-
Posts
139 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Golson
-
[quote name='Beatrx']na dziecko biegnące do psa krzyknąć nie wolno, a jakby takie dziecko wyciągało rączki do wrzątku a my byśmy stali dwa metry dalej i nie damy rady do malucha dobiec to też krzyknąć nie wolno (tak, tak wiem, że dziecka trzeba pilnować i nie zostawiać wrzątku tam gdzie dziecko chodzi, ale jakby...)? długotrwałe darcie ryja czy wyzwiska to owszem, przesada ale krótkie "NIE RUSZ" traumy dziecku żadnej nie wyrządzi, a może mu uratować zdrowie i życie. tak jak nie wolno krzyczeć na dziecko non stop za każdą pierdołę, tak nie wolno też przesadzać w drugą stronę i całkowicie wykluczyć krzyk ze sposobów komunikacji z dzieckiem.[/QUOTE] 1. Nigdy nie wolno krzyczeć i basta. 2. Bluźnisz, zawsze można wytłumaczyć dziecku "Nie ruszaj tego synku bo Ci skóreczka zejdzie z paluszków" 3. Nie lubisz dzieci. 4. Jeżeli Ty w takiej sytuacji krzyczysz to znaczy, że gnoisz dzieci. 5. Przecież zawsze można inaczej wyjść z sytuacji, szklana kula tak mówi, a ona się nie myli. Wybierz sobie odpowiedź wedle uznania [IMG]http://www.autocentrum.pl/gfx/mordki/bigok.gif[/IMG]
-
[quote name='N&N']Nie nie, Golson nie. Ja Ci po prostu zazdroszczę powodzenia i sławy. Tych piszczących z zachwytu dzieci pędzących co tydzień w twoją stroną. Ja tak nie mam. Mam zwyczajne, przewidywalne i nudne życie. Pisałam to z zazdrości. :-D Dobrej nocy.[/QUOTE] Ale masz szklaną kulę. A to już niemal coś na miarę wróżbity Macieja. [IMG]http://www.autocentrum.pl/gfx/mordki/los2.gif[/IMG] Polecam gorąco tego optometrystę... może jednak co zdiagnozuje? [IMG]http://www.autocentrum.pl/gfx/mordki/a/rozpacz.gif[/IMG]
-
[quote name='N&N']Nie mi oceniać twoje możliwości intelektualne. :diabloti: Do oceny zachowania w konkretnej, opisanej sytuacji mam prawo.[/QUOTE] No pewnie. Szkoda tylko, że podkolorowałaś sobie sytuację aby tylko pasowała do Twojej oceny... [IMG]http://www.autocentrum.pl/gfx/mordki/a/rozpacz.gif[/IMG] Bo przecież Twoja racja z definicji jest Twojsza! [IMG]http://www.autocentrum.pl/gfx/mordki/los2.gif[/IMG]
-
[quote name='N&N']No i nie wiesz, czy to konkretne dziecko wpadłoby na szczenię i uwiesiło mu się na szyi.[/QUOTE] No jak to tak? :crazyeye: Ciebie gdzieś nie było, nie widziałaś, a jednak nie przeszkodziło Ci to w wydaniu bardzo jednoznacznej opinii, a komuś odmawiasz takiej umiejętności? Fiu fiu, wszechwiedza widać wybredna, nie każdy może ją posiąść [IMG]http://www.autocentrum.pl/gfx/mordki/wazniak.gif[/IMG]
-
[quote name='N&N']Nie dziwię się mamie malucha, że zareagowała. Reakcja właściciela psa była nadmierna i niedostosowana do sytuacji.[/QUOTE] Podziel się z nami patenten na wszechwiedzę... bardzo chętnie dowiem się jak to jest nie być, nie widzieć, a jednak wiedzieć co zrobić można było a czego nie :sabber: Kupił bym sobie chętnie taką szklaną kulę i też wywróżył kilka rozwiązań... Jak to tam leciało? "Sprzedam encyklopedię, 12 tomów. Ożeniłem się i żona wie lepiej. Wszystko." [IMG]http://www.autocentrum.pl/gfx/mordki/a/hihi.gif[/IMG]
-
[quote name='Martens']Dobra, jak następnym razem na psy będzie mi biegło rozwrzeszczane dziecko, nie będzie czasu na pogawędkę ani wejście między strony, to zdejmę z pleców kałasza i zestrzelę. Lepsza szybka śmierć niż straszne życie z fobią, hemoroidami i padaczką wywołanymi przez traumę po krzyku obcej baby. Serio tu się już nie da pisać poważnie :D[/QUOTE] Dobre![IMG]http://www.autocentrum.pl/gfx/mordki/rotfl.gif[/IMG]
-
[quote name='filodendron']Oj tam, oj tam, sam pisałeś, że wywrzesz na pięciolatka był po to, żeby Twój osaczony w narożniku pies nie pokazał zębów :) Obaj staliście tam osaczeni - dorosły ze szczeniakiem - a na osaczonych nadciągał totalny pięcioletni kataklizm, więc tylko krzyk na ustach... [/QUOTE] Proszę, Ty już więcej nie analizuj żadnego tekstu... [IMG]http://www.autocentrum.pl/gfx/mordki/a/rozpacz.gif[/IMG] Ja już nawet gotowy jestem przyznać Ci rację o ile obiecasz, że oszczędzisz w tym wątku kolejnych "wnikliwych analiz"... niech Twoja racja będzie Twojsza bylebyś już zamilkła [IMG]http://www.autocentrum.pl/gfx/mordki/a/rozpacz.gif[/IMG]
-
[quote name='omry']A mnie ciekawi co się temu dziecku strasznego stanie jak się na nie ryknie?[/QUOTE] Baby w maglu gadajom, że może uciec prosto w szpony Dżendera. [IMG]http://www.autocentrum.pl/gfx/mordki/los2.gif[/IMG]
-
[quote name='Sowroneczka']Moje osiedle na pozór jest czyste, ale idąc z psem, a zwłaszcza z ciekawskim szczeniakiem, widać jak jest naprawdę. A najbardziej mnie "wzruszają" psie worki z kupami poukrywane w krzakach - nie mogę tego pojąć! Choć muszę przyznać, że kosze na śmieci są rzadkością i trzeba być upartym, żeby przez godzinę spacerować z kupą w ręku :/ Na szczęście w parkach jest czysto :)[/QUOTE] W Kielcach naród nawet pozorów sprzątania nie stwarza... mieszkam tu prawie rok i widziałem tylko jedną (!) osobę, która sprząta oprócz mnie po swoim psie... Kosz stoi 10m od wejścia do klatki, a wszystkie trawniki dookoła są zupełnie obsrane.
-
[quote name='filodendron']Golson, Ty już teraz improwizujesz. Nigdzie nie napisałeś, co wykrzyczałeś do dziecka. Coś musiałeś, skoro dostałeś "zjebkę" i przyszedłeś wyżalić się w wątku o chamstwie do tego stopnia, że aż "paniusia z bachorem", "przyparcie do muru", "ryknąć na bachora", "obowiązek kagańców" dla dzieci?[/QUOTE] Co Ty masz z tym "przyparciem do muru"? Kolejne urojenie? Wróć do pierwszego posta i czytaj, jak się nie uda to kolejny raz, i kolejny. Może za piątym czy dziesiątym zrozumiesz i dostrzeżesz bo tam bardzo wyraźnie jest napisane za co owa "paniusia" się obruszyła. Myślenie nie boli, naprawdę, uwierz na słowo...
-
[quote name='badmasi']Wiesz co klapsów to mam odmienne zdanie. Permanentne darcie się na dzieciaka też nie przyniesie efektów w wychowaniu. Rozmawiamy tu o trochę innej sytuacj, gdy podniesiony głos może zapobiec pewnej sytuacji i nie ma innego wyjścia.[/QUOTE] Ale nie twierdzę inaczej. Dążę raczej do tego, że nawet jeśli dziecko spotyka taka sytuacja to, jeżeli nie jest to nagminne, nie powoduje to od razu urazu. Nasze pokolenie zapewne w zdecydowanej większości wychowywało się wedle tej przytoczonej przeze mnie zasady i raczej nie zanotowano w nim wyższego odsetku zachowań skrajnie niebezpiecznych lub urazów natury psychicznej. Dlatego też nie rozumiem dlaczego obecnie funkcjonuje bezwzględny zakaz podnoszenia głosu w stosunku do dziecka. W moim przekonaniu są sytuacje, w których jest to jedyny sposób by dziecko zatrzymać lub spowodować natychmiastowe przerwanie czynności niebezpiecznej. Wychodzenie z założenia, że zawsze jest czas na podbiegnięcie, rozmowę, tłumaczenie jest, zwyczajnie, obieraniem złych warunków brzegowych przy szukaniu rozwiązania problemu. Za dużo "super niani" się naród naoglądał i rozpoczął wielki wyścig pod tytułem "Kto bardziej delikatnie i bezstresowo wychowa dziecko" zapominając, że efekt tegoz wychowywania powinien być równie istotny jak przedsięwzięte w tym celu środki...
-
[quote name='badmasi']No wiesz, jak krzykniesz na dziecko to skończy się to traumą do końca życia no i potem jak to dziecko będzie się drzeć na rówieśników, rodziców etc. to będzie Twoja wina:diabloti:[/QUOTE] Wiesz, kiedyś na temat podobnych problemów funkcjonowało powiedzenie - "lepsze bite jak zdechłe" - i dzieci na ludzi wyrosły. Kto nie dostał w dzieciństwie klapsa albo klasycznej "zjebki" od rodziców/opiekunów? Znajdzie się chociaż jedna taka osoba? :diabloti:
-
[quote name='PaulinaBemol']To może ja odpowiem na twoje pytanie. Wolałabym by wybrano opcję trzecią bo dla mnie to dziwne że widzisz tylko opcję krzyku albo przesadnej kultury (która jest ironiczna w tym przypadku). można zastąpić mu drogę, złapać za rękę i spokojnie powiedzieć dlaczego.... I w dalszym ciągu bieg do psa przy właścicielu nie jest tym samym co wybiegnięcie na ulicę. Dziecko nie rozwija prędkości samochodu więc mamy więcej czasu na reakcję.[/QUOTE] Z tym, że niekoniecznie. To nie dziecko jednoznacznie jest tu "samochodem" lecz może nim być także ewentualna reakcja psa. Ne zawsze jest również czas na reakcję, dzieci biegają wolniej ale też sporo mniej czasu i "przestrzeni" mamy na ewentualną reakcję. Zastąpienie drogi jest wyjściem o ile znajdujemy się pomiędzy, będąc obok, nawet te kilka metrów, najczęściej nie jesteśmy w stanie zareagować poza ostrzeżeniem w formie krzyku i o taki przypadek dokłądnie tu idzie. Czytam te teksty w stylu "krzyk nigdy nie jest rozwiązaniem" stąd też pojawia się moje pytanie co w sytuacji, w której nic innego nie ma szans zadziałać? Nie dobiegniemy, nie złapiemy za rękę, krzyczeć przecież nie wolno... to ja pytam co? Mam popatrzeć jak dziecko sobie lub innemu stworzeniu krzywdę robi bo "krzyk nie jest rozwiązaniem"? Kolejny element to wróżenie ze szklanej kuli, "ryknąć" oznacza krzyknąć doniosłym głosem - skąd wam się w głowach urodziło "gnojenie dzieci" czy jakieś "wiązanki"?
-
[quote name='Sowroneczka']Pamiętam z dzieciństwa taką sytuację: po szkole, z bandą koleżanek i kolegów, biegliśmy ile sił w nogach do parku. Ja biegłam w czołówce i galopem przeleciałam przez ulicę. Nie zauważyłam, że jechało auto, a kierowca musiał hamować z piskiem opon. Wysiadł z samochodu i tak nas opieprzył, że do końca życia tego nie zapomnę. I zadziałało to milion razy lepiej, niż powtarzane przez mamę "patrz w lewo, prawo i lewo". Dodam, że nie mam i nie miałam z tego powodu traumy, ale nauczkę dostałam solidną i w pełni zasłużoną. Sama mam 3-letnią córkę. I 4-miesięcznego szczeniaka. Aktualnie uczą się siebie nawzajem, ale uwierzcie, nawet we własnym domu, z ogarniętym dzieckiem i ogarnianym psem, czasami muszę krzyknąć albo na jedną, albo na drugą. Żadna nie jest lękliwa ;) ale zdarza się, że nie ma czasu na tłumaczenie, a i emocje dokładają swoje. I gdyby zdarzyło mi się, że ktoś leci na psa z wrzaskiem, też bym pewnie krzyknęła. Niekoniecznie piękną soczystą wiązanką, ale jednak. Zarówno na córkę lecącą do obcego psa, jak i na obce dziecko lecące do mojego.[/QUOTE] Mam nadzieję, że nie masz na myśli wykrzyczanego do dziecka "Stój!" albo "Zostaw!" To już przecież "erupcja epitetów"...
-
[quote name='filodendron']Może przez chwilę nie generalizujmy, tylko wróćmy do tej konkretnej sytuacji, która wywołała dyskusję. 1. Nie wierzę, że 6-cio miesięczny szczeniak stanowi dla dziecka zagrożenie, które w pełni uzasadnia gwałtowną reakcję, potem spadek adrenaliny i dla ulżenia małą erupcję epitetów na forum. 2. Nie wierzę, że dziecko stanowi uzasadniające w/w zachowanie zagrożenie dla 6-cio miesięcznego szczeniaka w sytuacji stacjonarnej, w której między dzieckiem a szczeniakiem stoi dorosły mężczyzna. 3. Nie wierzę, że takie historie spotykają Cię raz na tydzień. 4. Moja córka jest już dorosła i gdybym zobaczyła jak ona albo jej chłopak ryczy na dziecko, które biegnie do szczeniaka, zamiast je po prostu zatrzymać albo wziąć szczeniaka na ręce, to byłoby mi wstyd. Nie zarzuciłam Ci nadmiernej troski o cudze dzieci ale ochoczy język jakim przyklasnąłeś stwierdzeniu, jakoby po ulicach przewalała się plaga dzieci, które należałoby powiązać, bo to jest nonsens grubymi nićmi szyty. Ale rozumiem - jak ktoś wejdzie między wrony i tak dalej. Wpadłeś, zobaczyłeś, że ktoś coś napisał, przytaknąłeś w niewybredny sposób. Wyszło chyba trochę nie tak, jak chciałeś, więc teraz stopniujesz zagrożenie. Jezioro. No jasne ;)[/QUOTE] Nie musisz w nic wierzyć. Kolejny raz odkręcasz kota ogonem i nie odpowiadasz na pytanie - ale widać to już pewna norma. 1. Uwierz, że 6 miesięczny szczeniak może zrobić krzywdę dziecku. 2. Tak samo kilkuletnie dziecko może wyrządzić krzywdę szczeniakowi. Chociaż w sumie to nie kwestia żadnej wiary a wyłącznie zdrowego rozsądku - tego jak widać masz spory deficyt. 3. Nie musisz. Natomiast powinnaś co nieco poczytać na temat zdań warunkowych - to zdecydowanie bardziej będzie przydatne dla zrozumienia wypowiedzi innych osób. 4. Kolejny raz uczepiłaś się tej plagi... Idea cytowania czyjejś wypowiedzi służy wskazaniu do czego się odnosimy - to, że cytuję czyjąś wypowiedź nie oznacza, że bezkrytycznie ją przyjmuję do wiadomości i potwierdzam. Potwierdziłem, że istnieje taka grupa dzieci. Nigdzie nie pisałem, że jest to plaga. Może w końcu, zamiast dalej się miotać i próbować wkładać innym w usta cudze wypowiedzi, zdecyduj się na odpowiedź na jasno postawione pytanie.
-
[quote name='ulvhedinn']Zarówno cyjon, jak i likaon, a tym bardziej pies leśny, psami są raczej zwyczajowo z nazwy ;) to po prostu gatunki psowatych. Przy czym nigdy nie słyszałam, żeby powstały płodne mieszańce tych gatunków z psem, podczas gdy wilk, szakal, dingo i pies (oraz chyba kojot) dają płodne potomstwo (niekiedy powstające bez udziału człowieka).[/QUOTE] Jest jeszcze śpiewający z nowej gwinei.
-
[quote name='filodendron']Na dogomanii ukamieniować za nazywanie dzieci bachorami i krzyczenie na nie? Nie dożyję... :evil_lol: Golson jest bezpieczny. Ja raczej widzę solidaryzm. I to jest właśnie niesmaczne, że psiarze rozumieją i akceptują taki język.[/QUOTE] To może raz jeszcze zapytam bo zdaje się, że większość "protestujących" sprytnie unika odpowiedzi - wolała byś aby na widok podbiegającego Twojego dziecka do psa*, który może zrobić mu krzywdę (zamiast psa wstaw cokolwiek, konia, auto, jezioro) ktoś krzyknął "Stój!" albo "Zostaw!" wywołując natychmiastową reakcję czy też spróbował zwrócić się do Ciebie słowami "Szanowna Pani, zwracam Pani uwagę... a nie, już za późno..."? [quote name='filodendron']Jak mniemam, czy też mam nadzieję - nie ryczałaś na nie a potem nie skarżyłaś tutaj, że te dzieci za płotem powinny być dodatkowo na smyczy i w kagańcu? ;)[/QUOTE] Jeżeli nie potrafią się zachować, a rodzice nad nimi nie panują to jak najbardziej powinny. I nie dotyczy to zachowań wobec zwierząt ale każdych, które są niemile widziane przez otoczenie.
-
Skoro "jest kilka dziur" to je załataj - komfort ogrodzonej przestrzeni po której psy mogą swobodnie biegać jest bezcenny. Zakładam, że jeżeli nigdy nie miał na szyi obroży to będzie protestował i to dość wyraźnie w trakcie zakładania. Dlatego obroże proponuję abyś kupił dwie. Jedną na zatrzask - może być gorszej jakości byle rozmiarowo była w porządku - ta posłuży do nauki, drugą - na klasyczną klamrę, najlepiej skórzaną - ta przyda się później w trakcie wyjść na dalsze spacery. Przy dużym psie, który dopiero uczy się chodzenia na smyczy klasyczna klamra i mocna skórzana obroża to pewien komfort, że jak szarpnie porządnie to się ta uprząż nie rozleci ;) Obrożę na zatrzask zakładaj mu kiedy tylko masz czas na ćwiczenia. Zakładasz obrożę, dajesz smakołyk, pozwalasz psu odbiec, wołasz, dajesz smakołyk, ściągasz obrożę, nagradzasz kolejnym smaczkiem... Okresy wydłużamy, aż pies zaakceptuje to jako coś naturalnego. Tu właśnie przydatny jest ten zatrzask - pies nie ma czasu by się zniecierpliwić gdy szarpiesz się z klamrą ;) A gdy już załapie o co chodzi wtedy i przy zapinaniu klamry będzie spokojny. Możesz wspomóc pozytywne kojarzenie tym, że zabawa z psem odbywa się wyłącznie w zapiętej obroży. I żadnych kolczatek, pies ma obrożę kojarzyć pozytywnie, a jak sobie wykalkuluje, że to co mu zakładasz na szyję powoduje później ból to pogłębisz tylko jego niechęć, w dodatku możesz zrobić mu krzywdę - pies który nie umie chodzić na smyczy, nie wie co to obroża na 100% będzie próbował szarpać i wyrwać się na początku, teraz pomyśl jak będzie reagował gdy do tego wszystkiego będzie czuł ból od kolczatki.
-
[quote name='sleepingbyday']o ile pamietam, jedyne dzikie psy, jakie sie ostały na tej planecie, to dingo.[/QUOTE] psy leśne - Speothos venaticus cyjony - Cuon alpinus i kilka innych psowatych...
-
[quote name='maartaa_89']Śmieszy mnie narzekanie na obecne dzieci czy młodzież. Że niewychowane, rozpuszczone, że "bachory". Przepraszam bardzo ale kto nowe pokolenia wychowuje jak nie my sami? Jak myślicie skąd się biorą te nowe modele wychowania, skąd się bierze wpływ mediów, kto to wszystko kształtuje i tworzy? Starsze pokolenia- te które potem najgłośniej się drą, że młodzież dzisiaj jest be i fe![/QUOTE] Racja, to my je wychowujemy, ale jeżeli narzekam to tylko i wyłącznie daltego, że pewne zachowania nie są dla mnie standardem i zwyczajnie nie pozwalam dzieciom, które mam pod swoją opieką by w pewien sposób się zachowywały. A skoro ja sobie radzę to również oczekuję, że inni również sobie z tym poradzą. Jeżeli nie - niech te ich dzieci zachowują się w ten sposób tam gdzie nie będą kłopotem dla innych osób w ich otoczeniu. [quote name='maartaa_89']Darcie ryja na dziecko nie pomoże. No może krótkofalowo. (...) I zgadzam się z jednym- jak ma się problem to się idzie do rodziców. Ja osobiście jestem pozbawiona szacunku do dorosłych osób, które wykorzystują swoją wyższość do gnojenia dziecka, nawet jeśli to dziecko wcześniej coś im zrobiło. Rozumiem zwrócenie uwagi typu "nie bij psa, bo go to boli i może ugryźć". Rozumiem złapanie dziecięcej rączki wędrującej w kierunku psa. Ale darcie mordy?[/QUOTE] I w ten oto piękny sposób od "ryknięcia" do dziecka "stój!" doszliśmy do "gnojenia dzieci"... Zaiste niezbadane są ścieżki, którymi ta dyskusja podąża... [quote name='maartaa_89']Psa trzeba umieć wychować tak, żeby ignorował pewne zachowania. A jeśli nie umie się go tego nauczyć to należy zaopatrzyć się w odpowiednie środki zapewniające nad nim kontrolę. Dziecko to dziecko, nie wymagajcie żeby zachowywało się jak robocik, doskonale wiedziało jak należy odnosić się do psa do tego stopnia że musiałoby np. rezygnować z kopania piłki na podwórku bo akurat obok może przechodzić pani X z psem, którego drażni to że piłka przeleci koło niego.[/QUOTE] Piszesz "dziecko to dziecko" a jednocześnie wymagasz od psa by zachowywał się właśnie jak robocik... Paranoja. [quote name='maartaa_89']Ja na przykład nie wiem jak się należy zachowywać w obecności koni i gdyby konie łaziły po ulicy i coś w moim zachowaniu wywołało ich negatywną reakcję to autentycznie bym wybuchła smiechem gdyby ktoś mi zarzucił, że powinnam była wiedzieć, że tak nie należy robić.[/QUOTE] Nie musisz wiedzieć. Ale zdrowy rozsądek podpowiada, że zanim spróbujesz wejść z nim w interakcję wypada zapytać czy tak zrobić możesz... Ale to już wymaga niestety zdroworozsądkowego myślenia. I właśnie w przypadku dzieci, które z definicji zdroworozsądkowo myśleć nie mogą, tę rolę przejmują opiekunowie. [quote name='maartaa_89']To że my mamy psy nie oznacza, że reszta społeczeństwa ma się do nas dostosowywać, uczyć psiej mowy ciała, przewidywać że pies może zrobić to czy siamto.[/QUOTE] Parafrazując - to, że masz niewychowane dziecko nie oznacza, że reszta społeczeństwa ma się do Ciebie dostosować, zastanawiać czy panujesz nad nim, czy nie podbiegnie i nie kopnie psa, czy nie wskoczy nagle na ulicę czy zrobi to czy siamto.
-
[quote name='N&N']Wyzywając czyjeś dzieci musisz się liczyć z tym, że i o Tobie ktoś wyrazi się niecenzuralnie. Są słowa gorsze niż "bachor". :evil_lol:[/QUOTE] Nie wyzywam niczyich dzieci. Stwierdzam fakt. Niewychowane dziecko to zwyczajny bachor i tyle w temacie. [quote name='N&N']Za zachowanie dziecka odpowiada rodzic. :-) Proponowałabym z nim rozmawiać/wrzeszczeć na niego/, a nie na malucha.[/QUOTE] Następnym razem czy to w sytuacji gdy dziecko biegnie pod samochód czy też w kierunku jakiegokolwiek psa zwrócę się w stylu "Szanowna Pani, czy zechciała by Pani poświęcić kilka sekund gdyż Pani dziecko właśnie wbie... o przepraszam, już nie wbiega, właśnie odjechało na masce tamtego pojazdu..." [quote name='N&N']Nawet jak wyskakuje z zaskoczenia z wejścia do sklepu oddalonego o kilka metrów.[/QUOTE] Czytanie ze zrozumieniem się kłania. Ewentualnie wizyta u okulisty/optometrysty. Optometrystke masz niedaleko, w poniedziałki i środy w izabeli przyjmuje, może zorganizować Ci jakąś zniżkę na zachętę? [quote name='N&N']Na mnie nie napadają krwiożercze dzieci z mordem w oczach. Nie wiem, może to kwestia za mało słodkiego pieseczka? Albo mojej groźnie wyglądającej, niewysokiej i szczupłej sylwetki? Widocznie tym wzbudzam w maluchach respekt. :eviltong:[/QUOTE] Z tym "słodkim pieseczkiem" to jakiś kompleksik? :evil_lol: Powtarzasz to co chwilę...
-
[quote name='N&N']Gdzie Wy widzicie te "plagi bachorów"? :crazyeye: Atakują, zapędzają w kąt, nie dają żyć, pchają się z łapami, piszczą....:shake: Niesamowite. Niektóre są o taaakie wieeeelkie, mają może z 5 lat. :diabloti: Coś strasznego! Golson, powinieneś był w obronie szczeniaczka zawalić dzieciakowi / vel bachorowi z kopa. Z wyskoku i z półobrotu.:diabloti: A Ty tylko krzyknąłeś. :shake: Nie przejmuj się. I tak jesteś moim bohaterem. :loveu: A co śmiał biec w twoją stronę. Bejsbolem go! Bezczelny, rozwydrzony, bezstresowo wychowywany bachor. Wybić wszystko ustrojstwo, bo plaga jakich mało. :roll: A potem się dziwmy, że nikt nie lubi pieseczków. :evil_lol: Ciekawe dlaczego? :lol:[/QUOTE] To napięcie, stpniowanie emocji, ilość emotek... Urzekająca 'histeria'... :sg168: Sama ją wymyśliłaś czy ktoś Ci pomagał?
-
[quote name='filodendron']Bo dziecko w konfrontacji z samochodem jest bez szans i to jest dla wszystkich oczywista oczywistość. Nie jest nią natomiast przeświadczenie (przynajmnej do czasu, aż ma się przyjemność lektury tego wątku), że ktoś w miejscu publicznym i ogólnie dostępnym może być z psem, który stanowi realne zagrożenie dla ludzi.[/QUOTE] Niestety - każde zwierzę stanowi realne zagrożenie dla ludzi. Wszystko jest kwestią okoliczności i "determinacji" natręta. Głupotą rodziców jest sytuacja, w której nie starają się tego dziecku wytłumaczyć. Z tego co zauważyłem to był tu ostatnio jakiś spike co w tym duchu wychowywał swojego psa - pies może podbiec do każdego innego, a jak spotka się z wrogością to znaczy, że z tamtym jest coś nie tak. Różnica pomiędzy Tobą, a nim polega w zasadzie, jak widzę, wyłącznie na tym, że Ty w ten sposób podchodzisz do wychowania dzieci. [quote name='filodendron']A oczekiwanie, że każda matka z dzieckiem łyknęła wiedzy kynologicznej i wie, na czym polega socjalizacja szczylka, że w ogóle coś takiego istnieje, jest - i jeszcze długo będzie - po prostu naiwne.[/QUOTE] Naiwne jest oczekiwanie, że każdy dostosuje się "do dzieci". Dziecko w przestrzeni publicznej powinno być pod opieką osoby dorosłej. Opieka nie polega na puszczeniu samopas. Jeżeli dziecko podbiegnie i będzie kopało samochód to na niego krzyknę, jeżeli będzie próbowało nastraszyć psa to zrobię to również. Nie chce mi się wychowywać cudzych dzieci. Skoro mój pies nie stresuje Twojego dziecka to dlaczego pozwalasz na to by dziecko stresowało psa? [quote name='filodendron']twierdzenie, że "plagą" są biegające nieuwiązane dzieci, moim zdaniem świadczy o frustracji i problemach z psem - nawiązuję do tego zacytowanego na początku postu.[/QUOTE] Wskaż go to palcem, w kórym miejscu pisałem o tej "pladze" bo nieumiejętność czytania ze zrozumieniem w Twoim wykonaniu robi się powoli irytująca. Zauważyłem problem, który istnieje, nie jest wyimaginowany i w moim przekonaniu nawet jeżeli zdarza się coś podobnego raz w tygodniu to jest to o ten raz za dużo.
-
[quote name='PaulinaBemol']mi raczej chodzi o możliwości niedoprowadzenia do kontaktu a nie zapanowanie nad psem jak już do kontaktu dojdzie[/QUOTE] Dziwna logika, w której odpowiedzialność za dziecko i jego zachowanie ceduje się na obcą osobę.
-
[quote name='PaulinaBemol']bo stojąc kolo psa masz większe pole do popisu jeśli chodzi o wyjście z sytuacji. Tak jak ustaliliśmy zależy jako to konkretnie wyglada. [/QUOTE] I tutaj pozwolę sobie na odmienne spojrzenie. Nad samochodem mam zdecydowanie większe pole do popisu bowiem "słucha się mnie" bezwarunkowo. Jedyne co mnie ogranicza to prawa fizyki. W przypadku jakiegokolwiek żywego stworzenia, czy to pies, czy to koń, czy to inny człowiek nigdy nie mam i mieć nie będę 100% pewności co do zachowania w konkretnej sytuacji. Może być zaskoczony, może się zagapić , ujrzeć w ostatniej chwili i wystraszyć... ile razy my sami w, wydawało by się, przewidywalnych sytuacjach robiliśmy sobie niespodziankę nieprzewidywalnym i zupełnie irracjonalnym zachowaniem czy reakcją - dlatego też skąd przeświadczenie, że w przypadku psa mamy większą kontrolę?