Jump to content
Dogomania

Gosia

Members
  • Posts

    1277
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Gosia

  1. Gosia

    Małe rottweilery

    Nie :oops: Ale dzisiaj się dowiem- obiecuję. Gosia
  2. Gosia

    Małe rottweilery

    Jeśli wszystko elegancko przegramy- co jest do przewidzenia- i urwiemy się wcześniej- to wpadniemy. Ela sąsiadka, ta co ma rottki z lasu- chce się zabrać, bo nigdy nie była. A wieczorkiem zadzwonię. Gosia
  3. Adwokat- Leni pytałam- nie Ciebie. :roflt: To niech Leni odpowie. Gosia
  4. Jovka- masz wiadomość na pw. Gosia
  5. Rozumie się- tylko, że ja nie o tym pisałam. Pisałam, co się stanie na pewno, gdy się odłączy, a nie, co się może zdarzyć i tak- mimo, że się nie odłączy. :wink: Gosia
  6. "Leni" napisał: Wybacz Gosia, ale z tym twierdzeniem się nie zgadzę. Mój bull jest agresywny i do suk i do psów, a był od szczeniaka wychowywany w otoczeniu ludzi i zwierząt. ************************************************************* A gdzie tu sprzeczność? Z czym się nie zgadzasz? Że nie będzie rozróżniał suki od psa w sensie przeciwnika? No nie będzie. Na ringu walczą suki z psami na równych prawach. W normalnej sytuacji tak by nie było. A co ma do tego Twój bulik? Gosia
  7. Gosia

    Małe rottweilery

    Pojutrze kochana, jednak pojutrze- nie mamy z kim zostawić psów. Nie będę Poziomki wlokła na klubówkę, a wszystkie sąsiady kochane (strzałeczka :wink: ) rozjechały się. A niektóre jadą z nami :wink: Tylko nie krzycz. Maluchy Ci pomogę wystawić. Gosia :oops:
  8. Gosia

    Małe rottweilery

    Jaguś- jakże ja bym mogła linki prowadzącej do wnuków nie zawiesić? Gosia
  9. Psy od 59- 64 cm, suki 55- 59 cm. Waga: psy średnio 42- 50 kg, suki 38- 45 kg. A co do pontaktów to takoż nie wiem :P Gosia
  10. "Mokka" napisała: ... ale przedstawiłaś tak wierną charkterystykę Leona, że nie mogłam się nie odezwać. *********************************************************** I Sajgona, i Amona, i Hossa (Pajdy)... Z Pajdą to trochę inna bajka, bo tu genetyka nie wchodzi w grę, ale to chodzący dowód na to, że nie zawsze ciężką pracą da się odkręcić to, co zostało zaniedbane we wczesnym szczenięctwie. Wcale nie odbiegłaś. Post jak najbardziej w temacie. :buzi: Gosia
  11. Gosia

    Małe rottweilery

    Naprawdę dziękiiiiii :oops: Muszę pomyśleć o tym kolorze, bo mnie po pierwszym przeczytaniu latały czerwone nietoperze przed oczami już po zamknięciu. :o Gosia
  12. Dziś wieczorem mogę zapytać o koszulki. Tylko muszę wiedzieć, jaka cena jest konkurencyjna, tzn. od ilu złotych ? Tzn. ile kosztuje biała koszulka do nadruku bez łaski i znajomości? Ale zaplątałam. Mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi :o Tufi- jeszcze w Poznaniu? Gosia
  13. Gosia

    Małe rottweilery

    Dzięki Dziewczyny! Będziemy stopniowo dokładać. Na głównej jest Mały Pies. Stronkę zrobiła nieoceniona Rybkad :buzi: Tylko powiedzcie zupełnie szczerze: czy przy dłuższym oglądaniu nie męczy ten czerwony kolor? Bo jakoś tak strzeliłam, żeby czerwone na czarnym, a teraz mam wątpliwości. Gosia
  14. Marta- Fishera czytałam tak dawno, że niewiele z niego pamiętam. :D Więc jeśli się na nim oparłam, to zupełnie nieświadomie. :o Zresztą nie traktuję go jak ostateczną wyrocznię. Z wszystkich przeczytanych mądrych rzeczy kompiluję sobie wiedzę, która ma poparcie w moich własnych doświadczeniach. Ale skoro Fisher tak pisze, to powiedz- dlaczego tak dużo się mówi- nawet, a może głównie tu- na dogomanii- o doborze hodowlanym? Dlaczego, jeśli pojawi się post z gatunku "kupię coś tam bez papierów" to wszyscy na wyścigi piszą, żeby nie kupować, bo charakter może nie odpowiadać oczekiwaniom, jakie się stawia danej rasie? To w końcu jak- jest ten wpływ, czy go nie ma? No bo jeśli czynniki dziedziczne nie mają wpływu na charakter- jak pisze Fisher- lub mają wpływ marginalny- to po jakiego diabła się tym doborem hodowlanym przejmować? Podetrzeć się możemy tymi rodowodami- przynajmniej, jeśli chodzi o charakter. A czerwone strużki zauważyłam, ale postanowiłam nie komentować, bo uznałam to za żart. Gosia
  15. Kochani- przeczytałam Wasze posty i myślę tak: niektórzy z Was wydają się zupełnie ignorować sprawę dziedziczenia. Otóż wbrew większości przytoczonych tu opinii rodzą się psy, które nie nadają się do życia w stadzie. Natura w takim wypadku poradziłaby sobie z takim delikwentem eliminując jego geny z ogólnie dostępnej puli- czyli śmiercią. Zginąłby w walce o dominację lub zostałby przepędzony ze stada, gdyby miał na tyle rozumu, żeby się poddać, a nie walczyć do śmierci. Ale jako samotnik miałby problemy z wyżywieniem i nie mógłby się poza stadem rozmnażać. Pierwsze tygodnie życia psa decydują o jego dalszym życiu. Można zwierza tak załatwić, że nigdy- do końca życia, nie będzie się umiał bawić. To włąśnie wczesny moment socjalizacji- 4- 12 tygodni decyduje o kodzie na całe życie. Wiedzą o tym dobrze pit-mani, którzy hodują psy do walki. Jeśli chcesz mieć maszynę do zabijania, to odłączasz szczeniaka od matki i rodzeństwa w wieku 3 tygodni. Zwierzę nie nauczy się żadnych socjalnych zachowań, nie będzie wiedział, że można się poddać, kiedy brat jest silniejszy i mocno trzyma za ucho, nie będzie też respektował gestu poddania u innego psa. Nie będzie wiedział, że jak coś wrzeszczy- to znaczy, że boli i trzeba puścić. Nie będzie rozróżniał suki od psa- w sensie przeciwnika. Nie pozna innej zabawy, jak tylko ta, którą mu zafunduje właściciel- wiszenie na oponie, zagryzanie kociaka itp. I dlatego mówienie o tym, że ten okres- nawet, jeśli jest zaniedbany- można odkręcić- jest mówieniem na wyrost i obciążone dużym błędem. Tak samo histeryczna, nerwowa czy złośliwa matka nie przekaże swoim dzieciom sensownych, wyważonych i spokojnych zachowań. Myślę więc, że niekoniecznie Kazik zaniedbał, nie umial, czy coś takiego, tylko jest prawdopodobne, że pies jest niezrównoważony psychicznie i że być może najlepszym wyjściem jest tutaj uśpienie go- skoro jest tak, jak Kazik pisze: pies chodzi w kagańcu dla zapewnienia bezpieczeństwa rodzinie. Ani pies ani ludzie nie są w tym związku szczęśliwi. Gosia
  16. Dlatego w takich wypadkach należy kupować psa dorosłego albo przynajmniej podrośniętego. Basiu- nie wiem. Spróbuję wysłąć jeszcze raz. Gosia
  17. W innych rasach też tak bywa, ja obecnie przerabiam to z shibami. Wystarczy, że pojawi się zagraniczny wystawca i już wiadomo, że Polacy mogą jechać do domu. Choć często jest tak, że nasze shiby wcale nie są gorsze, a bardzo często lepsze. A niektóre duże hodowle tak się przyzwyczaiły do łatwych zwycięstw u nas, że przyjeżdżają na wszystkie wystawy międzynarodowe, żeby sobie dokończyć bezboleśnie intera. Jadą jak po swoje. Gosia
  18. Za Horyzontem- chyba źle ustawiłeś temat. Bo czym innym jest ukrywanie wady, a czym innym poprawianie urody. Zapuszczanie oczu, żeby były ciemniejsze to ukrywanie wady. Podmalowanie ładnego podpalania, lub podanie stosownych środków na wybarwienie- to poprawianie urody. Na ringu odbywa się taka trochę gra między wystawcą i sędzią- zauważy- nie zauważy? A potem życie zweryfikuje to wszystko i tak. Gosia
  19. Marmasza- po pierwsze- sunia, po drugie- bokser. Tu było do czynienia z samcem i rottweilerem. Samiec z racji płci nie posiada całej gamy zachowań opiekuńczych, czy pielęgnacyjnych wobec szczenięcia. To raz. Dwa- bokser nie posiada jednak takiej ilości agresji w swoim charakterze, jak rottweiler. Trzy- Mohr też nie gryzie dzieci. Już opisałam, jaka była sytuacja. Gosia
  20. "ZaHoryzontem" napisał: I od tego jest ring - stake out jest po to (mógłby być) żeby spokojnie można było psa zostawić i załatwiać formalności, czy wystawiać innego, w innej klasie.. Co mogliby robić porządkowi? a na przykład pilnować, żeby nikt nie spacerował z psem na 5-metrowej smyczy, czy co gorsza wogóle bez niej, żeby obecni na wystawie po prostu odpowiednio zadbali o bezpieczeństwo swoich psów. Ale też pilnować, żeby żaden dzieciak nie biegał po terenie wystawy, żeby nikt nie jeździł rowerem czy na desce.. dużo zadań dla porządkowych by się znalazło.. ************************************************************ Zgadzam się. głośne, publiczne podkreślenie przez sędziego cech psa zasługujących na szczególną uwagę - *********************************************************** Hi hi hi- co Ty powiesz? :wink: Nie chcą gadać publicznie? :lol: ...a zapytać większość się wstydzi. ********************************************************** Ja mam chyba jakąś dobroć w oczach, bo mnie pytają- nawet jak stoje na ringu i udaję ważniaka. :wink: Zaznacze, że obie te wypowiedzi były skierowane do właściciela psa, nie do publiczności, ja to tylko podsłuchałem :) *********************************************************** To Ty nie wiesz, ze to wszystko tajemnica? :P Sama sobie zaprzeczasz... po żelaznych nerwach czego innego się można spodziewać.. pies który ugryzł człowieka, bez względu na okoliczności jako pierwszy lądował w garnku ************************************************************ No więc w garnku lądował ten rottweiler, który nie ugryzł. Taka różnica między rasami. Pies ugryzł, bo go zaatakowano. Odskoczył i przyjrzał się, co się dzieje. Dalej już nie gryzł. A żelazne nerwy w tym wypadku manifestowały się tym, że spał jak zabity na wystawie, wśród tłumu ludzi. Nie znam Rotków zbyt dobrze, jednak daleki jestem od słuchania tych bzdur które o nich się opowiada... Miło. :) Gosia
  21. "SH" napisała: to rzeczywiście słuszna uwaga, ale nie do końca. Dobre potomstwo można ze znacznie większym prawdopodobieństwem uzyskać po dobrych rodzicach! ************************************************************* Zgoda. Tylko jakie kryterium przyjmujesz dla określenia, którzy rodzice są dobrzy? - rodowód? - wyniki wystaw? - wyniki prób pracy? - własny ogląd? Jednak ostateczne wyniki doboru to wytworzenie i utrwalenie pewnej linii, typu psa. *********************************************************** Tak- dla wystawców, hodowców, fanatyków (pozytywnych). Jeśli ktoś po prostu tylko chce mieć szczenięta po utytułowanym reproduktorze to trudno w tej sytuacji mówić o hodowli=świadomym działaniu na rzecz doskonalenia rasy. ************************************************************ I to jest ta postawa i to patrzenie, z którym ja się kłócę do spuchnięcia wątroby. Zobacz SH- są na świecie ludzie, którzy chcą kupić sobie pieska rasy: xyz. Nie chcą wystawiać, nie zamierzają hodować. Przynajmniej na początku. Potem się czasem wciągają. :D Jednocześnie chcą kupić psa z rodowodem, bo zależy im na tym, żeby mieć taką rasę a nie inną. I teraz patrz: pies rasy xyz po doskonałych rodzicach, multichampionach itd. kosztuje np. 2000 zł. Pies tej samej rasy po "zwykłych" rodzicach, ale też z rodowodem kosztuje 800 zł. Dlaczego nie można kupić takiego "zwykłego" psa? Dlaczego powinno się prowadzić hodowlę tylko tych znakomitych, po championach? A gdzie miejsce na normalność? Co jest złego w hodowli przeciętnych psów dla przeciętnych nabywców? Dlaczego wszyscy mają działać na "rzecz doskonalenia rasy"? Wystarczy, żeby nie psuli. Naprawdę- nie każdy potrzebuje psa po zwycięzcach świata i okolic. Zostawmy tę decyzję ludziom. Gosia
  22. "ZaHoryzontem"napisał: - czy na jakiejś wystawie widziałaś posządkowych? Ja nie, pecha miałem :) ********************************************************** Tak, wiele razy. Tylko co oni mają Twoim zdaniem robić? Gdyby był wyznaczony stake out i porządkowi którzy nie wpuszczaliby tam zwiedzających, to sytuacja taka nie miałaby miejsca. ******************************************************* No dobra- ale wystawa ma promować posiadanie psa rasowego. Nie można realizować tej funkcji i jednocześnie odciąć widzów od psów. Co do stresu - pies nie postrzega otoczenia tak jak my - stąd w dużym nagromadzeniu obcych psów, na ciasnym terenie, przy wyraźnie (wielu to dotyczy) wyczuwalnym przez psa podnieceniu/zdenerwowaniu właściciela pies ma prawo reagować tak, a nie inaczej.. *********************************************************** Nie. Właśnie na tym polega hodowla psa obrończego, żeby wyhodować psa o żelaznych nerwach. Dlatego tak lubię rottweilery. Przepraszam, że piszę o obrończych, ale po prostu jest to temat, który jest mi najlepiej znany. W swoim przykładzie z dzieciakiem nie widzisz nic, co mozna zarzucić psu - czemu? ********************************************************* ??? Pies został zaatakowany. Ponieważ spał, nie miał szans ocenić stopnia zagrożenia. "Niebo zwaliło mu się na głowę." Nie pytasz o jego psychikę? ********************************************************* Nie. Może też dlatego, że znam tego psa i jego właściciela. Zgoda, może słowo "stres" nie jest tu najlepsze, nie do większości psów, ale na pewno podniecenie - jeśli pies jest całkowicie obojętny, to wtedy też należy zastanowić się nad jego psychiką. ********************************************************** Niekoniecznie. Są takie rasy i takie psy, które olewają tłum i potrafią spać na środku stadionu. Wracając do rotka - mały quiz, czy raczej ankieta: Czy Twój Husky w takiej sytuacji pogryzłby dziecko? - Tak - Nie ************************************************************* Nie mam bladego pojęcia. Za to z dużym prawdopodobieństwem mogę powiedzieć, że 50 % znajomych mi alaskanów by użarło. Acha- i nie "pogryzłby" tylko "ugryzł". To różnica. Gosia
  23. Gosia

    Małe rottweilery

    Dziwne :hmmmm: Gosia
  24. Za Horyzontem: Toruń, zeszły rok: biegnie galopem kilkuletni dzieciak, potyka się i lotem koszącym ląduje na śpiącym rottweilerze. Pies kłapie na oślep zebami, łapie chłopaka, krew, awantura, policja. Ostróda, zeszły rok: idę z shibką na smyczy, przechodzę obok dwóch briardów siedzących przy ringu, są na długich smyczach, obok na krzesełku siedzi ich pani. Kiedy je mijam briardzica rzuca się z wrzaskiem na moją i poluje na nią ewidentnie, kłapiąc zębami. Nie weszłam im na głowę, szłam bokiem trawnika, nie bieżnią, bo była w paskudnym czarnym żużlu. Pani z trudem złapała w końcu sukę, która była na luźnej, dwumetrowej smyczy. Są sytuacje i sytuacje. W pierwszej trudno coś zarzucić psu, w drugiej... A co do stresu na wystawie, to już gdzieś tu pisałąm, że jak wystawa jest dla psa stresująca, to co to za pies? I z jaka psychiką? Co niby jest stresujące na wystawie? Ludzie? Psy? To gdzie ten pies żyje na codzień? Gosia
  25. Dzięki SH za docenienie :P Ale ja mam też rottweilery... A po tym, co napisaliście, to nauka jest dla żuka- będę uważać na husky. Na alaskany uważam od dawna. Gosia
×
×
  • Create New...