Jump to content
Dogomania

jborowy

Members
  • Posts

    700
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by jborowy

  1. BeataG Napisz jakiego masz psa (wielkośc) i w jakim jest wieku. To co piszesz to jest bardzo dziwne, może tu chodzi o inne sprawy niż tylko jedzenie kości.
  2. No i w porządku, jeżeli wasze psy nie tolerują kości to im ich nie dawajcie. Pies swój rozum ma i jak czegoś nie chce to widocznie są powody.
  3. Zawsze powtarzam, że z niczym nie należy przesadzać. jeżeli tu mówimy o dawaniu kości psom, to ja mam na myśli kości jako dodatek, ciekawostka, urozmaicenie a nie jako karma podstawowa. Chowanie kości w mieszkaniu to jednak co innego niż w ogródku. W mieszkaniu kość po paru dniach sama znajdziesz i wyrzucisz bo śmierdzi, a w ogródku kość poleży w ziemi dwa tygodnie, piesio sobie ją odkopie i ze smakiem zje, a ty nawet o tym nie wiesz. Moja wstawka o kosciach absolutnie nie miała zachęcić do dawania psom kości "na silę". Każdy pies reaguje na karmę indywidualnie i własnie po to my jesteśmy aby obserwować i wyciągać wnioski. Myslę, że im bardziej rasa psa jest oddalona od psów i bardziej zblizona do ludzi tym więcej anomalii i wtedy jest potrzebne indywidualne podejście do każdej rasy a nawet do każdego psa oddzielnie. Ja świadomie mam psy bardzo psie (welsh terriery) i nie mam żadnych problemów z żywieniem, chorobami wrodzonymi, alergiami i innymi sprawami związanymi z cywilizacją ludzką.
  4. No cóż, to są niedogodności związane z trzymaniem psa w mieszkaniu. Moje psiory tylko śpią i są głaskane w domu resztę dnia spędzają "zamknięte" w ogrodzie. Tam sobie robią banki ziemne kości i innych smakołyków. Trochę to miesza mi możliwość obserwowania co i jak psy jedzą, ale jest to dla nich bardziej naturalne i dobrze im z tym. Zarcie podstawowe dostają w miskach i tu dokładnie obserwuję co i ile który zjadł. Natomiast kości traktuję jako dodatek, staram się dawać im je w niewielkich ilościach tak aby zjadły od razu. Rzadko to się udaje i przewaznie psy kości zakopują i tu już tracę kontrolę, który i ile zjadł.
  5. Aga Twój psiak prawdopodobnie nie gryzie kości tylko je połyka w całości, dlatego je zwraca. Musisz mu dawać kości bardzo duże aby nie mogł ich połknąć tylko musiał skrobać zebami.
  6. Nie wiedziałem, że trenujesz na Olimpiadę. :lol: :lol: Wracając do welshowych zabaw to moje także potrafią się fajnie zabawiać wiązanymi w węzły różnymi szmatami, z reguły są to starsze ręczniki i ścierki. Trzeba tylko pamiętać o bardzo mocnym zaciskaniu węzłów inaczej w kilka minut ręcznik zostanie przerobiony na kłębek nici.
  7. Ma znaczenie czy wypełniacze są zmielone czy nie. Pies jest zwierzem głównie mięsożernym i mięso, kości, ścięgna trawi bez problemów, nawt duże kawałki. Mój najmłodszy sierściuch Pepi małych kości wogóle nie gryzł, tylko łykał w całości. Byłem tym przerażony, ale nic mu się nie działo. Co do zbóż i innych wypełniaczy to chyba nie jest tak, że pies tego wcale nie trawi, tylko trawi żle. Jeżeli podamy całe ziarno to ono przejdzie przez psa nietknięte. Natomiast zmielone zostanie częściowo strawione i wykorzystane.
  8. Nie ma się czego wstydzić. Pani Borowa zawsze powtarza, że właściciele psów dzielą się na takich co z psami śpią (to o mnie) i na takich co do tego się nigdy nie przyznają (to akurat jest o niej). Poza tym ostatnio w prawdziwej stolicy Polski (Kraków) odbyła się parada kochających mocno ale inaczej i Twoja propozycja: "na czterech łapach" niczego bulwersującego tu nie wnosi.
  9. Moje welshe dosyć chętnie bawią się piłką tenisową w aportowanie. Jest to jednak zajęcie nudnawe, no i Pan nie zawsze zasługuje na to by mu tę piłkę oddać. Wraz z moimi córeczkami odkryliśmy kiedyś, że welshową pasją jest gra w koszykówkę. Zbieranie, gaszenie i przetaczanie piłki to jest własnie to co welshe lubią najbardziej. Dwa, trzy odbicia piłki wyzwalają w welshach diabelskie moce. Kto nigdy nie widział jak welshe osaczają dzika może to sobie wyobrazić patrząc na welshe grające w kosza. Z początku przerażał mnie widok piłki spadającej z kosza wprost na psa (w końcu ta piłka jest większa od welsha), ale pies w ostatnim momencie uskakuje, gasi piłkę i przednimi łapami oraz całym uzębieniem stara się piłkę uziemić. Jeżeli nie próbowaliście to gorąco zachęcam.
  10. Do założenia tego topicu zainspirowała mnie poniższa wypowiedź na galerii terierów: Właśnie tu wpisujcie jakie pomysły na zabawy macie Wy i Wasze Sierściuchy
  11. Ten post jest odpowiedzią dla isacz. Tylko zrobił się taki tłok , że się pogubiłem
  12. Absolutnie nie neguję Twojej kuchni. Czy to jednak znaczy, że nie dajesz zupełnie ziaren zbóż (pszenica, kukurydza, len, słonecznik ipt.) czy też po prostu wrzucasz do miksera surowe ziarna. Jeżeli tak to proszę o nazwę firmy, która produkuje takie miksery co potrafią zmiksować surowe mieso z surowymi jarzynami i ziarnem zbóż.
  13. jborowy

    Rodowód

    Rodowód nie przepada - jest dożywotni. Do wystawiania psa w klasie młodzieży można nie mieć jeszcze rodowodu, ale trzeba psa zgłosić do ZK i uzyskać numer rejestracyjny. W papierach na wystawę pisze się: rodowód w przygotowaniu.
  14. Rękami i nogami (moimi i psimi) jestem za tym tym co pisze PIKA
  15. Cześć W dzisiejszych czasach, pełnych podróbek i fałszerstw chyba nie można zaufać żadnej kupowanej karmie (suchej czy mokrej) na tyle aby nią całe życie karmić psa. Ja karmię moje psiory (mam cztery) w 3/4 karmą gotowaną przez siebie i w 1/4 karmami suchymi różnych firm. Oczywiście nie podaję na raz suchego i mokrego. Karma gotowana to kasze, konina, olej roslinny, drób, marchewka, buraczki, brukiew, pietruszka, jabłka, dyniowate i różne sezonowe dodatki. Do tego dodaję różnych ziól: suszona pokrzywa (liście i nasiona), jarzębina, jałowiec, siemię lniane, słonecznik, czosnek. Odpukać.. Psiory nigdy nie miały najmniejszych kłopotów z trawieniem lub uczuleniem.
  16. No, może???!!! Do Bytomia tak czy siak się wybieramy. Ale tylko grzeczne dziewczynki dostają ciasteczka.
  17. bogula?????????? Coś mi się widzi, że nie starczy ciasteczek dla wszystkich!!!!!
  18. No ja też myslę, że z tym tematem to "na welshe marsz". Tu wstawiamy fotki. Z tematem tomka o piłce też by się zdało gdzieś wynieść. Coś bym napisał w tym temacie, ale pilnujmy porządku na forum.
  19. W wyniku wysączenia dużej ilości dobrego i zimnego piwka w pierwszym (mocno przedłużonym) weekendzie majowym, powstało trochę "psich" zdjęć. Zapraszam do oglądania: http://foto.onet.pl/albumy/album.html?id=20771&q=jborowyop&k=2
  20. Teraz będzie jescze bezpieczniej. Przypominam: od 1 .05 tylko 50 km/godzinę w terenie zabudowanym. (od 5 do 23 )
  21. W nastepnym poscie zdjęcie z tematu "spanie" - Macius i Evitka po harcach
  22. Nie powinno być różnicy, sam tran jest taki sam. Tran w kapsułkach podaje się głównie dzieciom, żeby im nie śmierdzało (łykają w całości). Dla psiora i tak musisz kapsułkę przedziurawić i pokropić zawartością żarełko, właśnie po to żeby śmierdziało " starą rybą". Czyli dla psa wygodniej mieć tran w płynie. Ja nie mogłem dostać tranu w płynie, więc kupiłem w kapsułkach. Dozowałem w ten sposób, że nadgryzałem kapsułkę i zawartość wyciskałem na żarcie psie, a następnie sam zjadałem wyciśnietą kapsułkę. Tak, żeby się nic nie zmarnowało. Mam córkę w Poznaniu to się uczę oszczędności. Hi hi.
  23. Jeszcze raz Ci proponuję: zwykły tran, nie ulepszany zapachowo - taki najbardziej smierdzący . Kilka kropel do żarełka i psiak je dużo więcej. Oczywiście przy tym musisz mu zwiększyć ilośc ruchu, bo go zapasiesz - a to gorsze od wychudzenia.
×
×
  • Create New...