Jump to content
Dogomania

owczarnia

Members
  • Posts

    638
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by owczarnia

  1. owczarnia

    Cena yorka

    re: [B]Berek [/B] Aaaaaa, to teraz to się nazywa bicie piany? Biciem piany nazywasz, kiedy Twój dyskutant [B]punkt po punkcie[/B] udowadnia Ci, że w podanych przez Ciebie materiałach (do których, nawiasem mówiąc, nie rzuciłaś nawet linków, zapewne w nadziei że ich nie znajdę i sprawa się rypnie) nie ma [B]nic[/B] na poparcie Twoich słów? Acha. Nie, no dobra. Jeśli tak wygląda dla Ciebie poważne podejście do sprawy... Napisać niestworzone zarzuty, poprzeć je "poważnymi" materiałami w których nie ma na ich temat ani słowa. Super. Pięknie. O żadnym nawracaniu również z mojej strony nie ma mowy. I nie ciemnogród (przypomnę Ci Twoje reakcje na niektóre tu wypisywane kwiatki, ciekawe że wtedy można mówić o stereotypach - kiedy Tobie wygodnie...), tylko chyba należałoby wyprostować pewne rzeczy? Żeby ludzie mieli [B]szansę sami wybrać na podstawie prawdy, a nie bzdur[/B]? "Utyje, zmieni mu się psychika, to tylko dla wygody właściciela" i takie tam? Napisałam wyraźnie: jeśli w czymś nie ma cienia logiki ani żadnego poparcia w faktach, to jest to stereotyp. Powtarzany, bo tak mówiła "jedna pani drugiej pani". I koniec, kropka.
  2. owczarnia

    Cena yorka

    To i ja po raz n-ty dodam, że jestem posiadaczką wykastrowanego yorczka i również mogę mówić tylko o pozytywach. Wykastrowaliśmy go już ładne dwa i pół roku temu i pies ani nie jest gruby (vide zdjęcia w galerii), ani nie wyłysiał :lol:, ani też nie zapadł na żadne straszliwe choroby. Jest przytulaśny i wesoły, mowy nie ma o żadnej apatii (która, jak niektórzy utrzymują, dopada psów po kastracji - przy czym ci co tak twierdzą na ogół w życiu nie mieli kontaktu z wykastrowanym psem). Za to bardziej się słucha, nie ucieka na spacerach i ogólnie jest po prostu spokojniejszy. A z nim spokojniejsza jestem i ja, bo przynajmniej żadne nowotwory "tamtych części ciała" nam nie grożą ;). Jak również nie grozi nam, że pies - jak to terier - nagle poleci nie wiadomo gdzie w najmniej odpowiednim momencie i wpadnie np. pod samochód. Fuzlak na spacerkach nawet bez smyczy trzyma się jak przylepiony (w przeciwieństwie do tego, co było przed zabiegiem)... Edit, bo York Luba pisała równocześnie ze mną: [quote name='York Luba']Nie chodzi o stereotypy. Podczas operacji zawsze może dojść do komplikacji. York jest małym piskiem i za każdym razem istnieje ryzyko że się nie wybudzi z narkozy. Uważam, że głupotą jest ryzykowanie życia pieska dla własnej wygody. Takiemu, jeszcze raz powiem, okaleczonemu zwierzakowi może się zmienić psychika, może utyć, i może go spotkać wiele innych powikłań. powiedz mi czy tu nie chodzi o wygodę i tylko wygodę właściciela?[/quote] Czyli jednak stereotypy :lol:... [B] NIE[/B], tu nie chodzi o wygodę właściciela (która na czym miałaby polegać, bo chyba nie bardzo wiem?...). Tu chodzi [B]PRZEDE WSZYSTKIM[/B] o [B]DOBRO PSA[/B], który jest zdrowszy, spokojniejszy i ma szansę na dłuższe życie. Poczytaj trochę na ten temat, a zrozumiesz... A na większość bzdurek - tak, bzdurek - o których tu napisałaś, znajdziesz odpowiedź choćby tylko w moich postach.
  3. A ja, ponieważ myślę, że jednak kwarantanna ważniejsza niż ubranka, dodam że to co napisała Berek oraz słowa Waldka to sama [B]najświętsza[/B] [B]prawda. [/B]Jeśli nie mamy [B]absolutnej pewności[/B], że do miejsca, w którym chcemy wypuścić naszego szczeniaczka w okresie kwarantanny nie mają dostępu ani psy, ani koty, ani [B]żadne[/B] inne zwierzęta, [B]nie róbmy tego[/B]. Ewentualne przyniesione na butach zarazki po pierwsze zostają w przedpokoju, a po drugie ich ilość i siła rażenia jest [B]znikoma[/B] w porównaniu do tego, na co narażony jest szczeniak przy bezpośrenim kontakcie ze śliną lub odchodami chorego zwierzęcia.
  4. Zabiło mnie to zdanie z opisu aukcji :crazyeye:: "Rasa Yorki dopuszczona jest do obrotu w Polsce."
  5. owczarnia

    Cena yorka

    Berku - o ile sobie dobrze przypominam, to swego czasu zarzuciłaś mnie źródłami, które miały mi udowodnić iż kastracja może powodować u psów poważne zaburzenia i zmiany. I - o ile nadal dobrze pamiętam, a mam przeczucie graniczące z pewnością że tak - to jednak ja Tobie udowodniłam, że nie ma w tych źródłach nic, na czym można by oprzeć takowe wnioski. Kastracja może, szczególnie u suczek, powodować problemy z nietrzymaniem moczu oraz inne okołopęcherzowe komplikacje, to fakt, i temu nigdy nie przeczyłam. Jednakowoż - jak wynika ze wszelkich możliwych dostępnych mi badań, włącznie z tymi, które Ty przedstawiłaś - jest to zjawisko raczej rzadkie. W zdecydowanej większości przypadków więc można powiedzieć, że kastracja to rzecz przede wszystkim pozytywnie wpływająca na zdrowie, samopoczucie i długowieczność, zarówno psów, jak i suczek. Nie dziw się więc proszę, że na wypowiedzi o "okaleczaniu" reaguję w taki a nie inny sposób. Trudno tu bowiem znaleźć jakąkolwiek logikę czy fakty, co więc może to być innego niż zwykły stereotyp?
  6. owczarnia

    Cena yorka

    U-hu-hu, widzę że stereotypy jednak zdrowo zakorzenione w społeczeństwie ;)...
  7. Słuchajcie, powiem tak: o żadnej objętości (w sensie puszenia się) w ogóle nie ma mowy. Używamy z Fuzlakiem tej odżywki od hm... niech policzę... ośmiu miesięcy - i powiem szczerze, że według mnie jest rewelacyjna. Włos robi się śliski, jedwabisty, nie elektryzuje się, ładnie się układa. Nie tłuści się jak przy olejku norkowym (którego ostanio zaniechałam, w końcu Fuzlak ma krótkie włosy i stwierdziłam, że bez przesady) i ślicznie pachnie. Używać można na różne sposoby - konsystencja jest średnio gęsta, zbliżona do ludzkich odżywek. Można ją rozcieńczyć z wodą, można nie spłukiwać do końca, można naprawdę co się chce w zależności od potrzeb. Nasza fryzjerka, która przygotowuje do wystaw (z sukcesami!) wiele yorków, zakupiła ją do siebie do salonu po tym, jak jej znajomi yorkarze się nią zachwycali. Poleciła ją mnie, a ja potwierdzam - jest doskonała. Moim zdaniem.
  8. owczarnia

    Cena yorka

    [quote name='NNikka']Byłoby mi bardzo miło gdyby w przyszłości jakieś szczenię trafiło w tak dobre ręce jak twoje... Tylko wiesz ja meczę ludzi którzy odemnie kupili malucha... A to dzwonie... A to chcę zdjecia jeśli daleko... a jak blisko to zobaczyć chce... Ogólnie marudna jestem... :eviltong: A do Gdyni to czasem przybywam więc bym Cie nawiedzała... :cool3:[/quote] Ach, kochana. Z hodowczynią mojego Praliny (kota) korespondujemy sobie żywiutko, dzwonimy do siebie często, a i być u nas była już co najmniej ze dwa razy (a kot ma raptem 10 miesięcy :lol:). Dla mnie sam miód i orzeszki :multi:. Uwielbiam paplać o swoich zwierzakach, zasięgać porad, pytać co tam u rodzeństwa... A i sama dzwonię całkiem często :cool3:.
  9. Życie jest cholernie skomplikowane ;).
  10. Wiem, że silk w nazwie nie świadczy o zawartości jedwabiu, dlatego napisałam 'jedwab' - w cudzysłowie :). Jest on jednakowoż przez fryzjerów nazywany 'jedwabiem' właśnie, albowiem takie właściwości sobą prezentuje. Jedwabisty włos tu zaś nie ma w ogóle nic do rzeczy (chyba jedynie to, że się robi jedwabisty po zastosowaniu :lol:). I zdaję sobie w pełni sprawę, po co Nataszy kosmetyk. Jakoż i z całą odpowiedzialnością stwierdzam, że 'Silk' się nadaje wyśmienicie. Można go stosować i ze spłukiwaniem, i bez, i na suchy włos, i na mokry - efekty dokładnie jak po prawdziwym jedwabiu. Jak już pisałam - sprawdzone.
  11. A nie, dziczków nie, pewnie że nie. Na spacerach na pewno zdarza się to rzadziej niż w pracy, fakt. Ale też się zdarza. Myślę, że u Ciebie wygrywa kwestia ilości - w końcu jeden mały piesek na pewno nie zrobi ała, ale już kilka... Wiesz, pewności nie ma i niejeden zrezygnuje ;). U nas problem występuje głównie w pracy. Pies jest z nami (no, teraz z mężem, bo pracujemy osobno) cały dzień. Uwielbia oczywiście siedzieć na kontuarku (za szybą, jako się rzekło), ale nawet jak nie siedzi, tylko leży na swoim posłanku z tyłu, ludzie potrafią tak długo pipać i tupać, aż się obudzi i wskoczy na kontuar. Widać go niestety, bo posłanko chce mieć blisko pana, i mimo że raczej z tyłu, to jednak widać. I tak codziennie najmarniej dwadzieścia osób się pcha do środka, żeby go pogłaskać, pipczy do niego przez tę szybę, wpycha paluchy, woła z dworu dzieci czy znajomych, którzy tam na nich czekają... Koszmar. W domu Fuzlakowi smutno, uwielbia być z nami, więc go zabieramy. I gdyby nie ci durni ludzie... Następna rzecz to sklepy. Czasem siłą rzeczy trzeba coś załatwić od razu po robocie, pies jedzie z nami. I się zaczyna... Oczywiście jest albo u mnie, albo u męża na rękach - [B]każdy[/B] musi go sobie pokazać palcem, a 80% podejść, pomacać, pociumkać, zadać kilka kretyńskich pytań z serii... Uch. Są oczywiście ludzie, którym pozwalamy na głaskanie i takie tam (najczęściej znajomi). Ale nasz pies jest tak zobojętniały przez te tłumy kretynów, że mało kto na niego działa ;).
  12. Ależ jest taki 'jedwab' i dla piesków specjalnie, firmy Bio-Groom: [CENTER][IMG]http://img228.imageshack.us/img228/4181/577odzywkasilk02051bin0.jpg[/IMG][/CENTER] I nie jest wcale jakiś strasznie drogi - butelka 470 ml kosztuje około 40 zł. Działanie sprawdzone ;).
  13. Ale uszki to osobna sprawa, i jeżeli nie ostrzyżesz na nich włosków aż do wiosny, Twój pies na zawsze może pozostać "klapnięty" ;). U yorczka uszki powinny stać, a nie staną jeśli włoski nie będą przystrzyżone. Chociaż oczywiście takie klapnięte też mają swój urok, wybór należy do Ciebie ;).
  14. A wiesz, że już miałam przy tym gryzieniu dopisek, że wiem iż powinnam go za to skarcić, ale go wymazałam (ten dopisek), ciekawa jak też zareagujesz ;)? Bez pudła ;). No więc tak: po pierwsze, nie w wyciągającą się rękę, a w rękę wpychającą się pod szybą w naszej firmie (szybę między kontuarkiem a częścią dla klientów, na kontuarku leżał pies). Ręka należała do osoby, na którą Fuzlak usilnie wcześniej szczekał, widać mu nie pachniała, i osoba proszona była o niewpychanie paluchów, bo pies może zareagować inaczej, niż jej się wydaje. Jednakowoż wpychała bez opamiętania usiłując mu najwyraźniej wydłubać oko (wąchał tam zawzięcie), więc w końcu w palucha została użarta. Paluch się kiwał, a pani wydawała z siebie debilne dźwięki. Po ugryzieniu przestała i wszystkim ulżyło. Był to póki co jedyny taki wypadek w czteroletniej karierze mojego psa, ale z całych sił liczę na więcej :diabloti:. Może się te głupie ludzie uspokoją. O podporządkowaniu w ogóle nie ma mowy, bo nikt go nie zniechęcał do gryzienia, wręcz każdy po cichu na to liczył :eviltong:... Dziwisz się, że u yorkarzy taka niechęć? A powiedz mi tak szczerze, do ilu innych psów ludzie łapska wyciągają milion razy na dzień? Które inne psy są uważane za takie "cudne maskoteczki"? Hę? Ja rozumiem wszystko, ale są jakieś granice, i przesada w żadną stronę nie jest dobra. Pies osaczany kilkanaście razy dziennie przez obcych ludzi usiłujących go wbrew jego woli pogłaskać, pomiziać, a najepiej wziąć na ręce, z całą pewnością ma prawo dostać kota. Ja bym dostała. I w nosie mam agresję. To nie agresja, to samoobrona :mad:.
  15. Tam, drażliwa. Jakby się Tobie dopczepił taki smród do gaci, też byś miała dość ;). Staram się nie odpowiadać, ale.. Dobra. Nieważne.
  16. [quote name='małyskrzat']coraz bardziej męczące stają się te potyczki między Vici i Owczarnią! Więc mam prośbę do Was: [B]PRZESTAŃCIE![/B] Owczarnio możesz zademonstrować fryzurkę Swojego psiaka?[/quote] To chyba do Vici ta prośba, bo ja za nią po wątkach (łącznie z knajpą) nie latam, i się do niej nie doczepiam. Tylko ona do mnie. Więc nie wiem co miałabym przestać. Pisać? Żeby jej nie prowokować, czy jak? Zdjęcia Fuzlaka są już w chyba ze czterech tematach, ale [url=http://www.dogomania.pl/forum/showpost.php?p=2096176&postcount=942]proszę bardzo[/url] ;). [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showpost.php?p=2096176&postcount=942"][/URL]
  17. No niestety, to jest problem. Zwłaszcza zimą i zwłaszcza w ubrankach z nogawkami, a na podszewce z polara to już w ogóle (bardzo elektryzuje i włos się kołtuni w tempie błyskawicznym, wystarczy parę minut). Cóż, jedyna rada to często kąpać, używać dobrych szamponów i odżywek (Iv San Bernard, 1AllSystems, Bio-Groom - mają świetny jedwab), stosować psikanty przeciw elektryzowaniu i kołtunom, oraz czesać, czesać i jeszcze raz czesać. Mój pies pomimo ostrzyżonych krótko łapek też jest czesany po każdym spacerku, niestety. Łapki pod kran z ciepłą wodą, suszarka, czesanie. Inaczej się kołtunów nie uniknie :niewiem:...
  18. Foty Fuzlaka (świeże w miarę, bo z sierpnia 2006) są [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showpost.php?p=2096176&postcount=942"]tu[/URL] :cool3:. A wagowo to Fuzlak waży 2,8 kg. Ale to kastrat, w dodatku ma już cztery lata ponad. Ile ma Tupek? Fuzlak jako młody pies ważył właśnie coś tak 2,2 - 2,4. W kłębie ostatnio go mierzyłam miał 23-24 cm :).
  19. [quote name='Hania:)']Oki, Trędowatą czytałam (cała we łzach zresztą, głupie dziecię) Porównanie faktycznie takie sobie delikatnie mówiąc. :) Oczywiście rozumiem te argumenty i tak jak pisałam wcześniej - zgadzam sie ze właściwie nie ma co nawet porównywać 2 sytuacji z rodowodem czy bez. Wiadomo. Ale co w sytuacji, jeśli oboje rodzice sa rodowodowi? Np. tata z uprawnieniami (ale przez włascicieli podniesiony do rangi casanovy - Obieżyświata, co to mu nieistotne czy panna z papierami czy bez), a mama piękna zdrowa suczka rodowodowa, ale niewystawiana, bo się właścicielom nie chciało. Czy dzieciaczki są rasowe? No przecież wiadomo, że wszystkie dziadki, pradziadki i w ogóle to przedstawiciele rasy, bo zasada 4 pokoleń wstecz zachowana. To jak to mam rozumiec?[/quote] A widzisz, bo istnieje jeszcze coś takiego jak prawa hodowlane, które mogą pieski i suczki nabywać tylko drogą wystawiania i zdobywania odpowiednio wysokich ocen. Chodzi o to, ze w wymienionym przez Ciebie przykładzie istnieje ryzyko, iż suczka może przekazywać potomstwu rozmaite wady genetyczne albo skrzywienia psychiczne. Stąd kandydatów na rodziców powinni obejrzeć sędziowie, którzy zdecydują za pomocą ocen, czy dany delikwent się na tatusia/mamusię nadaje czy nie. Ponadto chodzi również o ochornę suki - w 'legalnych' hodowlach nie może ona rodzić częściej niż raz do roku, inaczej właściciel może pożegnać się z prawami hodowlanymi, gdy ktoś zawiadomi związek że kryje częściej i sprzedaje jeden miot z rodowodem, a drugi bez. Tak więc te regulacje naprawdę nie są wprowadzane li i jedynie celem snobizmu, ale dla dobra samych zwierząt oraz dla zachowania odpowiedniego, pożądanego typu w rasie. Ponadto konieczność bywania na wystawach daje jakieś pojęcie o wiedzy, którą powinien posiąść hodowca zanim przystąpi do kojarzenia psów. [quote name='Hania:)']Aha:) To rozumiem. Tylko jakos mnie denerwuje okreslenie kundelek, nie dlatego, że sama mam takiego (tzn. w typie rasy) psa. Ja mam 100% kundelka o imieniu Bingo, (który jest absolutnie zachwycający oraz.... wszystkożerny. :) Z praniem suszącym się na sznurze włącznie, wariat jeden!) i to naprawdę jest kundelek i bardzo dobrze:) Ale na miejscu osób posiadających psy "w typie" chyba raziłyby mnie takie okreslenia, bo one sa moim zdaniem po prostu nieprawdziwe.[/quote] Widać raz powiedzieć nie wystarczy ;)... Przytoczę więc po raz kolejny definicję ze słownika języka polskiego PWN: [B][URL="http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2476532"]kundel[/URL][/B] [B]1. [/B]«pies nierasowy» A jako się rzekło, pies bez udokumentowanego pochodzenia za rasowego uchodzić nie może i nigdy nie będzie. Co Was zresztą tak boli w tych kundelkach, jak rany? Toż to tylko nazwa, nomenklatura, nic innego. Też mam kundelka, czy jak tam wolicie "w typie rasy", i do głowy by mi nie przyszło się obrażać, gdyby Fuzlaka ktoś tak nazwał. Sama zresztą go tak nazywam, Jezu... Btw, uwaga kogoś wyżej odnośnie utrzymania psa jest bardzo słuszna. Uważasz, że rodowodowy za drogi. Też pracowałam swego czasu w szkole i wiem, ile zarabiają nauczyciele. Zapewniam, że trzy pensje nie są konieczne, przy odrobinie wysiłku wystarczy jedna, ewentualnie z małym okładem. Trzeba tylko poszukać, pointeresować się... A utrzymanie yorka kosztuje, i to naprawdę sporo. Już nie mówię tu o karmie, bo ta owszem droga, ale yorki mało jedzą. Ale pomyślałaś o kosmetykach? Stać Cię będzie (przepraszam, że tak prosto z mostu, ale chyba rozumiesz...) na szampon czy odżywkę za 100 zł? Na olejek norkowy za 140 zł? Owszem, butelka jest duża, ale psa trzeba kąpać raz w tygodniu. Do tego yorki chorują, np na stawy (b. częsta przypadłość), leki wahają się w granicach 60-80 zł za miesięczną kurację. Preparaty do mycia oczków, wizyty u fryzjera (najtaniej 30-40 zł)... Pisać dalej?...
  20. Indywidualnie to ty masz tylko Vici w głowie napieprzone, nic więcej :angryy:. Brak słów.
  21. Kasiu, czy w avatarku masz swojego Tupka? Rany, wygląda jak Fuzlak, normalnie skóra zdjęta, tylko ogonek długi :loveu:. Nie wiem jak rozmiarowo, ale tak ze zdjęcia wyglądają jak bracia-bliźniacy. Nawet fryzura ta sama! Cudo :loveu:. Sorry za bezczelny offtop, już nie będę :oops:.
  22. [quote name='Vici i Jeannie']kto tam wie, moze jego siersc jest zla, koltunista, to dlatego i srzygasz... tego my teraz nie dowiemy się... ale mając YORKA, powiedziec ze dlugie wlosy to nieladnie, to po prostu kryminal:mad: opamiętaj się kobieto:diabloti: a charakter yorka jest bardzo podobny do innych terrierow, ktore mają i mniej wlosow:eviltong: więc nie wciskaj nam swoich "racji":razz:[/quote] Racji? Jakich racji? Słyszałaś kiedyś o czymś takim jak gust? I że się o nim nie dyskutuje?... Strzygam i strzygam, bo mi się tak [B]podoba[/B]. Fuzlak akurat czego jak czego, ale włosa (nie sierści, droga Pani Znawczyni, tylko włosa, bo yorki nie mają sierści) to mógłby mieć mniej, i wcale bym nie płakała, bo ma go aż za dużo. I aż za dobrej jakości. Kołtunów brak. Vide zdjęcia w galerii. A teraz kończę, bo mi się nie chce z tobą gadać :roll:. [quote name='Anusia & Alutka']Yorki cesarskie? Pierwsze slysze i moja wyszukiwarka również...[/quote] Bo takich nie ma :lol:. Ludzie kupują od pseudohodowców, którzy wciskają im kit, wyrastają im z tego wielgachne psiska, a ci są przekonani że mają "cesarskiego yorka" ;)... [quote name='Visenna']Mój Loki ma 3 miesiące i waży 1, 60 kg....czy to dużo? Ile moze ważyć jak dorośnie? [/quote] Okres najintensywniejszego wzrostu u małych ras trwa do pół roku. Przy czym najintensywniejszą fazę tego najintensywniejszego okresu macie już w większości za sobą ;). Myślę, że więcej jak te 3,5 kg nie będzie ważył. Ale pewność uzyskasz dopiero jak piesek skończy pół roku - na mój gust powinien wtedy ważyć jakieś niecałe trzy kilo. Jeszcze kilkadziesiąt deko (może ze 30-40) mu przybędzie później na "mężnieniu".
  23. Hihihi, czytałam. Rzeczywiście, przykład nie ma co, zważywszy zakończenie :lol:. Btw, ordynat to nie to samo co baron ;). Hm. Ja nie wiem, może ja mam zaćmienie, ale na rodowodzie mojego boksera było sześć pokoleń. Podobnie jak na rodowodzie mojego obecnego kota. Istnieje jeszcze co prawda silne prawdopodobieństwo, że ja nie umiem liczyć, ale nawet przyjąwszy cztery - fakt pozostaje faktem chyba, nie? Udokumentowane. I o to chodzi.
  24. Ja już pisałam, ale się powtórzę: [quote name='owczarnia']Pies rasowy to pies z udokumentowanym pochodzeniem.Takim dokumentem jest rodowód. Pies bez rodowodu zatem, to pies nierasowy, innymi słowy kundelek. Ot i cała filozofia.[/quote] Widzisz, wic polega na tym, że jeśli pies nie posiada rodowodu, fakt że "mama york, tata york" nie wystarczy, poza tym to wcale nie musi być fakt. A babcie, dziadkowie? Jaką masz gwarancję, że taki pies jest czystej krwi? Rodowód dokumentuje sześć pokoleń wstecz. Z Polakiem przykład o tyle kiepski, że [B]każdy[/B] człowiek posiada coś takiego jak akt urodzenia. A jeśli nawet nie posiada, figuruje w jakimś spisie, wiadomo kim są lub byli jego rodzice, i tak dalej. Obywatelstwo rzecz nabyta i niewiele ma tu wspólnego z czymkolwiek. Jednakowoż jeśli już tak bardzo chcesz to przyrównywać do ludzi, to wyobraź sobie sytuację w dawnych czasach, gdy błękitnej krwi rodzice szukali panny dla swego wysoko urodzonego syna, niech będzie że barona. Myślisz, że wystarczyło iż taka panna "wyglądała jak wysoko urodzona, zachowywała się jak wysoko urodzona i mówiła jak wysoko urodzona"? Zapewniam, że nie. Ona [B]musiała być[/B] wysoko urodzona i musiał istnieć na to jakiś dokument, jakiś dowód. Teraz rozumiesz?
  25. A, nie, no pewnie, że chorują wszystkie, nie tylko yorki, w ogóle wszystkie psy. Sęk w tym, że jak piesek jest za mały, pojawiają się zwyrodnienia - np. kręgosłupa. Do weta się z tym nie za bardzo można udać, bo i poradzić wiele nie poradzi, więc to akurat żadna wymierna wskazówka... Ale oczywiście, zdarzają się wyjątki, nikt nie mówi że nie.
×
×
  • Create New...