-
Posts
5981 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Mokka
-
Niuka, nie chciałam już komentować, ale skoro sama zaczęłaś... Ja bym się bała, gdybym miała coś takiego w domu :diabloti:.
-
[quote name='ŁukaszK'] [IMG]http://img176.imageshack.us/img176/1127/p153za8.jpg[/IMG] [/quote] Fajna ta pani :lol: . A co ona robi z rączkami, modli się czy co? :evil_lol:
-
Rodowód możesz wyrobić, ale jeśli chcesz, aby pies był legalnym reproduktorem, należy mu wyrobić uprawnienia, czyli zacząć wystawiać i zdobywać oceny doskonałe. Mnie ciekawi jedna rzecz - dlaczego nagle po 7 latach zachciało Ci się rozmnażać pieska?
-
Marzena tak napisała na Dogomanii. Chyba na topiku o zawodach.
-
[quote name='teqquila']wlasnie sie dopchalam do kompa bylo super pewnie sie powtarzam :)!! wyniki ogladalm tylko tam jest maly blad bo Tyson w jumpingu mial czysty przebieg :) ajest wpisane ze dis ale [/quote] Nieprawda, wcale tak nie jest napisane :mad: .
-
Ale Wy marudzicie :mad: . Łukasz, super fotencje :cool2: .
-
[quote name='puli'] Ogony u niektórych ras myśliwskich sa tak bardzo narażone na uszkodzenia,ze wiele z nich trzeba z tego powodu amputować. U dorosłego psa jest to b.bolesne i nieprzyjemne. W krajach które zakazały kopiowania, temat ogonów u myśliwskich jest wciąż gorący,bo nie każdy jest psem pracującym,a który bedzie,to sie czesto okazuje w wieku, kiedy na ciecie jest juz za późno.Wyżły np maja cienki i delikatny koniec ogona i dlatego kopiuje się go tak,zeby została 1/3.Labradory też pracują,ale ogony mają tak grube,że problem uszkodzeń ich własciwie nie dotyczy.[/quote] Temat jest gorący, bo ile psów myśliwskich tak [B]naprawdę[/B] pracuje? Drobny procent, o ile nie promil. A labradorom ogonów nigdy się nie kopiowało, zresztą wielu innym rasom myśliwskim również. Na dogo prowadzona była już niejedna dyskusja na temat kopiowania i aż trudno uwierzyc, z jaką zaciekłością niektóre osoby bronią idei cięcia, zwłaszcza ogonów. Czasami możnaby odnieść wrażenie, że gdyby była taka mozliwość, to osoby te mogłyby swych adwersarzy pokąsać za pośrednictwem internetu. Tyle było w nich furii, że aż strach się bać. Nie wspomnę już o mrożących krew w żyłach historiach o tym, jak to łatwo ogony się łamią (ja na to zawsze mam receptę - pies felerny, nie rozmnażajmy :evil_lol: ), jak to niecięte uszy chorują (bo jakoś nie zauważają, że uszy stojące również łapią infekcje). Idąc tym tokiem rozumowania, należałoby psom poobcinać wszystko, łącznie z łapami które też ulegają kontuzjom. Dla mnie kopiowanie w dzisiejszych czasam to jest tylko i wyłącznie widzimisię, choć nie przeczę, że w niektórych rasach miało to uzasadnienie historyczne, ale przecież dziś mało który pies pracuje naprawdę. Praca zmieniła się w sport, gdzie niekopiowane elementy w niczym nie przeszkadzają.
-
Podpucha? :crazyeye: Pierwszy post i od razu w najczulsze miejsce...
-
A nasza drużyna zaliczyła detkę, ale i tak fajnie było :lol: .
-
Jak już rzekłam, ja najchętniej w poniedziałek wieczorkiem (mam cichą nadzieję, że jeśli będę przy wizycie, to pan doktor może jakiś rabacik da sierotce, bo ja do niego chodzę i chodzę, moją kociczkę zna juz na wylot). Czy np. pasowałaby godzina 19 w najbliższy poniedziałek, czyli 23 października? Dajcie znać, to zaraz dzwonię i umawiam wizytę, bo doktor bywa dosyć oblężony.
-
To jest ekipa mieszana Włocławek-Baritus :lol:
-
[quote name='Kardusia'] [B]Fuka [/B]- śliczny ten Twój kawaler. Czy on jeszcze do wzięcia???[/quote] Nie jest monogamistą :evil_lol: . Chętnie udziela swoich wdzięków :lol: .
-
Wczoraj nareszcie, po dłuuuugiej rozłące poszłyśmy z Flaire na spacer z psiurami. Psy stęsknione, to całkowita masakra :diabloti: . Przestałyśmy wreszcie na to patrzeć, bo można było odnieść wrażenie, że Lotka tych harców nie przeżyje. Jest już duża, szalona i wielce rozrywkowa, więc Leon nie traktuje już jej jak szczeniaka. Ale, jak mówią - "co cię nie zabije, to cię wzmocni", jeśli więc Leokadia przeżyła wczorajszy spacer z Leonem, to chyba raczej trudno ją będzie wykończyć. W każdym razie nie skręcił jej karku, choć wydawało się, że to inaczej nie może się skończyć, ale młoda jest i elastyczna i to ją chyba uratowało. Fotek nie mamy, bo zmrok już zapadał, ale ja do dziś jestem pod wrażeniem, jak szczeniara to wszystko przeżyła. Myśę jednak, że gdyby dziś rano dogorywała, to Flaire by nam o tym doniosła :lol: . Musi twarda jest i wytrzymała ;) . Będzie z niej pociecha. A co do orkiestry... Gdyby wzbudziła zainteresowanie mojego psa (na hałasy jest odporny), nie byłoby to zainteresowanie życzliwe :mad: . Może więc lepiej, że u nas po ulicach takie orkiestry nie chadzają. Choć z pewnością byłoby to miłe spotkanie (ale BEZ PSA). Górnicza orkiestra na ulicach Warszawy :lol: .
-
Taka operacja kosztuje ok. 300zł. w naszej lecznicy, operuje chirurg (świetny) plus anestezjolog. Pieska trzeba najpierw przywieźć na konsultację, doktor obejrzy, powie, jak to widzi i konkretnie wyceni zabieg. Gdzie konkretnie przebywa piesek? Czy znalazłby się ktoś, kto mógłby go przywieźć na konsultacje do lecznicy? Ja niestety, nie jestem zmotoryzowana. Do pana doktora trzeba się najpierw zapisać, konsultacja kosztuje chyba 50zł. Mogę umówić wizytę i zapłacić za nią (u mnie w grę wchodzą tylko wieczory, więc jakiś poniedziałek, bo wtedy nasz chirurg przyjmuje całe popołudnie i wieczór) i oczywiście być na miejscu, w lecznicy. Tylko czy ktoś mógłby psiaka dowieźć na Mokotów? I zawieźć z powrotem...
-
Prawie cały nasz klub był w Pruszkowie :lol: , ale mimo wszystko dla tych nielicznych, którzy nie byli, proponuję, aby każdy wpisał swoje wyniki. Było nas tak wiela, że nie pamiętam wszystkiego, nie chcę czegoś pokręcić/kogoś pominąć/urazić (niepotrzebne skreślić). Zacznę od nas - MONIA - open M - agility dis. - jumping Im. (0 pkt)
-
[quote name='PATIszon']Keniusia by nie miala odmowy, ona lubi murki...demolowac.:cool3:[/quote] Z tym miałaby pewien problem, ponieważ konstrukcja tego murka nie przewiduje mozliwości demolki, próba mogłaby być nieco bolesna :evil_lol: .
-
Kicia miała aż trzy operacje, bo po pierwzszej puścił szew i została dziurka, co prawda nieduża, ale jednak dziurka. Niestety, rany w buzi nie da się zabezpieczyć przed lizaniem i majstrowaniem, więc takie ryzyko zawsze istnieje. Potem koteczka trafiła do mnie i oddałam ją w ręce wybitnego specjalisty od małych zwierząt, zaszył dziurkę i znów się odrobina rozeszła. Miesiąc temu operowana była po raz trzeci (tym razem przez naszego ulubionego chirurga) i wygląda na to, że już nie przecieka :multi: . Nasza operacja była połączona z wycięciem polipa, więc była dość droga, ale dzisiaj idziemy na kontrolę, więc spytam doktora, jaki byłby koszt samego podniebienia u szczeniaka.
-
Znam tez suczki wysterylizowane, które znaczą teren, czasami nawet podnosząc nogę :evil_lol: . Moja gwiazda ma teraz ok. 7 lat, wycięta jest od zawsze, niedawno (parę miesięcy temu) zaczęła "poprawiać" po innych, a teraz coraz śmielej sama zaznacza. Nogi co prawda nie zadziera, ale jej serdeczna przyjaciółka robi to bardzo "po męsku" :lol: .
-
Potwierdzę - świetnie się wczoraj bawiliśmy, tak samo jak w Bydgoszczy, na pikniku w Białymstoku i we Włocławku w ubiegłym roku. Prośba, propozycja do organizatorów zawodów - więcej takich właśnie gier drużynowych, sztafet, to jest super. Wszyscy dobrze się bawią, nawet sztywniaki nabierają luzu i dystansu. Było fajnie, a zawody klubowe podobały mi się najbardziej :kciuki: (choć akurat nasza drużyna zaliczyła detkę :evil_lol: ).
-
[quote name='zadziorny']Nie przejmuj się :shake:. My wczoraj z [B]carragan[/B] przez pól dnia szukaliśmy w Zabrzu [B]malawaszki[/B] i jej nie znaleźliśmy :roll: :mad:[/quote] Zabrze to całkiem spore miasto :evil_lol: . A ja (jak fama głosi) wczoraj nie dostrzegłam Ibolyi w niezbyt dużej hali sportowej :wallbash: . Powinnam iść do okulisty, czy zacząć brać coś na poprawienie koncentracji? :roll:
-
[quote name='Flaire']No jak nie? Była Ibolya! :-)[/quote] Ciekawe gdzie, skoro ja jej nie widziałam? :mad: Zakamuflowała się, albo nie chce mnie znać?
-
[quote name='coztego'] [B]Flaire[/B], może Lotka przeżywa okres buntu :lol:[/quote] Tiaaaa, od ładnych paru miesięcy nic innego nie robi, tylko przeżywa okres buntu. Sęk w tym, że co i rusz objawia się to czym innym. I jak tu trafić za takim feniakiem? :mad: Wczoraj wieczorkiem Leon miał okazję obaczyc Leokadię po dłuższym niewidzeniu. Trwało to króciutko, nie więcej niż minutę. Na dzień dobry (a raczej "dobry wieczór") Lotka została złapana za kark i przyduszona do podłoża przy wtórze morderczych ryków, oszalała ze szczęścia próbowała jednak w tej niewygodnej pozycji ucałować wujaszka, po czym towarzystwo zostało brutalnie rozdzielone i każde wróciło do swojego domu. I po tym spotkaniu mój burek całkiem się rozkleił. Płakał i smędził, właził na okno i wyglądał tęsknie przez szybkę. Podoba mu się ta laska, pomimo ewidentnego braku dobrych manier. Ale podobno swój do swego ciągnie :diabloti: .