-
Posts
477 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Jagoda
-
Naatkaa, a może byś tej slicznej suni nowy wątek założyła, bo tam na Miśce, to zginie. @All, alarm odwołany.Kto ma nr do Dominika, zeby go poinformować, zeby się nie martwił. Misię zabierze na ten tydzień chłopak z weterynarii i potem odwiezie ją sam do domku tymczasowego.Czyli akcja "hotelik" nieaktualna.
-
Witaj Kubik, jakie wyniki moczu?
-
Dzwoniłam do tego Szymanowa właśnie. Pan się zgodził przyjąć Miśkę. Normalna cena to jest 30 zł za dobę, ale ze względu na okolicznosci policzy nam po 25 zł. Co robimy? Umówiłam się wstępnie, ze Misia przyjedzie do nich w piątek wieczorem lub sobotę rano. Kto mógłby Misię przewieżć, jest bardzo grzeczna w aucie. Mag, ile mamy kasy "żywej", żeby wiedzieć ile trzeba dołożyć.
-
nie da się zaszczepić, ponieważ Miśka bierze tyle leków obecnie i jest w trakcie leczenia a to wyklucza zaszczepienie Zasugerowałam inne rozwiązanie, no ale nie mogę nikogo do tego zmusić (czyjeś zaświadczenie, jakiegoś pieska rasa mieszaniec, kolor czarny ktoś pewnie ma takiego i mógłby pożyczyć) Więc dzwoń MagYa do tego hoteliku co mówiłaś wczoraj i znasz, zapytaj o miejsce, bo idzie weekend i też moze być problem, Ja wyjeżdzam w sobotę o świcie i co zrobisz sama? aha, dałam jeszcze zapytanie na wątku transportowym
-
no i jest problem i to poważny. Właśnie dzwoniły do mnie dziewczyny z AR, że jedna z opiekunek , ktora miała zabrać Miśkę na weekend majowy zmuszona jest jechac pociągiem a Misia nie jest szczepiona p/wściekliźnie. MagYa, zadzwoń do tego hoteliku co mówiłaś, bo chyba trzeba Misię tam zabrać. Chyba, zę ktoś ma inny pomysł , moze ktoś zna kogoś , kto jedzie autem w okolice Częstochowy i mógłby zabrać dziewczynę z psem.
-
Negri, Dominik:loveu: miło było poznać w realu:multi: Wielkie dzięki , ze dotarliście wczoraj. Mamy wielką nadzieję, ze tak jak Justynavege pisze, nowi opiekunowie tymczasowi pokochają naszego Misiola koffanego. Jaka to mądra sunia i jaka piękna! MagYa, ja teraz wyjezdzam na tydzień, więc w sprawie przewozu budy to dopiero po długim weekendzie. @All, mamy przyczepkę, Mag gdzieś zdobyła, potrzebny byłby więc samochód z hakiem i ktoś, kto umiałby taką przyczepkę ciągnąc (znaczy się nie osobiście:evil_lol: tylko autem, bo ja nigdy nie jechałam takim wehikułem dwuczłonowym:lol: )
-
Dominik:loveu: , super z Ciebie facet!! bosze, jak mi żal tej Misi naszej. Jej samotność nie doskwiera napewno tak, jak brak przestrzeni. Ona w życiu nie mieszkała w zamknięciu, a teraz mały boks, krata, obcy ludzie i zapachy medyczne:placz: t_kasiek :loveu: Misia przebywa obecnie na leczeniu stacjonarnym. Szukamy dla niej domu,bardzo szukamy. Obecnie po leczeniu, wstępnie mamy umówiony płatny hotelik u Mossi pod Częstochową, w spokojnym miejscu pod lasem. ale to będzie kolejny szok dla Misiola, długa podróż i znów tymczas, nowe miejsce i ludzie. p.s. przygotowałam aparat przed wyjściem z domu, rano, ale niestety zapomniałam go, MagYa się nie zgłasza, więc nie wiem czy również podjedzie z aparatem.
-
wczoraj gadałam z Anetą z AR, opiekunką Misiolca i wiem, ze ona ma dziś zajęcia do 18. ale może Mag coś więcej uzgodniła lub wie, bo ja szczerze mówiąc to niewiele pamiętam z tego o czym gadaliśmy podczas przyjęcia Miśki na kliniki, bo mi się włączyła płaczka i musiałam się pilnować:mad: Aha, widzę na AFN , ze mamy 606 zł:loveu: :loveu: :loveu: :loveu:
-
Ello,ale super, tyle pieniążków ma ta nasza maupka Miśka :loveu: teraz uwaga-będzie do odwiedzających!:multi: Nie wiem jak to wszystko tam jest zorganizowane tak dokładnie, dopiero jutro jestem umówiona z opiekunką Misi (przyszłą panią doktor VEt:multi: ), bo boję się, czy tak mozna sobie przychodzić bez ustalenia z opiekunem i czy wtedy akurat bedzie ktoś, kto nam Misię że tak powiem "udostępni":cool3: Więc jeśli jest to możliwe, to kto może niech przełoży wizytę na jutro ok 16. wtedy się dowiemy co i jak u żródła Nie wiem czy jakoś logicznie to napisałam o co mi chodzi:roll: . Justyna:loveu: , karmę i resztą dziś otrzymam, bo jak Ci mówiłam, to przez pośredników dotrze do mnie. Ale zaraz Cię powiadomię. No i wcale nie wiemy czy Misia z piłeczki się nie ucieszy, z nia nigdy nikt się nie bawił, a może spróbujemy na spacerku:multi:
-
Proszę bardzo, oto najświeższe wieści specjalnie dla Cioteczek i Wujków:loveu: : "Misia wystraszona jeszcze , ale chętnie zwiedza okolice Pl. Grunwaldzkiego. Dziś jest trochę weselsza, nie nosi juz spuszczonej głowy". Czy jakaś Ciotka chciałaby odwiedzić Misiola w szpitalu?. Wstępnie umówiłam się z opiekunką w środę ok. 16. MagYa? Neris? mogłybyście w tym terminie?
-
Kurde, mam nadzieję, ze Miśka nie wywinie dziś takiego numeru, jak wczoraj. Nie było jej w krzakach okolicznych, pojechałam przed 20, myślałam, ze zgłodnieje to przybiegnie jak mnie usłyszy, ale nic z tych rzeczy.Wsadziłam jej parówkę, którą wzięłam na wabika to budy do środka, bo mam nadzieję,że chociaż na noc tam przychodzi, bo po przestawieniu tej budy przez gospodarzy, to nie wiadomo gdzie ona nocuje i czy w ogóle tam wchodzi:-( [B]Negri:loveu:[/B] co do odwiedzin, to wszystko Ci powiemy po zawiezieniu Misi. [B]Tootiki :loveu: [/B]dziękujemy za wpłatę. [B]Justynavege:loveu:[/B] wielkie dzięki, naradzimy się z Mag co do tej karmy, jak przetransportować w razie czego itd. [B]Dominik:loveu:[/B] czy dysponujesz takim środkiem transportu, żeby przewieżc budę? [B]@All[/B], nie sposób wymienić wszystkich, którym jesteśmy bardzo wdzięczne. Jestem w strasznym stresie jak to wszystko wyjdzie, jak sobie poradzimy z wsadzeniem jej do auta i jak się bedzie zachowywała w drodze. Uff:roll:
-
[quote name='samoglow']wiadomosci :loveu: Jagoda, sprawdz jeszcze raz AFN, moze cos z Allegro wplynelo od osob, ktore podalam :lol:[/quote] sprawdzam, sprawdzam ale niestety nie podane jest rozliczenie od 14.04:shake: już tam wiele osób się upomina. Miśkę-Pyśkę musimy dostarczyć do piątku, więc jutro spróbujemy. Dobrze , ze TZ Mag jest taki dzielny i cierpliwy i zawsze nam pomaga. Więc i tym razem pewnie bedziemy liczyła na niego. Nie mamy pojęcia jak umieścić Misiolca w aucie i co ona taka dzikuska tam będzie wyprawiała. Waldi481 , dziękujemy :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu:
-
ŁAŁ!!Witamy Dominika:multi: Wreszcie jakiś Wujo:lol: wśród samych Ciotek i od razu powiało optymizmem. MagYa, podaj Loodzikom swoje konto, bo juz ktoś wpłacał na Ciebie, więc nie będziemy mieszać. Z tym transportem to może się baaaardzo przydać:loveu: :loveu: :loveu: . Negri, jeśli SOZ nie pomoże dziś, jutro, to będziemy się do Ciebie zwracały. :loveu: Dostałam też info od Bluski z innego forum,że na Metalowców w lecznicy Ekovet przyjmują do szpitala za 10 zł za dobę plus leki plus własne żarcie. Tylko problem jest taki, ze najpierw chcieliby zobaczyć Miśkę , zeby ewentuanie zakwalifikować ją lub nie, a od nas jest to jakieś 40 km w jedną stronę. I co, jesli by się okazało, że jej nie przyjmą? Wracać do Kamieńca..
-
[quote name='Kasie'] Widzisz, ludzie zakładają że jeśli pies sie bawił z innymi dziećmi i ja na to pozwoliłam, to pies jest bezpieczny. Uważają że jeśli ich pies nie zaatakuje to wszystko inne jest ok. A cała wina jest po mojej stronie... Tylko dlaczego? Kasie, ale takiego myślenia nie zmienisz. Ważne, zebyś Ty sama miała pewność, we własnym sumieniu, że nie jesteś winna. Bo nie jesteś. Nie mozesz brać odpowiedzialności za całe zło tego świata i ludzką głupotę, bo i tak robisz wystarczająco wiele aby to zło naprawiać !! A zastanawiałaś się dlaczego Lincoln nie pogłębiał chwytu, nie rozszarpał Batmana lub go nie udusił od razu? Być może był to chwyt kontrolowany, mający spacyfikować intruza, który zblizył się do "jego" stada ,choć w wykonaniu jego szczęk i gabarytów Batmana - przesądzający. Bo naprawdę, jeśli ktokoliwek ma minimum szarych komórek, dających prawdopodobieństwo wywołania tego tak bolesnego procesu jak myślenie (czego nie zaobserwowaliśmy u pani Batmanowej) może się domyślić, że taki pies będący w otoczeniu własnego stadka zachowa się zdecydowanie i jednoznacznie.
-
Kasia, ta informacja nie zmienia NICZEGO. Owszem szkoda pieska, bo nie on był winny głupoty właścicielki. Myślałam o tym jeszcze wczoraj wieczorem, kolejny raz utwierdzając się w przekonaniu, że dopuszczenie do samowolnej konfrontacji jakiegokolwiek psa, również tej suczki, z kaukazem bez absolutnej akceptacji z Twojej strony było szczytem bezmyślności, braku wyobrażni i elementarnej wiedzy o rasach i zachowaniach psów ogólnie. Pomijam fakt zwykłej, prostej zasady, której łamanie na każdym kroku doprowadza mnie do szału. Jeżeli napotkany pies prowadzony, trzymany jest na smyczy, to oznacza, ze właściciel ma ku temu powód! Zapieta smycz jest bardzo jasnym komunikatem.Nie możesz brać na siebie odpowiedzialności za brak zdolności kojarzenia u innych osób.
-
[quote name='Kasie'] Czy ludzi nie stać na tyle rozsądku żeby zrozumieć ze jesli jest pies i suka i doda się psa to będzie kiepsko? Kasie, nie łudź się, ze ktoś, kto nie ma na tyle wyobrażni, żeby zbliżać się -nie pytając o aprobatę właściciela -do obcego, ogromnego samca, analizuje sprawę potencjalnego trójkata:roll: . Przyjmij do wiadomości, ze opiekun dużego psa zawsze jest na straconej pozycji, a paniusiom typu właścicielka Batmana wydaje się, że ujadające, podrygujące zawadiaki w wersji kamikadze są: a. urocze d. zabawne c. miłe dla oka i ucha d. co się z tym wiążę moga poruszać się swobodnie w przestrzeni w każdej sytuacji a Tobie wolno co najwyżej przemieszczać się z psem chaszczami, opłotkami, na smyczy i w kagańcu, najlepiej jeszcze umieszczonym w klatce, najlepiej, żebyś oznakowana była czerwoną flagą:angryy: a Twój pies powinien mieć poczucie humoru i docenić walory estetyczne jej niby psa. Dlatego też, bardzo proszę, posłuchaj @wtatara, idż do lekarza, zeby mieć papier a la obdukcja. Może Ci się przydać. Odkładaj słuchawkę, nie rozmawiaj z nimi bez świadków, konsekwentnie domagaj się okazania zaświadczenia szczepienia. W najbliższym czasie zwróc też uwagę na obce osoby kręcące się w pobliżu domu (pod warunkiem, ze maja Twój nr domowy i moga ustalić lub znają już adres) i uczul na to pozostałych domowników. Z terenu przydomowego wyzbieraj wszystkie śmieci, zabawki psie itp po to, żeby pojawienie się jakiegoś nowego elementu na trawniku od razu było zauważalne. I najważniejsze, nie miej poczucia winy. Nie zrobiłaś niczego złego bo nie sprowokowałaś sytuacji.Nie straciłaś zimnej krwi, co jest godne podziwu. Pomogłaś rówenież psiakowi nie stracić życia. Trzymaj się!