Jump to content
Dogomania

ARKA

Members
  • Posts

    7787
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ARKA

  1. Mamy nadzieje, no i Agata odpocznie. A KOT bedzie odwiedzac ich????
  2. Tez tak mysle ale mając psa "pod ręką" lepiej aby byl wykastrowany;) W przyrodzie, ze zwierzetami, w okresie najsilniejszego ich instynktu prokreacji rozne 'cuda' sie dzieją. Mialam sunie niekastrowaną( nie mogla byc ani zastrz. hormonalnych), miala 14 lat. Spokojna stateczna sunia..a jak cieczka 'diabel w nią wstępowal" jak nastolatka, do kazdego psa;) Normalnie psow nie znosila, gonila jak "wsciekla".
  3. No moze i tak byc ale........ w przyrodzie, niestety wszystko jest mozliwe:shake:
  4. :shake: mylisz sie, niestety moze dostac...a zwazywszy jeszcze stan zdrowia suni.
  5. [quote name='majqa']3mam kciuki, oby się udało. Zastrzyk "anty" raczej byłby bardziej wskazany niż sterylka, na ten moment przynajmniej. Bida i chorobą i wiekiem i skutkiem przeżyć, jest jeszcze zbyt słaba na cięcie. Wprost przeciwni, zadnego zastrzyku anty, przy tarczycy i zagrozeniu po nim ropomaciczem gdzie sunia operacji by nie przezyla? Tylko kastracja psa. Zreszta to lek.wet. sam powie. No i tylko pod nadzorem w czasie cieczki bo sasiedzi nie spia-psy;) Mysle,ze jesli ktos ma tak Wielkie Serce i Sunie chce adoptowac to da rade dopilowac w czasie cieczek przy wykastrowanym swoim psie.
  6. [quote name='Ania W']Nie zależnie od dalszego przebiegu sytuacji należy się zastanowić co będzie z całą drużyną dalej. Nie mogą w nieskończoność zostać w tej przychodni. Na razie czekamy czy nic się nie rozwinie (oby nie!) ale po okresie, wktórym coś może się "wylęgnąć"[B] muszą trafić w bezpieczne miejsce , choćby tymczas[/B]...[/quote] Dokladnie! One nie mają tak naprawde gdzie wracac, bo teren gdzie byly jest skazony:shake:
  7. [quote name='Pieskowa']Lekarz leczy, aplikuje leki, kroplówki a opiekun opiekuje się, czyli zapewnia odpowiednie warunki. A jak opiekujacy sie tych WARUNKOW NIE MA??? Tu jest caly problem, po co walic kroplowki, surowice, leki, kiedy psy musialy wracac do kurnika. Koko w stanie krytycznym, 41C, wrocila na noc do kurnika(musila jak wynika z opisu wgramoli sie do niego jakos, czy dala rade?), rano byl zimny trup. PO TO jest lekarz aby ocenil sytuacje i podjal najkorzystniejsze decyzje, zasugerowal, dla DOBRA psa-zycie czy smierc bez niepotrzebnego bolu lub udstepnil swoj gabinet na noc dla suń. To jest moje zdanie.
  8. Ano wlasnie! Skoro zaczelo sie leczyc 'stado' z parwo to trzeba bylo to dokonczyc a tak.........ani rezultatow leczenia a parwo siane rowno, jak leci, po roznych psach.......
  9. [quote name='Pieskowa']Niektórzy piszą że chorego psa nie chce przyjąć żadna klinika, że lekarz powinien psa zostawić u siebie w przychodni a z drugiej strony pretensje że pies zaraza sie w lecznicy. Psia pielęgniarka. Nie w przychodni tylko w gabinecie(jak rozumiem JEDNO pomieszczenie!sic), ktory JEST JUZ SKAŻONY!!! "MAŁA" ale jak znacząca roznica dla zycia psa. Lekarz nie jest "przypadkowy" ani gabinet tez, tylko to lekarz PROWADZĄC.
  10. gamon, tak to sobie mozemy planowac przewozenie pieskow do adopcji, bezdomnych, ZDROWYCH lub chorych uleczalnie a te psy mają PARWOWIROZĘ i KAZDA GODZINA jest na WAGE ZYCIA!!
  11. Aniu, sprawdzilam. Jak najbardziej poleca tego weta!!!!
  12. Szkoda...tam chyba jeszcze jakas organizacja jest w Toruniu, jest TOZ ale..ktora to godzina teraz...nikogo sie nie zlapie. Ja tylko moge sprawdzic u...jednego weta, opinie o tym:shake:
  13. KTÓRYM, podaj jego nazwisko??
  14. [quote name='Osiolek']Uczciwie mowiac sama nie wiem co jest lepsze - z daleka od wszelkiego "wgladu", gdzie Agata i nikt inny nie moze sprawdzic, u weta o ewentualnie sredniej renomie, czy tez u weta w kiepskich warunkach, ale na miejscu, gdzie Agata w kazdej chwili moze wiedziec co sie z psami dzieje... Wydaje mi sie,ze wetka co leczy sunie jest conajmniej tez nie o sredniej a o zlej renowie....Widac, ze parwo nie potrafi leczyc to raz(dawkowanie surowicy) i suki najprawdopodobniej u niej parwo zlapaly wiec? Poza tym nie do Agaty mam zale a przede wszystkim do wetki. Agata nie musi wiedziec a lekarz powinnien. Wiedziala ze sunia byla w stanie agonalnym, temp 41C i wraca do budy????! Tak robi lekarz, pozwala na to?? Albo sugeruje zdecydowanie eutanazje albo poprostu zostaje na noc sam z psem w gabinecie i czuwa albo pozostawia suni u siebie w gabinecie, w takiej sytuacji, tak MYSLE!! Lekarz to powolanie a nie praca od do godziny i zamykam biurko na kluczyk.
  15. :roll: jak bedzie cos nie tak to wiesz gdzie psy pojdą... Czy wy dzwonicie gdziekolwiek czy tylko e-mail wysylacie z zapytaniami? Czy dzwonilyscie do fuundacji KOT, znasz adres tego gabinetu, nawisko weta?
  16. Aniu, czy mozesz podac adres tego gabinetu im wiecej ludzi bedzie wiedzialo o jakim mowimy tym szybciej moze info bierzemy? Podaje chociaby Emir, ona ma doswiadczenie z wirusowkami to bedzie wiedziala o co pytac tego weta, czy ma doswiadczenie w wlace z parwo.
  17. [quote name='Ania W']Kto sprawdzi co miały podane? Kto skontroluje w jakim są obecnie stanie? Osoby, z którymi się kontaktowałam z Torunia nie znają go (jedna osoba kojarzy, ale nie najlepiej)... Dopiero wieczorem będę widziała coś więcej. Na teraz wiem, że to jest tylko prywatny gabinet weterynaryjny a nie klinika. Aniu, tam gdzie sa suczki leczone to tez gabinet, gabinet nawet bez klo:roll: tak Agata mowila bo wczoraj pytala Emir czy ta wetka nawet w klo, w klatce nie moze suczek tam umiesci i leczyc...
  18. [quote name='Tosia2']...a widziałaś tę biedę? :-( [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=118100[/URL][/quote] :-( biedactwo.U Emir jest juzaczka a wlasciwie dwie-siostra i matka, prawdopodobnie-z interwencji-jedna nie ma pol szczeki...a druga 4 palcow...sa na stronie Emir-CUDNE, biedactwa...:-( Zyly przez rok same praktycznie, zywily sie same, rodzily...jest wątek na dogo. One a takie mini juzacki, widzialam je na zywo, cudowne.... Sa bardzo ze sobą zwiazane, bardzo. Ta bez pol szczeki ma podobnie wygladajace pysio do tej suni, w sumie, z linku. Ale sa slodkie przeciez, to sie liczy!!!
  19. Od rana szukalysmy takiej, jedyne co narazie, co dziewczyny tu piszą to jest ten gabinet w Toruniu, najblizej Woclawka. Na SGGW juz chyba nikt psow nie oddaje:shake:
  20. [quote name='Delph'] Tak właśnie się kończy bycie DT w moim wydaniu :evil_lol: Krótko i burzliwie[/quote] Jesuuuu jak sie ciesze,ze "takie" sa burzliwe zakonczenia DT:evil_lol:
  21. [quote name='Ania+Milva i Ulver']napiszcie do dogomaniaczki o nicku anula...maja tez podobno fajnego weta w toruniu- walczy zawsze ile moze Owszem, kazdy wet chce walczyc ale NIE STACJONARNIE:shake: aby pies czy kot z wirusowka pozostal w lecznicy, nie chą sie godzic-wtedy maja caly szpitalik wyłaczony:shake:
  22. Sluchajce, klinik w duzych miastach i mniejszych jest multum, ze szpitalikami ale ONE NIE CHCA przyjmowac zwierzat z wirusowkami bo zakazka innych pacjentow!! W tym jest problem:shake: Skoro ten wet w Toruniu zgodzil sie przyjac sunie to jego trzeba tylko "sprawdzic' czy dobry wet:cool1:i jak najszybciej sunie zawozic.
  23. [quote name='Ania W']Agata tam dzwoniła - powiedzieli że absolutnie,nie mają warunków i chcą przyjąć. Znalazł się inny wet w Toruniu, ma prywatny gabinet i ma pomieszczenie, wziąłby sukę z małymi za 50 zł doba, ale...nie wiadomo co to za wet. Czy znacie kogos z Torunia, żeby to sprawdził i najwyżej pilotował potem? Mnie na razie nikt nie przychodzi do głowy. Zaza po kroplówkach, o ile wiem znalazł się jakiś tymczas. Agata jak znajdzie trochę czasu to może napisze coś więcej. W Toruniu jest fundacja KOT, trzeba zapytac na miu, pewnie znają dobrze wszystkie lecznice. Moze na dogo ktos ten gabinet zna? http://www.fundacjakot.pl/content/view/29/44/
  24. :shake: wycofali sie, szef sie nie zgodzil. NIKT sie nie zgadza, obdzwonilam i Bydgoszcz...Tylko na uczelniach pozostaje, maja oddzialy zakazne..
  25. Klinika Weterynaryjna ul. Kościuszki 41/47 tel.0-56-62-315-87 Czekają na decyzje czy sunie przyjada.
×
×
  • Create New...