-
Posts
247 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ana
-
Ja doskonale znam ten problem bo moja Taya miała dokładnie tak samo. Nie wiedziałam co o tym myśleć, juz mawet "śmiejąc się" mówiłam że myśli chyba że to sucha karma. Nasza sunia zaczęła jeść kamienie od kiedy tylko się u nas zjawiła, byliśmy z nia u weterynarza i stwierdził, że o braku żadnych minerałów, witamin itp. nie ma mowy. Kazał pilnować suni i nie pozwalac jej na zjadanie kamieni, bo tak jak piszesz istnieje niebezpieczeństwo, iż kamień utknie w jelitach, a także kamienie niszcza zęby. Poza kagańcem, sposób mi znany było mówienie"fe", choć to mało skuteczne było i kończyło się tym, że kamole wyciągaliśmy jej z pyska sami. Wiec staralismy się unikać miejsc gdzie wybitnie dyżo było takich przysmaków, jak np. żwirowe drogi. Cały czas była obserwowana i w razie czego ręka w paszcze i zabieraliśmy kamienie. Od jakiegoś czasu mniej więcej od półtora miesiaca moja Taya zakończyła proceder zjadania kamieni, samo jej to minęło (odpukać).
-
Pewnie to racja, bo moja Taya to szczeniak- więc przerabiamy generalie ten etap :wink: Musze jednak powiedziec że jak ostatni raz dostaje papu o 21:00(dostaje jeszcze jedzonko 3 razy) to z kupką wytrzymuje do rana do ok 7:00, bo na siuski jeszcze wychodzimy po 22:00.
-
Ja z kolei czytałam że psiak trawi jakieś 8 godzin :roll: ale całkiem możliwe że odnosi się to do szczeniaka.
-
We Wrocławiu jak pisałam jest podobnie, pełno psiaków z takimi objawami. Moja Taya choróbsko ma za sobą ale jej układ pokarmowy dalej nie doszedł w pełni do siebie - kupy ciagle kiepsikie dlatego od paru dni dostaje Trilac i widać znaczną poprawę.
-
hymm tak czytam i zastanawiam się, miałam ostatnimi czasy podobne doswiadczenia z moja sunią, o czym pisałam na weterynarii. Jednak myślałam że zatruła się czymś w parku bo tutaj ludzie specjalnie rozrzucają trutki, o czym dowiedziałam się od "lokalnego weta". Duzo psiaków miało takie objawy. teraz jednak zaczynam się zastanawiać czy to nie przypadkiem jakiś wirus..
-
No no widzę, ze rozpoczęła się tu regularna wojna. Nie rozumię tylko waszego popadania w skrajności...Bo jeśli patrząc w ten sposób co psy robiły, jak zachowywały się w naturze i co jadły to sądzę, że na część dodatków które wrzucacie psiakom do gotowanego nawet by nie spojrzały :wink: Wiele rzeczy które maja dzisiaj miejsce nie leży w naturze psa... Nie wiem juz czy w tym topiku czy innym czytałam o dodawaniu dla urozmaicenia gotowanych buraczków, no cóż nasz wet zalecił mi kiedyś podać psu gotowane buraki, których psy nie trawią, gdy moja sunia pożarła kawałek skórzanego paska,bo jak wyraził się wet " gotowane buraki i ziemniaki działają jak tłok na jelita psa i wypchają to co trzeba"Myślę, ze ta dyskusja niepotrzebnie idzie w taką stronę, bo bynajmniej nic dobrego z niej nie wynika :-?
-
Postanowiłam też dorzucić swoje dwa grosze. Nie jestem zagorzałym zwolennikiem ani suchego ani gotowanego. Uważam , że najlepsze jedzenie dla psa to te które mu po prostu służy. moja sunia je akurat suchą karmę, i kiedy ostatnio zatruła się na dworze, pani wet kazała dawać jej bardziej lekkostrawne jedzonko. Miałam jej dawac rozgotowany ryż z piersią z kurczaka. Niestety moja sunia mimo iż była wygłodniała nie bardzo chciała jeść gotowane, a kiedy po raz chyba 5 z kolei zobaczyła w misce gotowane wcale nie chciała jeść. Wiec dostała lekkostrawna karmę weterynaryjna na problemy żołądkowe i wcinała jak zawsze :wink:
-
Bardzo Ci współczuję.. nie wiem co w takiej sytuacji można jeszcze powiedziec bo żadne słowa nie wydają się być właściwe i odpowiednie :(
-
No więc tak, kaszel u mojej suni trwał ok półtora miesiaca. Kazano mi nawet robić fibroskopię by sprawdzic czy nie zaaspirowała czegoś do dróg oddechowych, ale w związku z tym ,że moja taya bła po trzech antybiotykach i innych prochach nie chciałam fundowac jej dodatkowo narkozy. Zdecydowałam póść do innego weta i wtedy on rozpoznał kaszel kenelowy. Moja sunia takze była szczepionya na kaszel kenelowy, ale ponoć jest kilka modyfikacji tego wirusa i moze się zdarzyc, że psiak zachoruje. Jest to faktycznie choroba zaraźliwa, u nas w parku chorowała kupa psiaków, ale były i takie które się nie zaraziły. Moja taya przede wszystkim miała zawaloną krtań, jak wkładałam jej rękę do pysia bo np. cos chciała zjeśc niedozwolonego to moje paluchy po wyciągnięciu pokryte były białą pianą.
-
Moja Taya miała kaszel kenelowy, który rozpoznał tez dopiero trzeci vet, wcześniej faszerowali ją jakimiś różnymi lekami i nic nie pomagałao. Kaszlała głównie po spaniu, choć w trakcie też ten kaszel był straszny budził wszystkich kaszlała jak gruźlik, przy pociągnieciu smyczą po wyjsciu na zimno czy po powrocie do ciepłego mieszkania. Flegma podbarwiona była krwią... Poza lekami vet zabronił nam długich spacerów i biegania zwłaszcza wieczorami i rano kiedy powietrze jest zimne i ostre. na długie spacerki moglismy sobie pozwolic tylko kiedy było w miarę ciepło i świeciło słonko. Co było delikatnie mówiąc uciążliwe, bo moja Tayę rozpierała energia...
-
Który to park? Uprzejmię informuję, że to przy wydziale architektury przy skrzyżowaniu Nowowiejskiej z Wyszyńskiego. Jak wspomniałam taka sytuacja powtarza się co kilka miesięcy, komuś najwyraźniej bardzo psiaki przeszkadzają.
-
Wiecie tak sobiie myślę jacy ludzie ptrafia być podli od tak sobie bezinteresownie, potrafią czynić wiele złego gratis!W mojej okolicy coraz wiecej psiaków zatrutych :( Z niektórymi jest naprawdę źle, dostają kroplówki i masę innych leków, a dalej leje się z nich każdym otworem. Jakbym dorwała tego, co to zrobił to doszłoby do tragedii!!
-
No wiec na początku dostała enteramid i synolux, a wczoraj bo luxne kupy wróciły wybrałam się do innego polecanego weta- Kanzawy. Dał małej ditvivet czy jakos tak no i kazał ja karmić przez jakiś czas karma weterynaryjna z royala , no ale do wczoraj nie było tego śluzu. ten synolux dostawała wtedy przez trzy dni. a to że jest to zatrucie wiem od pani weterynarz z lecznicy koło mnie bo poszłam tam kupic dziś karme no i powiedziała że od zeszłego czwartku każdego dnia przychodzi do niej kilka psiaków z takimi objawami i ze najprawdopodobniej ktos cos rozsypał w parku, pooć nie pierwszy raz bo to zdarza się co jakiś czas.. brak słów
-
No wiec okazało się że w naszym parku ktoś rozsypał jakieś swiństwo i wiele psiaków się zatruło. Jeśli chodzi o moja Taye to co kupa wróci do normy to znów jest gorzej:( Byłam wczoraj u weta i pytał czy w kupie jest śluz powiedziałam że nie bo wczesniej nie było, ale dziś wieczorem na spacerku kupa znów nie najlepsza no i zauważyłam w niej śluz- o czym to może świadczyć?? Oczywiście jutro udamy się do weta ale jeśli ktoś byłby tak miły napisać to byłabym wdzięczna.
-
Kociak jak bedziesz z Lunką po zabiegu to napisz koniecznie co i jak. My z Tayą trzymamy mocno zaciśniete kciuki i łapki!
-
Nie jest dobrze, moja Taya wczoraj wieczorem zaczęła wymiotowac:( W nocy zwróciła jedzenie razem z antybiotykiem. Nie wiem o co chodzi i bardzo się martwię. Już mi się wydawało że jest z nią lepiej, a tu proszę...Dobrze, że nie dodałam jej do tego ryżu karmy bo plułabym sobie w twarz, ale nie wiem co jest grane, dlaczego? wydaje nam się, że Taya jakby więcej się zaczęła drapac i gryźć ale możliwe że nam się tylko wydaje, bo teraz jest pod lupa i wszyscy ją bacznie obserwują. Czekam tylko aż zrobi sie troche bardziej przyzwoita pora i dzwonię do naszej vet. dzisiejsza noc znów była bardzo długa i nerwowa :(
-
Mam problem na temat którego bardzo chciałabym usłyszeć a raczej przeczytac wasze opinie. No więc od poczatku, moja taya (6 miesiecy) w czwartek prawdopodobnie zszamała cos na spacerze, no i pojawiła się w czwartek wieczorem brzydka kupa..W ciagu dnia w piatek jakby było trochę lepiej, ale w nocy moja niunia najpierw zlała sie na dywan a potem domagała się zeby z nia wyjśc nie była w stanie wytrzymac do rana, no i kupa znów gorsza. Rano pojechałysmy do pani vet, sunia dostała zastrzyk, do domu antybiotyk i enteramid, no i zalecenie zeby karmic sunię co godzinę po 3 łyżki ryżu z piersią z kurczaka i siemiem lnianym. Od soboty rano do dzis moja niunia robiła kupe dwa razy jest lepsza ale jeszcze nie jest ok. Zastanawiam się czy nie powinnam mojej suni dodać trochę suchej karmy, bo do tej pory moja Taya była wyłącznie na suchej karmie Royal canin. Wiec jej organizm nie jest przyzwyczajony do takiego jedzonka, a pani vet powiedział, że do suchej ewentualnie wrócimy we wtorek tylko myślę, ze jeśli we wtorek po tym aktualnym jedzonku dam jej suche to znów pojawia się emocje dlatego zastanawiam sie czy do tego gotowanego nie zacząc dodawac jej suchej karmy, co myslicie? Ps. sorki że tak się rozpisałam, no i za ten opis....
-
Wydaje mi się , że nie jest to niczym nienormalnym. My też ostatnio przechodziliśmy ząbkowanie i miałyśmy podobny "problem" także z górnymi kiełkami. zaczęłam się już troszkę niepokoić, bo moja Taya miała już u góry nowe kły ,a dodatkowo jeszcze te mleczne :o no ale po jakims tygodniu posiadania i mlecznych i stałych kłów mleczaki same wypadły. tak więc myślę, że musisz trochę jeszcze poczekać :wink: Chociaż baset mojej znajomej nie chciał pozbyć się mlecznego kła i vet musiał mu pomóc się go pozbyć, ale nie było to trudne. Po chwyceniu mleczaka szczypcami wyciągnął go bez trudu.
-
Jagoda trzymam kciuki za Ciebie i Ola, jak wrócisz to koniecznie napisz. A jeśli chodzi o rodzeństwo twojego psiaka to je chyba też nad Odrą w okolicy mostu Warszawskiego spotkałam jakieś pare tygodni temu siostrzyczkę.Psiaki nawet się przywitały.(bo ja też mieszkam w tej okolicy :wink: )
-
Jagoda myślę, że to całkiem dobry pomysł :D tylko musisz wiedzieć że moja Taya uwielbia zabawy w parterze, raz na górze raz na dole generalnie bawi się z wszystkimi psiakami tylko niektóre starsze traktuja ja ostro bo nie mają ochoty na zabawę i nie podoba im się skakanie. Nie powiem jednak że zabawy w ganianego nie lubi ale niestety trzeba to ukrócić. A ile ma Twój Olo?
-
Jagoda I Kociak trzymamy mocno z Tayą kciuki i łapki za wasze psiaki! Coztego masz rację bardzoooo ciężko jest wytłumaczyć mojej Tayi, że nie moze szalec ze swoimi kolegami i kolezanakami. Mam jednak pytaniie czy to znaczy, że wcale nie może się z nimi bawić czy tylko z tymi bardziej żywiołowymi?
-
No wiec tak, jeśli chodzi o głupiego jasia to zastrzyk robiła jej kobieta, pytała mnie ile waży moja Taya ale ja nie wiem dokładnie bo u niej się to szybko zmienia myślę ze waży koło 26 kg, a dawke babka jej podała dla 20 kg. Mówiła mi, ze 4 godziny nie powiinna jeszcze nic jeśś, ale wolałam się upewnić... Taya wymiotła miskę z prędkoscią światła. teraz jest juz ok nawet przed jedzeniem znalazła piłkę i zaczęła ostro za nią ganiać Zdjęcie miała robione jedno. Polecała mi Siembiedę moja hodowczyni i pare innych osób, wiec dlatego się do niego udaliśmy.
-
No więc jesteśmy juz po badaniach i kamień spadł mi z serca, moja taya ma prawidłowo rozwiniete stawy biodrowe :modla: to nie dysplazja. Siembieda powiedział że to najprowdopodobniej nadwyrężenie dlatego powinnam nieco ukrócić jej szleństwa z psami, bo w przyszłości może zaowocować to czyms niedobrym. Powiem wam że moja taya po tym głupim jasiu padła w niecałe 4 minuty i dosć długo nie mogła dojśc do siebie. Dalej jest taka nieswoja ale przynajmniej juz podnosi się do miski z woda i czasem przełoży się w inne miejsce. Jak ją taką widziałam to strasznie chciało mi się ryczeć, wygląda jak siedem nieszczęść. Dobrze, że była na czczo bo zaraz po zastrzyku usiadła i zaczęła pompować, niestety a może stety nie było czym zwracać. Zastanawiam się czy dać jej już jeść bo widzę że zaczyna się rozglądać i snuc w poszukiwaniu jedzenia, a od podania głupiego jasia minęło już jakieś 5 godzin. Kociak i jagoda trzymam kciuki za wasze psiaki!! będzie dobrze.
-
chyba się rozpedziłam miało być oczywiście HODOWCZYNI :oops:
-
No tak zrobienie zdjęcia zaleciła nasza pani weterynarz, polecając dr Siembiedę. Wiem że moja chodowczyni tez do niego właśnie jeździła z psiakami, jest to jeden z niewielu lekarzy który może wypisywać zaświadczenia dotyczące dysplazji które umieszczane są w rodowodzi. wiem, że go ludzie chwalą ale czy jest ortopeda czy chirurgiem to nie wiem...