-
Posts
638 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by owczarnia
-
Oj Beruś, Beruś, ileż czytelniejsze byłyby Twoje posty, gdyby usunąć z nich te wszystkie złośliwości ;)... Ja swoje, Ty swoje. Czy zechciałabyś - ale już bez tych wszystkich ironicznych, i - nie ma co kryć - wodolejskich wstawek, odnieść się do tego co napisałam o: 1. modzie 2. profesorze doktorze habilitowanym ? Czy profesora doktora habilitowanego odróżniasz od "hokus-pokus" szarlatana? I co, też uważasz że chodzi tylko o zwalczanie konkurencji, bo to biznes i to biznes w ich oczach? Zastanów się nad tym co mówisz, ja Cię proszę...
-
O rany, teraz to w ogóle przewróciłaś wszystko do góry nogami :crazyeye:. Jak to, co napisałaś ma się do mody lub nie-mody na yorki, o której mówiłam ja? Kwestia rodowodowy czy nie to zupełnie inna sprawa, i w ogóle nie o tym pisałam! Jakkolwiek, odpowiadając na Twój post, powiem Ci, że jesteś w błędzie. Po pierwsze, york to nie Rolls-Royce, bo nie yorki do Rolls-Royce'ów, tylko gryfoniki, jak już. Po drugie, 14-letni Golf to jednak Golf, a nie - sorry za wyrażenie - podróba. Tak więc możesz go przyrównać co najwyżej do tańszej rasy, ale nie do psów bez rodowodów. I nie każdy chciałby mieć Rollsa, ja na przykład nie. Starczy mi to auto, jakie mam. W zupełności, a nawet aż nadto. Btw, mamy Saaba. W tej chwili blisko pięcoletniego. Jest cudowny i uwielbiam go, a mimo to dostanę za moment na swój użytek zwykłe, małe, niebieskie, poleasingowe (a więc z blachą zamiast tylnich siedzeń, dwuosobowe), kilkuletnie Seicento. Musimy mieć drugie auto, bo tego na sztuki rozerwać się nie da, trafia się okazja, bo znajomy sprzedaje - to je dostanę. I jakoś nie stanowi to dla mnie powodu do płaczu, że ojej, dlaczego mój mąż ma jeździc Saabem komfortowo sobie w skórze, a ja takim odkurzaczem. Auto to auto, grunt że mnie dowiezie do celu. Pewnie, że są fajniejsze i mniej fajne, ale jak mnie nie stać to trudno. Jaki z tego morał? Pies to pies. W schronisku też są gorące serca spragnione miłości, nie trzeba nabijać kabzy pseudohodowcom. Ba, jak dobrze odpilnować, zdarzają się nawet i yorki. I to wcale nie tak strasznie rzadko...
-
[quote name='bea100']pisałam O WYPROWADZANIU PSA W ZIMIE NA SPACER 3 GODZ PO KAPIELI...jakoś na ten temat mi nie odpowiedziałaś a szkoda, bo jak rozumiem, Ty jesteś obeznana[/quote] No to może ja odpowiem :). Mam yorka od ponad czterech lat, regularnie jest kąpany. Co tydzień, dwa, czasem nawet, przy wyjątkowo ładnej pogodzie, co trzy. Jest strzyżony na króciutko, więc możemy sobie pozwolić na nieco rzadsze, niż nasi długowłosi bracia, ablucje. Wracając jednak do sedna - jak już napisałam, jest kąpany regularnie. Zima nie zima, mróz nie mróz. I [B]zawsze[/B] po kąpieli jeszcze wychodzi, bo opija się wody podczas prysznicowania i musi zrobić siusiu. I to wcale nie w trzy godziny po kąpiel, ale w dwie, a czasem nawet już w jedną, jeśli jest taka potrzeba. Z tym że - podobnie jak zapewne u każdego yorkarza - dla mnie czas od kąpieli zaczyna się liczyć od momentu, kiedy zakończone są wszystkie związane z nią czynności, a więc pies jest [B]suchy[/B], uczesany, i tak dalej. W skrócie wygląda to tak - po dokładnym "wyżęciu" ;) zwierza w jeden ręcznik, opatulam go szczelnie w drugi i sobie tak przez co najmniej kilkanaście minut siedzimy. Następnie go rozczesuję i suszę suszarką, po drodze aplikując psikant przeciwelektryzujący. Następnie elegancko wysuszony pies puszczany jest na mieszkanie, gdzie sobie najmarniej przez tę godzinkę "stygnie", i - jeśli już trzeba - wychodzi na siusiu. Zimą oczywiście w ciepłym kubraczku. [B]Nigdy[/B] nie miał nawet kataru.
-
Fuzlak ma cztery i pół roku, i w zasadzie dopiero niedawno można powiedzieć, że się wreszcie wybarwił jak należy. Akurat wczoraj pstrykałam mu foty, ale nie mam dziś ze sobą aparatu, wkleję w poniedziałek.
-
Wystarczy sobie nazwę firmy wpisać w byle którą wyszukiwarkę, wyrzuci od groma sklepów internetowych, tam są ceny, dostępność, wszystko. A rozpiętość tych cen jest spora w zależności od portalu, czasem nawet i 20 zł na jednym szamponie, więc trzeba samemu poszukać.
-
[quote name='Berek']Hm, z kosmetykami nie przesadzajmy - no, chyba że hodowca jest hurtownik i musi wysmarować tym olejkiem norkowym piętnaście psów naraz ;) . Mioty zdarzają się "dwupieskowe", ale przeciętna to jednak cztery... :lol: Szeltaczki też jakoś nie produkują piętnastu szczeniąt... :cool3: a ile zajmuje wypielęgnowanie tej białej kryzy, wooow...:evil_lol: Tak powiedzmy na ucho (a znam i przygotowanie do wystaw, i odchów szczeniąt z autopsji) z tymi kosztami to nie jest aż tak wstrząsająco, naprawdę. [/quote] Nie musisz mi mówić na ucho, od czterech z okładem lat mam yorka i doskonale wiem, ile kosztują kosmetyki dla niego. Zestawik tak między 200 a 300 zł. Przy jednym piesku. Oczywiście nie miesięcznie, co jakiś czas, ale są i inne koszta związane czysto z utrzymaniem włosa. Nie znam się na szetlaczkach i nie wiem ile zajmuje wypielęgnowanie białej kryzy, ale czy je też się kąpie raz w tygodniu w szamponie za 60 zł butelka? A przypominam, że mój pies ma krótkie włosy, powracając do kosztów. York wystawowy musi być papilotowany, na oleju palmowym, mogę sobie wyobrazić ile tego idzie, a gdzie reszta gażetów? [quote name='York Luba']tak jest droższe ale co z tego, wogóle nie trafia do mnie ten argument. Z twojej wypowiedzi wynika tylko ze utrzymanie yorka ma się zwrócic pieniędzmi za szczeniaki a to jest non sensem.[/quote] Eee, a skąd taki wniosek? Widzę, że trzeba bardziej łopatologicznie: chcąc mieć hodowlę, muszisz kupić suczkę. Najlepiej w dobrej hodowli i dobrze rokującą. Następnie musisz jeździć z nią na wystawy i - co więcej - raczej te wystawy wygrywać, lub przynajmniej otrzymywać doskonałe oceny, żeby w ogóle zdobyć uprawnienia hodowlane. Co się wiąże z olbrzymim nakładem pracy i finansów, które w przypadku braku chęci zakładania hodowli mogłabyś sobie w bardzo dużym stopniu odpuścić - psa ostrzyc i cześć pieśni. Dalej, jeśli chcesz wyrobić hodowli opinię, dobrze byłoby suczkę pchnąć wyżej na tych wystawach, jakiś champion albo cuś. Później trzeba dobrać jej męża, też nie od macochy, a tacy biorą za krycie jak za zboże (z tych samych przyczyn, wysoko notowany mąż też musiał swoje odpękać). Następnie rodzą się szczeniaczki wreszcie upragnione, często z poblemami, nierzadko któryś umiera, bo małe rasy niestety tak mają. Weterynarz, wiadomo, kosztuje, a przy rasach skłonnych do komplikacji odwiedza się go na ogół częściej. I tak w końcu zostają Ci trzy odchowane cuda. I teraz pytanie: w normalnej sytuacji, taki na przykład profesor doktor habilitowany, jak idziesz do niego na wizytę do gabinetu, bierze na ogół co najmniej trzy razy więcej niż zwykły lekarz, nie? Dlaczego, jak myślisz? Bo ileś tam lat inwestował swój czas i siły w zobywanie wiedzy i kwalifikacji, które teraz wreszcie owocują. I nikt nie widzi w tym nic dziwnego, nie dorabia do tego jakichś dziwnych teorii o modach. Wsio normalno. Jeszcze nie rozumiesz?... Btw, mnie się zawsze wydawało, że prawa rynku jednakowoż rządzą się nieco inaczej, niż Wy tu próbujecie udowodnić. Mianowicie, najdroższe jest to, czego jest mało. Gryfonik brukselski taki na przykład - jedna hodowla w Polsce, zdaje się. Sześć tysięcy złotych szczenię kosztuje, według moich informacji. Bo jest ich [B]mało[/B]. Najdroższym samochodem świata jest Rolls-Royce. Bo wypuszczają tego ile? Dwa, trzy rocznie? Czy jeszcze mniej? Jest luksusowy, bo jest wykonany z niezwykle drogich materiałów, oczywiście ale cenę podbija przede wszystkim jego [B]wyjątkowość[/B]. I tak dalej, i tak dalej... A yorków jest jak psów ;). W każdej gazecie po kilka ogłoszeń, hodowli skolko ugodno. Czy naprawdę nikomu nie przychodzi do głowy, że w tym jednak musi być coś innego niż moda?...
-
[quote name='Berek']Caly czas zastanawiam się co (oprócz mody) sprawia, że yorki ciągle trzymają się górnych pułapów cenowych...[/quote] O rany, i znów to samo... Bo przygotowanie yorka do wystaw jest znacznie droższe niż innych ras, ze względu na zawrotne ceny kosmetyków? Bo suczki, przez to że są tak małe, często mają problemy podczas porodu? Bo szczeniaków rodzi się nie osiem czy dziesięć, a dwa lub trzy? Bo ich odchowanie jest trudniejsze? Bo wreszcie ceny krycia są wysokie, co pozostaje w ścisłym związku z argumentem numer jeden?
-
Wiem, że nie ze mną ;). Ja też ćwiczę silną wolę, wysyłam Ci pozytywne fluidy, może pomogą ;).
-
Hihihi, no to ze mną się nie pokłócisz, ja Cię za bardzo lubię :p.
-
A żeby się włoski nie elektryzowały to trzeba spraya kupić specjalnego (albo olejek norkowy). Bardzo lubię jak ktoś tak wyrywa sobie moje notki z kontekstu i dorabia do nich znaczenie według własnego uznania, swoją drogą :cool3:.
-
[quote name='Megula']O Iv San Bernard tez slyszalam, ale nie widzialam w sklepie :shake: Pomyslalam o Hery bo po pierwsze znana firma, po drugie rozsadne ceny widzialam (40zł), ale skoro nie ma zbyt dobrych opinii to wole nie ryzykowac. No ok, to teraz poszukam Iv San Bernard, tylko czego dokladnie szukac? :roll: Szampon dla psów długowłosych, dla wszystkich psów? Bo znajac zycie w zoologicznym zrobia ze mnie debila. Tak jak to ze linka automatyczna flexi yorka wciągnie :lol: Pozdrawiam.[/quote] W zoologicznym Iv San Bernarda nie kupisz kochana, zapomnij (w każdym razie ja jeszcze w żadnym nie widziałam). Albo w salonie strzyżenia, albo u dystrybutora, albo - i to najprościej oraz najtaniej - w internecie ;). Niemal każdy szanujący się portal zajmujący się sprzedażą artykułów dla zwierząt dysponuje Iv San Bernardem. Na przykład Krakvet, o [url=http://www.krakvet.pl/index.php?manufacturers_id=27]proszę[/url]. Świetny sklep, bardzo dobre ceny, i mają wysyłkę gratis przy zakupach powyżej 99 zł :cool3:.
-
Nikkuś, nie denerwuj się tak *głaszcze po głowie i przytula*. Wszyscy wiemy, ile serca wkładasz w swoją hodowlę :iloveyou::Rose:.
-
Nie chyba, tylko na pewno. Bardzo bardzo od kota. Na koty trzeba uważać, niestety jest masę chorych i bezpańskich biedaków :(.
-
[quote name='agoosia']ja tez hery nie poecam niestety wykosztowałam sie na kilka produktów i teraz tego potwornie załuje.. Arika co prawda łupiezu nie dostala ale za to alergii cała była w plamkach :/ teraz sama nie wiem co mam zrob8ic bo włos jest przesuszony są kołtunki a jak na złosc akurat funduszy brak i nie moge sobie w tej chwili pozwolic nakupno nie najlepszego preparatu zastanawialm sie nad ehaso bo cena przystepna ale chyba jednak wybiore iv san bernard jak sie przegląda fora to zdecydowanie ta linia jest polecana aczkolwiek wraz z radą Owczarni poszukuje bio groomu[/quote] Na b. wysuszony włos spróbuj tego: [B]SUPER CREAM[/B] [IMG]http://www.biogroom.pl/produkty/dog_conditioners_supercream.jpg[/IMG] [I]najskuteczniejsza kuracja olejowa dla skóry i sierści, zawierająca olej z kiełków pszenicy, proteiny, witaminę E oraz specjalne substancje kosmetyczne, powodujące że po zastosowaniu Super Cream efekt jest natychmiastowy. Sucha szata odzyskuje blask i wystawową kondycję. Nawilża skórę, pomagając łagodzić i zapobiegać wysuszaniu oraz podrażnieniom i swędzeniu. Ułatwia rozczesywanie suchej i mokrej sierści. Nie pozostawia tłustego osadu. Nie podrażnia. Ma naturalne pH. Posiada właściwości antystatyczne. Preparat łatwy do zmycia szamponami BIO-GROOM. Posiada naturalne pH. Przyjazny dla środowiska, ulega biodegradacji. Produkt dla psów i kotów. [/I] [URL="http://www.biogroom.pl"]Polska strona dystrybutora Bio-Groom[/URL] Ze sklepów internetowych mających w ofercie Bio-Groom znalazłam [URL="http://animalia.pl/szukaj.php?search=bio-groom&zw=koty"]ten[/URL], [URL="http://www.mrdog.pl/index.php?str=sklep&lg=pl&kom=12"]ten[/URL] i [URL="http://www.psiaki.pl/sklep/index.php/manufacturers_id/20"]ten[/URL].
-
[quote name='Yorkie']A ona jest lepsza niż Hery? Bo nie wiem czy mamy kupic czy nie...[/quote] W ogóle nie ma porówniania. I, wbrew pozorom, wcale nie jest aż tak dużo droższa - szampony i odżywki Iv San Bernarda to najczęściej koncentraty, do rozcieńczania z wodą, bardzo, bardzo wydajne. Jedna butla za 60 zł starczy na trzy razy dłużej niż pięć butelek Hery.
-
[quote name='Megula']A na jakie kosmetyki naprowadzila Was fryzjerka? :lol:[/quote] Na Iv San Bernarda. Używam od zaraz... czterech lat - Fuzlak ma cztery i pół ponad - by się zgadzało, tak od czterech. I mogę powiedzieć o tej firmie tylko same dobre rzeczy.
-
Uuuu, Hery nie polecam :(. Wylęgarnia łupieżu :(. Z kim się nie spotkałam kto tego szamponu używa, każdy mówi to samo. A i mój Fuzlak jako świeżo upieczony podopieczny niedoświadczonej pańci też owego łupieżu zaznał. Dopiero fryzjerka nas naprowadziła na dobre kosmetyki.
-
Znaczy się chodziło Ci o "Kogiel-mogiel" ;)? Biedna Pusia :lol:... Ale słuchaj, od tego są złe zwyczaje, żeby je zmieniać. Pokaż tym ludziom, że to nie Ty jesteś dziwadło, tylko oni!
-
[quote name='Paulina14']Ale pies musiałby być na polu(taa York w budzie, nam już 2 psy zaginęły, łatwa przynęta na złodzeji)[/quote] Przepraszam, czy mam rozumieć że jedynym, co Twoim zdaniem przemawia przeciwko trzymaniu yorka w budzie jest bycie łatwą przynętą dla złodziei :crazyeye:?... Btw, to w ogóle trzymanie psa poza de facto niektórymi tylko rasami (typu husky czy kaukaz na przykład) w budzie to barbarzyństwo. To znaczy owszem, jako się rzekło, taki haszczak może i ok, ale haszczak też potrzebuje kontaktu z człowiekiem, każdy pies potrzebuje, nie można tylko na łańcuch i do budy, rany boskie! Jak to: na polu? To po co Ci pies?
-
A co Ty tak z tymi witaminami? Przy prawidłowo zbilansowanej, dobrej jakościowo karmie nie jest to konieczne - chyba, że weterynarz zaleci inaczej. Wizyta u weta i tak Cię nie minie, nie martw się.
-
Ha. A tyle się mówi, że pieniążki na kupno psa to dopiero początek i... Naprawdę, ciężko mi coś podpowiedzieć, nie wiem też jaka cena jest według Ciebie przyzwoita?... Jeżeli pułap Johnsona, to wybacz, ale szans brak. Butelka dobrego szamponu (duża, bo małe się kompletnie nie opłacają) to wydatek od 50 zł w górę. Pocieszenie jest takie, że starcza (przy krótkim włosie) na bardzo długo. Odżywka jest jeszcze droższa, za większą butelkę trzeba dać minimum 70 zł. Olejek norkowy to już w ogóle masakra, od 90 zł w górę. Fakt, bierze się jednorazowo zaledwie kilka kropelek i w związku z tym starcza na lata świetlne, ale wybulić na początek trzeba.
-
O Boże :shake:... Btw, nigdy w życiu nie twierdziłam, że Royal to komukolwiek śmierć ;).
-
No bo też Johnson to jedna z najbardziej uczulających firm... Nie wspominając już o tym, że sam fakt stosowania ludzkich kosmetyków na psach jest, delikatnie mówią, nietrafiony - pomimo znacznych podobieństw w samej strukturze włosa, właściwości okrywy tłuszczowej i skóry psiej są jednak zupełnie inne niż ludzkie i wymagają innego rodzaju kosmetyków.
-
Pani, u której kupowałaś psa doradziła Ci szampon dla dzieci Johnsona?... O matko boska. To musiała być chyba jakaś naprawdę doświadczona hodowczyni :lol:... Masz rację, kąp go w tym dalej...
-
[B]Myniu[/B] - powiem tak. [URL="http://www.vetserwis.pl/kastracja_pies.html"]Tu[/URL] masz artykuł na temat kastracji psa, [URL="http://www.vetserwis.pl/sterylizacja_pies.html"]tu[/URL] na temat sterylizacji (czyli innymi słowy też kastracji) suczki. Przeczytaj, nie są długie, są za to napisane przez lekarzy weterynarii w oparciu o naukowe argumenty. Berek próbowała podważyć pewne kwestie za pomocą różnych publikacji w języku angielskim, które przejrzałam. [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showpost.php?p=2340619&postcount=704"]Tu[/URL] znajdziesz podsumowanie tego, co zawierały. Reszta zależy tylko od Ciebie :).