuje ów "Pan". i jego brak elementarnych zasad kultury. Z taką pseudoosobą jak on nie ma co w ogóle rozmawiać. Przecież na kilometr widać wyraźną prowokację tym razem nie z dumną zawartościa 1 postu (jak poprzednie) ale zaledwie kilku, których poziom wypowiedzi jest równie "wysoki". To koniec mojej wypowiedzi na temat tego brakującego ogniwa w teorii Darwina... że też uczeni mogli go przeoczyć ;-)
  2. Zaraz jak minelam granice to dzwonilam do weterynarza. Powiedział mi to samo. Tylko szkoda, ze nie zrobił psiakowi RTG (choc przeciez klinika oglasza sie, ze ma ten sprzet) bo pierwszy badajacy go wet podejrzewal zlamanie i radzil zrobic RTG. Niestety jak mijalismy Slupsk byla juz noc i w schronisku nikt nie odbieral telefonu. [I](tu były zdjęcia ale ich jakość była mało czytelna więc zostały zastąpione przez nowsze - dodane w poście wcześniejszym) [/I] Ale myślę, że przydałoby się zdjęcie lepszej jakości i na którym pies faktycznie stoi bo chciałabym zobaczyć na własne oczy, że pies stoi na 4 lapach. Wg oceny pierwszego weterynarza miał łapę prawdopodobnie złamaną - a RTG wiem, że nie zrobiono. Więc się martwię Jest ktoś ze Słupska może i mógłby go odwiedzić?
  3. Hej psiak jest w slupskim schronie. Niestety o 23-ciej jak bylam na polskiej granicy nikt tam nie odbieral czyli bylo nieczynne a Slupsk mijalismy w srodku nocy. :-( Spróbuje sie dowiedzieć o jego stan bo pierwszy wet podejrzewal zlamania i zalecal RTG a wiem, ze tego nie zrobiono - bo pytalam. Dzwonilam na komorke weterynarza, ktory przyjal psa do Lecznicy i powiedzial, ze psiak jadl, zalatwial sie i stal na wszystkich 4 lapach (cos mowil o jakims wybiciu rzepki czy cos takiego o ile dobrze zrozumialam - ale RTG nie mial pies robione...) . Oko podobno nie jest uszkodzone chociaz jak go zabieralismy to jedno bylo cale we krwi ale to pewnie z rany obok oka. Wygladalo to koszmarnie :-( Pies nie byl tez w stanie wstac, nawet jak lezal juz na poboczu (przesunelismy go ze srodka pasa ruchu) to juz nawet glowy nie unosil.
  4. Dzieki. Zaraz jak minelam granice to dzwonilam do weterynarza. Powiedział mi to samo. Tutaj wątek Rudzika :-) [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=96501[/URL] [B] Dzięki pomocy wielu osób udało mi się odnaleźć jego właścicieli :-) [/B]
  5. Nie ma mnie w kraju teraz i prosze Was o pomoc. Karte w telef. zuzylam i teraz ie moge zadzwonic nawet. Dorwalam sie do netu na chwile. Prosze o pomoc w Slupsku. Jadac za granice zgarnelam ok 30km przed Slupskiem (jeszcze przed Darzynkiem troche) ze srodka jezdni potraconego malego rudego gladkowlosego kundelka, ktory unosil glowe rozpaczliwie probujac wstac i pewnie dlatego samochody probowaly go omijac i jeszcze zyl. Rzad samochodow robil slalom zeby go ominac nikt jednak sie niE zatrzymal :-(. Zjechalismy wiec na pobocze i zatrzymalismy sie. Psiak musial zostac trafiony na krotko przed tym, gdyz dopiero przy nas zwrocil. Moj kierowca przetoczyl go na pobocze i przy pomocy miejscowych (z ktorych nikt sie do psa nie przyznal ani go nie rozpoznal) udalo nam sie sciagnac tam weta, ktory mieszkal w poblizu ale niestety nie prowadzil tam praktyki. Zdiagnozowal wstrzas mozgu, zlamania itd ale powiedzial, ze jesli uda nam sie dowiezc go zywego do lecznicy pies jest do uratowania. Zawiezlismy go do Lecznicy na Armi Krajowej w Slupsku tuz przed 16-ta w sobote. Dostal zastrzyk przeciwbolowy i nalezalo czekac az sie ustabilizuje jego stan, bo byl w szoku. Nie wiem co dalej bo musialam jechac i tak przez cala ta akcje mialam problem czasowy. Czy ktos moglby dowiedziec sie co z psiakiem - czy przezyl? --------------- [COLOR=Red][B]Dodano zdjęcia dostarczone przez Best (może ktoś go rozpozna i Rudzik wróci do domu albo chociaż znajdzie nowy...)[/B][/COLOR] [IMG]http://www.akita.pl/rudzik-front.jpg[/IMG] [IMG]http://www.akita.pl/rudzik-bok.jpg[/IMG]
  6. Nie ma mnie w kraju teraz i prosze Was o pomoc. Karte w telef. zuzylam i teraz ie moge zadzwonic nawet. Dorwalam sie do netu na chwile. Prosze o pomoc w Slupsku. Jadac za granice zgarnelam ok 30km przed Slupskiem (jeszcze przed Darzynkiem troche) ze srodka jezdni potraconego malego rudego gladkowlosego kundelka, ktory unosil glowe rozpaczliwie probujac wstac i pewnie dlatego samochody probowaly go omijac i jeszcze zyl. Rzad samochodow robil slalom zeby go ominac nikt jednak sie niE zatrzymal :-(. Zjechalismy wiec na pobocze i zatrzymalismy sie. Psiak musial zostac trafiony na krotko przed tym, gdyz dopiero przy nas zwrocil. Moj kierowca przetoczyl go na pobocze i przy pomocy miejscowych (z ktorych nikt sie do psa nie przyznal ani go nie rozpoznal) udalo nam sie sciagnac tam weta, ktory mieszkal w poblizu ale niestety nie prowadzil tam praktyki. Zdiagnozowal wstrzas mozgu, zlamania itd ale powiedzial, ze jesli uda nam sie dowiezc go zywego do lecznicy pies jest do uratowania. Zawiezlismy go do Lecznicy na Armi Krajowej w Slupsku tuz przed 16-ta w sobote. Dostal zastrzyk przeciwbolowy i nalezalo czekac az sie ustabilizuje jego stan, bo byl w szoku. Nie wiem co dalej bo musialam jechac i tak przez cala ta akcje mialam problem czasowy. Czy ktos moglby dowiedziec sie co z psiakiem - czy przezyl?
  7. Nie ma mnie w kraju teraz i prosze Was o pomoc. Karte w telef. zuzylam i teraz ie moge zadzwonic nawet. Dorwalam sie do netu na chwile. Prosze o pomoc w Slupsku. Jadac za granice zgarnelam ok 30km przed Slupskiem (jeszcze przed Darzynkiem troche) ze srodka jezdni potraconego malego rudego gladkowlosego kundelka, ktory unosil glowe rozpaczliwie probujac wstac i pewnie dlatego samochody probowaly go omijac i jeszcze zyl. Rzad samochodow robil slalom zeby go ominac nikt jednak sie niE zatrzymal :-(. Zjechalismy wiec na pobocze i zatrzymalismy sie. Psiak musial zostac trafiony na krotko przed tym, gdyz dopiero przy nas zwrocil. Moj kierowca przetoczyl go na pobocze i przy pomocy miejscowych (z ktorych nikt sie do psa nie przyznal ani go nie rozpoznal) udalo nam sie sciagnac tam weta, ktory mieszkal w poblizu ale niestety nie prowadzil tam praktyki. Zdiagnozowal wstrzas mozgu, zlamania itd ale powiedzial, ze jesli uda nam sie dowiezc go zywego do lecznicy pies jest do uratowania. Zawiezlismy go do Lecznicy na Armi Krajowej w Slupsku tuz przed 16-ta w sobote. Dostal zastrzyk przeciwbolowy i nalezalo czekac az sie ustabilizuje jego stan, bo byl w szoku. Nie wiem co dalej bo musialam jechac i tak przez cala ta akcje mialam problem czasowy. Czy ktos moglby dowiedziec sie co z psiakiem - czy przezyl?
  8. Nie ma mnie w kraju teraz i prosze Was o pomoc. Karte w telef. zuzylam i teraz ie moge zadzwonic nawet. Dorwalam sie do netu na chwile. Prosze o pomoc w Slupsku. Jadac za granice zgarnelam ok 30km przed Slupskiem (jeszcze przed Darzynkiem troche) ze srodka jezdni potraconego malego rudego gladkowlosego kundelka, ktory unosil glowe rozpaczliwie probujac wstac i pewnie dlatego samochody probowaly go omijac i jeszcze zyl. Rzad samochodow robil slalom zeby go ominac nikt jednak sie niE zatrzymal :-(. Zjechalismy wiec na pobocze i zatrzymalismy sie. Psiak musial zostac trafiony na krotko przed tym, gdyz dopiero przy nas zwrocil. Moj kierowca przetoczyl go na pobocze i przy pomocy miejscowych (z ktorych nikt sie do psa nie przyznal ani go nie rozpoznal) udalo nam sie sciagnac tam weta, ktory mieszkal w poblizu ale niestety nie prowadzil tam praktyki. Zdiagnozowal wstrzas mozgu, zlamania itd ale powiedzial, ze jesli uda nam sie dowiezc go zywego do lecznicy pies jest do uratowania. Zawiezlismy go do Lecznicy na Armi Krajowej w Slupsku tuz przed 16-ta w sobote. Dostal zastrzyk przeciwbolowy i nalezalo czekac az sie ustabilizuje jego stan, bo byl w szoku. Nie wiem co dalej bo musialam jechac i tak przez cala ta akcje mialam problem czasowy. Czy ktos moglby dowiedziec sie co z psiakiem - czy przezyl?
  9. Nie ma mnie w kraju teraz i prosze Was o pomoc. Karte w telef. zuzylam i teraz ie moge zadzwonic nawet. Dorwalam sie do netu na chwile. Prosze o pomoc w Slupsku. Jadac za granice zgarnelam ok 30km przed Slupskiem (jeszcze przed Darzynkiem troche) ze srodka jezdni potraconego malego rudego gladkowlosego kundelka, ktory unosil glowe rozpaczliwie probujac wstac i pewnie dlatego samochody probowaly go omijac i jeszcze zyl. Rzad samochodow robil slalom zeby go ominac nikt jednak sie niE zatrzymal :-(. Zjechalismy wiec na pobocze i zatrzymalismy sie. Psiak musial zostac trafiony na krotko przed tym, gdyz dopiero przy nas zwrocil. Moj kierowca przetoczyl go na pobocze i przy pomocy miejscowych (z ktorych nikt sie do psa nie przyznal ani go nie rozpoznal) udalo nam sie sciagnac tam weta, ktory mieszkal w poblizu ale niestety nie prowadzil tam praktyki. Zdiagnozowal wstrzas mozgu, zlamania itd ale powiedzial, ze jesli uda nam sie dowiezc go zywego do lecznicy pies jest do uratowania. Zawiezlismy go do Lecznicy na Armi Krajowej w Slupsku tuz przed 16-ta w sobote. Dostal zastrzyk przeciwbolowy i nalezalo czekac az sie ustabilizuje jego stan, bo byl w szoku. Nie wiem co dalej bo musialam jechac i tak przez cala ta akcje mialam problem czasowy. Czy ktos moglby dowiedziec sie co z psiakiem - czy przezyl?
  10. [URL]http://www.hundehilfe-polen.de/html/notfalle_anderer_tierheime.html[/URL] tu obiecana historia Lisi i Dinga i Dory
  11. Tutaj jest juz Dingo i Lisia: http://www.hundehilfe-polen.de/html/notfalle_anderer_tierheime.html
  12. Nie ma mnie w kraju teraz i prosze Was o pomoc. Karte tel. zuzylam i teraz ie moge zadzwonic nawet. Dorwalam sie do netu na chwile. Prosze o pomoc w Slupsku. Jadac za granice zgarnelam ok 30km przed Slupskiem (jeszcze przed Darzynkiem troche) ze srodka jezdni potraconego malego rudego gladkowlosego kundelka, ktory unosil glowe rozpaczliwie probujac wstac i pewnie dlatego samochody probowaly go omijac i jeszcze zyl. Rzad samochodow robil slalom zeby go ominac nikt jednak sie niE zatrzymal :-(. Zjechalismy wiec na pobocze i zatrzymalismy sie. Psiak musial zostac trafiony na krotko przed tym, gdyz dopiero przy nas zwrocil. Moj kierowca przetoczyl go na pobocze i przy pomocy miejscowych (z ktorych nikt sie do psa nie przyznal ani go nie rozpoznal) udalo nam sie sciagnac tam weta, ktory mieszkal w poblizu ale niestety nie prowadzil tam praktyki. Zdiagnozowal wstrzas mozgu, zlamania itd ale powiedzial, ze jesli uda nam sie dowiezc go zywego do lecznicy pies jest do uratowania. Zawiezlismy go do Lecznicy na Armi Krajowej w Slupsku tuz przed 16-ta w sobote. Dostal zastrzyk przeciwbolowy i nalezalo czekac az sie ustabilizuje jego stan, bo byl w szoku. Nie wiem co dalej bo musialam jechac i tak przez cala ta akcje mialam problem czasowy. Czy ktos moglby dowiedziec sie co z psiakiem - czy przezyl?
  13. Nie ma mnie w kraju teraz i prosze Was o pomoc. Karte w telef. zuzylam i teraz ie moge zadzwonic nawet. Dorwalam sie do netu na chwile. Prosze o pomoc w Slupsku. Jadac za granice zgarnelam ok 30km przed Slupskiem (jeszcze przed Darzynkiem troche) ze srodka jezdni potraconego malego rudego gladkowlosego kundelka, ktory unosil glowe rozpaczliwie probujac wstac i pewnie dlatego samochody probowaly go omijac i jeszcze zyl. Rzad samochodow robil slalom zeby go ominac nikt jednak sie niE zatrzymal :-(. Zjechalismy wiec na pobocze i zatrzymalismy sie. Psiak musial zostac trafiony na krotko przed tym, gdyz dopiero przy nas zwrocil. Moj kierowca przetoczyl go na pobocze i przy pomocy miejscowych (z ktorych nikt sie do psa nie przyznal ani go nie rozpoznal) udalo nam sie sciagnac tam weta, ktory mieszkal w poblizu ale niestety nie prowadzil tam praktyki. Zdiagnozowal wstrzas mozgu, zlamania itd ale powiedzial, ze jesli uda nam sie dowiezc go zywego do lecznicy pies jest do uratowania. Zawiezlismy go do Lecznicy na Armi Krajowej w Slupsku tuz przed 16-ta w sobote. Dostal zastrzyk przeciwbolowy i nalezalo czekac az sie ustabilizuje jego stan, bo byl w szoku. Nie wiem co dalej bo musialam jechac i tak przez cala ta akcje mialam problem czasowy. Czy ktos moglby dowiedziec sie co z psiakiem - czy przezyl?
  14. Poszla wplata na Masumiego od wlascicieli mojego UMONKA - zloci ludzie :-) przesłali 500 zl i w razie czego obiecali pomagac mu nadal. Deklaruje sie jeszcze jeden ale najpierw musi wrocic do kraju ok. 10-tego :-)
  15. Czarny Kong jest najmocniejszy a z tego co słyszałam to tylko temu jest szansa, ze Lisia nie da rady ;-) rozmiar Lisia wielka nie jest wiec sredni powinien starczyc ale zobacz po ile jest w Karusku i czy oryginalny. Nie ma sensu kupowac podroby bo zaraz ja Lisia zje.
  16. No wlasnie dlatego sadze ze jesli juz to tylko do suki moznaby go dolaczyc
  17. [quote name='uxmal']Tak Izisi. Ten czarny chcemy Lisi kupić:) Taki dla siłaczy:) Justy to nie ta zabawka.[/quote] [url]http://www.e-pet.pl/index.php?a=tp&id=158[/url] tu jest ten kong mysle ze sredni bylby dobry.
  18. Znam paru wetow i niewielu by coś takiego zrobiło. Wiesz ;-) prawo do wykonywania zawodu cenna rzecz. Widac facet naprawde lubi psy :-) Gdyby to bylo legalne to wystarczyloby wziac ksiazeczkę jakiejkolwiek np. czarnej dobki w podobnym wieku bez znakow szczegolnych typu tatuaz czy chip i na jej podstawie wyrobic paszport wciskajac wetowi ciemnote, ze to wlasnie ksiazeczka zdrowia tej suni. ;-) Gorzej gdyby taki pies kogos ugryzl i sprawa by wyszla na jaw to juz pachnie kryminalem, wiec sama zrozum... Naprawde lepiej spokojnie bez pospiechu i zgodnie z prawem Wszyscy beda mieli czyste sumienie i beda mogli spac spokojnie wet, ze to faktycznie ta suka byla i ktos go nie wkrecil i psiarz, ze jest OK :-)
  19. Przykro mi, ze Cie rozczaruje ale to nie wyglada na kong. Jesli chcecie sprawic Lisi cos czego nie rozwali w 10 minut to to mozecie sobie darowac. Znam ten typ psa mam takiego w domu i tylko Kong oryginal czarny (najtwardszy dla duzych psow) nie pozwolil jej sie unicestwic przy jednym posiedzeniu ;-)
  20. Nikt tego nie zagwarantuje dlatego sadze ze nie powinien isc gdzies gdzie sa samce. Ale sama zdaje sie napisalas mi ze z samcami to nie wiadomo, ze jesli go oszczekuja to on tez szczeka. Wiec nie wiesz jak by zareagował.
  21. Niestety jesli dobcia nie miala wczesniej ani chipa ani tatuazu to doktor zlamal prawo ;-) Po prostu pies, ktory nie ma tatuazu ani chipa nie jest psem identyfikowalnym o ile nie jest to konkretny burek Panstwa jakichs tam zyjacy od lat ilus tam w jednym miejscu i ktorego wet zna osobiscie i wie, ze tego wlasnie psa szczepil. W innym wypadku po prostu nadstawia karku i nie dziwię się, że się krzywił. Mam nadzieje, że nie zrobisz mu niedźwiedziej przysługi i nie podasz który to bo mógłby mieć problemy za swoje dobre serce i to, ze poszedl Wam na reke dla dobra psa.
  22. Ja jestem i Cropke tez widze i Kacedy
  23. Tez wiem chodzilo mi o to ze musi byc chip najpozniej w momencie szczepienia. Moje psiaki wszystkie maja paszporty i chipy (nawet te co maja tez tatuaze) no bo niektore madre kraje juz tylko chipuja.
  24. Niestety jedyna jak do tej pory zainteresowana Dingiem niestety wycofała sie bo nie jest on kastrowany i nie wiadomo czy toleruje inne psy a ona ma ich sporo. Szukam dalej ale bede w sieci pewnie dopiero okolo wtorku.
  25. O Matko jak mozna sprzedac psa razem z dzialka :-(:crazyeye: Przeslijcie info ze zdjeciami (czy ma tatuaz i co tam tylko o nim wiadomo). Przekaze Edytce - niech biedaka na strone wrzuci albo od razu do niej na maila bo ja bede miala dostep do netu dopiero gdzies pewnie okolo wtorku
×
×
  • Create New...