-
Posts
700 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by jborowy
-
Flaire - my tu mówimy o aparatach w miarę dostępnych dla średniej klasy w Polsce. Miałem w ręce Fuji S 7000 i tą maszyną można już robić b. dobre technicznie zdjęcia, ale trzeba dać 4000 PLN. nitencja -czy chodzi Ci o ostatnie kadry "Seksmisjii", pewnie tak.
-
tamer napisała "To w ogóle "gatunek" zagrożony wyginięciem " - Masz rację, ja już się źle czuję. Pamietam jeszcze celebrację "magistrowania". Flaire - oczywiście każdy lubi co chce, ale odnosze wrażenie, że różnica w omawianych technikach fotografi jest taka jak pomiędzy snajperem strzelającym precyzyjnie w cel a innym "rambo" zmiatającym cała okolicę z ogromnego karabinu maszynowego.
-
tamer A to w Stolycy już żadnego chłopa nie ma?????
-
"Tryb makro" służy do robienia zdjeć z bardzo bliska, np. kleszczowi, pchle lub innej stokrotce. To tak jak pierścienie pośrednie w klasycznej lustrzance.
-
tamer Jeszcze jedno. Czy ten aparat nazywa się dokładnie tak: Canon Powershot A 75 ?
-
Flaire masz rację (jak zawsze). Ten temat, zresztą już wałkowaliśmy z udziałem Wind. Podpytuję się z ciekawości. Bo tak jak tamer napisała: chłop to zawsze o technice bedzie gadał. "Tryb sportowy" - dobra rzecz, ale przeczy idei fotografi (strzelania zdjęć, uchwycenia chwili, klimatu, wręcz polowania). To jest już bliższe kamery filmowej.
-
No , no. Na chłopów mi tu nie narzekać. Macie mnie jednego to dbajcie. tamer A o aparacie wszystko "wyśpiewałaś" jak trzeba, więc ta technika nie taka znowu trudna. Z tym opóźnieniem - o co innego mi chodzi. Jak naciskasz spust, to w przypadku aparatu tradycyjnego zdjęcie jest robione (film naświetlany) natychmiast, a w aparatach cyfrowych mija trochę czasu bo maszyna musi przeanalizować kilka parametrów. Daje to o sobie znać szczególnie wtedy gdy robisz zdjęcia "w ruchu". Zwróć, proszę na to uwagę i napisz jak to jest w przypadku Twojego aparatu.
-
tamer - co to za maszynę kupiłaś? model? matryca? pamięć? Jakie połączenie z kompem? Czy ma duże opóźnienie?
-
No przecież ja też śpię z Evitką, a czasem z Dirą. Ale o tym cicho, sza.......
-
tamer !!??? Ty świńtuchu!!! ...... zoofilia??? Może masz aktywną stronkę z webcamerą??? Albo jakiś numer 0700 ze znaczną zniżką dla dogomaniaków???? Arabowie piją anyżówkę z wodą (jest mętna jak mleko), bo Allach patrząc z góry widzi mleko, czystą wódkę piją po zachodzie słońca bo wtedy Allach nic nie widzi. No a tak normalnie to wiadomo, że psiarze dzielą się na takich co z psami śpią i na takich co do tego sie nie przyznają. Wnioski już se wyciągnij sama!!!!
-
!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
jborowy replied to a topic in Airedale terrier
To nie ma zbytnio wielkiego znaczenia bo sunia i tak będzie miała takie imię jakie jej Hodowczyni (Flaire) wpisze do metryczki. Natomiast jak ten szczyt górski się naprawdę nazywa to my tego i tak nie pojmiemy. Jego nazwa w sanskrycie na pewno brzmi niezrozumiale dla nas. A żeby już całkiem zamieszać to dzisiaj już nikt nawet nie jest pewien jakich (z jakiego języka) nazw geograficznych należy używać na terenach wyzwolonych od niewoli brytyjskiej, niemieckiej... no po prostu europejskiej. Zapomiałem dodać, że ten problem dotyczy również WNP (Wspólnoty Niepotrzebnych Państw - to już moja interpretacja) Mam jeszcze chwilę czasu to wstawię taki przykład różnej interpretacji tych samych nazw w różnych językach. Moi koledzy około 5 lat temu, byli na Swiatowym Kongresie Naftowym w takiej jakiejś chińskiej wiosce Bejing. U nas czasem na to Pekin mówią. Mieszkali też nędznie, to chyba schronisko dla bezdomnych zwierząt było czy też jakiś inny slums, w każdym razie na dachu był napis HILTON. I ,żeby nie przedłużać, po prostu kiedyś się zgubili i nie potrafili wrócić do hotelu. Wymyślili, wg nich ,najprostrzy sposób, wzięli taxi i kazali się zawieźć do "hotelu HILTON". Pełna konsternacja, nikt nie wie o co chodzi, żaden taksiarz nie kojarzy słów "hotel" czy "hilton". Sprawa już by była całkiem przegrana, gdyby któryś sobie nie przypomniał, że ma w kieszeni jakieś "kwity" z recepcji hotelu. Pokazał je taksówkarzowi, a ten natychmiast rozpoznał co to za "domki" były tam narysowane i za 30 centów zawiózł całe towarzystwo na miejsce. -
!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
jborowy replied to a topic in Airedale terrier
Flaire - to wszystko miało być dowcipem. Jeżeli nie wyszło, to przepraszam. A tak na marginesie: Annapurna, czy Anapurnna?? -
!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
jborowy replied to a topic in Airedale terrier
Flaire - nie byłbym sobą jakbym malutkiej szpileczki nie wsadził. Jaki to trafny wybór imion: Anapurnna - czytana jako Api???? To tak jak trzech Szwedów co to się wybrali do Republiki Czeskiej. Mieli na imię: Lars, Larsen i Larsoden. Jak się dowiedzieli, że Czesi często popełniają tzw " czeski błąd": czyli czytają wspak, to zrezygnowali z wyjazdu. -
!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
jborowy replied to a topic in Airedale terrier
Ja też się zachwycam. Co prawda teraz nie jem, gdyż jako prawdziwy Wschodnio-Europejczyk to co najwyżej zakąszam, no wiecie... nowe magistry i takie tam ... Ale te kupki wyglądają tak apetycznie.. No i tradycyjnie stary dowcip: Wania - flaszkę wódki byś wypił? No pewnie. Wania - a dwie flaszki? Jasne. Wania - a wiadro? Też. Wania - a dwa wiadra. Nie , nie mam tyle ogórków na "zakuske". -
Drogie Panie, oczywiście, że mozna zastosować różne rozwiązania. Z początku myślałem, że chodzi o dwumiesięczne wyżywienie. W przypadku pięciu dni i dorosłej suni (3 lata) nie tragizowałbym zbytnio, zwłaszcza, że i tak nie wiadomo jak sunia zachowa się emocjonalnie. Moja faworytka Evita potrafi nic nie jeść przez dwie doby, na przykład ze względów na tremę wystawową i "raisefiber".
-
aga_ostaszewska - napisała:"Szkoda, że wcześniej o tych linkach nie pomyślałam! To naprawde dobry pomysł za skromne pieniążki!!! " No cóż od tego właśnie są juniorzy starsi, żeby śpieszyć z zawsze spóźnionymi radami i potem marudzić: a nie mówiłem!!!
-
Na pięć dni! to po prostu weź tą suchą karmę, którą teraz psina je. Nic jej nie będzie jak przez ten czas nie zje gotowanego, w końcu ma już 3 lata.
-
Moje przestrogi nie dotyczą konkretnej karmy, tylko Twojego sposobu myślenia. Chcesz pojechać pod namiot na, jak napisałaś, całe lato (czyli około dwa miesiące i zabrać ze sobą karmę, której Twoj pies nigdy przedtem nie jadł??? Albo ja coś pokręciłem, albo natychmiast przestań mysleć w tym kierunku. Już prędzej weż taką karmę jaką jadł do tej pory i okazjonalnie dokupuj mu "wołowe z kością", a jak będziesz mieć okazję (coś o butli gazowej wspomniałaś) to mu ugotuj to co zwykle.
-
briards - się pytała co TY będziesz jeść pod tym namiotem, całkiem z sensem, bo to może mieć duże znaczenie dla karmienia psa. No to co masz (lub macie bo pewnie nie jedziesz sama) zamiar jeść ??? Acha, no i przestrzegam przed eksperymentami w ostatniej chwili.
-
No.......super, jeszcze , jeszcze!!!
-
bogula - dalej nie wiem o co chodziło z tym " nie z tego świata"?????
-
Rikosz - obydwoma moimi rękami i dwunastoma łapami moich welshy podpisuję się pod Twoim postem
-
bogula - nie bardzo rozumię: " nie z tego świata"??? O co dokładnie chodzi? Dodałem: a jednak pomarudze jeszcze trochę. Tutaj wstawia się tylko niektóre foty a na stronach i albumach jest ich dużo więcej. Przykład: nitencja, co tydzień co najmniej 20 fotów. Gdzie byś to zmieściła w galerii.
-
aga - nitencja jest aktywna na swojej stronie. Mnie też się wydaje, że ten topic jest troszkę nie trafiony. Zeby tutaj umieścić zdjęcie, trzeba go najpierw wsadzić na jakąś stronę w internecie. No a skoro już wsadzam coś na stronę to po jakiego ..... jeszcze wsadzać tutaj. Wystarczy raz napisać link i masz do dyspozycji wszystkie zdjęcia.
-
Czytam, ten topic i nie bardzo wiem jak się ustosunkować. Nie sprzedawałem jeszcze nigdy szczeniąt bo po prostu ich nie miałem. Mam dwie "suki hodowlane", więc niedługo z tym problemem się spotkam. Z całą pewnością jestem przeciwny sorzedaży zwierząt z kartonów i to bez znaczenia czy jest to bazar czy teren przed wystawą psów rasowych. Natomiast: sprzedaż szczeniąt przed terenem wystawy psów z klimatyzowanego auta, ze specjalnej klatki-kojca z poidłem i suką-matką - - to moim zdaniem, chyba jest w porządku. Cały czas mam na myśli sprzedaż "bez nabijania w butelkę". Jeżeli to mieszańce, to sprzedajemy mieszańce, jeżeli "psy papierowe" to sprzedajemy ze świadectwem urodzenia i książeczką zdrowia. Jak w każdym przypadku nie można stosować urawniłowki. Chociaż, problem jest i do tego wyraźnie nabrzmiewa. Myślę, że w skrajnych wypadkach powinny interweniować osoby zatrudnione w TOZ wspierane policją lub służbami miejskimi w oparciu o przepisy o maltretowaniu zwierząt. No ale trzeba chcieć.