Jump to content
Dogomania

Gosia

Members
  • Posts

    1277
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Gosia

  1. Dziwne... :roll: Do PIKI: Brawo Pika!!! :D Gosia
  2. Bulldog- to znaczy, że rottweilery żartowały :D Co do cieni szansy- to masz rację, tylko, że tak patrząc to np. ja na pewno nie powinnam mieć rottweilerów, bo gdyby coś, o którym to cosiu wszyscy piszecie, to nie mam szans. Podobnie, jak wielu innych ludzi. Nie wiem, czy istnieje osobnik- może oprócz strong mana- który utrzyma na smyczy wkurzonego mastifa. Berek- w pierwszym przypadku uogólniłam to, co pisali wszyscy po trochę. (o tym zakompleksieniu). A co do fili to się po prostu z Tobą nie zgodzę. Znam i bywam w dużej hodowli fili pod Warszawą i uważam, że to bardzo kontaktowe psy. Oczywiście na swój specyficzny sposób. Zależy, do jakiej rasy je chcesz porównać. Do owczarka to się nie da. Natomiast czy są odpowiednie dla Rockiego? Tego oczywiście nie wiem, bo nie znam Rockiego. Mnie pasują. Gosia
  3. "Wind" napisała: Nie gotuje z przyczyn podanych przez Manu, a dodatkowo rasa ktora posiadam ma sklonnosci do kamienia nazebnego. Yorkshire terriery karmione gotowanym jedzeniem juz w wieku 15 miesiecy maja zaawansowany kamien nazebny, prowadzacy do paradontozy i zapalenia okostnej. Czesto konczy sie to usunieciem wielu zebow. *********************************************************** :o Wind- a co się działo z yorkami, jak były zwykłymi wiejskimi burkami, polującymi na szczury? Co jest przyczyną takiego stanu? Gosia
  4. Może to wszystko jest podpuchą...ale: jak ktoś nie czuje pociągu do labradora, to nie ma sensu najmniejszego wciskać mu labradora. Ja za chiny ludowe nie chciałabym mieć kilku ras, bo ich nie cierpię i jeśli bym musiała wybierać, że albo ta rasa, albo żadna, to bym zdecydowała, że nie ma psa i już. Więc nie wciskajcie gościowi na siłę czegoś, czego on nie trawi. Co to są za opowieści, że tylko zakompleksieni mają psy "bojowe" czy obrończe? Jezu- litości. Bulldog- dwóch żrących się rottweilerów nie rozdzieli mój 140 kilowy mąż, ze mną do spółki, więc co to ma za znaczenie, ile kto ma pary w sobie? Sztuka nie dopuścić, żeby się żarły i sztuka tak wychować, żeby się nie stawiały. Dlaczego ja nie mam kłopotów z żadnym z moich psów, choć każdy z nich- gdyby wpadł na taki pomysł- może mnie przewlec, gdzie mu przyjdzie do głowy? No- może z wyjątkiem Poziomki :wink: Z tego, co piszecie wychodzi , że trzeba mieć siłę umysłu Buddy, żeby dobrze wychować molosa. Berek- psa jak się wyprowadza? Frunąc za nim na smyczy? Marmasza- co do fila to zgadzam się z Tobą. Być może trafiają sie słabe egzemplarze, ale to cudowne psy. :P Gosia
  5. Ależ nie traktuj mnie w ogóle- już prosiłam dwa razy. Gosia
  6. OK- rewiduję mój wcześniejszy pogląd. :roflt: Ale tylko co do ogonów. :wink: Gosia
  7. Nie jesteś tego warta- sorki. Jeśli idzie o genetykę, to doceniam raczej autorytet kolegium sędziów, niż Twój- również sorki. Na autorytet kynologiczny nie pozuję- w odróżnieniu od Ciebie- uwaga równie na temat, jak większość Twoich wypowiedzi. W krytykowaniu i ocenianiu innych nikt Cię tu nie przebije- więc i ja nie mam takich ambicji. Są one ulokowane zupełnie gdzie indziej- nadal sorki. I uwaga kluczowa- nie odzywałam się do Ciebie, tylko do innych. I po niniejszym wyjaśnieniu nadal nie mam zamiaru- więc daruj sobie próby zwracania się do mnie. Napisz na przykład do "mar"- tam masz audytorium. Gosia
  8. A ona się zmieści do kombi? Bo jak tak, to można ją zabrać jutro. Gosia
  9. "mar" napisał: ASTANIA ratujesz moją wiarę, że ktoś prócz Dzidtki tu ma o czymkolwiek pojęcie, ************************************************************* Jeśli o pojęciu o tak zwanym "czymkolwiek" decyduje arogancja wobec innych członków forum tudzież brak zwykłej wrażliwości na ból zwierzaka oraz zupełne ignorowanie autorytetu całego FCI- to gratuluję mar. Wspaniałe źródło autorytetu sobie znalazłeś. Aż dech zapiera z wrażenia. Gosia
  10. "ASTANIA" napisała: Upsss ochłońcie trochę po co te nerwy. :-? *********************************************************** Jak to po co? :o Dzidtka zachowuje się w sposób niemiły i agresywny w stosunku do osób, które ośmielają się mieć inne zdanie, niż ona- na ogół nie odpowiada merytorycznie , tylko niegrzecznie- np. twierdzi, że ma w nosie czyjeś posty i nie będzie na nie odpowiadać. Problem z ogonami szczątkowymi jest akurat poważny, ponieważ o ile pamiętam ogony szczątkowe niosą ze soba geny letalne albo semiletalne. Dlatego nie można krzyżować ze sobą dwójki zwierząt o ogonach szczątkowych, bo ryzykuje się utratę miotu w fazie płodowej lub wcześnie po urodzeniu. U rottweilera też występują szczątkowe ogony, ale są po pierwsze paskudne, a po drugie patrz wyżej. Nie ma w czym wybierać pośród szczątkowych, wobec tego uznano ogony długie. I spokój. Popularność rasy w Niemczech nie spadła, spadła jedynie wśród alfonsów, którzy uważają, że rottweiler z ogonem nie budzi już takiego respektu, jak ten bez ogona. Przy czym akurat poczucie estetyki alfonsa mało mnie interesuje, jak również mało mnie obchodzi, na jaką rasę rzeczony alfons się przerzuci. Gosia
  11. Przecież Wioletta się nabija. A poza tym nie widzę problemu w wychowaniu psa obrończego, czy walczącego, jak ktoś miał rottweilera tyle lat i żyje. Chodzi tylko o kwestie szkolenia, jego szybkości i efektywności. Większość molosów ma we wzorcach wpisane posłuszeństwo słabe do dobrego. Za to upór spory. Zawsze można kupić dwa psy i po sprawie. Gosia
  12. Rocki- nie mam czasu czytać całego wątku, bo jest długi. Chodzi mi głównie o to, żebyś się zastanowił 10 razy, zanim podejmiesz decyzję. Psy ras walczących, uparcie zwanych tu bojowymi, jak również molosy nie są psami głupszymi, czy nie nadającymi się do pracy. Masz tyle lat rottweilera, że uważam, że pod względem wychowania można Ci zaufać. Problem jednak polega na tym, że Ty chcesz psa wyszkolić na pomocnika niepełnosprawnego. Jak szkoliłeś rottka to nie mogłeś nie zauważyć, że te psy szkolą się dłużej i gorzej, niż inne. No chyba, że nie miałeś do czynienia z żadnym owczarkiem i nie masz porównania. Więc nie chodzi mnie przynajmniej o to, że sobie nie poradzisz z molosem, tylko, że one się znacznie dłużej szkolą, są diabelnie uparte, wolniej reagują i lubią postawić na swoim. Na komendy też reagują z opóźnieniem. A Ty jak rozumiem potrzebujesz psa, który Ci będzie pomagał w życiu. Więc dlatego sądzę, że lepszy byłby np. berneńczyk- bo choć molos to ma korzenie pasterskie i znacznie lepiej i szybciej się uczy i nie jest tak samowolny w podejmowaniu decyzji jak inne molosy. Podobnie doradzałabym całą grupę pastuchów- właśnie dlatego, że one znacznie lepiej współpracują z człowiekiem, niż flegmatyczne molosowate. Masz całą gamę do wyboru- od owczarka niemieckiego (mogę wskazać użytkową, świetną hodowlę), przez belgi, do border collie i beaucerona włącznie. Przecież w tej grupie są naprawdę okazałe psy. Pozdrawiam- Gosia
  13. Za to Ty jesteś dość bezczelną prawdopodobnie właścicielką psa, który zaatakował, lub znajomą właścicielki. Zdarzenie widziałam z odległości kilku metrów i wyobraźnia nie jest mi w tym wypadku do niczego potrzebna. W czasie bis-ów podeszła do mnie koleżanka- jedna z organizatorek wystawy, która była przy opatrywaniu włascicielki poszkodowanego psa. Widziała i rękę tej Pani i ogon psa. A nie jest ani histeryczką, ani nie konfabuluje. Nie przybiegła do mnie, żeby w ramach sensacji opowiedzieć mi, jak się lała krew. Po prostu powiedziała mi, że ręka wyglądała tak a tak, a ogon tak a tak. Złapanie sie dwóch dużych psów nie robi na mnie zbyt wielkiego wrażenia, albowiem mam rottweilery i psie walki nie są dla mnie nowością. A to, że nie było szycia, dokładnie o niczym nie świadczy. Gosia
  14. Ta Pani od pogryzionego japończyka poważnie ucierpiała- pies ją złapał i kąsał z bólu. Miała pogryzioną rękę do łokcia. Nie miałam jak się rzucić na pomoc, bo stałam z suką na ringówce. Ogon ocaleje, ale też poważnie nadgryziony. My mamy Młodzieżowe Zw. Klubu i Najlepszą Sukę w Rasie. Przegrałyśmy z tatusiem. Gosia
  15. Dla mnie to także logiczne- jak napisała Sylwia- na ogon ma wpływ tylko hodowca. Na uszy już właściciel psa. Choć w rottweilerach w Polsce jest teraz tak, że jak zamawiasz szczenię wcześniej, to od razu trzeba się zdeklarować, czy mają ogonek obciąć, czy nie. Przy tej rasie to istotne, bo szczenięta niełatwo sprzedać, a już z ogonami... Gosia
  16. Nice_girl- to trochę inna sytuacja- bo dla sędziego jest problemem ocenienie ogona, jeśli nie ma na niego wzorca. Bo nie wiadomo, jaki ma być długi, jak noszony, z piórem czy szczotką itd. Marek z Gromem- dziwię Ci się. Dlaczego nie istnieje? O psie stanowi cały pies, a nie ogon, czy ucho. Jeśli to jest aż tak istotne, to pomyśl, co lubisz w rasie- charakter i historię, czy tylko wygląd? Przecież od ucha nie zależy nic, poza estetyką :o Gosia
  17. Działa i to często, nieraz podstępnie. Myślę, że to jest tak, że ustawa o zakazie cięcia- podobna do naszej, obowiązywała w Czechach od kilku lat. Ponieważ bracia Czesi traktują prawo z podobnym poważaniem, jak my, to nic sobie z zakazu nie robili. Najwidoczniej zadziałało tam jakieś silniejsze lobby przeciwników cięcia w samym Związku. A uderzenie w hodowców i wystawców jest sprytnym i przemyślanym posunięciem. To jednak my kreujemy wygląd rasy, a nie pokątne, bazarowe hodowle. I jeśli nas się zmusi do zaniechania cięcia to w końcu wypromujemy chcąc nie chcąc psy z naturalnymi uszami i ogonami. Gosia
  18. Ja mam tekst, który rozdawali na klubowej w Łodzi. Można go zmienić i przystosować. Gosia
  19. Beton śmierdzi po pewnym czasie. Piasek- masz go w całym domu. Polecam dwie metody- piasek, na nim żwirek drobny, na tym płyty ażurowe betonowe, takie, jak na podjazdy. Albo drewniana podłoga z desek, wtedy musisz codziennie sprzątać, ale zdrowa i przyjemna. A pod nią przestrzeń wolna. Co do przegród- zależy od psów. Jeśli masz psy, które się nie lubią i startują do siebie- przegródź tak, żeby się nie widziały. Unikniesz ustawicznego szczekania i możliwości wyłamania zęba na siatce. Jeśli nie masz takich psów- możesz przedzielić siatką. Moje mają domki. Takie murowane, gdzie mogę swobodnie wejść na stojąco, posprzątać itp. W lecie jest tam tylko wykładzina dywanowa, w zimie obniżamy sufity do poziomu budy i wjeżdża słoma. A co do wielkości, to zależy, do czegho mają służyć te kojce? Moje są duże, bo psy są tam cały dzień, jak my jesteśmy w pracy. A jak chodzi tylko o zmkniecie co jakiś czas na chwilę- to mogą być mniejsze. Gosia
  20. Gosia

    Małe rottweilery

    No proszę. BRAWO ANIA!!! :angel: Gosia
  21. Ja właśnie o tym, co Ty piszesz, im wspomniałam. Że ktoś może zrozumieć, że do konfrontacji namawiają. Gosia
  22. No ale briard ma przecie odmianę krótkowłosą w postaci beaucerona. To raz. Co do azjaty- bez przesady- nie róbcie z nich bestii. Bywam raz na dwa tygodnie w dużej hodowli azjatów i nie powiem, żebym była terroryzowana. Jak mnie właścicielka wpuści, to od tego momentu azjaty mają mnie w głębokim poważaniu. Stare suki przychodzą na głaskanie. Z tym, że faktem jest, że one najlepiej funkcjonują w dzień w kojcu, a w nocy wypuszczane na teren. I nie ma chyba lepszego stróża. Tyle, że one pilnują. Na serio. I wtedy już trzeba w nocy wstać i gości wpuścić, bo sami na pewno nie wejdą. No- może raz. :wink: Gosia
  23. Ja mam taki tekst, można by go wykorzystać po modyfikacji. Dam KLekotom, jak się zobaczymy. Gosia
  24. Właśnie dokładnie o tym piszemy. Tylko troche dookoła i innymi słowami. Gosia
  25. Nie podejrzewałam Cię o to, że mniej kochasz swojego psa z tego powodu :wink: Choć nie ukrywam, że jest na dogomanii parę osób, które bym podejrzewała. Ale miło spotkać bratnią duszę :P Gosia
×
×
  • Create New...