-
Posts
139 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Golson
-
[quote name='PaulinaBemol']na takie spotkania to nigdy nie ma odpowiedniego czasu bo one nie powinny mieć miejsca nigdy. ja dzieciakom tłumaczę co wolno co nie. Inna sprawa że matko naprawdę macie takie sytuacje?:crazyeye:ja o nich tylko słyszę nigdy nie widziałam i strasznie mnie to dziwi bo mój młodszy brat zawsze chodził do klas integracyjnych większość jego kolegów ma stwierdzona nadpobudliwość i owszem biegają wszędzie ich pelno etc. ale nie latają machając łapami, próbując łapać obce psy krzycząc jeszcze przy tym. A w przypadku jednego z nich rodzice zwalają jego zachowanie na ADHD zamiast ogarniać....no jakoś nadal, możę wykonywać jakieś gwałtowne ruchy, wpada w skrajne nastroje łatwo etc. To co opisujesz to jakiś kosmos ale tu czytam o różnych dziwnych rzeczach[/QUOTE] Widać mam takie szczęście. W restauracji biegające i ganiające się między stolikami nie jest trudno spotkać. Rodzice przeświadczeni o tym, że "dziecko ma prawo się wyszumieć" zazwyczaj wielce oburzeni są gdy ktokolwiek im zwróci uwagę. To nie jest kwestia nadpobudliwości - bo jak wczesniej już pisałem - takie dzieci również potrafią się zachować i nawiązać normalną relację - to kwestia wychowania. Niech mi ktoś wytłumaczy jak to działa: gdy dzieciak nie słucha się opiekunów i wbiega na ulicę pod samochód to wszyscy zwracają uwagę na to, że matka/ojciec nie potrafi się nim zająć, nikt nie ma najmniejszych pretensji, że któryś z kierowców hamował z piskiem i przeraźliwie trąbił. Gdy to samo dziecko biegnie do psa, który może zrobić mu krzywdę lub ono psu to wszyscy mają pretensje do opiekuna psa, że "krzyczał na dziecko", jak on śmie i przecież "dziecku wolno, bo dzieci są wszędzie, były i będą"...
-
[quote name='Faustus']A ja powiem Ci, że nie jestem przekonany, czy takie zachowanie ma pozytywny skutek dla Twojego psa. Trudno nie zauważyć, że zachowanie właściciela przekłada się na zachowanie psa. Tutaj wyraźnie pokazałeś psu, że sytuacja biegnącego w jego (waszym) kierunku dziecka jest sytuacją złą. I...cóż na przyszłość może to nauczyć psiaka tego, że są to sytuacje, których powinien się obawiać. Potraktuj to co napisałem, bardzo luźno. Nie wypowiadam kategorycznych opinii. Raczej to co przyszło mi do głowy: nie byłem tam, nie widziałem i nie udaję wszechwiedzącego ;) Zwyczajnie podpowiadam Ci do przemyślenia.[/QUOTE] Pozytywnego skutku raczej nie ma ale tutaj żadne zachowanie nie da pozytywnego skutku. Chodzi raczej o minimalizowanie negatywnych zachowań. A zdecydowanie mniejszym stresem dla psa będzie to gdy jego opiekun krzyknie niż próba ucieczki i postawa obronna przed namolnym dzieckiem. Powtórzę raz jeszcze - każdy pies ma inny charakter, inaczej reaguje. Felson ma systematyczne kontakty z dzieciakiem z nadpobudliwością i nie ma z tym żadnego problemu. Jednakże żadne obce dziecko nie spotyka się u niego z natychmiastową "akceptacją" - ten pies raczej usiądzie i poobserwuje, po chwili podejdzie i spróbuje poznać, a dopiero potem przychodzi czas na zabawę. Dlatego też na kontakty z wrzeszczącymi/piszczącymi obcymi dzieci chcącymi natychmiast złapać szczeniaczka jest najzwyczajniej w świecie za wcześnie dlatego też póki co na takie niekontrolowane spotkania nie pozwalam. Dziecko wykazujące normalne zainteresowanie psem zazwyczaj zwraca jego uwagę i po upewnieniu się, że obydwie strny nie mają nic przeciwko dochodzi do kontaktu. Imo tylko taka forma gwarantuje największy odsetek pozytywnym doznań, a co za tym idzie buduje zaufanie do dzieci u psa.
-
[quote name='filodendron']I vice versa. Może "paniusia od bachora" siedzi teraz na innym forum i tak sobie problem grup o odmiennych interesach eskaluje :) Jeżeli to krwiożercze dziecko dopadło Cię kilka metrów od wejścia do sklepu po raz pierwszy i jedyny, to przynajmniej co do jednego mnie uspokoiłeś - nie mamy do czynienia z plagą. Bo dzieci nigdy, przenigdy nie kręcą się kilka metrów z boku od wejścia do sklepu. Teleportują się bezpośrednio a Ty padłeś ofiarą zakrzywienia czasoprzestrzeni :) Daj spokój, chlapnąłeś dogomaniackim językiem smoków :cool3: choć - jak widać - potrafisz inaczej. Nie wypada, żeby dorosły mężczyzna prezentował taki poziom frustracji z powodu pięciolatka.[/QUOTE] Widzę, że prośby nic nie dały - nie zrozumiałaś. Gratuluję odporności na słowo pisane i monopolu na prawdy objawione.
-
[quote name='filodendron']Niestosowna w moim odczuciu jest retoryka Twojego pierwszego postu na ten temat. To przynosi wyłącznie takie efekty, że jak psiarze mówią "paniusia z bachorem bez kagańca", to matki z dziećmi odpowiadają "te zasrane psy". I tak sobie przerzucamy piłeczkę a liczba zakazów dot. psów rośnie. [/QUOTE] Uważam, że retoryka w stosunku do opisanej przeze mnie grupy jest jak najbardziej uzasadniona. Jeżeli dziecko nie potrafi się zachować to jest dla mnie bachorem. Bez względu na to czy nie umie się zachować w stosunku do psa, starszych, w autobusie czy też w restauracji. Nie wiem skąd w narodzie oczekiwanie bezwzględnej wyrozumiałości dla wybryków dzieci i dość powszechny zakaz jakiejkolwiek krytyki. Z kolei każdy pies nie umiejący się zachować również będzie, jak to może niezbyt szczęśliwie ujęłaś, "zasranym psem". [quote name='filodendron']I owszem, jak się idzie z psem pod sklep, to rozsądnie jest się spodziewać, że będą tam matki z dziećmi, no chyba że to sexshop albo monopolowy. Jak pies ma problem, to nie wrzuca się go na głęboką wodę.[/QUOTE] Może przed napisaniem kolejnego wywodu napisz ze znaczeniem którego słowa z poniższego zwrotu masz największe trudności - postaram się pomóc. [quote name='Golson']...więc zawsze stajemy sobie z boku, kilka metrów od wejścia...[/QUOTE]
-
[quote name='PaulinaBemol']Uważasz że to dobrze że by pacnął i przewrócił? wystarczy psa posadzić, położyć....cóż ja tak robiłam z 50kg psem[/QUOTE] Ależ oczywiście. Z tym, że pozycja psa przy naprzykrzającym się dziecku nie ma da niego najmniejszego znaczenia. Jeżeli dzieciak będzie próbował go targać to każdy pies spróbuje kontaktu uniknąć. Ten akurat nie mogąc uniknąć odpycha zazwyczaj "natręta" łapą ;) Tak, uważam, że takie zachowanie psa jest jak najbardziej w porządku, lepsze to niż jakakolwiek agresja - a to, że dziecko brudne będzie albo spróbuje je potem "w parterze" zalizać? - cóż takie życie... [quote name='PaulinaBemol']ok dziecko nie ma prawa wyciągać łap do twojego psa bez pytania ale filodendronowi raczej chodzi o to że jak widzisz że może coś takiego mieć miejsce są jeszcze inne metody by temu zapobiec bez "ryczenia" co wystraszy dziecko ale i twojemu psu źle się skojarzy. Możesz zastapić dziecku drogę i powiedzieć normalnie że nie może pogłaskać bo pies się boi, że może tylko jeśli podejdzie spokojnie. Albo zastąpić i powiedzieć kilka slów mamusi która nie pilnuje dziecka. Po prostu między nic nie zrobieniem w obronie psa a ryknięciem na dzieciaka jest jeszcze sporo możliwości. I jeszcze raz podkreślam że uważam iż obcy dzieciak nie ma prawa od tak lecieć witać się z obcym psem.[/QUOTE] I zazwyczaj tak robię. Jednak są niestety sytuacje gdy trzeba zareagować błyskawicznie i nie ma czasu na reakcję inną niż "ryknięcie". I nie uważam by w takich przypadkach było w tym cokolwiek niestosownego.
-
[quote name='filodendron']Bo jak ryknąć, to rodzic też ryknie - musiałby być jakimś zastraszonym wypłoszem, żeby nie zareagować. Ja bym ryknęła, gdyby mi ktoś ryknął na dziecko. Tak to działa.[/QUOTE] Jak dziecko wbiegnie na ulicę i samochód zatrąbi to też trąbisz? :roll: [quote name='filodendron']Golson zawczasu (czyli zanim cokolwiek się stało) ryknął na pięcioletnie dziecko, bo biegło i piszczało na widok szczeniaka[/QUOTE] Nie "biegło i piszczało na widok szczeniaka" tylko biegło do "nas" czyli upraszczając do szczeniaka... Gdzieś wcześniej nieudolnie próbowałaś łapać za słówka - może zadaj sobie odrobinę trudu i przeczytaj tych kilka postów raz jeszcze - tym razem ze zrozumieniem. I raz jeszcze powtórzę - wolę zawczasu "ryknąć" do takiego bachora "zostaw!" niż później przez kilka tygodni pracować nad tym co zostało (i tak dość ciężko) wypracowane. Skoro na wszystkie problemy masz jedną odpowiedź - socjalizacja - wyjaśnij mi proszę jak prawidłowo zsocjalizować psa w sytuacji gdy wyjść między ludzi mam już z psem zsocjalizowanym, bo przecież, według Ciebie, dzieci są wszędzie i mogą robić co im się podoba, biegać, wrzeszczeć, podbiegać, próbować złapać, a to pies jest winny bo nie umie się zachować (nie jest jeszcze obyty z takimi zachowaniami). Gdzie i w jaki sposób ma nabrać dystansu i przekonać się do dzieci? Co mam zrobić? Szarpać się z dzieckiem i psem na smyczy? Łapać psa na ręce i uciekać czy zwyczajnie krzyknąć na dziecko? Stojąc z ON-kiem zwyczajnie sprawę bym zignorował, po pierwsze dlatego, że ten dzieci lubi, po drugie dlatego, że naprzykrzające się dziecko pacnął by łapą i przewrócił bo waży dwa razy tyle co ono, z młodym już nie jest tak łatwo bo po pierwsze ma zupełnie inny charakter, po drugie dla niego taki ~5-latek to duży głośny człowiek machający rękami i jako szczenię ma prawo odebrać to jako zagrożenie.
-
No to może należy czytać ze zrozumieniem... Primo - stojący w narożniku pies ma prawo czuć się osaczony jeżeli ktoś piszcząc biegnie w jego kierunku... Secundo - nie przypominam sobie bym generalizował i narzekał na wszystkie bachory, wydaję mi się, że stało tam napisane "Są dzieciaki, których..." co jest, mimo iż w domyśle, bardzo wyraźnym wyszczególnieniem pewnej specyficznej grupy... Tertio - pracuję ze swoim szczeniakiem, cenię sobie efekty tej pracy i właśnie z tego powodu staram mu się oszczędzić sytuacji, w których nie w pełni przygotowany będzie zmuszany do jakichkolwiek kontaktów, jeżeli ma to oznaczać "ryknięcie" na dziecko to będzie to już, tu będę wyjątkowym egoistą, zmartwienie jego rodziców, a nie moje i mojego psa, tak samo jak nie pozwalam psu podbiegać nawet na smyczy do każdego napotkanego człowieka bez zapytania czy mogę tak i nie życzę sobie by ktokolwiek zachowywał się w ten sposób w stosunku do mnie i mojego psa. Nie interesuje mnie czy ten ktoś ma 5, 10 czy też lat 50. Quatro - jeżeli dziecko nie słucha się rodziców i nie potrafią w przestrzeni publicznej nad nim panować to tym bardziej powinno tam "chodzić na smyczy" (czyt. za rączkę) - pędzących samochodów czy też innych dość niebezpiecznych elementów nie nauczysz "omijać dziecka" czy też nie "zsocjalizujesz" by bezwzględnie je tolerowały...
-
[quote name='filodendron']No a jak pokazuje przykład pana Golsona powyżej - można nawet 6-miesięcznego szczyla nauczyć, żeby bał się "bachorów na które pan zawczasu ryczy". A potem są kłopoty na spacerach - bo dzieci były, są i będą. A z psami - tak się składa - trzeba wychodzić na spacery. Taki zonk ;)[/QUOTE] Ale ja nie mam z nim kłopotów na spacerach. Po prostu niektóre psy nie lubią kontaktu z rozwrzeszczałymi dzieciakami i tyle. Tym bardziej młody pies, który odnajduje się w pewnych sytuacjach mniej pewnie. Dzieci, które nie próbują go złapać za wszelką cenę zwyczajnie olewa "sikiem prostym". Tym biegającym i wrzeszczącym ustępuje z drogi jeżeli tylko ma gdzie. Natomiast dziwiła by mnie reakcja psa, który przyparty przez obce wrzeszczące dziecko do muru nie odburknie i nie pokaże zebów ostrzegawczo.
-
[quote name='Furie'] I jeszcze jedna plaga: luźno biegające dzieciaki. [/QUOTE] To fakt. Są dzieciaki, których rodzice powinni mieć obowiązek zakładania im kagańców przy wychodzeniu z domu albo co najmniej upinania na smyczy... Sytuacja kilka dni temu: stoję sobie pod sklepem z Felkiem, czekam na dziewczynę robiącą zakupy aż wyjdzie ze sklepu. Felson węszy, generalnie pod tym jednym sklepem nie usiedzi na miejscu lecz snuje się jak smród po gaciach więc zawsze stajemy sobie z boku, kilka metrów od wejścia, na trawce w rogu ściany i ogrodzenia z siatki. Ze sklepu wychodzi paniusia z bachorem - bachor około 5-6 lat. Dziecko na widok Felsona niemalże piszczeć zaczęło z zachwytu i pełnym galopem pędzi do nas. Felson przy takiech atrakcjach głupieje bo niespecjalnie przepada za takimi dzieciakami i pomimo wieku 6 miesięcy w takich sytuacjach nie mając gdzie uciec na 100% schowa się za mną i "pokaże ząbki". Tak więc zawczasu ryknąłem na bachora aż stanął w miejscu po czym natychmiast od paniusi dostałem zjebkę, że na dziecko głos podnoszę i straszę niepotrzebnie, a ono przecież tylko chciało pogłaskać pieska...
-
[quote name='Amber']co to za pies, co suk nie lubi? ;)[/QUOTE] To sprawka Dżendera! :evil_lol:
-
Co do powyższego filmu to przede wszystkim - szorstkiego jacka się nie strzyże żadnymi maszynkami. :shake: Polecam lekturę: russell-terrier.pl/index.php/forum/pielgnacja/111-trymowanie?limitstart=0