-
Posts
259 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Megi N
-
Galja, osobliwości można a nawet należy zbierać, ale nie kiczowate potwory. Na szczęście szybko minęło mi zamiłowanie do takiego rodzaju zbieractwa(chociaż było mało kosztowne), które przerodziło się w gromadzenie książek (wydawnictwa albumowe najbardziej biją po kieszeni). Nie wiem co lepsze? Książki zajmują masę miejsca, a jak przyjdzie do odkurzania...... Misia miałam ale też był chory i musiał brać duzo zastrzyków. To cud że po takiej kuracji przeżył z 10 lat. Był wypchany trocinami i bez przerwy odpadały mu ślepia, to chyba po tym leczeniu antybiotykami zapomniałam podać leków osłonowych.
-
Pięknie, okazuje się że tylko ja zwoziłam do domu rupiecie :wink: Które po kilku dniach były wyrzucane przez moją mamę na śmietnik. Oczywiście moja mama działała - "tajnos agentos" :D
-
Dolphine, a jakie przywoziłaś do domu pamiatki? :D No, ludziska chwalcie się! Oczywiście jeśli pamiętacie.
-
Dalszy ciąg zbieractwa: z kolonii i wczasów, worki muszelek i bursztynów oraz kiczowate pamiątki w rodzaju plastikowego stateczka na podstawce z muszelek, "pozłacanej" kotwicy, breloczka w kształcie buteleczki, drewnianej ciupagi, itd. Co tydzień pisało się do domu, że jest świetnie ale już brakuje pieniędzy :D
-
Ja mam taki jeden sklep WSS-u "Społem" - sklep wielki pań sporo ale jak podeszłam do kasy to musiałam czekać aż łaskawie któraś podejdzie i łaskawie pobierze pieniądze. Do czasu byłam cierpliwa ale kiedyś już nie wytrzymalam i powiedziałam że albo zaraz podejdzie do kasy albo ja zabieram zakupy i idę do domu bo widocznie nie trzeba płacić. Na całe szczęście chodzę do tego sklepu sporadycznie. Wnisoek taki że jeszce są pozostałości z tamtej epoki.
-
Wszystkie kioski się obchodziło za jedną gazetą. Wygrani byli ci którzy mieli pozakładane "teczki" ale to było nieliczne grono szczęśliwców do których nie należałam. U Was też były takowe "teczki" w kioskach ruchu? Nie mam pojęcia czemu wtedy takie były małe nakłady? Nie chcieli zarobić czy co? A moze to my więcej kupowaliśmy prasówki? :wink:
-
Dobrze że przypomniałaś Manu o tych plakatach na ścianach. Ja i owszem takowe posiadałam ale najczęściej były to zdjęcia z gazet, w tamtych czasach trudno było o plakat z prawdziwego zdarzenia. Ps. Podpisik przedni!
-
Buldog, mnie nie zagniesz :wink: Żołnierzyki (najwięcej miałam kawalerzystów), stare mapy, kolejki, kolekcja czołgów, metalowych i szklanych kulek itp. Oczywiście były też kolekcje typowe dla dziewczynek ale to nastąpiło dopiero gdzieś w okolicy 5 klasy.
-
Jedna kolekcja była Tomka a druga moja(chociaż dużo mniejsza). Czyli liczy się! Naśladowałam prawie we wszystkim brata :wink: Miał ze mną "krzyż pański", wszędzie za nim się wlekłam. :D
-
Samochodziki też zbierałam, a to z racji posiadania starszego brata :wink:
-
A o co Buldog nie śmiesz pytać? Chyba się nie załamiesz? :wink: No taki duży chłopak a buzia w podkówkę! Wstyd :wink:
-
To ja wezmę winę na siebię! :cry: Tylko przestańcie już dochodzić kto pierwszy zaczął :wink: Z kim ja będę rozmawiać jak się wyniesiecie? Gdzie ja znajde takich sympatycznych "staruszków" :wink: Moje wspominkowe hobby to: zbieranie znaczków, kolorowych zachranicznych naklejek z różnych firm(wysyłało się list do takiej firmy z prośbą o materiały reklamowe), historyjki z gum do żucia Donald, puszki po piwie z Pewexu i pudełka po papierosach. Można powiedzieć że byłam kolekcjonerem śmieci :D, teraz wystarczyło by pogrzebać w śmietniku i w godzinkę miałabym większą kolekcję od tej którą tworzyłam wiele lat. :wink: Dolphine, jak to żadnej bratniej duszy? a ja to co? :dog: !!!
-
Buldog, nie pisz takimi małymi literkami bo ja krótkowidz jestem :cool1: I nie wiem co napisałeś? To coś miłego? Prawda? :wink:
-
Buldog, ja nikogo nie naciągam na zwierzenia (akurat byś się dał!):wink: to są wspominki! :D A wogóle to nie ja zapoczątkowałam ten temat ale Dolphine, Mike i Ty, ja włączyłam się gdzieś koło strony nr 14(sprawdziłam to, bo byłam już gotowa uwierzyć że to ja jestem główną sprawczynią razem z Dolphine). :question: Przez ten czas (14 stron)zastanawiałam się czy wyjść z krzaków i ujawnić się. :cunao:
-
Dolphine, nie było tak źle. Jak ma się do wyboru filharmonię albo matematykę to każdy wybierze filharmonię :D
-
Już jestem. Jakoś przeżyłam, ale było ciężko. Niestety ja nie miałam praktyk w szkole :cry: Za to jeździliśmy na wykopki w ramach prac społecznych. Mnie to bardzo odpowiadało ponieważ przez trzy dni nie musieliśmy chodzić do szkoły :D A w czwartki albo w poniedziałki (pamieć mnie zawodzi) obowiązkowo chodziliśmy do filharmonii na koncerty.
-
Na dzisiaj to koniec moich wspominek. Mózg mi nie pracuje, a właściwie pracuje ale nie w tym kierunku co trzeba. Jutro o 11.oo mam wizytę u dentysty i nie myślę o niczym innym. Nie należę do strachliwych, ale dostaję gęsiej skórki na myśl o borowaniu i innych okropnistych rzeczach. Bardzo proszę trzymajcie jutro za mnie kciuki. Najchętniej jutro zrobiłabym to: :scared:
-
I tu przyznam Ci racje, że najbardziej przypomnienie to jest potrzebne tym starszym, którzy zapomnieli jak było. Albo udaja ze nie pamiętają. A klimaty "sienkiewiczowskie" są niepowtarzalne, kiedyś przeszkadzało mi że robił takie długaśne opisy a mało było dialogów. Ale teraz najbardziej mnie się podobają te właśnie kobylaste opisy. Chyba dorosłam :wink:
-
Dolphine, w Twojej szkole popiersie a w mojej, a właściwie przed, stoi wielgaśny pomnik Henia. Buldog, ja też nie pamiętam tych wierszy, wymazałam je gdzieś w okolicach 7 klasy. Gdyby nie to zdjęcie i uwieczniony "hymn", w życiu bym sobie nie przypomiała tego tekstu. :D Przytoczyłam go tylko po to żeby pokazać młodszym forumowiczom jakie szczęście ich ominęło :wink:
-
No popatrz Dolphine, Sienkiewicz też był patronem mojej szkoły tyle że liceum. Rocznice śmierci i urodzin to czas apeli i innych ciekawych rzeczy. Ale akurat to mi nie przeszkadzało bo patron był ok. Szkoda że u mnie nie śpiewano "w stepie szerokim", nikt jakoś na to nie wpadł. :D
-
Buldog, to mnie trochę pocieszyłeś z tymi białymi wierszami. A kogo miałes za patrona szkoły? Pytam się bo mówiłeś że życiorys krótki, to co umarł za młodu czy mało zdziałał? I może byś zacytował kawałek hymnu o bojowniku o wolność? :D
-
Poukrywam się jeszcze trochę :D Pamiątek mam sporo, ale to nie są zdjęcia i nie da się ich przesłać po kablu. :wink:
-
Buldog, Ty to miałeś dobrze, śpiewałes sobie piosenki :D , ja niestety nie chodziłam do takiej fajnej szkoły jak Ty. U mnie przed pierwszą lekcją było gremialne recytowanie w pozycji na baczność tekstu: "OJCZYZNO NASZA POLSKO LUDOWA! TYŚ OWOCEM WALKI I PRACY POKOLEŃ NAJLEPSZYCH TWYCH CÓREK I SYNÓW. PRZYRZEKAMY CI: STAĆ WIERNIE NA STRAŻY ZDOBYCZY USTROJU SOCJALISTYCZNEGO ... itd." Dalej nie pamiętam. A oprócz tego było robione każdej klasie "tablo" , które oprawione w wielką ramę wisiało w klasie. Dla tych co nie wiedzą co to "tablo" - prezentuję poniżej zdjęcie. No i gdzie jest Mała Megi? :crazyeye:
-
Może ktoś pamięta dobry przepis na bimberek :)