-
Posts
2773 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
52
Everything posted by Usiata
-
Rudasek już po wymianie kaloryferów w domku; w czwartek był trochę zdenerwowany, że przyszli obcy ludzie, wiercili i pewnej chwili wyrwał sie Panu dziadkowi i capnął pana hydraulika za nogawkę (na szczęście niegroźnie); chyba Mu się powolna robota nie podobała ;) w piatek była w domku Iwonka więc Rudasek był szczęśliwy i spokojny. Obyło się bez jakichkolwiek sensacji :)
-
Ten szkielet to TIFFANI - Udało się! Tiffani znalazła swój domek!
Usiata replied to kinga_kinga7's topic in Już w nowym domu
Błąd w rozumowaniu mar.gajko. Ja, w odróżnieniu od ciebie i niektórych dogomaniaczek, wchodzę na wątki jedynie wówczas, gdy ktoś mnie o to poprosi, a już na pewno nie wracam natrętnie gdy mnie gospodarz wątku wyprasza. Co do perzu - ma swoje zalety, jest zdrowy dla cery, paznokci, stawów bo zawiera duzo krzemionki ;) jak widać, nie wiesz wszystkiego i nie jesteś jasnowidzem, to tylko twoje złudzenia przez pryzmat kórych postrzegasz świat . Diano, nie bez kozery zacytowałam słowo Franza z filmu "Psy" bo niektórym dogomaniakom ich misja wirtualnego ratowania psiaków przesłania zdrowy rozsądek i są gotowi pogardliwie traktować Domek Tiffci bo ... ma być tak, jak misjo-narki uważają. I już. Bo tak. -
Ten szkielet to TIFFANI - Udało się! Tiffani znalazła swój domek!
Usiata replied to kinga_kinga7's topic in Już w nowym domu
Bardzo się cieszę, bo nam jest zdecydowanie nie po drodze. Zdecydowanie. Mam tylko życzenie - proszę nie zagldac na wątki na których jestem, za co z góry dziękuję :) -
Ten szkielet to TIFFANI - Udało się! Tiffani znalazła swój domek!
Usiata replied to kinga_kinga7's topic in Już w nowym domu
Racjonalnie, to powiem jedno, tylko się nie zgorsz za bardzo - "pierdolisz" bez sensu. Pokaż mi na każdym zamieszczonym zdjęciu, że Tiffany jest źle i to uzasadnij (chetnie bajki poczytam) - mam dzis troche czasu :) I o Tych Twoich tymczasach w ostatnich czasach tez poczytam chętnie - najlepiej w ciągu ostaniego roku kalendarzowego, bądźmy na czasie - ile to istnień psiaków się uratowało realnym działaniem? -
Ten szkielet to TIFFANI - Udało się! Tiffani znalazła swój domek!
Usiata replied to kinga_kinga7's topic in Już w nowym domu
Nie obrażę się, margajko, bo dotknąć mnie mogą tylko słowa osoby którą poważam lub która postępuje racjonalnie w imię dobra zwierząt. Nie należysz do żadnej kategorii, a szkoda ... bo tylko Twoje zaślepienie czasem Toba kieruje; ciut bez sensu -
Ten szkielet to TIFFANI - Udało się! Tiffani znalazła swój domek!
Usiata replied to kinga_kinga7's topic in Już w nowym domu
Najbardziej mnie interesuje to "widzę, jak pies ma faktycznie" - bo ja widze, że niewiele chcesz dostrzec - bo widac na zdjęciach :) a o tym już pisałam wcześniej Takie trochę bez sensu to Twoje działanie, nie o braź się, bo - wg mnie, jak bys miała na uwadze dobro Tiffany w dluższej perspektywie, to lepiej jest miec dobre relacje z domkiem i móc zasugerować jakąś zmianę w czasie, prawda? -
Ten szkielet to TIFFANI - Udało się! Tiffani znalazła swój domek!
Usiata replied to kinga_kinga7's topic in Już w nowym domu
Mariolko, doświadczenia - z założenia powinny rozwijać, nie cofać. Niektorzy potrafią z nich korzystać, a niektórzy są oporni - bo ... "są bardziej doświadczeni" . Ty - widzisz to, co chcesz widzieć i basta, bo widziałaś wcześniej podobnie i nie ma dyskusji. Smutne to, naprawdę -
Ten szkielet to TIFFANI - Udało się! Tiffani znalazła swój domek!
Usiata replied to kinga_kinga7's topic in Już w nowym domu
Bardzo przepraszam, ale w wyżej napisanych postach nie widzę żadnej analogii do sytuacji Tiffani w domku stałym. Żadnej. To, że ktoś może mieć nadwrażliwą wyobraźnię co do warunków adoptowanego psiaka i doszukuje się czegoś, czego nie zauważył w przeszłości w podobnej sytuacji i tego odżałować nie może - to jego trauma i jego problem. Nie sądzę, aby jakiekolwiek i czyjekolwiek traumy miały przesądzać o adopcjach psów do domków stałych. Bez przesady, z upiorami walczmy sami, a ludziom adoptującym psiaki - dajmy szansę. I tyle. Od tego są wizyty poadopcyjne i podtrzymywanie kontaktu, by móc pomóc, jeśli będzie taka potrzeba. Pomóc. Nie walczyć. -
Nowe wieści o "latawicy" Nesiuli :wub: "Neska wczoraj pokazała swoje możliwości w biegach. Misiek wytrzymał kilka okrążeń wokół orzecha i później spokojnie patrzył jak ona “fruwa”. Diabeł w nią wstąpił. A jaka była z siebie zadowolona. Tylko zerkała czy ma widownię. Dziś chwilowo jest spokojna, chociaż już tańczyła na dwóch łapkach kiedy wróciłam ze sklepu. Jutro mamy zamiar jechać 60 km za Warszawę, tam będzie mogła szaleć swobodnie. Ciekawa jestem, co tam pokaże."
-
Pani Małgosiu, bardzo, bardzo, bardzo serdecznie dziękujemy i wzajemnie pozdrawiamy ciepło
-
-
-
TA-DAM!! Newsy z Domku Dusieńki "Dziś (30.09) w czasie spaceru wskoczyłyśmy do weta na pedicure, bo niestety tylne haki "wilczych pazurów" są zbyt trudne dla pańci. Relaks na nogach to też taki podstęp w celu obcinania pozostałych pazurów. Po opanowaniu komendy "stój" i "wróć" sunieczka większość czasu na spacerach, z dala od ulic, spędza bez smyczy. Aportowanie to po prostu pasja. Grzecznie słucha polecenia "puść" po przyniesieniu. I oczywiście wszędzie musi teraz, już, biegiem, szybko, natychmiast, teraz, już! Chyba powinna mieć na imię Iskierka :) Dusia bardzo lubi kończyć spacery na schodach dworca kolejowego, tam gdzie oswajałyśmy hałasy pociągów i uczyłyśmy się korzystania z windy. Nawyk kierunku "dworzec" pozostał. Siada ze mną na schodach i gapi się na ludzi i pociągi. Swobodnie patrzy człowiekowi w oczy i upomina się o zainteresowanie. Przełamała się do zabaw z panem: siłowanie szarpakiem i w ganianego po mieszkaniu. Pięknie, śpiewnie go wita, gdy wraca do domu. Wciąż jest rezerwa przed poddaniem się przytulaniu. W czasie snu na psio-kocim fotelu prezentuje przeurocze pozy :))) Akty psiego wandalizmu są epizodyczne. Najbardziej znaczne było obgryzienie narożnika "podłego, wrednego" kredensu, który ukrył pod sobą cudowny kong ze smaczkami i za nic nie chciał go oddać Dusi. Aż z pracy wróciła pańcia i wyciągnęła skarb kijkiem. Dusia od połowy maja do sierpnia przybrała 0,5 kg i masa 6,5 kg ustabilizowała się. Myślę, że taką kondycję utrzymamy. Oko lewe niestety "psuje się". Mniej więcej raz na 2 tygodnie (zaczęłam to zapisywać) jest zdarzenie wypadnięcia gruczołu trzeciej powieki. Naprawiam i za każdym razem mam nadzieję, że to może ostatni raz... Pozdrawiamy gorąco na jesienne wieczory" A te-raz... TA-DAM!! Panie, Panowie, UCZTA DLA OCZKÓW :lol: :lol:
-
Ten szkielet to TIFFANI - Udało się! Tiffani znalazła swój domek!
Usiata replied to kinga_kinga7's topic in Już w nowym domu
Na każdym zdjęciu widzę pogodnego psiaka, nawet na tym z budą - ogon jest w górze; jeśli chodzi o mnie - to wystarczy bo jeśli widzę psa który się śmieje to jest dobrze. I tyle w temacie. Tiifany czuje się dobrze w tym domku i to widać na zdjęciach. Nie znam szczegółów kolejnych kroków adaptacji Tiffani do nowych warunków od chwili Jej przybycia, ale tez nie dziwię się że nie były zamieszczane, bo i po co? Każde zdjęcia zamieszczane na tym wątku wywołują lawinę komentarzy, czasem prawie sięgających bruku - wstyd dla ludzi mających się za Dogomaniaków, skoro zwykłej ludzkiej kultury słowa brakuje. Domku Tiffany - oby tak dalej dbaj o Nią, a sunia będzie chciała być z Wami w domu; powodzenia -
IKA odeszła za Tęczowy Most pokonana przez raka
Usiata replied to Mazowszanka13's topic in Już w nowym domu
Jakoś się pogubiłam trochę na tym wątku; wydawało mi się że Ika była tymczasem Mazowszanki, wyadoptowanym przez Nią do domku stałego, z kórym utrzymuje kontakt w sprawie suni. Nie bardzo pojmuję tutaj rolę Perełki, bo jakoś nie czytałam, żeby w stronę Perełki była kierowana prośba o jakiekolwiek realne, osobiste porady, wsparcie, etc. I też nie rozumiem, Perełko, motywów Twojego postępowania w tej sprawie - jakie Ty masz generalnie prawo, żeby na tym wątku opisywać Twoje wrażenia i obserwacje z zachowania psa na spacerze, posiłkując się wrażeniami Twojej koleżanki bo mieszka na tym osiedlu. Perełko, takie zachowanie jak Twoje w tym przypadku jest zwyczajnie nie na mejscu i muszę to napisać, jeśli Ty tego zwyczajnie nie czujesz. Chcesz pomagać Pani Danucie w socjalizacji Iki i wziąć za to odpowiedzialność? To poproś Mazowszankę, niech przepisze wątek na Ciebie (bo jestes bliżej suni niż Ona) i dalszy los suni będzie w rękach Pani Danuty z Twoim profesjonalnym wsparciem . Co do Twojego nieetycznego postępowania na Dogo w kwestii reklamowania usług Twojej rodziny w tresurze psiaków pisałam juz dawno na wątku Białogonków i zdania nie zmienię. Takie usługi na rzecz dogomaniackich psiaków powinny być co najmniej półdarmowe, skoro je reklamujesz w dziale "Psów w potrzebie" - masz taką ofertę? pokaż, chętnie się przyjrzę, i kto wie, może nawet skorzystam. I jeszcze - na moim osiedlu, dwa bloki dalej od mojego mieszka Dogomaniaczka - Bonsai; widujemy się codziennie na spacerach i gadamy. Bonsai miewa tymczasy i ja miewam tymczasy - jak widzimy u którejś nowego psiaka WSPIERAMY się wzajemnie w realu na spacerach, wymieniamy doświadczenia i rady bo KAŻDY psiak jest INNY. Wspieramy się. Dla dobra psiaków właśnie. -
Heh, Nutusiu, dzięki takim relacjom żyję zdecydowanie spokojniej. I świeżutkie fotki Nesiuli (troszkę ucięte, ale zrobić zdjęcie szatanowi wcale nie jest łatwo, oj nie jest :lol: - temat mejla - "Mały diabełek z dzisiejszego dnia") Pani Danusiu, stokrotnie dziękuję za niespodziankę inhalacje trawowe w ferworze zabawy, a popatrzcie przy okazji jaką mam piękną sierść ukochane piłeczki i śliczne ząbeczki :)
-
I ja też pozdrawiam Tomisia .
-
Pani Danusia codziennie, skutecznie, poprawia mi nastrój (to taka fajna, ciepła Kobieta ) poranne wieści z domku o Nesiuli: "Pierwsza cała noc małej na wersalce. I to zupełnie spokojna. Misiek usadowił mi się na poduszkach nad głową, a Neska ułożyła w nogach. I spokój do rana. I następny cwaniak. Kolejny pies odrzuca na bok koc i śpi na pościeli. Dziś zrobiła to pierwszy raz, ale wszystkie tak robią. Ledwo rano się podniosłam a mała już tańczyła na dwóch łapkach – czekała na spacer. Profilaktycznie raz szczeknęła (Misiek ujada dopóki nie znajdzie się na zewnątrz)."
-
Temat już ogarnięty - pogadałam z Panią Agnieszką - Rudasek w czwartek i piątek zostanie zakotwiczony w kuchni (tam kaloryfery nie będą wymieniane) gdzie będzie miał swoją budkę, drugie legowisko i gryzaki, zabawki, piłeczki (rano dostanie wyjątkowo - profilaktycznie ćwiartkę Hydroxizinum VP) - w domku będzie teść Pani Agnieszki. Na szczęście w czwartek Pani Agnieszka pracuje krócej więc po przyjściu do domu weźmie Rudaska na długi spacer i jakoś przetrwają. Na piątek udało się załatwić urlop Pani Iwonie (starsza z młodszych Pań - brunetka) więc sprawa ogarnięta, ufff... I fotka Rudaska :)
-
Mattilu, "hadko" to mało powiedziane, bo Nesiula ma dar zdobywania serca, to taka wdzięczna proludzka, spokojna malizna, chodzi przy nodze, zagląda w oczy i prosi o głaski. Pani Danusia już o tym doskonale wie, i dlatego tak mnie wspiera wieściami o Nesi - dziękuję serdecznie
-
Nesia pozdrawia Ciocie z domku stałego - dzisiejsze info od Pani Danusi: "Kolejna spokojna noc. Na spacerze nawet raczyła szczeknąć, bo Misiek za bardzo kręcił się w jej pobliżu. Chodzi bez szelek (na smyczy przypiętej do obroży) i nie ma żadnych problemów. Pozdrowienia od małej."
-
I wieści z domku, z samego ranka (Pani Danusiu, bardzo serdecznie za nie dziękuję bo spokojniej mi się żyje ) „Psinka wreszcie dziś się załatwiła (kupka). Zostawiłam ich samych na prawie godzinę, a kiedy wróciłam – byli cali i tylko obydwa ogony chodziły we wszystkie strony. Noc była zupełnie spokojna. Misiek spał ze mną, a Neska na swoim posłaniu. Wieczorem było trochę problemów, bo Misiek obraził się kiedy zobaczył Neskę na wersalce i schował się pod stołem. Dość długo to trwało, a nic nie chciał wyjść. Ale kiedy ja się położyłam – od razu zameldował się na swoim miejscu. Neska faktycznie bardzo trzyma się moich nóg, chociaż zawsze musi sprawdzić co akurat Misiek obwąchuje. A w ogóle na spacerze to ogon jest bardzo wysoko i chodzi w kółko. W domu chodzi za mną cały czas – przedtem robił to Misiek. Pozdrawiam"
-
Nesia przesyła pozdrowienia z domku stałego dla Cioć trzymających za Nią kciuki: I kilka słów od Pani Danusi z godz. 16:59 Wzięłam Neskę na wersalkę do głaskania. Sama po chwili wyciągała łepek. Ale już doskonale wie, że wersalka jest wygodniejsza od podłogi. Wyszłam na chwilę, aby dać trochę jedzenia kurom – a kiedy wróciłam leżała tam rozciągnięta na całą długość. Misiek poszedł spać do pana. Ciekawa jestem jak zareaguje na ten widok. Ostatnio tylko on tam urzędował. Psina zjadła rosołu z ryżem i marchewką (nie zdążyłam jeszcze obrać mięsa – będzie na kolację), miskę wylizała do czysta i z powrotem usadowiła się na wersalce. Pani Danusiu, serdecznie dziękuję za wieści i za zdjęcia; Nesiulko - oby tak dalej dziewczynko, trafiłaś do ludzi z sercem na dłoni :)
-
I pojechała Nesia do swojego domku! Pani Danusia z bratem, Panem Grzegorzem, przyjechali po 10-tej, poszliśmy wspólnie na długi spacer, troszkę pobyliśmy na ławeczkach, odprowadziłam Państwa do samochodu i przekazałam Nesię w objęcia Pana Grzegorza (jako że Pani Danusia prowadziła auto). Nesiula była lekko zestresowana tym moim "porzuceniem" Jej i troszkę drżała, ale po 5 min. jazdy na kolanach Pana Grzegorza, odpręzyła się i już spokojnie leżała. W domku była na pierwszym spacerze, zrobiła siusiu jak trzeba. Z Miśkiem na razie się obserwują, piesek na początku Nesię obszczekał, ale gdy Nesia pokazała Mu piękne ząbki to od razu się uspokoił. Najgorsze już za nami :) Nesia w domku już podeszła do Pani Danusi po głaski więc będzie juz tylko lepiej przełamywanie lodów z Panem Grzegorzem Nesia wędruje do Pani Danusi Państwo nie zapomnieli także o Białogonkach, przywieźli ze soba dwa worki pościeli, ręczników, chyba jakieś garnki i worek suchej karmy. Serdecznie dziękujemy Pani Danusiu
-
Dziś o 18-tej zadzwoniła Pani Agnieszka od Rudaska, że jest mały problem. Otóż, 01 i 02 października br. w mieszkaniu Rudaska będą wymieniane kaloryfery - hałas, kucie, wiercenie, bieganie, trzaskanie drzwiami, etc. Akurat tak się złożyło (czas uczelniany), że żadna z Pań nie może miec wolnego, żeby z Rudaskiem gdzieś wyjechać na te dwa dni, a przebywać z Nim w takim rozgardiaszu też się nie da gdyż Panie obawiają się możliwości wystąpienia potecjalnego ataku quasi "padaczkowego". Obecnie dumamy, jakie znaleźć rozwiązanie sytuacji, wiemy tyle, że Rudasek musi zmienić miejsce zamieszkania na te dwa dni, i to - nie ulega wątpliwości. Jak nas oświeci, to jutro dam znać :)