Bila
Members-
Posts
11006 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Bila
-
To mój Bilbuś chyba jakiś poszkodowany genetycznie. :wink: :wink: :wink:
-
Ale jaka jest przyczyna łzawienia. Co do zacieków (mój pies ma nieustające z tym problemy, ale wiem co jest przyczyną) wet zalecił mi chlorek sodu, do kupienia w aptece.
-
Ja mam nadzieję, że wśród Dogomaniaków nie ma ludzi, którzy podczas tego egzaminu, na czele z figurami ze Związku zachowywali się w ten sposób. Bardzo delikatnie można to określić jako brak kultury i po prostu nieuczciwość. Gratulacje dla Shreka i Cziki. :laola: Ale satysfakcję możecie mieć. Różnica w poziomie wyszkolenia psów "związkowych" i tzw. eksternistów przecież ogromna. Szkoda tylko,że przez jakieś głupie rozgrywki i chęć udowadniania, że w Związku wszystko wiedzą lepiej, w jakiś sposób odbija się w rzekomo obiektywnym ocenianiu umiejętności piechów. Zdaje się, że na "poziomie związkowym" mój Bilbas już by mógł zdawać egzamin.
-
Dokładnie. zawsze powalają mnie pytania tego typu. Moja sąsiadka, posiadająca prawdopodobnie landseera, widząc jak ćwiczymy na spacerze komendy, powtarzamy ćwiczenia, zapytała co robimy, ja na to, że jedziemy dziś na szkolenie i powtarzamy. Pytanko _ A po co? Łapy mi opadły. To samo, gdy spotkaliśmy pewną panią z drugim labkiem. _My go nie tresujemy, bo to ma być pies rodzinny.(????!!!!!). Ja na to, że mój też jest jak najbardziej rodzinny, a ja go nie tresuję, tylko szkolę i usiłuję wychowywać. I co wy na to?
-
Goldki & Labki offowo :) ich właściciele też mile widzi
Bila replied to Thaned's topic in Golden retriever
:o :o :o :o Matko jedyna, a to numer z tą trawą. Najważniejsze, że wszystko się dobrze skończyło. Mój głupol też się wzmacnia zieleniną. Wyobrażam sobie Asiu, jak się denerwowałaś. Jak z Bilbasem jest coś nie tak, to ja zahaczam o stany bliskie histerii. Niemniej wycałuj zdrowe już pyszczycho. -
Kasiu, trudno mi tak jednym tchem wymienić, co się powinno, a co nie. Zresztą taki ze mnie ekspert... jak nie powiem co... Może podałabyś jakieś konktetne sytuacje? Jednej rzeczy jestem pewna, na każdym spacerze powinno się znaleźć czas na powtarzanie, ćwiczenie i utrwalanie komend. Od dłuższego też czasu staram się, żeby te spacery były dla Bilbasa b. atrakcyjne, a może nie tyle spacer, co moja osoba. Dużo się bawimy np. w chowanego (ja mu się chowam, jak mnie znajdzie, to nagroda ; gramy w piłkę (Bilbuś to Maradona w psiej wersji) z tym, że nie kopnę mu piłki dopóki np. nie zrobi "nogi". Rzucam mu piłkę w jakieś krzaki i każę szukać. Jak znajdzie to nagroda. W dalszym ciągu muszę mieć oczy naokoło głowy, bo nigdy nie wiem, czy gdy Bilbo zobaczy psa, to raczy przyjść, czy też nie. Ale widzę, że jeśli spacer przebiega w ten sposób, Bilbo jest bardziej skupiony na mnie. Mniej go ciekawią kupy i tego typu rzeczy w krzakach. Co do tego, że trzeba ostro z psem, to dużo więcej daje konsekwencja i cierpliwość. Fakt, że czasami trudno się na nią zdobyć, zwłaszcza jak człowiek zmęczony. A tylko nie wyobrażajcie sobie, że Bilbo to jakiś geniusz, jestem pewna, że gdybyśmy się spotkały z psami, to różnicy w ich zachowaniu by nie było. Zwłaszcza,że Bilbuś dostaje małpiego rozumu w psim towarzystwie. Jeśli uda wam się trafić na książki Zofii Mrzewińskiej, to serdecznie polecam.
-
Asiu, zauważ, że napisałam "póki Bilbo jest na fali". Mój jak idiota nie zachowuje się tylko na szkoleniu. Coś jest w tym, że psy doskonale sobie kojarzą miejsca gdzie trzeba się wykazać. Tego, ddzięki czemu połamałaś paluszki, tez nam się nie udało jeszcze wyeliminować. W tych wypadkach Bilbo zachowuje się dokładnie jak Focus. Z tym, że chociaż umęczę się nie do opisania, już nie pozwalam, gdy jest na smyczy lecieć do każdego psa. po prostu zapieram sie z całej siły, nie idziemy dalej, wydaję mu kilka komend typu siad, waruj, noga, aż chłopię trochę ochłonie. Nie zawsze jeszcze to wychodzi, ale w obronie moich obojczyków trzeba coś robić. Dużo daje nam to szkolenie, bo jednak jeździmy 3 razy w tygodniu i nawet jeśli ja nie potrafię go pewnych rzeczy, to z pomocą szkoleniowca to się udaje. Psy się też nawzajem obserwują i uczą od siebie. Ale faktem bezspornym jest to, że trzeba codziennie ćwiczyć. Gdy idziemy na spacer co jakiś czas robimy "przerwy ćwiczeniowe" i w domu też ćwiczymy, np. Bilbo uwielbia "grać w misia". Ma już kolejnego w swojej kolekcji, a zabawa polega na tym, żerzucamy mu micha, on go łapie, przynosi i tak ciągle. I to jest dobra okazja do wydawania komend. Nie dostanie micha póki nie wykona danej komendy. To można właściwie zastosować przy każdej zabawie. I jakoś mu się te komendy utrwalają. Gdyby Bilbo był zawsze tak usłuchany jak na szkoleniu, to miałąbym ideał, nie psa. A tak, no to cóż... Nieustająco mam problemy z jego lataniem do psów, bo niestety, nie zawsze jest odwoływalny (a właściwie to rzadko), żarcie dalej zbiera... Fakt, ze nie na taką skalę jak kiedyś, ale jednak. Tak, że Asiu nie masz mi czego zazdrościć. Męczymy się obie tak samo. Niemniej cieszą mnie jego postępy, z tym, że teraz muszę wyegzekwować te jego umiejętności w każdej sytuacji, a ztym to już bywa różnie. Mam nadzieję, że nie zemdlejesz,zanim doczytasz to wszystko do końca. A dodam jeszcze, że Bilbuś miewa od czasu do czasu tzw. głupawki i zapanować wtedy nad nim to marzenie ściętej głowy.
-
Wiecie co, chciałam się trochę poprzechwalać, póki Bilbo jest na fali i ładnie pracuje na szkoleniu. Otóż to ,co myślałam, że nam nigdy nie wyjdzie, czyli komendy na odległość wychodzi bardzo OK. W sobotę ćwiczyliśmy przywołanie ze zmianą pozycji w trakcie (tzn. bilbo zostawał na siadzie, ja odchodziłam, potem było "do mnie" i w połowie wykonywanej trasy, "stój, waruj, siad" i znowu "do mnie". I słuchajcie, wychodziło. Cieszyłam się jak głupia. :lol:
-
Ale chłopaki nam powyrastały. Pagajątko to już kawał piecha. Asiu czużby ta ślicznota mogła paluszki połamać??? :o
-
Goldki & Labki offowo :) ich właściciele też mile widzi
Bila replied to Thaned's topic in Golden retriever
Hugo!, Bilbo bardzo prosi, żebyś szybciutko dochodził do siebie. Oboje trzymamy za Ciebie kciuki. Zdrowiej ekspresowo. :bigok: -
A poza tym, pomyśl, ile przyjemnosci możesz sprawić swojej Hadze pozna nowych kumpli i kumpelki. Bilbo dzięki szkoleniu ma sporą grupkę przyjaciół, a raczej przyjaciółek. Czikunię Madlen wprost uwielbia.
-
Jasne, że nie jest. Co do przygadywania, to mnie się też na początku oberwało (i słusznie). Pewnie, że zachwycona tym nie byłam, ale przemyślałam sprawę, powprowadzałam trochę zmian w naszym wspólnym psim życiu i widzę, że p. Piotr miał rację. Poza tym to naprawdę sympatyczny człowiek, ma duże poczucie humoru i dla psów chce jak najlepiej. Nie ma się czego bać.
-
Cortina nie panikuj, :wink: tylko maszeruj na szkolenie, nikt geniuszy nie szkoli, bo nie ma takiej potrzeby. Wiadomo, że jeśli ktoś nie ma problemów z psem, to przeważnie na szkolenie nie idzie. Chociaz nie wiem, czy to akurat dobrze. Twoja mała to przecież jeszcze szczeniak, im szybciej zaczniecie, tym lepiej. Nie piętrz problemów, maszeruj na szkolenie. Zobaczysz będzie dobrze. Pamiętam, że gdy jechałam na pierwsze przedszkolne szkolenie też się bałam, że większego wariata niż mój Bilbo, to na pewno nie ma. Okazało się, że zupełnie niepotrzebnie. Poza tym, jak mówi p. Piotr, kto ma wierzyć w psa, jak nie jego właściciel. trzymajcie się cieplutko i daj znać jak było na pierwszych zajeciach :D
-
Bilbuś też ograniczeń nie zna w psich kontaktach. Ma przyjaciela ON-ka, przy któym się bardzo pewnie czuje (wiadomo jakby co Tronk go obroni), wśród grona przyjaciół (fakt, ze większość to jednak dziewczynki) jest dalmatynka, dwa yorki, labradory, goldeny, boksery, alaskan malamut, jamnik, wodołaz, dog niemiecki, setery irlandzkie. Różnorodność jest więc duża. Zauważyłam tylko, że współzabawowiczem jest pies silnie dominujący, to już Bilbuś nie chce się specjalnie bawić i grzecznie maszeruje za pańcią.
-
A, bo widzisz, u nas tych godzin nie ma, ponieważ cała nasza grupa z przedszkola przeszła na PT, więc możemy ten czas poświęcić na ćwiczenia. Z tego wynika, że jeśli zaczyna się od PT, wtedy godziny wychowawcze obowiązują. Wydaje mi się, że Lisiecki w trakcie zajęć sam stwierdzi, czy pies jest dobrze prowadzony i czy ewentualnie tych godzin nie poświęcić na większą ilość ćwiczeń, bo właścicieli wychowywać nie trzeba :lol: :wink:
-
Ach Cortina, ja sie rozpisałam o przedszkolu :oops: , a Wy na PT, więc tylko te godziny wychowawcze odwołuję (to w przedszkolu), reszta się zgadza, na PT to już raczej smakołyk, bo piszcząca zabawka rozprasza inne psy, smycz oczywiście zwykła. Co do mojego psa, to już wiele umiał, bo chodziliśmy tam na przedszkole, ale zobaczysz efekty będą na 100 procent. Trzeba je tylko ugruntowywać. Ja na każdym sopacerze robię Bilbasowi 15-minutową powtórkę i cwiczymy tez komeendy w domu. Może jeszcze się zdążymy spotkać w Szczepankowie. Jak już będziesz wiedzieć, napisz kiedy będziecie mieć zajęcia. My tam jesteśmy w soboty i niedzielę o 12 i w środę o 18. :)
-
Wystarczy zwykła smycz, broń Boże flexi, pierwsze zajęcia to na ogół raczej wzajemne zapoznanie się psiaków, podstawowe informacje. Weź ze sobą smakołyki lub zabawkę (w praktyce okaże się na co lepiej psiak ćwiczy). Będziecie miec też spotkania bez psów. Jest to rodzaj godzin wychowawczych dla właścicieli, można wtedy poradzić się p. Piotra w wielu sprawach i czegoś też się nauczyć. Ja sobie bardzo to szkolenie chwalę. Nie stresuj się tym, że twoja pociecha moze umieć mniej niż inne psiaki. Szczenięta naprawdę bardzo szybko się uczą, to naprawdę wielka przyjemność patrzec, jak maluch robi postępy. To też mobilizuje do ćwiczeń indywidualnych, bo się nie chce, żeby nasze psisko wyszło na głupolka. Poza tym, gdybyś chciała dalej szkolić psa, to na PT już płacisz o 100 zł mniej (to zniżka dla absolwentów przedszkola). Życzymy miłego szkolonka. Jak masz jeszcze jakieś pytania to chetnie oodpowiem. :)
-
U P. Lisieckiego zajęcia trwają 1 godzinę (3 razy w tygodniu), sobota, niedziela plus jakiś dzień w tygodniu. Jeśli suczka ma cieczkę i okaże się, że jest bardzo w tyle w stosunku do grupy, wtedy przechodzisz do innej grupy (wszystko to dotyczy PT). Jeśli któryś pies z grupy zachoruje (to samo dotyczy cieczki) i przez jakiś czas nie będzie mógł uczestniczyć w zajęciach, wtedy automatycznie kurs się wydłuża. Mój pies opuścił z powodu choroby jeden tydzień, była też suczka nieobecna przez 3 tygodnie z powodu cieczki, więc nasza grupa zamiast kończyć na początku czerwca, będzie finiszować pod koniec czerwca.
-
Goldki & Labki offowo :) ich właściciele też mile widzi
Bila replied to Thaned's topic in Golden retriever
Niech no tylko się pojawią. My tu za nimi :placz: :nerwy: a oni nawet słóweczka. Gdzie wy są :lookarou: -
Goldki & Labki offowo :) ich właściciele też mile widzi
Bila replied to Thaned's topic in Golden retriever
A ja się chciałam zapytać, gdzie jest Paula S. i Thaned??? :question: Może zaczniemy poszukiwania. -
Argo super. Ja chyba też pokazałabym zęby. :lol: :lol: :lol:
-
Jednym słowem mała zrobiła sobie imprezę na całego :o
-
Chwała Bogu, że są ludzie, którzy tak myślą. :P