-
Posts
412 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Ariadna
-
[quote name='zaba14']Boniuś to prawdziwy koci charalkter indywidualista i rozrabiaka :lol: zresztą na takiego wygląda :lol: Aridna Mikuś ma 13 lat.. ;) może 14 .. bo ja jakoś mu tych lat nie dodaje i sie troszke pobubiłam :lol:[/quote] i nie odejmujesz..... :lol: ale zeby ma w dobrym stanie!!! :D
-
[quote name='dbsst']qrczaki zazdroszcze takiej marchewy na glowie jest kosa :D[/quote] to nie tylko marchewa na glowie, marchewa na gebuli ( w postaci piegow) i w glowie w postaci nie wiem czego... rude=malpowate=falszywe=uparte=takie slodziuchne i kochane... a oto siostry dzieciaki Mikolaj i Maksymilian ( mam nadzieje ze mnie nikt nie zastrzeli i nie pogoni za ich zdjecia) [img]http://i2.photobucket.com/albums/y21/191817/BilledemalyMax070.jpg[/img]
-
ta ruda morducha zawsze mnie rozklada na lopatki... chociaz na tym ostatnim zdjeciu wyglada jakbys go rozbudzila.... i te jego uszy stojace.. jakby mu kto kij od szczotkiw nie wlozyl :D .... ile Mikus ma lat [b]zabko[/b]?
-
[quote name='dbsst']jake extra zdjecia super extra czad komando..........................rude wloski :D sarenka tez fajna ;)[/quote] rudowizna nalezy do siostry...a sarenki sa adoptowane :D 8)
-
[quote name='bernulka']Ja jestem okropna, ale mówi się trudno: [url]http://republika.pl/blog_vy_365555/588383/tr/p3300064.jpg[/url] paździoszki :lol:[/quote] okropna? gdzie???? :o bo chyba tej okropnej na zdjeciu brakuje!!!!!! :lol: baaaaaaaaardzo LADNE ZDJECIE..... BARDZO!
-
[quote name='Basenji']Toż to rykowisko! A raczej danielowisko ( lub sikha?) Zdrówko[/quote] Dasz bor!!! [url]http://i2.photobucket.com/albums/y21/191817/BilledemalyMax136.jpg[/url] [url]http://i2.photobucket.com/albums/y21/191817/BilledemalyMax167.jpg[/url] [url]http://i2.photobucket.com/albums/y21/191817/BilledemalyMax149.jpg[/url] [url]http://i2.photobucket.com/albums/y21/191817/BilledemalyMax165.jpg[/url] 8)
-
Wrażenia po wizycie u wilków...:)
Ariadna replied to Manu's topic in Grupa 'Extra' - Dzikie psowate...
[quote name='Manu']Dodałam tylko z przodu [img] a z tyłu [/img] (tak, by spacji nie było) :wink:[/quote] nie trza mnie bylo tak kompromitowac na loczach wszystkich :roll: :lol: :wink: dzieki za mile przywitanie na dogobserve'rze :D -
Wrażenia po wizycie u wilków...:)
Ariadna replied to Manu's topic in Grupa 'Extra' - Dzikie psowate...
[quote name='Manu']Teraz nie tylko widze, ale mogłam Ci tez poprawic tak, aby zdjecia były widoczne :wink: Fajne zdjęcia :D Przez oczka siatki robiłaś ?[/quote] no pewnie ze przez siatke :D co musialas poprawic zeby bylo widac zdjecia? :D -
Wrażenia po wizycie u wilków...:)
Ariadna replied to Manu's topic in Grupa 'Extra' - Dzikie psowate...
[quote name='Manu']Ale czemu ja nie widze tych zdjec tylko słowa "image" ? :([/quote] za chiny ludowe nie wiem :-? podaje linki w takim razie.. [size=2] [color=blue][poprawiłam już na zdjęcia :D - Manu][/color][/size] [img]http://i2.photobucket.com/albums/y21/191817/album%201/BilledemalyMax367.jpg[/img] [img]http://i2.photobucket.com/albums/y21/191817/album%201/BilledemalyMax368.jpg[/img] -
[quote name='anetta']Onka wyszlas super z tym lysolkiem :D Wogole jestes bardzo fotogeniczna 8) Ariadna, ladne czerwone krzyzyki :lol: :wink:[/quote] :D przed: [url]http://i2.photobucket.com/albums/y21/191817/album%203/portret.jpg[/url] i po: [url]http://i2.photobucket.com/albums/y21/191817/album%203/BilledemalyMax079.jpg[/url]
-
Wrażenia po wizycie u wilków...:)
Ariadna replied to Manu's topic in Grupa 'Extra' - Dzikie psowate...
Odwiedzin w Stobnicy wiesz ze ci [b]zazdroszcze[/b] :wink: ...oto dwa zdjecia z odwiedzin z zoo w Alborg...chociaz tyle... [img]http://i2.photobucket.com/albums/y21/191817/BilledemalyMax367.jpg[/img] [img]http://i2.photobucket.com/albums/y21/191817/BilledemalyMax368.jpg[/img] :) -
[quote name='Basenji']Onka świetnie zgrała się z piechem......... Blondyni/ki ........ i brak owłosienia poniżej głowy ( no tak ogólnie, bez detali :oops: ) Zdrówko[/quote] Basenji..jassne tylko jedna naga :wink: a to ja po obcieciu kudlow [img]http://i2.photobucket.com/albums/y21/191817/BilledemalyMax079.jpg[/img] ...ta zlewajaca sie kolorem wlosow z sierscia sarny( powiem w sekrecie) :evilbat: i przed....[img]http://i2.photobucket.com/albums/y21/191817/portret.jpg[/img]
-
[b]betty[/b] skoro tak bardzo je kochasz to masz: [url]http://i2.photobucket.com/albums/y21/191817/lic1.bmp[/url] [url]http://i2.photobucket.com/albums/y21/191817/lic3.bmp[/url] [url]http://i2.photobucket.com/albums/y21/191817/lic2.bmp[/url] [url]http://i2.photobucket.com/albums/y21/191817/lic.bmp[/url] [url]http://i2.photobucket.com/albums/y21/191817/lic5.bmp[/url] [url]http://i2.photobucket.com/albums/y21/191817/licaonatakujehiene.bmp[/url] [url]http://i2.photobucket.com/albums/y21/191817/licaon.bmp[/url] [url]http://i2.photobucket.com/albums/y21/191817/licgroup.bmp[/url] Mam nadzieje ze nikt mnie za te foty w " nie galerii" nie zabije :D
-
[quote name='coztego']No, rosołek rzeczywiście jest przedni, nawet ciepły jest gęsty :) I wcale nie smierdziało podczas gotowania 8) Sekcja wypadła niezbyt korzystnie dla łapki, wycięłam pazurki, wszystkie kostki i kosteczki, i suka dostała tylko chrząstki i skórkę, jakoś nie mogę się przekonać do tych kosteczek :roll: [size=1]Z refleksji nad łapkami dodam jeszcze, że początkowe obrzydzenie minęło, jak tylko zaczęłam w łapce dłubać [/size] :evilbat:[/quote] ...w lapce dubac? :o ty bestyjo! :evilbat:
-
[quote]Kupiłam po 1,30 zł za kg, to dużo czy mało? [/quote] Cóż.. :roll: Dawno nie kupowałam, bo miałam zapasy w zamrażarce, ale w sklepie płaciłam 1zł za 1kg, a w hurtowni jak się ładnie pouśmiechałam to nawet za 030zł za 1kg dostałam :wink:[/quote] Musisz miec zniewalajacy ten usmiech :lol: 8)
-
[quote name='Dalmati&Maja']Ja jeszcze nie dawałam mojej małej kurzych łapek... (okropność :evil: ) Dostaje kości, które chętnie wcina i traktuje jak zdobycz :lol: Dalmati & Maja[/quote] Kurze lapy to okropnosc ...ale gnat z prosiaczka, krowki,cielaczka to mniam palce lizac, co? 8) Dziewczyny..z tego co widze wiekszosci waszym psiakom smakuja i gotowane i wedzone.....moje uwielbiaja wedzone....z gotowanymi trzeba uwazac..zeby sie z ich papka nie zrobila bo trzeba bedzie pozniej sitem wylawiac :wink:
-
Jak nie maja ksiegarnie to moze antykwariat? Te wydanie, na ktorym trzymam swoja ciezka lape... skradlam ojcu...ksiazka ledwo zipie, pozolkle strony...ma za soba kilkanascie lat przelazenia przez rece moje i znajomych...ale jest fenomenalna! :D Lupak...a wez zajrzyj do antykwariatu, a noz bedzie!...poza tym zwroc uwage ( moze panie nawet nie beda wiedzialy o tym) ale moje wydanie ejst jednym z pierwszych... i "opowiesc pod psem a nawet pod dwoma) miesci sie w ksiazce Meissnera , ale poprzezdaja ja "Opowiesci pogodne" i taki tez tytul nosila moja ksiazka ...z tym ze druga czesc stanowia wlasnie opowiadania pod psem... :D
-
:D Pewnie sie urwala lajza...polazil,pokrecil sie po obcych ...i wrocil... :-? :)
-
Saba, Kreska, Mejk i inni -STRACH PRZED I ULGA PO STERYLCE
Ariadna replied to PIKA's topic in Sterylizacja
W przypadku mojej labradorki , nigdy nie bylo problemu z urojona ciaza, zawsze byla z kazdej strony dobrze oglada... badana..miala 10 lat kiedy wykryto ropomacicze, wszystko potoczylo sie bardzo szybko....narkoza,zabieg,przebudzenie...pierwszego dnia po operacji pierwsze pojedyncze pomachanie ogonkiem,maslany wzrok ze trzeba siusiu... powolne dochodzenie(?) do zdrowia...i na drugi dzien smierc. :( ....organizm nie wytrzymal. dlatego jesli macie sterylizowac, robcie to wczesniej...to minimalizuje komplikacje. pozdrawiam -
Co? Nie czytal nikt? :o :o :o
-
no w koncu ... juz myslalam ze nikt tutaj poza J.Fennel nic nie czyta :wink: ...mysliwi mysliwymi.... ja tez daleka jest od popierania ich...ale ksiazka sama w sobie jest swietna... :D pozdrawiam serdecznie!
-
[quote name='Katka_z1']Mojej Żabie przytrafia się, że stanie (to akurat często), i zacznie wydobywać z siebie dziwne odgłosy (coś jak osioł), robi wtedy takie ruchy brzuchem i klatką-na zmianę, później się pręży i otwiera pysk nisko nad podłogą i wtedy wydobywa się z niej ta żółtawa piana ze śliną. I tyle. Byłam u weta, powiedział, że nie trzeba się tym tak przejmować, bo czasami tak się im dzieje. Ciekawa jestem Waszych ewentualnych spostrzeżeń. Czy ktoś z Was miał podobny przypadek z psem?? Pozdrawiam :Dog_run: :Dog_run: :Dog_run: :Dog_run: :Dog_run: :Dog_run:[/quote] Napisz jak czesto dochodzi do wymiotow :)
-
[quote name='patti']Kto może polecić weterynarza specjalizującego się w leczeniu gronkowca lub chorób układu rozrodczego ? Mogą być lekarza z całej Polski - tylko zależy mi na specjaliście. Kto się spotkał z podobnym problemem ? Przy urojonych ciążach mojej suczki mleko w sutkach ma żółto-przezroczysty kolor. Badania laboratoryjne wykazały gronkowca w mleku. A co będzie gdy pewnego dnia postanowimy odchować szczenięta ? Weterynarze "codzienni" mają pomysł tylko na antybiotyki, ale to jest bez sensu - gronkowiec za szybko mutuje i problem powraca. Z góry dziękuję za informacje ![/quote] Hej, nie bardzo rozumiem jakiego lekarza poszukujesz... bo jesli potrzeba ci weterynarza specjalizujacego sie w gronkowcu to tutaj specjalista od chorob ukladu rozrodczego nie przyda sie bardzo, ... raczej dermatolog... nie napisalas tez jaka odmiane gronkowca wykryto w mleku suczki... bo jest ich sporo. Jesli suka "posiadanie" gronkowca przechodzi wlasciwie bezobjawowo, poza tym ze w mleku wykryto.. to ja na twoim miejscu bardziej bym sie obawiala ropamacicza w pozniejszym czasie (bezpieczna operacja ropomacicza obowiazuje do 5 roku zycia psa)..... Jezeli nie wystepuja u niej objawy choroby czyli owzodzenia, czyraki...zapalenia skorne...to masz powod do zadowolenia. Napisalas wyzej o checi odchowania szczeniat..... zaczynajac od poczatku , powinnas wiedziec ze gronkowiec( a raczej bakterie) wysteopuje u ponad polowy ludzkiego spoleczenstwa ( w tym moze i u ciebie) oraz u wszystkich psow. Istnieja w takich miejscach jak jama ustna, nosowa, przewod pokarmowy...ale nie u wszystkich powoduja procesy chorobowe ( tak samo jest z psami- kazdy jeden , a przynajmniej wiekszosc jest nosicielem tych bakterii, ale nie kazdy zachoruje- czyli to ze twoja suka ma w mleku bakterie, ktore trafem jakims zostaly wychwycone przy badaniach ciazy urojonej-nie znaczy ze juz na gronkowca choruje..oznacza ze jest jego nosicielka i jesli urodzi szczenieta .. praktycznie kazde z nich bedzie nosicielem tej bakterii. Co nie znaczy ze wszystkie beda z tego powodu cierpialy...i chorowaly) W wielu przypadkach bakterie te, w przewodzie pokarmowym odgrywaja istotna role w przyswajaniu i gospodarce witamin. Piszesz tez, ze "codzienni" specjalisci maja pomysl tylko na antybiotyki , ale to bez sensu bo gronkowiec za szybko sie mutuje i powraca( czyzby jednak suka chorowala, miala ropne zapalenia?...napisz gdzie..moze uda sie sklasyfikowac tego ktory ja dopadl)... powiem w sekreci ze mam w rodzinie kogos kto jest odorny na wszystkie penicyliny i niestety nie sa mu w stanie pomoc zadne leki... na gronkowca wlasnie. Moja odpowiedz jest jedna... niestety "niecodzienny" specjalista nic innego nie wymysli, nie bedzie lepszy... gronkowca leczy sie za pomoca antybiotykow... wlasciwie zalecza tylko, choroba ta nie jest wyleczalna, nie istnieje tez zadna szczepionka , ktora trwale ochranialaby przed zakazeniem ( jak mowie wiekszosc z nas i psow jest w posiadaniu tych bakterii)....lub rozwinieciem sie choroby. Kolejnosc zachorowania jest losowa... choruje ci ktorzy w jakis sposob stracili w danym czasie odpornosc organizmu.... mozna zarazic sie poprzez skaleczenie, nagromadzony brud w ranie...przeziebienia ( u psow, czesty katar i kaszel kenelowy) utrata wielonarzadowej odpornosci....przy operacji...jak moj ojciec wlasnie. :-? odezwij sie i napisz co i jak z pieskiem.. jedyne co moge poradzic to cierpliwosc... bo z takimi chorobami zwyczajnie trzeba zyc... Jesli piesek twoj choruje juz... to sama wiesz.. ze ta choroba powraca.. wiec wskazana jest wieksza dbalosc o psa. pozdrawiam serdecznie!
-
i jacy wszyscy zgodni...w czerwonym sie lubuja..:D tylko te oczy pay'a na ostatnim zdjeciu takie jakies... maslane..psie :D
-
Czytając wielkich mistrzów naszej literatury łowieckiej odnoszę czasem wrażenie, że mimo upływu czasu, opisują oni moje własne stany emocjonalne. Pełne kiedyś zwierza puszcze i bory, pola i wody już dziś nie takie, zmienił się styl i tempo życia, przewartościowały priorytety. Coś, co pozostało, to darowane nam przez naturę emocje i wzruszenia - główne powody moich ucieczek od cywilizacji. Schronieniem są z jednej strony ciche, odludne uroczyska, z drugiej zaś, stare zadrukowane stronice książek. Humor Meissnera to niedościgniony wzór myśliwskich opowieści. Janusz Meissner - Opowieść pod psem (a nawet pod dwoma) Dla mnie najwspanialsza książka na świecie, najcenniejszy skarb w mojej bibliotece. Pogodny, lekki styl, barwne opisy najzwyklejszych polowań oraz fenomenalne poczucie humoru składają się na ten niedościgniony wzór myśliwskich opowieści. Przytoczę tu fragmenty listu, który otrzymał autor od Bronisława Zielińskiego, znakomitego tłumacza książek Hemingwaya: "... chcę Panu serdecznie podziękować za uroczą historię psią i łowiecką... Po przeczytaniu fragmentów w Łowcu polowałem na nią jak Start na kreta i zaraz po opublikowaniu dopadłem jej z radosnym skowytem. Mam sporą biblioteczkę myśliwską, ale ta książka będzie w niej prawdziwą perełką. Rzadko dane mi było przeczytać coś z tej dziedziny, co byłoby równie pogodne, dowcipne, miłe, a nade wszystko tak znakomicie napisane, że każda scena, każdy ruch psa, każdy opis lasu i polowania budzi w wyobraźni najplastyczniejsze obrazy i wspomnienia. I jeszcze jedno: jest w Pana książce jakaś prawdziwa, nie podrabiana młodość. Młoda jest jej atmosfera, autentycznie młody i współczesny język i dowcip, i gdyby nie pewne wiadomości biograficzne - można by przysiąc, że jej autorem jest dwudziestoparolatek. Toteż ma się tylko jedną nieprzyjemną chwilę przy jej czytaniu: kiedy dobiega się do końca i wie, że niedługo trzeba będzie się z nią rozstać." Powiem w sekreci ze mozna do niej wracac-robilam to wielokrotnie.... a oto kilka fragmentow z tej ksiazki: *"Pan Mikołaj mówił do pleców Stefana: - Powiadam ja panu, czorta diabła - co za odyniec! No - wzrostem jelenia! - A może ty troszeczkę przesadzasz? - spytał Zbyszek sennie, choć nie bez zainteresowania. - Nic nie przesadzam - odrzekł pan Mikołaj. - A za nim chmara! I duże, i małe... - I średnie - wtrącił Zbyszek - Razem tak sztuk ze czterdzieści... Zbyszek aż stęknął. - Gęsiego szły czy parami? - spytał. Ale tamten przestał na niego zważać i opowiadał dalej, jak ubił owego odyńca "wzrostem jelenia", jak załadowano zwierza na sanie i jak w końcu po paru godzinach dzik ocknął się i prosto z sań drapnął do lasu. - No-no - mruknął Zbyszek z podziwem. - Dobrze jeszcze, że jak powiadasz, nie był wypatroszony, bo po prostu trudno byłoby uwierzyć... - To był mój sześćdziesiąty dziewiąty dzik - westchnął pan Mikołaj. - Spudłowałeś sześćdziesiąt dziewięć dzików, czy wszystkie z sań uciekły? - spytał znów niepoprawny sceptyk." ------------------------------------------------------------------------------------ * "Na przykład taki doktor B. ... miał psa-tytana, niemieckiego wyżła, o piekielnym temperamencie. ...dr B. bardzo był ze swego pieska dumny, bowiem Bull miał rodowód na trzydzieści sześć pokoleń, wypisany na czerpanym papierze, z pieczęciami i poświadczeniami, a poza tym rzekomo ukończył psi uniwersytet w Hamburgu... - Jest posłuszny i świetnie ułożony - zapewniał nas dr B. - Ma górny wiatr, stójkę jak mur i nie goni zająca. Nie pytaliśmy skąd pochodzą te wiadomości ... Pewnie mu wypisali w indeksie. Na wszelki wypadek poradziliśmy jednak doktorowi, żeby z początku wziął pieska na otok i przywiązał linkę do pasa. Była to fatalna rada... ... (Bull) potknął się o śpiącego zająca i gdy przerażony szarak szmyrgnął mu sprzed nosa, popędził za nim, porywając z sobą speszonego doktora na długiej lince. Trzeba przyznać, że chody mieli dobre. I Bull, i dr B. Lecieli za tym zającem jak wicher! Tylko nać tryskała z kartofliska. Doktor krzyczał "Bull, do nogi!", Bull ujadał, zapewne powtarzając to wezwanie zającowi, a zając - nie uczony w Hamburgu - nie mógł widocznie żadnego z nich zrozumieć, bo rwał na oślep przed siebie. Przelecieli dwie morgi kartofli, przecwałowali przez podorywkę, odwalili dworskie ściernisko, śmignęli przez buraki, przez koniczynę, przez podmokłą łąkę, wyniosło ich na suche, w jakieś ogrody z rzędami agrestów i malin, a potem znów na pola. Doktor nie miał już ani strzelby, ani kapelusza (z piórkiem), ani zapewne tchu w piersiach. Jeżeli jeszcze co miał, to chyba serce w gardle i duszę na ramieniu." ------------------------------------------------------------------------------------- *"- Znam jednego myśliwego - oświadczył (Mietek) z powagą - który dziś ma już 94 lata i jeszcze poluje. Zdrów proszę pani, jak ryba, choć całe życie niezgorzej popijał i nadal popija, nawet do pierwszego śniadania. Nazywa się Figura. Ambroży Figura; bo jego brat Dominik, nigdy wżyciu kropli wódki nie wypił - i co pani powie - umarł mając trzy lata!" polecam!!! Sam miod do kolekcji!