-
Posts
638 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by owczarnia
-
[quote name='Neva']szczecina. W naszym oddziale było zebranie sprawozdawczo- organizacyjne. Nasza pani prezes przedstawiła m.in regulamin FCI , ktory mowi , ze kazde szczenie po rodzicach rodowodowych musi otrzymac rodowod i nie ma wymogu żadnej wystawy. Te wymogi stawiaja poszczegolne kraje, np. w Niemczech wystarczy jedna wystawa , w Polsce 3 wystawy w tym jedna miedzynarodowa. Hodowca nie ma obowiazku przedstawiac na przegladzie hodowlanym szczepien i odrobaczania, jest to uznane przez FCI jako dowolnośc dla hodowcy. Poza tym mowa jest o tym , ze szczenieta z rodowodem nie musza byc zaraz championami i dozwolone jest rozmnazanie pieskow mniej urodziwych , ale posiadajacych rodowod. Sama jestem w szoku, ze tak liberalne jest FCI, ale moze i to dobrze. Jest taka oraganizacja KLUB PSA RASOWEGO w Polsce , ktora ma identyczne zasady hodowlane jak FCI[/quote] O rany, wszystko pokręciłaś! Wystawy są potrzebne do zdobycia [B]uprawnień hodowlanych[/B] i założenia hodowli :lol:. Rodowód dostaje każde szczenię urodzone [B]w zarejestrowanej hodowli[/B] z rodowodowych rodziców, i zgodnie z wymogami, tzn. jeden miot rocznie. Więcej miotów rocznie zarejestrować nie można, a więc siłą rzeczy szczenięta z takich miotów ani metryczek, ani rodowodów nie dostaną. Jej, myślałam, że takie rzeczy są jasne!
-
Sorry, ale dla mnie tacy ludzie są po prostu nieodpowiedzialni, i tego rodzaju podejście jest najlepszym sygnałem, że rozmnażanie zwierząt jest ostatnią rzeczą, jaką powinni się zająć. Nie mieści mi się w głowie, że można robić problem z kilku wystaw w sytuacji, kiedy ma się później wziąć sobie na głowę tak wymagające uwagi, czasu, cierpliwości i poświęcenia zajęcia, jak opieka nad suką w ciąży, poród, odchowywanie szczeniąt i znajdowanie im domów. Paranoja.
-
No widzisz. A gdyby kupowali rodowodowe, już by nie było ich tak łatwo oszukać, pomijam że by się to nie opłacało. Kto z ZK podbije sfałszowany przegląd hodowlany za free? A łapówa musiałaby być potężna, bo za takie coś można grubo beknąć. Zwłaszcza, jak delikwent przyjdzie z taką "rodowodową cziłałą" na wystawę :lol:. I okaże się, że to pinczerek :lol:. Tak jak już pisałam, bez rejestracji miotu i przeglądu hodowlanego nie ma sposobu udowodnić pochodzenia psa. Każdy może w ten sposób pójść i powiedzieć, że to właśnie byli jego yorczka rodzice, i co? Jak to zweryfikować? Zarejestrowane maluszki dostają po przeglądzie metryczki, i wiadomo kto jest kto ;). Nie ma sposobu na "idealnego" psa, to pewne. Mój nierodowodowy Fuzlak jest bardziej yorkiem niż mój w pełni rodowodowy kornisz korniszem (włos Praliny nie jest do końca zgodny z moimi oczekiwaniami, innymi słowy kot miast być pokryty karakułowym futerkiem, jest na grzbiecie praktycznie łysy - może jeszcze "porośnie", bo jest młody, ale może też i nie). Ale mimo to już sama świadomość, że już nie przykładam ręki do procederu rozmnażaczy i handlarzy powoduje, że jestem zdecydowanie bardziej zadowolona, niż gdyby mój kot miał najpiękniejszy i najgęstszy włos w całej Polsce, ale nie pochodził z legalnego źródła. Jedyną metodą jest podnosić świadomość ludzi. Tłumaczyć, zachęcać, propagować. Bo tylko kiedy zniknie popyt na nierodowodowe zwierzęta, znikną pseudohodowle. Bezwzględni rozmnażacze pójdą z torbami albo się przekwalifikują, a miłośnicy zdobędą świadomość i pomaszerują z psiakiem na wystawę. Trzy wystawy tylko są potrzebne, aby zdobyć uprawnienia hodowlane i założyć hodowlę. Jeśli komuś się nie chce tego zrobić, to lepiej niech się za rozmnażanie nie bierze. Bo zaliczenie wystaw to akurat najmniejszy w tym całym "interesie" wysiłek...
-
[quote name='Neva']Czy nie wystarczy , ze szczeniak ma rodzicow z rodowodem , zeby dostac rodowod??? [/quote] Nie wystarczy. I nie może wystarczyć. Bo jeśli rodzice nie są zarejestrowanymi reproduktorem i suką hodowlaną, to nie ma żadnego dowodu na to, że to są właśnie jego rodzice. Jeśli miot nie został zarejestrowany i nie odbył się przegląd hodowlany, to również takowy dowód po prostu nie istnieje. Te wszystkie przepisy nie powstały sobie a muzom. Chodzi o to, by mieć jak największą kontrolę nad rozmnażaniem psów, a co za tym idzie, nad ich życiem i zdrowiem. Jeśli suka zamiast raz do roku ma szczeniaki dwa razy, i ten drugi miot - siłą rzeczy - jest lewy, to przyznanie takim psom rodowodu równałoby się z przyzwoleniem na podobny proceder. A to jest niedopuszczalne, bo rodzenie dwa razy do roku jet bezwzględnie zbyt dużym obciążeniem dla suki. [quote name='Neva'] Konieczne sa wystawy?? Moze wystawy , dla miłosników wystaw a rodowod , dla kazdego szczeniaka z udokumentowanym pochodzeniem?? [/quote] Konieczne. Bo nie każdy szczeniak z rodowodem jest automatycznie szczeniakiem hodowlanym. Sędziowie nie oglądają piesków ot tak sobie dla prestiżu, i nie ot tak sobie dla prestiżu są oceny i prawa hodowlane. Do hodowli mogą i [B]muszą[/B] być dopuszczane tylko psy wolne od wad genetycznych, zdolne przekazać możliwie najlepszą linię wzorca. Co do samego rodowodu natomiast, to jest on [B]jedynym[/B] dokumentem świadczącym o pochodzeniu, więc to masło maślane. Na koniec zaś - ja naprawdę nie rozumiem, w czym leży problem? Rasowy=rodowodowy. Nierodowodowy=kundelek, sprawa jest prosta, łatwa, i gdzie tu jakaś obelga dla psa? Czy to jakieś wyścigi, zawody są, czy co? Czy jak bez rodowodu to jakaś ujma dla psa? Zapewniam, że on i tak sobie z tego nie zdaje sprawy :lol:. Tu chodzi o co innego. Chodzi o świadome i mądre podejście do rozmnażania zwierząt. Żeby jak najmniej ich było w schroniskach. Żeby jak najwięcej mogło wieść spokojne, godne życie. Żeby ludzie byli odpowiedzialni. A rozmnażanie na, nomen omen, "kocią łapę" w żadnym wypadku do odpowiedzialnych zachowań nie należy. I jeszcze... Zdziwiłybyście się, jakie domieszki mają czasem takie nierodowodowe pieski ;)... Nie wszystkie cechy się ujawniają w pierwszej linii, są rozmaite geny, pasywne, dominujące i diabli wiedzą co tam jeszcze. Czasem dopiero wnuki mają nagle "strasznie wielkie uszy, strasznie wielkie oczy, i strasznie wielkie zęby". To, że pies [B]wygląda[/B] jak york czy jamnik, wcale nie znaczy że [B]jest[/B] yorkiem lub jaminikem w technicznym tego słowa znaczeniu, czyli że wśród jego przodków znaleźć można tylko i wyłącznie yorki tudzież jamniki.
-
O. Bardzo dobrze powiedziane :cool1:.
-
[B][URL="http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2573471"]rasizm[/URL][/B] «pogląd oparty na przekonaniu o nierównej wartości biologicznej, społecznej i intelektualnej ras ludzkich, łączący się z wiarą we wrodzoną wyższość jednej rasy» To naprawdę nie nasza wina, o czym Ty myślisz jak słyszysz "kundel" :niewiem:. Ale dla mnie i dla wielu innych osób słowo "kundel" nijak nie jest obraźliwe, że nie wspomnę iż o żadnym rasizmie w ogóle nie ma mowy :shake:.
-
Ależ nie ma problemu ;). Tyle tylko, że fakty są jakie są, czy sobie tego życzysz czy nie ;).
-
Aaaaa, dr. Bandura, znamy, znamy ;). Usuwał naszemu psu przetrwałe mleczne kiełki sztuk trzy, o ile dobrze pamiętam. Później raz czy dwa byliśmy jak trzeba było pojechać kiedy nasza doktór miała już zamknięte. Edit: Oj, Yorkie. Kundel to pies nierasowy. A pies bez rodowodu jest psem nierasowym. Koniec i kropka. Tylko rodowód daje pewność, że gdzieś tam po drodze nie "zaplątał się" ktoś z innej rasy ;). Nie wiem, skąd masz swoje definicje, moja pochodzi ze Słownika Języka Polskiego PWN. Nie można być "yorkiem, ale nie rasowym", tak jak nie można być "trochę w ciąży" ;). York to nazwa [B]rasy[/B].
-
O, zaintrygowałaś mnie. Zaraz sprawdzę, czy mają w Empiku. Edit: mają, zamówiłam :multi:.
-
Nasz kundelek ostatnio chadza do lecznicy przy ulicy Stryjskiej w Gdyni, do doktora Debisa :). Zaczęliśmy tam chodzić ze względu na kota, z polecenia od hodowczyni i wkrótce przenieśliśmy się tam i z psiurem. Nasza pani doktor była super, ale niestety przyjmuje w drakońskich dla nas godzinach - wciąż był z tym problem. A doktor Debis ma tę zaletę, że i dobry jest bardzo, i godziny przyjęć zawsze można dostosować. A w sytuacji absolutnej konieczności są w lecznicy i inni lekarze, do których można przyjść wtedy, gdy dr-a Debisa nie ma, bo czynne jest 24h.
-
Madzia, daj spokój lepiej, bo to drażliwy temat jest, jak zauważyłam ;). Btw, ostatnio w lecznicy wpisali Fuzlaka do komputera jako "mc" czyli "mieszaniec" :). Z ciekawości zapytałam o to "mc" znaczy, i doktor mi wyjaśnił. Uśmiałam się z tego zdrowo, a kiedy zapytał czy to dla nas problem i czy zmienić (to "mc" wpisywał inny lekarz), powiedziałam że w żadnym razie, bo "mieszaniec" to bardzo ładna nazwa :). Doktor się uśmiechnął do nas i do Fuzlaka, i tak Fuz oficjalnie został kundelkiem ;).
-
Tak, cena to 40-50 zł.
-
Efekty strzyżenia Fuziorka u pani Ani na Olimpijskiej dawałam chyba ze sto razy. Albo nawet sto pięćdziesiąt :lol:. Ale dam sto pięćdziesiąty pierwszy jeszcze, co? Nie obrazicie się ;)? Fuzlak z pańcią: [IMG]http://img100.imageshack.us/img100/7456/dsc00385xjz8.jpg[/IMG] [IMG]http://img224.imageshack.us/img224/3291/dsc00389xao6.jpg[/IMG] Fuzlak siam: [IMG]http://img100.imageshack.us/img100/5091/dsc00366xuu2.jpg[/IMG] Fuzlak na działce (brudny jak nieboskie stworzenie): [IMG]http://img228.imageshack.us/img228/8399/fuzlakkc9.jpg[/IMG] [IMG]http://img178.imageshack.us/img178/4427/fuzlak2pz9.jpg[/IMG] [IMG]http://img242.imageshack.us/img242/3027/fuzlak3eq4.jpg[/IMG] [IMG]http://img168.imageshack.us/img168/6586/fuzlak4ma9.jpg[/IMG]
-
O rany boskie, Neva, nie przejmuj się tak ;). Ja jestem przyzwyczajona do forumowych sporów od lat, z niejednego chleba się piec jadło ;). I w żadnym wypadku się nie przejmuję nawet najostrzejszą wymianą zdań. To tylko internet. Spoko :multi:.
-
Ja na to, że nigdy nie odtrącam ręki wyciągniętej do zgody :razz:.
-
Zbędna złośliwość. I zupełnie zbędne wycieczki osobiste. Zwłaszcza od osoby, która poczuwa się mówić innym, jak mają dbać o swoje psy, a nie umie nawet prawidłowo napisać nazwy polecanych przez siebie kosmetyków :roll:. PS Póki co, na tym forum kłóciłam się tylko z Vici. Stawiasz się obok niej? To nie wróży najlepiej :lol:. PS2 A, jednak stawiasz się w jednym rzędzie z Vici :lol:. Dokładnie te same "argumenty" :D.
-
[quote name='Neva']Swoje zdanie moęe wyrażac każdy , zarówno ja jak i Ty. Czesac moze każdy , wiec nie moja sprawa co kto robi ze swoim pieskiem. Pielegnowac i dbac trzeba o swoje yorki, bo to nie kukiełki z obrazka bez pielegnacji nie bedzie taki sliczny a wręcz będzie pieskiem nieszczęśliwym. [B]Nigdy na nikogo nie krzycze , bo to nie w moim stylu, nie wiem jak ty słyszysz mój krzyk!!!!!!! [/B]A czy twoj york ma welnę , może i ma , mnie to nie interesuje Pisalam tylko że wlos jedwabisty łamie sie i kruszy a w efekcie plącze i kołtuni od codziennego czesania i to wszystko.Skoro Twojemu pieskowi nic sie nie dzieje z wlosem a czeszesz go co dziennie, myślę że jednak jest to wełna. Co Ty z tym zrobisz nie wiem. Twoja sprawa. [B]Forum to nie jest miejsce do kłutni , tylko do spokojnych dyskusji i do czasu miło spędzonego w miłym gronie. Ludzie co kochają psy , sa zazwyczaj dobrymi ludzmi:roll::roll::roll: [/B][/quote] Hm. Widzę, że koleżanka nie słyszała o netykiecie, więc spieszę wyjaśnić: krzyk to PISANIE WIELKIMI LITERAMI albo !!!!!!!!!! milion wykrzykników po zdaniu. Teraz jasne? Kłótni. Nie kłutni. A czas może i byłby miło spędzony, gdyby nie takie osoby jak Ty, na przykład, które rzucają się z pazurami na ludzi, którzy odważą się z nimi nie zgodzić. To tyle. Żegnam :hand:. PS I nie pisze się kilku postów jednego pod drugim. Jak czegoś zapomniałaś dodać, to używa się w takim wypadku opcji edytowania.
-
[quote name='Neva']OWCZARNIA Czytąjąc wiele postów i Twoich dyskusji z ludżmi dochodze do wniosku że ty tak kierujesz dyskusja Żeby twoje bylo na wierzchu. Każdy tu może mieć swoje zdanie bo po to jest forum , żeby w spokoju porozmawiać. Nikt nikomu nie chce robić żadnych przykrości , bo nie o to tu chodzi.Yoreczki wszystkie sa sliczne i kochane , nie ma o co się sprzeczać.O pielęgnacji pisaliśmy, ktoś pytał co zrobic bo jego piesek się kołtuni, poradziłam a co ktoś z tym zrobi , to juz jego sprawa. Na koniec powiem :; Ja zauważyłam , że Ty uznajesz dwa zdania-SWOJE i MYLNE[/quote] :D :D :D Jak już zabraknie argumentów... To się pisze coś takiego. Posłuchaj: ja nie odpowiadam za Twoje wyobrażenia o dyskusji. I jeśli już chodzi o ścisłość, to Ty zaczęłaś swój występ na tym forum od napadania na ludzi, w dodatku ni z gruchy ni z pietruchy, i bez powodu, wrzeszcząc że jak ktoś ma yorka, to trzeba o niego dbać. I to doprawdy nie moja wina, że nie potrafisz jasno odpowiedzieć na argumenty, tylko plączesz się i plączesz wymijająco. Z miejsca uważasz, że pozjadałaś wszelkie rozumy, wmawiasz mi że skoro czeszę mojego psa codziennie, to z pewnością ma wełnisty włos, mieszasz i wypisujesz jakieś cuda. Na jakikolwiek portal w temacie pielęgnacji yorków nie wejdziesz, wszędzie piszą, że należy czesać codziennie. W obu książkach o yorkach, które posiadam, piszą że należy czesać codziennie, [B]chyba że[/B] pies chodzi w papilotach. Moja fryzjerka mówi, żeby czesać codziennie. Na stronie hodowli Bakarat, kiedy jeszcze był dział o pielęgnacji, pisano aby czesać codziennie. Ale czy ja Ci każę czesać codziennie? Nie. Czy ja kogokolwiek zmuszam, żeby czesał codziennie? Nie. Ale czy ja mogę w odpowiedzi na to, co piszesz, wyrazić swoje zdanie? No mogę? Dziękuję bardzo.
-
[B]Neva[/B] Bardzo chciałabym zrozumieć o co Ci tak naprawdę chodzi, ale chyba nie daję rady. Twierdzisz, że wszystkie ciemniejsze yorki mają wełnisty włos :crazyeye:? Czy może że w ogóle nie ma czegoś takiego jak "ciemniejszy' york, tylko od razu czarny jak smoła po wsze czasy i w dodatku z wełną :crazyeye:?... Sorry, ale to jakaś totalna bzdura. I ja nigdzie nie napisałam że Twój piesek jest "za jasny'. Stwierdziłam tylko, że ma włos gatunku tych rzadszych i delikatniejszych. To [B]nie[/B] jest bynajmniej równoznaczne z "gorszych". Jeśli chodzi o rodzaje włosa, to korespondowałam kiedyś - bo kiedyś mnie to jeszcze bawiło na tyle, żeby to robić - na ten temat z panią Anną Zwolińską z Warszawy, właścicielką hodowli "Bakarat". Trudno chyba o większy autorytet w Polsce, jeśli chodzi o eksterier, włos, i cały ten yorczy jazz. I wiadomości na temat rodzaju włosa, zależności kolor - gęstość itd., mam właśnie od niej. Wysyłałam jej nawet zdjęcia mojego psa, bo wtedy jeszcze się martwiłam czy nie jest za ciemny, czy prawidłowo się wybarwi. I nie, niekoniecznie york musi być od razu srebrny, żeby nie był włenisty. Jak bozie dydy :lol:. [B]Myniu[/B] Hm, u nas to wygląda tak: grzbiecik i brzuszek golonko (bo tak chcemy), a później staranne strzyżenie łapek, łepka i uszek (uszka częściowo też golonko). Jak już mówiłam, półtorej godziny to trwa, nie ma bata.
-
[B]Agoosiu[/B] Nie zaszkodzą na pewno :). Ja kiedyś Fuzlakowi podawałam, ale krótko. [B]Myniu[/B] Moim zdaniem bardzo ładnie :). Strzyżemy się u naszej pani fryzjerki od zawsze, odkąd mam Fuzlaka. Kiedyś przyjmowała na Kapitańskiej, potem się przeniosła na Olimpijską, a teraz z tego co wiem otwiera salon "z prawdziwego zdarzenia", bodajże na Kieleckiej (dotychczas główną ich działalnością była hurtownia karmy i kosmetyków, strzyżenie było bardziej zajęciem dodatkowym, zamiłowaniem). Trwa to około półtorej godziny, i nie zostawia się pieska, tylko się cały czas jest. Btw, te gabinety na Cechowej i na Stryjskiej to te przy lecznicy, prawda? Nie wiem jak tam strzygą, bo nigdy nie byłam, ale lecznica jest naprawdę doskonała. Zwłaszcza nasz ukochany doktor Debis :).
-
Hm, Redłowo to to chyba jeszcze nie jest... Raczej centrum, rzekłabym. Na Olimpijskiej, za Geantem.
-
Są preparaty, które można podawać psu, w rodzaju alg na przykład, teoretycznie przyspieszające prawidłowe wybarwienie. Ale moim zdaniem pies po prostu musi się wybarwić w swoim tempie. Wełnisty włos to włos matowy, raczej szorstkawy w dotyku (przy czym stopień szorstkości uzależniony jest od kosmetyków, przy dobrych można doprowadzić do stanu, w którym włos maksymalnie się wygładzi). Jest go na ogół dużo, ale nie ma skłonności lejących się, tylko puszące. To znaczy, obrazowo mówiąc, rośnie wszerz zamiast wzdłuż ;), i piesek ze średnio długim włosem wygląda jak kulka, a z dłuższym jak owieczka ;). Ponadto taki włos często jest mocno falujący. Sama barwa o niczym jeszcze nie świadczy, są pieski bardzo długo czarne. Ile Twoja ma teraz? A, doczytałam, 9 miesięcy. No, to jeszcze trochę to może potrwać. Niekiedy i rok, i półtora pies ma, a jeszcze chodzi czarniusieńki.
-
[B]Neva[/B] Przyznam, że Twój mentorski ton zaczyna mnie lekko drażnić. Doprawdy, pochlebiam sobie, że wiem co to jest wełnisty włos, mam pojęcie o pielęgnacji i nie musisz mówić do mnie jak do ciemniaka oraz uszczęśliwiać mnie podstawowymi informacjami. Ja naprawdę co nieco wiem. I mówię Ci, że mój pies nie posiada wełnistego włosa. Gdyby posiadał, nie robiłabym problemu z przyznania się do tego, bo mnie to ani grzębi, ani zieje, ale nie posiada. Może nie doczytałaś, ale regularnie co dwa miesiące wizytujemy fryzjerkę, która jest [B]sędzią wystawowym[/B] i z całą pewnością potrafi odróżnić u yorka wełnisty włos oraz dobrać do niego odpowiednie kosmetyki. Natomiast zgodnie z jej opinią, Fuzlak ma włos doskonały gatunkowo. Gruba i mocna szata raczej nie jest uznawana za wadę nigdzie. I nie od dziś wiadomo, że są yorki o słabszym (te, które wcześnie się wybarwiają i na ogół na bardzo jasno), i yorki o mocniejszym (te ciemniejsze właśnie) włosie. Piesek na przedstawionym przez Ciebie zdjęciu jest jeszcze młodziutki, a już jasny. I widać, że jego włos nie jest ciężki, lejący się, tylko delikatny. Stąd moje wnioski. Włos Fuzlaka zaś należy do tych ciężkich i lejących. W jedwabistości to, zapewniam, nie przeszkadza. I [B]nie[/B] drapię go, tylko rozczesuję. Przy zadbanym psie trwa to pół minuty. Aha, i Fuzlak nie jest czarny. Ciemniejszy nie znaczy czarny. A jeśli już rozmawiamy o wadach, to akurat za jasny włos jest większą wadą, niż ciemniejszy. Bo ten ciemniejszy się na ogół jeszcze pięknie wybarwi, a z za jasnego już nic dalej nie wyniknie. Prawidłowa barwa to ciemnostalowa.
-
[b]Burchardt[/b] Podstawową "yorczą" serią jest Mela Verde, czyli Zielone Jabłuszko. Mogę polecić z czystym sumieniem. Jeśli Tupek nie ma problemów z włosem, z całą pewnością to wystarczy. Strzyżesz go, z tego co wiem, więc nawet olejek norkowy nie wydaje mi się konieczny, wystarczy dobry spray antystatyczno-nabłyszczający, tak sądzę. ISB ma takowy w swojej ofercie, i nawet chyba nie jest jakoś strasznie drogi.
-
[quote name='Neva']Ja nie pisze o yorkach zapapiolotowanych , tylko o normalnych domowych yorkach żaden york dobrze pielegnowany, czyli kapany taz w tygodniu w odpowiednich nawilzajacych kosetykach, pozniej dokladnie wyczesany jak jest jeszcze wilgotny nie zakoltuni sie przez tydzien!!!!!1 Oczywiscie jak nie wyczeszemy pieska dokladnie grzebieniem a pozniej szczotka, to taki piesek nawet jak co dziennie bedzie męczony czesaniem po grzbiecie zakoltuni sie na bank. Pielegnuje yorki swoje i nie tylko, mam sporo klientow i najgorsze pieski, sa takie co są czesane codziennie, wlos jest polamany, suchy i plączący sie. Czesto zakoltuniony. Ja swoje yorki kapie raz w tygodniu, w szamponach J.V. BERNARD, odzywki J.V.BERNARD, czesze bardzo dokladnie kazdy wlosek i taka pielegnacja z kapaniem zajmuje mi pol godziny i piesek jest wolny na caly tydzien, co dziennie czesze kiteczki. moje yorki nie mialy i nie maja zadnych koltunow.[/quote] Fuzlak od maleńkosci kąpany jest regularnie. Zawsze używałam kosmetyków Iv San Bernard (bo chyba te miałaś na myśli, nie istnieje coś takiego jak J.V. Bernard :roll:). Zawsze zgodnie z zaleceniami, czyli czesany i na wilgotno, i na sucho, dokładnie, szczotką i grzebieniem, używamy też sprayów antystatycznych. I co? I po kilku dniach, jeśli pies nie jest czesany, na łapkach robią się kołtuny. A jest ostrzyżony na krótko! Po prostu, jest z tych ciemniejszych yorków, o gęstym, mocnym włosie. Zresztą, po co kombinować. Sama mam gęste, mocne włosy, w dodatku kręcone. Myję je codziennie i codziennie rozczesuję, używam dobrych kosmetyków. I również, jeśli zdarzy mi się zrobić sobie "wolne" od głowy, kiedy na przykład nie muszę nigdzie wychodzić, włosy są poplątane i mam trudności z ich rozczesaniem. To normalne. Nie wiem, jak spędza swój czas Twój piesek, ale nasz szaleje na dworze, łazi po krzaczorach i różne inne takie. Z tego co widzę na zdjęciu również, Twój należy do tych delikatniej owłosionych, nie ma takiej ilości włosów jak mój. My też korzystamy z usług psiego fryzjera, w dodatku obecnie sędziny wystawowej, znającej się na psach jak mało kto w Trójmieście. I od niej się uczyłam pielęgnacji swojego psa. Daj boże, żeby mu się chociaż część tych włosów chciała powyrywać albo połamać :lol:... Miałabym mniej roboty. Ale jakoś nie, pomimo Twoich czarnych prognoz - a pies ma już cztery i pół roku, więc jakieś pojęcie o nim posiadam...