Jump to content
Dogomania

wiosna

Members
  • Posts

    3333
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by wiosna

  1. Basia, przepraszam, że teraz dopiero piszę coś konkretnego, nie zauważyłam wcześniej Twoich pytań. Herosa nie wpinamy narazie pomiędzy psy, dlatego, że chcemy, aby najpierw oswoił się z samymi szelkami, całym zamieszaniem i wszystkim dookoła, poza tym jeden z moich psów - Mały, opisywany swego czasu na forum s-o, to pies z mocno pokrzywioną psychiką, który bardzo nieczytelnie zachowuje się wobec innych psów. Tak więc to, co robimy z Herosem, możnaby podłączyć pod dogtrekkinki. Heros nie ma jeszcze nawyku takiego ciągnięcia 'z prawdziwego zdarzenia' - zdarza mu się tu siku, tam powąchać. Jest jednak zaciekawiony pracą, sprawia mu ona przyjemność. Jest bardzo żwawy, energiczny, myślę, że może być z niego fajny zaprzęgowiec. Nigdy nie będzie to co prawda 'slim', ale osobę o umiarkowanych ambicjach sportowych, biegającą bardziej dla przyjemności na pewno ucieszy. Z psami Heros dogaduje się nieźle. Tutaj zaprzyjaźnił się niesamowicie z Emmą (choć Emma to szczyl, ma dopiero jakieś 7 mies). Obydwa uwielbiają się bawić, gonią się razem po wybiegu i widać po nich, jak bardzo je to cieszy :loveu: Z dorosłymi sukami, z jakimi go zapoznaliśmy, nie było problemu. Z psami nie puszczałam go luzem, nie jest jednak specjalnie zawzięty i raczej walk unika. Myślę, że po kastracji zrobi się z niego jeszcze bardziej miły pies i kłopotów sprawiać nie będzie. Cuż jeszcze ? pieszczoch, potworny piesczoch! Heros potrafi przez pół godziny leżeć na plecach mając na czole wypisane 'MIZIAJ!!' ;) Uwielbia też zabawy piłeczką :loveu: Aha, jedno jeszcze, co jest dość istotne. Heros nie lubi obcych. Wczoraj była u nas Kikou, warczał na nią tak, jak na nas na początku i chyba jak na wszystkich w schronisku. W miarę możliwości postaramy się, aby wszyscy odwiedzający nas goście zanieśli mu smakołyk, aby dobrze kojarzył obcych, choć nie codzień ktoś nas odwiedza :roll: Dałam znać o Herosie znajomemu, który jakiś czas temu wspomniał, że szykuje się na drugiego psa. Ma przyjechać pod koniec tygodnia zobaczyć Herosa. I jeszcze rozliczenie - rozpisałam w końcu deklaracje i sprawdziłam kto co i jak; z DGM deklarowała wpłaty Orpha - 10zł miesięcznie - nie dotarło ani za I, ani za II miesiąc. Siedem wpłat za II miesiąc jeszcze nie dotarło, dotarły dwie, od osób w forum s-o, na łączną kwotę 100zł. Rachunek Herosa na dzień dzisiejszy to -164zł.
  2. Rudzik jednak ma kłopoty z jedzeniem - dziwi mnie to, bo dokąd był u nas, jadł normalnie, radził sobie z karmą. Wiem, że problemy z zębami nie narastają w ciągu trzech dni, chyba, że coś jest nie tak na przykład z jednym z zębów - zobaczymy będąc u weta, a więc w ciągu tygodnia. Narazie namaczamy mu jedzonko i takie zjada dobrze. Sam Rudzik jest pogodny, wesoły, energiczny - 'tylko' jednego mu brakuje..
  3. Faktycznie cicho, pusto.. Inka nadal jest z nami w domu - jest lepiej, choć do 'normy' jeszcze trochę.. Zdarza jej się sikać w domu, ale uczymy ją załatwiania tego na wybiegu - jest poprawa i wpadki są już rzadkie. Jest znacznie lepiej z wsiadaniem do auta - teraz sprawienie, aby Inka wskoczyła sama zajmuje nam już jakieś jedyne trzy - cztery minuty (nakłaniania jedzonkiem). Wcześniej takie próby kończyły się i tak podniesieniem suni i włożeniem do auta, bo bała się i nie wskakiwała. Myślę, że jeśli Inka miałaby zamieszkać w domu, konieczna byłaby kennel-klatka, przynajmniej na początek - podejrzewam, że nie ma ona hamulców przed wskoczeniem na stół za jedzeniem, a jedyny hamulec teraz to kołnierz. Cuż więcej - Inka nadal jest potwornie pazerna, rzuca się na jedzenie i je strasznie niespokojnie. Jest poprawa, bo nie jest tak tragicznie jak na początku, ale tutaj też do normy jest daleko. Dużym sukcesem jest to, że zaczęła nareszcie gryźć to, co zjada. I jeszcze jedno - wczoraj się uśmialiśmy ;) Zdjęliśmy Ince kołnierz i przez chwilę chodziła w fartuszku. Ćwiczyłam z nią, mając w ręce kilka smakołyków - resztę położyłam na ziemii, pod kołnierzem, aby Inka się do nich nie dobrała. Jak skończyłyśmy, kilka kulek karmy zostało pod kołnierzem, Inka więc wsadziła tam łeb i ubrała kołnierz :) Teraz tak właśnie kołnierz ubieramy - nie trzeba jej już zmuszać i być tym 'złym', który ubiera to paskudztwo :)
  4. Rudzik jest już z powrotem u nas. Kikou, bardzo dziękuję Ci za to, co dla Rudzika zrobiłaś. Co więcej mogę napisać ? Szukamy nowego domu! Potrzebne są znowu ogłoszenia. Cea za hotelik się nie zmienia - jest to 200zł na miesiąc z naszym wyżywieniem, 150 bez - czyli 6,60 lub 5 zł/dobę . Do końca tego miesiąca wychodzi 160zł, z czego 50zł już dostałam.
  5. Dziękuję za umieszczenie Grisa. Jego imię to Griso, nie Gris :lol:, a łapka amputowana była nie w schronisku, a już u nas, w DT - powodem był najprawdopodobniej uraz po potrąceniu przez samochód, całkowicie w schronisku zignorowany, 'dzięki czemu' nie dało się łapki uratować.. :shake:
  6. Kantarek, inaczej halti, to taki oto wynalazek: [IMG]http://www.3rd-pole.com/files/catalog/images//3rd-pole/halti_klamra_02.jpg[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/files/catalog/images//3rd-pole/halti_klamra.jpg[/IMG] Inka dziś po sterylce, teraz jest z nami w domu. Jest trochę wystraszona, ewidentnie jazda samochodem, nowe miejsca, nowi ludzie i wszystkie inne 'trakcje mocno ją stresują. Teraz biedna nie może pogodzić się z kołnierzem, bo gdy o coś zahacza i 'szuszczy' to dźwięki ją przerażają ;( Zaprzyjaźnia się jednak z Grisiakiem, co znacznie ją ośmiela. Potrzymamy ją kilka dni w domu, aby się oswoiła, będę też zabierać ją na spacery nie na piechotę, a podjeżdżając kawałeczek autem, żeby dobrze jej się auto skojarzyło.
  7. Papudraczku - wymizianie załatwione :) Spodziewałam się, że Griso teraz nie będzie na nas już skakał, co jest jego nawykiem od początku (niezbyt uparcie zwalczanym) - tymczasem za każdym razem, gdy wchodzimy do domu, mamy jego łapkę na brzuchu ;) W czwartek ściągamy szwy! :)
  8. tutaj jest zdjęcie Grisa już po operacji - może to najlepiej będzie wstawić na pierwszą stronę. [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/IMG_3887.jpg[/IMG]
  9. Ah - zapomniałabym. Inka dzisiaj na spacerku ćwiczyła przychodzenie na zawołanie - idzie jej naprawdę ładnie :) Jest bojaźliwa i obawia się przechodzić nawet obok ogrodzeń, psów za nimi, uspokaja się dopiero na łące (musimy minąć całe trzy domy, żeby się tam znaleźć :evil_lol:). Będziemy ćwiczyć narazie tutaj, żeby się oswoiła, później dopiero wyjdziemy 'do ludzi'.
  10. Najpierw rozliczenie - rozdzieliłam i Inka ma 212zł. Czy mam rozpisać wszystko tutaj? Zapytam jutro dokladnie, ale sterylka to pewnie 200zł. Z najbliższych kosztów będą szczepienia (w czwartek) i hotelik. Jeśli chodzi o naukę chodzenia na smyczy - nie polecam łańcuszków, obroży zaciskowych i kolczatek. Wszystko to w dość nieprzyjemny sposób oddziałuje na psa. Jedynym z 'łatwych' sposobów jest kantarek - jest całkowicie bezbolesny dla psa i naprawdę skuteczny, bo działa właściwie od samego początku, a pies się na niego nie 'znieczula' tak, jak na kolczatki i obroże zaciskowe. Najbardziej jednak polecam ćwiczenia :p - zwłaszcza te z klikerem, bo są naprawdę łatwe. Najpierw trzeba psu samego klikera 'wytłumaczyć' - tzn skojarzyć dźwięk klikera z nagrodą. A więc klikasz - podajesz smakołyk, i tak kilkanaście razy - bez względu na to, co pies robi. Bardzo łatwa na początek jest nauka siadania, na której ja uczę psy dokładnie działania klikera. Po tym można już zacząć dalsze ćwiczenia. Idąc na smyczy musisz wyłapywać momenty, kiedy pies idzie nie ciągnąc - i je nagradzać. Jeśli pies zauważy, że opłaca się iść nie ciągnąc, będzie to powtarzał. Warto połączyć to z metodą 'drzewa' - kiedy pies napina smycz, stajesz w miejscu. To uczy psa, że nie opłaca się ciągnąć. Warto też zaczynać na koniec spaceru, kiedy pies jest już w miarę wybiegany i spokojniejszy. Powodzenia :)
  11. doszło 40zł za hotelik - dziękuję. Chłopak jest właściwie gotowy do adopcji, poza kastracją. Ja niewiele więcej teraz mogę z nim zrobić. Nie robiłam mu Allegro, bo jest zbyt wielu 'miłośników' psów w typie modnej rasy, żeby go bez kastracji wydawać. [B]Potrzebne są więc bazarki albo zbiórka na kastrację, i trzeba ogłaszać chłopaka jaknajszybciej![/B]
  12. ucałowania przekazane - przekazuję zwrotnie wielki radosny skok połączony z mokrym zimnym nosem wciśniętym w policzek :cool3: Myślę, że warto jak najszybciej zebrać na sterylkę, aby można było wyadoptować Inkę - sunia może niedługo dostać cieszki, a wtedy trzeba będzie czekać ze sterylką.. Nie chciałabym, aby Inka 'poszła' bez sterylki, obawiam się o to zawsze w takich sytuacjach. I cuż - pochwalić ją chcę - jest przecudowna :loveu: Jest naprawdę wyjątkowo grzeczna i chętna do współpracy. Idealnie już nauczyła się siadać, na wybiegu też przychodzi na zawołanie zawsze. Dziś albo jutro zaczniemy ćwiczyć przywołanie na spacerach, żeby można było bezpiecznie ją puszczać luzem. :loveu:
  13. Myślę, że trochę za ostro napisano kilka postów. Każdy z nas chce jak najlepiej. Myślę, że skoro nie znamy Pani ani Pani sytuacji, nie powinniśmy tak łatwo oceniać. I nie chcę tutaj bronić 'lekkiego podejścia' - wiem, że 99 na 100 przypadków to nieodpowiedzialność. Ale każdy z przypadków może być tym jednym, gdzie ktoś mimo chcęci i starań nie dał rady. Co do Rudzika - Pani Kasia zapowiedziała, że może go do mnie przywieźć. Z tego, jak zrozumiałam Pani słowa, jakąś częśc kosztów zgadza się Pani ponieść, czy tak? Być może zawiezienie Rudzika do Greven nie byłoby głupie, jeśli ma on szansę wrócić później do domu - byle już bez zmian. Nie wiem, jaki byłby to koszt u Sandry i czy jest taka możliwość, ale chyba warto zapytać - czy mam dzwonić, czy już ktoś to zrobił? Jeśli nie, Emilia zgodziła się aby Rudzik mieszkał z Bennym, więc do nas może wrócić w każdej chwili.
  14. Najlepszym wyjściem byłoby, gdyby Pani Kasia zechciała po pół roku odebrać Rudzika i zaopiekować się nim - tzn zapewnić mu dożywicie. Jeśli tylko Emilia się zgodzi, aby Rudzik mieszkał z Bennym, a ja szczerze wierzę że tak się stanie - Rudzik może wrócić do nas. Wierzę też jednak w to, że podejdzie Pani odpowiedzialnie do adopcji Rudzika i nie pozostawi nas Pani z 'kłopotem'. My zgadzamy się hotelować Rudzika bez zmieniania ceny (150zł+karma lub 200zł z naszym wyżywieniem). Tak, jak wspomniałam podczas rozmowy telefonicznej, nie oczekujemy wpłaty z góry za pół roku - najbardziej zależy nam przecież na tym, aby Rudzik miał dom. Wiadomym jest, że takich 'Rudzików' są w schroniskach tysiące, a szansa na domek tak mała.. Bardzo proszę, aby się Pani namyśliła czy koniecznie Rudzika trzeba oddawać. Nikt z nas nie wie przecież, czy doczeka on kolejnego domku...
  15. Dostałam dzisiaj telefon od nowej Pani Rudzika. Chce oddać go z powrotem, ponieważ dostała awans w pracy i wyjeżdża do Szwecji. ... Nie wiem, co teraz zrobić..
  16. i tutaj też - bannerek: [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/inka_banner_01.jpg[/IMG] koniec - uciekam ! ;)
  17. Allegro dla Inki: [url=http://www.allegro.pl/show_item.php?item=496268655]INKA- same kosteczki! zagłodzona sunia szuka domu (496268655) - Aukcje internetowe Allegro[/url]
  18. ja też dodałam Bennego na allegro. Jest szansa, że dowie się o nim ktoś przeglądając nasz sprzęt.. [url=http://www.allegro.pl/item496259361_benny_cudowny_wdzieczny_pies_czy_ma_szanse.html]BENNY - cudowny, wdzięczny pies - czy ma szansę? (496259361) - Aukcje internetowe Allegro[/url]
  19. chciałam napisać, abyś zmieniłą tytuł - nie zdążyłam :) A nasz Grisek szaleje, jak widac :loveu:
  20. Zapraszam na wątek hotelikowy - wstawiłam dzisiejsze zdjęcia :)
  21. Zapraszam na wątek hotelikowy - wstawiłam dzisiejsze zdjęcia :)
  22. Zapraszam na wątek hotelikowy - wstawiłam dzisiejsze zdjęcia :)
  23. Zapraszam na wątek hotelikowy - wstawiłam dzisiejsze zdjęcia :)
  24. Chciałabym dodać kolejnedo trojlapka - naszego Grisa, który trafił do nas do hoteliku, nie udało się łapy wyleczyć - niedawno ją amputowano. Griso jest teraz u mnie na DT, już nie w hoteliku, ale szukamy mu dobrego miejsca. tutaj jego wątek: [url]http://www.dogomania.pl/forum/f28/niestety-lapa-do-amputacji-griso-potrzebuje-pieniedzy-liczymy-na-111584/[/url] [IMG]http://i3.photobucket.com/albums/y97/wiosna/hotel/griso/griso.jpg?t=1228023261[/IMG]
  25. hotelik u nas, jeśli dobrze kojarzę, jest brany pod uwagę. Mamy zamówione kojce (5), mają przyjść po pierwszym, tyle ustalałam - czyli w przyszłym tygodniu, jeśli nic się nie przesunie. Jeśli miałyby przyjechać do nas trzy psiaki, o których mowa, myślę, że trzebaby umieścić je w 2 kojcach, bo pchanie 3 psów do jednego byłoby przesadą. Moja propozycja jest taka, aby za trzy psiaki był to 1000zł miesięcznie - wychodzi po 11,10zł za dobę.. Inaczej nie mogę, nie damy rady po prostu nic więcej, a właściwie nic mniej..
×
×
  • Create New...