Bila
Members-
Posts
11006 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Bila
-
Goldki & Labki offowo :) ich właściciele też mile widzi
Bila replied to Thaned's topic in Golden retriever
I mają superapetycik. Znaczy Bilbo ma jeszcze dodatkowe urodzinki :lol: -
Boże ty mój, stanowimy jedną wielką rodzinę, obzeraną, przez swoje psy. Bilbuś kradnie żarcie namiętnie. Wystarczy, że odejdę od stołu, kanapka czy co tam jest, znika w tempie ekspresowym. Parę razu poparzył już sobie ten głupi pysk, gdy usiłowal (podczas gdy nikogo w kuchni nie bylo) skomsumować zupkę, resztki z patelni itd. Ostatnio pożarł spody odkrojone od spalonego ciasta :evil: , bardzo mu smakowały :o. Próbowałam różnych metod na to złodziejstwo,z miernym skutkiem i teraz po prostu staram sie niczego nie zostawiać, co jest b. uciążliwe, bo do pedantek nie należę :lol: Ale może wszyscy schudniemy :lol: :lol: :lol:
-
Dokładnie tak jak radzi Coztego. Leć do weta. Mój Bilbas pewnego dnia zaczął mi kuleć (przedtem były problemy ze stawami), więc byłam przerażona, że najpierw "tylnie stawy", a teraz "przednie". Wet go wybadał, wydusił, wymacał (trwało to ok. dobrych 10 minut) i okazało się, że nadwyrężył sobie mięsień, była lekka opuchlizna. Dostał zastrzyk (przeciwzapalny). Po dwóch dniach wet stwierdził, że zaryzykujemy już tylko tabletki, ograniczenie ruchu przez najbliższych pieć dni... i po kłopocie, piechu szaleje jak dawniej. Być może w Waszym przypadku zaszło coś podobnego.
-
Tak czytam i czytam i ... Nie rozumiem, w czym problem? Jeśli dla kogoś płacenie za przedszkole to wyrzucone pieniądze, to niech nie płaci. Jeśli szkoleniowiec, to biznesmen, niech nie idzie. Nie ma obowiązku chodzenia do przedszkola. Jeśli argumenty osób "za" nie są przekonujące, to radzę metodę bezpośrednią. Ja, zanim nawet kupiłam psa, jeździłam, żeby przyjrzeć się zajęciom, jak są prowadzone, co dają. U Piotra Lisieckiego była taka możliwość. Można przyjechać, popatrzeć, bez wydawania kasy.. stwierdzić, czu to potrzebne czy nie. Czy odpowiada mi taki sposób szkolenia itd. Myślę, że przydają sie zwłaszcza osobom, któe nie mają doświadczenia w "szkoleniu" psów. Poza tym z całym szacunkiem, mój pies chodził i na przedszkole, i na PT, szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie, żeby szkolenie szczeniaków i dorosłych psów było najlepszym pomysłem. Nie chcę się powtarzać, więc stwierdzę tylko, że podpisuję się obiema rękami pod tym, co napisała Flaire. Konkluzja jest prosta: nie chcesz, nie idziesz. Ja poszłam, nie żałuję ani pieniędzy, ani czasu.
-
Weszłam na Twoją stronę i na pewno się widziałyśmy w przelocie, bo ja pamiętam białaskę Bajkę. Na kółku się chyba nie spotkałyśmy, ale pamiętam białe cuda. Chyba zawsze w duecie? Jeden siedział w kojcu? A Bajka spacerowała. :lol: :lol: Jeśli mnie pamięć nie myli albo czegoś nie schrzaniłam :wink:
-
Ja oczywiście też u p. Lisieckiego. Przedszkole było jeszcze w Szczepankowie, PT już kończyliśmy w Tulcach. jak się odbiję finansowo to mam nadzieję jeszcze iść na PTD. Bilbo bardzo lubił tam jeździć, ja zresztą też. 2 tyg. temu skończyliśmy PT i myślę, że za jakiś czas znowu się tam pojawimy. Jako kibić zresztą pojadę na nieoficjalne zawody PT w październiku. :lol:
-
Dokładnie. :lol: Ja właśnie szkoliłam sie razem z psem :wink:
-
Wejdź na off topic, temat: Są do kupienia jeszcze chusty. Tam sie wszystkiego dowiesz.
-
Psie przedszkole przydaje się nie tylko szczeniakowi, ale i włascicielowi. Zwłaszcza jeśli wcześniej o pracy z psem nie miał pojęcia. Nie sądzę, zeby łączenie szczeniaka z dorosłymi psami było najszczęśliwszym pomysłem (zwłaszcza dla malucha). Słyszałam natomiast o metodzie, gdy na kółko z maluchami wchodzi dorosły, dobrze!! wyszkolony pies (jeden) i ćwiczy z przedszkolakami. Ja z moim labkiem przerobiłam przedszkole, z bardzo dobrym skutkiem. I ja, i pies nauczyliśmy się wiele. Piechy z grupy były mniej więcej w jednakowym wieku (różnice 2,3 miesięcy) i aż miło było patrzeć, jak cywilizowanymi metodami, bez stresu 9 przedszkolaków się "kształci", jakie robią postępy(bo tyle było w grupie). Uważam, że to świetny pomysł. Nie wspominająć o tym, że na PT jest już dużo łatwiej.
-
PART I ciężarne gończe dziewczynki, matki oraz ich dzieci..
Bila replied to bea100's topic in Ogar polski
Gratulacje oczywiście dla białasów i mamuśki, kiedy fotki? :laola: -
PART I ciężarne gończe dziewczynki, matki oraz ich dzieci..
Bila replied to bea100's topic in Ogar polski
Nie ma się co dziwić, w końcu położnica :lol: :lol: -
PART I ciężarne gończe dziewczynki, matki oraz ich dzieci..
Bila replied to bea100's topic in Ogar polski
Dołączam do grona kibiców i cioć. Bea gratulacje, śliczne maleńtasy :angel: :angel: :angel: Teraz :kciuki: za Szantinkę. Cudny topik :baby: :baby: -
:o :o :o To byłaby rewelacja :lol: :lol: :lol:
-
Ja wiem, że w dalszym ciągu usuwa się główkę. Wcześniej zdiagnozowane chore stawy to: zespolenie spojenia łonowego (to miał mój Bilbas) i potrójna osteotomia miednicy (z tym, że to już nie każdy pies się nadaje [mam na myśli zaawansowanie choroby] plus chyba sztuczne panewki. No i na ogół zawsze podcięcie mięśni.
-
Jasne, z dziką rozkoszą :lol: Szkoda, że jej nie zrobiłaś foty w cieczkowych stringach :( .
-
Jakby wet nie miał, to sklep w klinice na Mieszka jest dość dobrze zaopatrzony.
-
Zwłaszcza ta druga fota rewelka :angel: iza, jak kupisz Pepsi kubraczek, koniecznie zrób zdjęcie
-
Izunia, to normalne, ze człowiek szaleje. :wink: Nic się nie martw. Pamiętam, ze jak Bilbo miał operację (stawy), co 2,3 dni jeżdzilismy na zastrzyk. W sumie dostał dwie "kłujdupki", bo wszystko się łądnie goiło. Ale oczywiście właścicielka, znana wetom histeryczka, :wink: dopatrzyłą się jakichś zabrudzeń czy sączącej się ropy, więc w wozik, do kliniki, a wet najpierw popatrzył na szwy, potem na mnie i mówi: rana jest czysta, wszystko się goi, ale dam ten zastrzyk (żebym pewnie mogła zasnąć). :lol: :lol: :lol:
-
Mój biszkopt temperamentem mógłby ze 3 czarne laby obdzielić. :wink:
-
Jasne plus oczywiście "ręczne" badanie ortopedyczne.
-
Iza, po każdym zabiegu, związanym z szyciem, jeżdzi sie na antybiotyki. Nie ma znaczenia, czy to pies czy sunia.
-
Rybka, b. istotne jest to, czy lekarz, który "odczytywał" zdjęcie jest radiologiem. Specjalistów od dysplazji jest na całą Polskę naprawdę niewielu. Wiem, że moi znajomi wysyłali zdjęcie swojej suni do dr. Siembidy z Wrocławia. Co do wczesnego prześwietlania psa, to zgadzam się, że gdy nie ma niepokojących objawów, to nie róbmy. Ja mojego prześwietlałam jeszcze wcześniej (miałam podstawy), też latałam po różnych wetach. Zdecydowałąm się na zabieg, dziś piechu jest naprawdę sprawnym zwierzakiem. Zdecydowałaś się na prześwietlenie, dlatego, że coś Cię zaniepokoiło?
-
Ślicznota. Rok temu też miałam takie maleństwo. Szkoda, że tak szybko rosną.. :(
-
Ziutka, spóźnione, ale szczere z soczystymi buziakami od Bilbusia. :new-bday:
-
Maleństwo cudne, ale na rączkach to już go nie ponosisz.