-
Posts
3214 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Izis
-
A jednak. Indianie suszyli mięso bez zadnych specjalnych maszyn i też miało długą trwałość :-) Tylko trzeba pamiętać, żeby po otwarciu karmę trzymać szczelnie zamkniętak w pojemniku na karme albo dokładnie zawijać i klamrować worek. Gwarancja jest, bo do produkcji tej karmy wykorzystuje się tylko mięso przeznaczone do spożycia dla ludzi, czyli każda sztuka z osobna jest badana zanim trafi do przetworzenia. Więcej poczytać możesz na ulotce firmy. Ich stoisko jest na każdej większej wystawie. Jeśli nie może ktoś dostać Bewi-Doga to polecam Belcando (produkuje ta sama firma), bo ta karmę można kupić w sklepach. Jednak po dodaniu sklepowej marźy jej cena jest odpowiednio wysoka, chociaż jeśli kupuje hodowca to cena jest tylko niewiele wyższa od Bewi-Doga.
-
Witam. Moje akitki dostają od dłuższego już czasu karmę Bewi-Dog. Jest to niemiecka karma hodowlana (w kraju jej produkcji znana i ceniona od ponad dwudziestu kilku lat) z gwarancją pochodzenia mięsa, bez sztucznych konserwantów i polepszaczy smaku i zapachu. Jest ona bardzo dobrej jakości i w przystępnej cenie. I dzięki Bogu, że ją znalazłam po tym jak zawiodłam się na Eukanubie (na którą wydawałam połowę pensji). No rzecz jasna, że czasem umilam życie puchatkom kostkami cielęcymi czy gotowanym kurzymi lapkami (obcinam pazurki) uwielbiają to. No i jeszcze dużo różnych zdrowych smakołyków do tego. Kiedyś bardzo przejmowałam się tym, żeby nie zaburzyć proporcji w gotowej karmie ale po przemyśleniu doszłam do wniosku, że w naturze zwierzaki też nie dostają codziennie dokładnie odmierzonej porcji, więc chyba im dodatki nie zaszkodzą a jak życie uprzyjemnią ;-) Dostają np. ogony wołowe albo cielęce, mięso wołowe (chociaż ostatnio jego cena jest nienormalna) kurczaka ale w niewielkich ilościach, bo to mięso często uczula (za dużo hormonów, antybiotyków itp), indyka, no i jeśli ktoś ma dojście to jagnięcina jest dość zdrowym mięsem. Pozdrawiam i życzę zdrowia pupilowi :-)
-
A zębem sie nie przejmuj. Jeśli jest chociaz pieniek świadczacy o tym, że ząb tam był nie mają prawa się czepiać. Jednak gdybyś z jakichś względów musiała zab ten mu usunąć zażądaj zaświadczenia od weta, który go usuwał i pokazuj to zaświadczenie zaraz po wejściu na ring a nie dopiero jak sędzia zauważyłby brak. I powinno być ok. Jeśli chodzi o to rozwolnienie to dawałabym mu marchewke zwykłą gotowaną albo tarta albo granulat marchwi (olewo) do każdego jedzenia. Idealnie działa na układ trawienny i poprawia pigment co mu się przyda, bo z racji koloru białego ma pigmentu raczej mało a to zawsze ochrona przed wszelkiego rodzaju alergiami. POZDRAWIAM.
-
Serce rośnie jak sie czyta takie posty. Bardzo się cieszę, że Lanci znalazl w końcu swoje miejsce na ziemi. Właśnie niedawno wyprawiłam do nowych domków moje maluszki i teraz po tym wszystkim doszłam do wniosku, że muszę szybko znaleźć jakiś domek z duuużym ogrodem bo co będzie jak któreś z moich maluszków znajdzie się kiedyś w takiej sytuacji. Mam jednak nadzieję, że się to nie stanie nigdy... ale sami wiecie co mówią o nadziei.
-
Zdjecia sa slodkie i tylko tyle. Rany Julek ludzie czyście ślepi. Zobaczcie na przednie lapy tego psa i na kompletny brak szyi, karpik na plecach i na obwisle fafle... Gdyby nie kolor i sierść no i uszy to prawie kaleka ;-). Za to reszta ;-( No tak ale naprawde nie pokusilabym sie o ilustrowanie nim artykułu brrr. No ewentualnie moze byc to kwestia kiepskiego zdjecia, bo pies stoi na gorce... ale nie jestem o tym do konca przekonana.
-
A możesz powiedzieć po prostu DLACZEGO? Bo skoro wszystko było cacy i miałaś jak twierdziłaś czas dla niego to co nie wypaliło? Jeśli mamy kogoś szukać to trzebaby go lojalnie uprzedzić z czym przyjdzie mu się zmierzyć...
-
Teraz już nic nie rozumiem. Nie widzę w poglądach Matagi nic co powinno się zmienić no chyba, że sarkazm w jej ostatniej wypowiedzi był dla kogoś nieczytelny i nie został zrozumiany ... np. ze względu na wiek ;-) Dobra koncze. Ale podpisuje sie pod tym co Matagi pisze w calej rozciaglosci. Po prostu ma dziewczyna racje, ze juz szkoda slow :-(
-
Hehe a co to forum ma jakies ograniczenia wiekowe? ;-) To może ja też się nie mieszcze, bo już wiek Chrystusowy jak mi to mama ciągle wypomina ;-) No i tylko od 8 lat akity mam ;-). Pozdrawiam, Ps. A tak w ogole to kobiet o wiek sie nie pyta Matagi, wiec jak nie chcesz to wiesz, że nie musisz odpowiadać ;-)
-
No tak w tym wypadku jeśli osiagnelas to co zamierzalas to faktycznie byl pelen sukces. Ale jesli chodzi o Lancelota to nie sadze, zeby to pomoglo. A jaka szkoda dla rasy. :-( A przeciez bledow wychowawczych kastracja nie naprawi. Nad tym psem trzeba po prostu popracowac i to sporo. A weterynarze czasem, zeby skasowac pieniadze doradzaja kastracje jako lek na wszystkie problemy :-( Pamietaj, ze kastracja jest nieodwracalna. Co bedzie jesli wlascicielka Lancelota za pol roku rok zrozumie, ze zle zrobila? Jak to mowia madry Polak po szkodzie. A tak moze najpierw naprawde sprobowac go wychowac od nowa niejako. Wiem, ze trudne ale chyba nie niemozliwe? Co sadzi na ten temat hodowczyni Lancelota?
-
No ale napisz jakie to pozytywy oprocz tego, ze dwa psy sie teraz dogaduja. Czy Lancelot tez ma drugiego psa w domu, zeby trzeba bylo go kastrowac? Poza tym szpice dojrzewaja fizycznie i psychicznie do 3 lat, wiec wg. mojego kryterium (szpicowego) to on nie byl tak calkiem dorosly ;-) I mimo to sama napisalas, ze psom nadal nie pozwoli nad soba dominowac. A suczkom pozwalalby i bez kastracji, bo hierarchia stada przebiega na ogół dwutorowo - podział na płcie... U mnie nigdy pies nie pogryzłby suki nawet gdy ta na niego skacze... ale gdyby to zrobił pies to co innego...
-
Chetnie poczytam o pozytywnym wplywie kastracji na zachowanie dorosłych (podkreślam dorosłych) samców. ;-) U suczek i owszem też slyszalam... Ale u samców same złe opinie. Wszyscy znajomi, którzy kastrowali dorosłego psa licząc na zmianę zachowania srodze się zawiedli. Nie tylko nie poprawiło to zachowania ale i spowodowało problemy o których piszę w poprzednim poście.
-
niechcacy podwójnie mi sie wpisalo, to kasuje jedno
-
Kurcze jeśli ten facet nie oddał rodowodu to popros Pania Iwone o wystąpienie o duplikat. Jako hodowca ma chyba takie prawo. W żadnym razie go nie kastruj, jeśli to dorosły pies to nie zmiejszy Twoich problemów a wręcz przeciwnie. W tej chwili to jest pies i jako taki na ogół powinien być tolerowany przez suki - może się z nimi bawić pewnie. Po wykastrowaniu nie będzie wg. psiego kodeksu ani psem ani suka i obie płcie będą go nękać. Poza tym to na tyle rzadka rasa, ze naprawdę warto go wystawiać. Choć jako akita wygladałby mizernie ;-) to pewnie jako hokkaido jest całkiem ładny :-) wiec dlaczego nie. A to skakanie na małe dziewczynki cóż niektóre psy tak mają. Może go wybiegaj, niech swoją energię rozładuje gdzie indziej. ;-) A swoją drogą takiego gostka co to psa oddaje do schroniska nie informując hodowcy to za jaja bym chyba powiesiła na pierwszym drzewie przy tym schronisku wrrrr :-( Przecież hodowca ma prawo wiedzieć! Na pewno Pani Iwona postarałaby się znaleźć psu nowy dom i nie pozwoliłaby, aby wylądował w schronisku. No całe szczęście, że historia dobrze się skończyła i pies ma kochający dom. Mam tylko nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że szpice to psy raczej dominujące i będziesz go wychowywać konsekwentnie... Pozdrawiam
-
Witam. Ja również chciałam się pochwalić, że moja malutka Nakayoshi ukończyła w Augustowie Championat Młodzieży. Pokazała się ślicznie i była bardzo kochana mimo ogromnego upału stała dzielnie na ringu jak skała. Ja już mdlałam dosłownie z gorąca po kolejnym okrążeniu, gdy sędzina nie mogła się zdecydować. NAKI stanęla do wyboru Zwycięzcy Rasy... ale jako, że konkurentka starsza w postaci narybku Lilki zgarnęła jej BOB sprzed nosa nie mamy zamiaru wcale się wieszac ;-) choć niektórzy tak mówią ;-) Spoko. Przegrać z ładną suką nie ujma... a sędzina i tak miała ciężki wybór i sama mówiła, że nie wie kogo wybrać ;-) więc czujemy się usatysfakcjonowane :-))). Jechałyśmy po Zwycięstwo Młodzieży i normę mamy wyrobioną w 100% :-). Poza tym mój śliczny wnuczek TOSZI dostał kolejne - czwarte już CWC, więc jestem z niego bardzo dumna :-) Jest kochany i śliczny i jak ktoś ośmieli się twierdzić inaczej gołymi rękoma udusze ;-) No oczywiście, że OKI też śliczny ale to już wnuczek Lilkowy, to ona jest dumna z CWC malucha :-). Oki ma super charakter o czym miałam okazję się przekonać i gorąco polecam psiaka gdyby któraś panna chciała na amory przyjechać w niedalekiej przyszłości :-) Ale TOSZI to jest to prawdziwa wilcza akita o niezłomnej psychice. Nie ma już w Polsce takich psów, a szkoda. On ma to coś co sprawia, że akita budzi respekt i szacunek i żaden obcy nie wyciągnie do niego pochopnie ręki. To samo miał mój Lobo. Toszi pozwolił się babci wyczochrać za kudełki ;-) Kocham go za to :-) Jest po prostu boski. Szkoda, że akurat zrzucił podszerstek, bo pewnie byłby Najlepszym Psem w Rasie :-) czego mu życzy na następnej wystawie babcia Izis :-)
-
Propozycja przyjęta. Ale widzisz znów się nie zgadzam z Tobą. Bo to jest tak, że jak ludzie nie radzą sobie z psem, bo myślą, że sam sie wychowa to oddają go, bo to najłatwiej - pod pretekstem, że np. są uczuleni. Teraz dałaś im nowy pretekst do ręki. Bedą mieli na co zwalić swoją nieudolność i brak zaangażowania. Panie to taka groźna rasa, co dzieci zagryza, wiec nie dam rady go wychować. Jeśli dalej nie rozumiesz, że źle zrobiłaś pisząc taką informację to już trudno. Szkoda moich słów. I nie jest tu wytłumaczeniem, że ktoś to powiedział. Ja wyrażnie mówię i piszę, że akita nie jest psem dla każdego, że wymaga żelaznej konsekwencji w wychowaniu (i jest to prawda!) i, że jeśli to pierwszy akita to lepiej wziąć sukę, bo będzie nam łatwiej ją wychować. Tak też mówiłam Tobie, gdy zwracałaś się z prośbą o poradę przy zakupie akity. Nigdy nie mówię, że akita jest cacy i w ogóle panie to golden po prostu. U mnie w księdze gości jest wpis od Pani, która chciała oddać swoją akitę, bo to takie groźne psy (ktoś nagadał). Po kilku prostych radach udało jej się samodzielnie ją wychować. I po jakimś czasie wpisała mi się z podziękowaniem, że nie ma fajniejszego psa na świecie. No ale jasne, że najlatwiej powiedzieć, że jest "fee" ;-) Ile razy jak czułam, że ktoś chce psa dla szpanu rzucałam taką cenę, że zwalała gościa z nóg. Potem mówił, że gdzieś tam może dostać za 1 tys.zł. Ostatnio zauważyłam, że konkurencja nasyła swoich klientów na mnie, bo wiedzą, że podam im taką a nie inna cenę i klient wróci do nich kupując akitę za 1500 zł i ciesząc się, że tak tanio. ;-) A ja jak ktoś na wstępie pyta o cenę albo gdzie jest hodowla i o Boże w Gdańsku, a ja aż z Warszawy dzwonię od razu rzucam 3 tys. Bo taki człowiek, któremu z Warszawy do Gdańska jest daleko przyjechać po szczeniaka nie ma u mnie żadnych szans. Ja cenie swoje psy i są one warte tej ceny. Jestem w stanie sprzedać za np. 2 tys i to nawet na raty. Ale muszę wiedzieć, że pies będzie miał super dom i zawita przynajmniej na okoliczne wystawy. Inaczej cały trud hodowlany na marne. Ale na szczęście są ludzie, którym z Krakowa do mnie jest blisko :-) I to jest ta iskierka nadziei, że oni naprawdę chcą dobrego psa i będą go cenić. Bo chętnie dogadam płatność, gdy widzę, że ktoś naprawdę marzy o akicie a nie kupuje, bo modny. Ale nie wtedy, gdy wiem, że ktoś kasy ma dużo a jęczy, żeby mu cenę obniżyć. Uważam, że czasem te 1500 zł niezamożnej osoby jest warte więcej niż 4 tys. bogacza. I nie sprzedaję akity na łańcuch ani do pilnowania pustej posesji. To jest pies rodzinny i musi mieć rodzinę, żeby wiedział, że jest czego pilnować i warto i dla kogo to robi. I żebym ja wiedziała, że pies spędzi w tamtym domu całe swoje psie życie szczęśliwie. Ot co.
-
A tak toczyła się toczyła i pewnie nadal będzie się toczyć ;-)
-
Jedna z lepszych wg. mnie i do bólu etycznych (co bardzo cenię) hodowli to mała domowa hodowla od Deptusiów. Dla jej właścicielki pomerki są po prostu całym życiem, tak jak dla mnie akity :-) Podaję link zainteresowanym. Wiem, że w tej chwili jest tam miot dopiero co urodzony. http://strony.psy.pl/pomeranian Tylko raczej nie piszcie maili, bo niestety rzadko mają dostęp do netu. Lepiej dzwonić jeśli ktoś chciałby się dowiedzieć o rasie choćby.
-
Nie wiem na jakiej podstawie opinia, że skoro w hodowli to w kojcu. Moje akity są jak najbardziej w hodowli tyle, że domowej, więc mieszkają ze mną a nie w jakiś klatkach. I myślę, że zawsze lepiej spytać kogoś, kto akit ma więcej niż jedną, bo nawet w obrębie tej samej rasy, a często i miotu charaktery są różne a co za tym idzie metody wychowawcze trzeba dopasować do takiego indywidualisty jakim jest każdy akita. Z akitowym pozdrowieniemi. >Właśnie o ludzi z grupy zaakitowanych mi chodziło albo majacych jakaś >wiedzę na ten temat. Może ktoś ma Akitę w Poznaniu. Chodzi mi o rady >typu "akita w domu i ogrodzie" a nie w kojcu w hodowli. Nie będe >udziom z duzych hodowli głowy zawracać....
-
oj ciekawie tu ciekawie. Musze tu czasem zajrzeć. Pozdrawiam wszystkich. Ja i moje stadko :-)
-
Akitki zaglądają wszędzie, wszystko chcą zobaczyć i wywęszyć ;-) Melduję się z całym moim stadem ;-) nie wiem dokłądnie ile Likunia ma w brzusiu, więc nie powiem z iloma, żeby nie zapeszać, bo przy trzech wet przestał liczyć i powiedział a nie będziemy jej więcej stresować ;-)
-
Bardzo mi przykro Daria ale na 100% sie mylisz. On mógł być zapisany jako akita, bo np. nie stawił sie na klasyfikację, która była obowiązkowa. Mógł mieć nawet prawidłowe akitowe umaszczenie, ale niestety waga 60 kilo, o ile pies nie jest zatuczony i nie ciagnie brzuchem po ziemi to nie jest waga akity. Dlatego DJP przepisano do II grupy, czyli do molosów, bo były zbyt zwaliste jak na szpice. Po prostu nie każdy pies, który w rodowodzie ma akita jest nim o ile ma gdzieś wmieszane polskie geny akit, bo jak wiadomo u nas akity zaczeły się właśnie od amerykańskich niestety :-( i to sie odbija do dziś dnia. Dlatego właśnie trzon mojej hodowli to akity z importu. I dlatego nie spieszyłam sie z miotami. Bo postawiłam na jakość a nie na ilość. Nie sztuką jest z powodzi wielu miotów wyłowić kilka perełek. Sztuką jest wyhodować je w jednym, dwóch ;-) Ale to tak na marginesie odnośnie tego, że moje krycia wg. niektórych nieprzemyślane i oczekuje dopiero pierwszego miotu, jak wszędzie nie omieszkano podać.. chociaż oczekuje właśnie drugiego a osoba, której nie wytknięto, że ma dopiero jeden miot akit drugi ma dopiero w planach ;-) Ale cóż moje krycia pewnie nie są przemyślane. ;-) Choć bardzo starannie były zaplanowane i albo ściągnęłam psa na krycie z zagranicy (wg. mnie do dziś dnia jest to najlepszy samiec akity w tym kraju) albo sama sie wlokłam w dodatku pociągiem (z suką w cieczce) do psa, który ma piękne pochodzenie, jest przebadany i jest piękny po prostu, tyle, że niestety nie jest w rękach rasowych wystawców i był zaledwie na 4 wystawach w całym życiu - co osobiście uważam za niepowetowaną stratę, bo Intera wg. mnie miałby z biegu. Coż życze wszystkim takich nieprzemyślanych kryć ;-) I tego, żeby w drodze powrotnej utknęli przez 10 godzin na dworcu w obcym kraju nie znając języka - i niech im potem ktoś powie, że mają nieprzemyślane krycia ;-) I potem jeszcze się dziwi, że to wkurza tą osobę. Hmm. Dziwny jest ten świat.
-
Małe sprostowanie. Dorosły samiec akity powinien ważyć między 35 a 45 kg. Te za ciężkie to raczej DJP niż akity. Mój przytyty już staruszek o idealnym wzroście ważył 47 kilo w wieku 7 lat, bo kochał jeść. W wieku 3 lat ważył jakies 45 a naprawdę był masywnym psem. Karelskie psy na niedźwiedzie są w hodowli Albus u Pani Beaty Sarlej. Myślę, że warto tam zadzwonić i wypytać o rasę.
-
No i tu też mnie jeszcze nie było. A szkoda. Czas nadrobić to niedopatrzenie.
-
Nie obrażam. Napisałam po prostu prawde, najłagodniej jak potrafiłam. Bo jak to przeczytałam co tam napisane, to po prostu "scyzoryk się w kieszeni otwiera". Ale pomna Twego/Pani (też nie wiem jak mam sie zwracać) młodego wieku starałam się ująć to delikatnie. Co innego jak ktoś opowiada takie głupoty prywatnie a co innego jak publikuje w necie. Jeszcze ktoś przeczyta - i przekonany, że to wypowiedź fachowca - weźmie to sobie do serca i pojdzie uśpić świeżo kupioną akite, żeby mu nie daj Boże dziecka nie zagryzła. Jak sie coś wypisuje publicznie to należy wziąć pod uwagę konsekwencję takich wypowiedzi. A jak chcesz/chce Pani to zapraszam do mnie, gdzie przebywa jedyny w Polsce Interchampion rodem z Japonii i sama zobaczysz/zobaczy Pani, że to chodząca łagodność do ludzi, a już do dziecie to wręcz maskotka i lizus. I to nie ma znaczenia, że dziecko ciągnie go za uszy czy coś. Dziecko jest święte. I nie ma tu nic do rzeczy od kogo sie to uslyszało. Twierdzić, że ktoś zna się na akitach, bo jest Japończykiem to tak jakby twierdzić, że każdy Polak jest specem od owczarka podhalańskiego czy PONa, o gończych polskich, chartach polskich i ogarach polskich nie wspominając. A przecież wielu Polaków nawet nie wie, że takie rasy istnieją. Więc jak następnym razem usłyszysz/usłyszy Pani taka bzdurę to po prostu wypuść ją drugim uchem. To taka dobra rada, bo bedę czujna i bedę prostować to co nie polega na prawdzie. A to nie polega na prawdzie niezależnie czy usłyszeli to od Japończyka, Chińczyka czy Marsjanina. Po prostu. Bo naprawdę osobiście nic do Ciebie/Pani nie mam. Ale nie życzę sobie szkalowania rasy, którą kocham i która gości w moim domu od 8 lat nieprzerwanie.