-
Posts
139 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Golson
-
[quote name='Beatrx']i gops miała wzywać policję zamiast poprosić brata, żeby rozwiązał sprawę ze [B]swoimi znajomymi[/B]?o.O to ja już serio wolę być z "patologii" co załatwia sprawy między sobą niż lecieć na skargę na policję, a potem dostać łomot gdzieś w lesie. już pomijam w ogóle fakt, że policja jakby przyjechała i w ogóle ich znalazła to nic by im nie zrobiła, bo wszystkiego by się wyparli, a bez dowodów nikt nie zostanie ukarany... a takto dziewczyna załatwiła sprawę tak, jak to się ją zazwyczaj między ludźmi załatwia i po problemie.[/QUOTE] Po pierwsze: podobno poszedł ich "straszyć"... Po drugie: powtórzę ponownie - jej sprawa "została załatwiona" ale co z pozostałymi osobami narażonymi na ich zaczepki? Typowe "mam to w dupie, ja będę mieć spokój, a inne osoby niech dalej zaczepiają"... Po trzecie: jeżeli po telefonie na policję miała by dostać łomot gdzieś w lesie to dlaczego miała by go nie dostać po interwencji brata? Co w takim wypadku zmienia fakt kto interweniuje?
-
[quote name='Pani Profesor']bo mam nudne życie. jutro mam w planach przejść się po barach mlecznych, zjeść bez płacenia i uciec.[/QUOTE] Amatorka sportów ekstremalnych jak widzę... proponuję do kompletu jakis marsz z pochodniami i jakiś konkurs plucia pod wiatr. [img]http://www.autocentrum.pl/gfx/mordki/smoke.gif[/img]
-
[quote name='Pani Profesor']ech... dobrze, jeśli już tak brniesz w mój tok myślowy, to przedstawię ci to jak dzieciom na korkach - w punktach :diabloti: 1. gość trzepie kapucyna w aucie (vide - słownik mowy plebejskiej, z patologii, etc., etc.), 2. idę do domu, który znajduje się 30 sekund od miejsca zdarzenia z myślą, co tu z tym fantem począć, bo gość zignorował moje próby pogonienia, 3. widzę z balkonu, że facet sobie dalej używa ile wlezie, 4. mówię chłopu - chodźże ze mną, pójdziesz wszcząć bójkę, która narobi nam problemów, a ty poniesiesz za to konsekwencje prawne :diabloti:, 5. chłop bierze rurę od odkurzacza i wychodzimy, 6. na widok mego rycerza, obiekt falliczny pana w aucie zostaje schowany tam, gdzie powinien się znajdować od początku, 7. mój wybawca strzela fotkę i zapisujemy przy gościu rejestrację, dyktując mu ją na głos, 8. trwa krótka wymiana zdań z cyklu "dlaczego pan tu dalej sterczy, dziewczyna mówiła, że ma pan odjechać" i takie tam pomniejsze groźby karalne, 9. telefon na policję w moim wydaniu - w trakcie czynności operacyjnych - gość gęsto się tłumaczy bo wie, że mamy nieciekawe dowody (no i wie, że zaraz dostanie tą rurą od odkurzacza w czerep, więc dzwoni do adwokata), na szczęście patrol przybywa ekspresowo i rycerze z policji wraz z mym domowym Jurandem ze Spychowa odchodzą w stronę zachodu słońca, a tego dnia nie zobaczyłam już więcej żadnego podstarzałego fallusa. amen, bo mnie zbanują za offtop, nie mam z resztą siły na taką komedię :D[/QUOTE] Urzekająca historia... [img]http://www.autocentrum.pl/gfx/mordki/a/rozpacz.gif[/img] Ponownie jednak zadam pytanie - po co ten cały cyrk skoro sprawę można było załatwić jednym telefonem w 30 sekund bez niesamowitych zwrotów akcji i balkonowych rozmyślań? [img]http://www.autocentrum.pl/gfx/mordki/los2.gif[/img] W jakim celu skoro i tak zakończyło się działaniem, które spokojnie mogłaś wykonać sama? Najpierw piszesz, że bałaś się niemal o swoje życie, teraz brzmi jakbyś radośnie poszła do domu. To jak w końcu było? Chciał Cię do tego samochodu zaciągnąć czy nie? [img]http://www.autocentrum.pl/gfx/mordki/los2.gif[/img]
-
[quote name='Pani Profesor']nie mam zamiaru tego dalej roztrząsać, bo wyraźnie brak Ci zajęcia :) a od mojej wielkiej litery się odczep, piszę tak na forum od zawsze, to brudnopis, netykiety nie naruszam:) i uwierz, że mnie nie musisz uczyć zasad poprawności językowej :) eot, bo się rozkręciłeś.[/QUOTE] Ależ ja jestem spokojny. Zauważam jedynie wyraźnie sprzeczności w przyjętej argumentacji. Z jednej strony boisz się, że ucieknie natomiast z drugiej najpierw biegniesz po partnera... Gdzie tu logika? Wydaje mi się, że "zachłysnął się heroizmem" tutaj kto inny. Mało tego, ktoś tu nawet współczuł innym kobietom braku tego heroizmu u ich partnerów... [img]http://www.autocentrum.pl/gfx/mordki/los2.gif[/img]
-
[quote name='Pani Profesor']a, coś jeszcze - te "dzwonienie, kiedy sytuacja wymaga" kończy się właśnie tym, że policja olewa dużą część pozornie drobnych występków - i wiem to z tak bardzo pierwszej ręki, że mogę to uznać za pewnik. dzwonią sfrustrowane sąsiadki, że "impreza w bloku" o 22, dzwonią znudzone babinki, że kot wlazł na drzewo, dzwonią społeczni wojownicy, że gówniarze palą papierochy na ławce - wg. każdego z nich "sytuacja wymaga", a później doproś się patrolu pod ten sam adres, kiedy dzieje się coś naprawdę...[/QUOTE] No więc doprecyzuję zwrot "sytuacja wymaga": zawsze wtedy gdy dzieje się coś co ma bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo otoczenia. Zbyt głośna impreza po 22:00 to raczej domena SM natomiast pijany typek zaczepiający ludzi z agresywnym psem wyczerpuje wszelkie znamiona sytuacji uzasadniającej wezwanie policji.
-
[quote name='Pani Profesor']nie bałam się o siebie widząc gościa z fujarką w dłoni, bałam się zainterweniować dosadniej, niż "proszę stąd natychmiast odjechać", bo przy takich kłótniach mogą się właśnie pojawić problemy. a co do mojej 'misji zbawicielskiej' to całkiem inna bajka, ja bym się ucieszyła, gdyby ktoś przede mną pogonił tegoż osobnika, uniknęłabym widoku pomarszczonego siusiaka znienacka.[/quote] W takim wypadku po co biegłaś po swego rycerza? Ileż szybciej byłoby odejść na 10 kroków, wyciągnąć telefon i zgłosić delikwenta podając jednocześnie choćby numer reejestracyjny pojazdu? Większa pewność, że nie ucieknie gdy Ty pójdziesz po swego partnera, zagrożenie żadne - wszak typ zabawiający się "fujarką" nie będzie chyba gonił każdego w promieniu kilkunastu metrów kto trzyma telefon przy uchu? [quote name='Pani Profesor']nie wiem, co tu dalej tłumaczyć - może zadaj nam zadanie, w ramach którego będziemy tworzyć zdania warunkowe.[/QUOTE] Najpierw chyba z podstaw posługiwania się wielką literą...
-
[quote name='omry']Od samego początku piszesz tak, jakbyśmy wszystkie tylko czekały, aż nasi bracia czy partnerzy wpieprzą wszystkim, kto nam nie odpowiada, no ale niestety nie o to tu chodzi i naprawdę fajnie by było, gdyby to do Ciebie dotarło. No i z łaski swojej naucz się prowadzić dyskusję, bo to, że na kogoś wjedziesz (uwaga: slang podwórkowy) nie sprawi, że będziesz bardziej przekonujący :cool3:[/QUOTE] Nie. Od samego początku piszę jedno - rozwiązanie "na własną rękę w opisanym przypadku (i innych jemu podobnych) było, jest i będzie idiotyzmem". Zdaje się, że wyraźnie zaznaczyłem różnicę pomiędzy doraźną reakcją w chwili zagrożenia, a szukaniem "sprawiedliwości" post factum... Fajnie byłoby gdyby do Ciebie powyższe dotarło. [img]http://www.autocentrum.pl/gfx/mordki/smoke.gif[/img] Btw czy napisałem gdziekolwiek, że ogół braci/partnerów biega po dzielnicy wymierzając sprawiedliwość? Nie przypominam sobie [img]http://www.autocentrum.pl/gfx/mordki/smoke.gif[/img]
-
[quote name='omry']Jakich rękoczynów? Czy ktoś tutaj pisał cokolwiek o biciu? Strasznie ciężko kminisz pewne rzeczy. Nie pierwszy raz zresztą.[/QUOTE] Rozumiem, że zdanie warunkowe przerasta Twoje możliwości pojmowania słowa pisanego. Btw: "kminić" to coś z nowomowy czy slangu podwórkowego? [img]http://www.autocentrum.pl/gfx/mordki/zaklopotanie.gif[/img] [quote name='Pani Profesor']żeby przechodzący ludzie nie musieli oglądać jego zabaw[/quote] To w końcu bałaś się o siebie czy zwyczajnie interweniowałaś by inni nie zostali "zdemoralizowani"? Ja uważam, że zawsze należy dzwonić na policję wtedy gdy sytuacja tego wymaga, a nie tylko wtedy gdy nam się "wydaje, że to coś da"... No ale ja posypuję truskawki cukrem więc mogę się nie znać...
-
[quote name='Pani Profesor']po policję zadzwoniłam JA, TŻ był jako wsparcie merytoryczne + dzięki temu facet nie zwiał ;) po drugie - nie jestem nastolatką,ani ja, ani gops ;) a po trzecie - "prowokując głupka" to tylko ja mogłam sobie narobić problemów, właśnie po to był mi potrzebny TŻ, bo nikt o zdrowych zmysłach (a na pewno nie facet koło 40-tki z fujarą w ręku) nie zachowa się agresywnie w stosunku do niego, a do mnie - już prędzej. to minimalizowanie ryzyka, a nie skakanie z widłami na armatę - gops też postąpiła poprawnie, bo skoro to typy mieszkające w okolicy, mające nienormalnego psa, to duża jest szansa na kolejne spotkanie i dalsze nieprzyjemności, a takie półgłówki prędzej sobie przypomną 'upomnienie' i powiedzą "e,zostaw, bo znowu brat przylezie", niż kulturalne "proszę mnie nie zaczepiać" ze strony zwyzywanej dziewczyny. i jak sam zauważyłeś, głupek i tak nie zrozumie, ale w moim odczuciu prędzej go obejdzie fakt spisania przez policję (pewnie nie pierwszy i nie ostatni raz w karierze), niż jakaś dosadna uwaga ze strony kogoś, kto wzbudza w ich oczach respekt, nawet pozornie.[/QUOTE] Primo: skoro nie zwiał w czasie gdy poszłaś po swego rycerza to jak miałby zwiać gdybyś zadzwoniła po policję od razu? Napisałaś, że spotkałaś ggościa, poszłaś po rycerza, zrobił zdjęcie po czym zadzwoniliście na policję. Gdzie była przeszkoda by w momencie gdy go zauważyłaś klepiącego niemca po kasku wyciągnąć telefon i zadzwonić po policję? Secundo: co do właściwego wątku - jeżeli ktokolwiek zachowujący się w ten sposób (czy to żul szczujący inne psy swoim czy też wyrostki czerpiące przyjemność z zaczepiania innych) ma psa chwiejnego emocjonalnie to tym bardziej niewłaściwe jest rozwiązywanie sprawy "na własną rękę"... gops może nie zaczepią ale czy będą mieli opory przed zaczepieniem innej osoby? Mało tego, gdyby doszło do rękoczynów, o co w takim przypadku nie trudno, to jej brat byłby napastnikiem i poniósł by tego wszelkie konsekwencje - stąd ponownie zaznaczam, że działanie po fakcie mija się z celem i jest w takim przypadku idiotyzmem. Łatwiej o narobienie sobie niepotrzebnych problemów niż rozwiązanie istniejących...
-
[quote name='Pani Profesor']ale po co mam to robić sama i narażać się na strzał w ryj/wciągnięcie do auta/cokolwiek (później się okazało, że to bardzo dobre posunięcie, że sama nie interweniowałam, bo - jak pisałam - gość miał za uszami o wiele więcej), skoro TŻ wzbudza respekt wystarczający do załatwienia sprawy w delikatny, acz dosadny sposób bez ewentualnych konsekwencji, jakie mogłyby spotkać mnie? (facet miał mnie, delikatnie mówiąc, w dupie, mogłam sobie stać i paplać). i nie wiem, dlaczego "dziwne społeczeństwo", ja bym to nazwała wspieraniem się nawzajem. na tym polega czyjeś oparcie, jeśli tego nie doświadczyłeś, to współczuję :cool3: równie dobrze możesz powiedzieć, że jak ktoś Ci skopie psa, to nie ma sensu, żebyś interweniował - można przecież zdjąć kaganiec i pozwolić psu zrobić robotę za Ciebie, to też dość prozaiczna sprawa.[/QUOTE] Jeszcze raz: czy po to by zadzwonić na policję potrzebowałaś pomocy drugiej osoby? [img]http://www.autocentrum.pl/gfx/mordki/a/rozpacz.gif[/img] Gdyby ktokolwiek próbował kopać mojego psa to w zależności od tego którego albo zdjąłbym kaganiec albo osobiście wymierzył solidnego lepa delikwentowi... natomiast gdyby ów delikwent łap swych nie wyciągał w moim czy też w kierunku moich psów zwyczajnie zlał bym go sikiem prostym dzwoniąc jednocześnie na policję z informacją o agresywnym zachowaniu rzeczonego jegomościa. Na prawdę nie trzeba biec do domu po mamę/brata/siostrę/wujka by ten pobiegł i napyszczył jednemu czy drugiemu głupkowi bo, po pierwsze, stawiam na to, że głupek i tak nie zrozumie, a po drugie istnieje ryzyko, że prowokując takowego głupka można przypadkiem narobić sobie problemów... Zapewniam Cię, że po telefonie od nastolatki informującej o "niebezpiecznych typach z agresywnym psem zaczepiających ludzi dookoła" w kilka minut temat zostanie rozwiązany. Nikt takiego zgłoszenia nie zbagatelizuje. Obejdzie się bez biegania do domu po brata czy męża...
-
Znaczy co? Sama nie dała byś rady zrobić zdjęcia, że o tak prozaicznej sprawie jak telefon na policję nie wspomnę? [img]http://www.autocentrum.pl/gfx/mordki/los2.gif[/img] Dziwne to społeczeństwo powoli się robi...
-
[quote name='omry']To jest dla Ciebie dowód męskości? Gratuluję :evil_lol: Trochę pieprzysz jak potłuczony, robi się to już nudne.[/QUOTE] Przeczytaj raz jeszcze, widać nie pojęłaś [img]http://www.autocentrum.pl/gfx/mordki/a/rozpacz.gif[/img]
-
[quote name='Klingos']jeśli musiałbym, to bym po prostu zareagował[/QUOTE] I to jest istota problemu. Pytanie teraz czy akurat taka reakcja post factum jest reakcją konieczną? Istnieje wiele innych możliwości reakcji i zapobieżenia problemu na przyszłość bez biegania po osiedlu w poszukiwaniu "sprawców" by im osobiscie "wytlumaczyc"... Może to z wiekiem przychodzi, może jest to kwestią dojrzałości... ale współczuję tym, którzy muszą dowodzić swojej męskości poprzez pyskówki czy przepychanki z żulernią... [IMG]http://www.autocentrum.pl/gfx/mordki/a/rozpacz.gif[/IMG] Jeszcze bardziej współczuję tym, których kobiety tego oczekują [IMG]http://www.autocentrum.pl/gfx/mordki/zaklopotanie.gif[/IMG]
-
[quote name='omry']W takiej sytuacji rycerza mi nie trzeba, jestem dużą dziewczynką :cool3: Ale gdy zaczynam się obawiać o siebie czy o psy to dla mnie całkowicie naturalne jest to, że mój partner tym osobom tłumaczy, że tak to się mnie nie traktuje. Wręcz dziwne by dla mnie było, gdyby tego nie robił.[/QUOTE] "Tłumaczenie" jako doraźna interwencja może i ma swój sens... jednakże po raz kolejny napiszę, tym razem wprost, jakiekolwiek działanie tego typu po fakcie jest idiotyzmem. [img]http://www.autocentrum.pl/gfx/mordki/a/rozpacz.gif[/img] A tutaj mamy przykład najczystszej próby... panowie rzucili bluzgiem, pobiegła poskarżyć się bratu, brat pobiegł pobluzgać na panów... komedia w trzech aktach - czas na oklaski [img]http://www.autocentrum.pl/gfx/mordki/zaklopotanie.gif[/img]
-
[quote name='omry']No ja mam to szczęście mieć partnera, który nie pozwoli po mnie jeździć. Nikomu. I też nie bił się od gimnazjum :lol:[/QUOTE] Czyli co? Pobiegnie post factum szukać "na dzielni" kilku żuli spod sklepu bo, któryś z nich rzucił "panną lekkich obyczajów" w Twoim kierunku podczas spaceru z psem? [img]http://www.autocentrum.pl/gfx/mordki/los2.gif[/img] Zaiste rycerska postawa... [img]http://www.autocentrum.pl/gfx/mordki/los2.gif[/img]
-
[quote name='Czekunia']Jak to co?? Kita między nogi i słowem by się nie odezwał:diabloti: Penerzyć w internecie każdy potrafi.[/QUOTE] O proszę, moja "ulubienica" też w końcu odszczekała [img]http://www.autocentrum.pl/gfx/mordki/los2.gif[/img] Poopowiadasz coś jeszcze? [img]http://www.autocentrum.pl/gfx/mordki/zaklopotanie.gif[/img]
-
[quote name='omry']Zaspokoisz moją ciekawość? :cool3: Co byś zrobił, jakby jakieś typy wyzywały Ci siostrę?[/QUOTE] Na pewno nie poleciał bym do bandy idiotów pod sklep bo mądremu tłumaczyć nie trzeba, a głupi i tak nie zrozumie. Tak przy okazji - tak jak stado gołębi, które nasra jej na kurtkę tak i kilku żuli pod sklepem nie jest w stanie jej obrazić - no ale zawsze przecież można "pobiec postraszyć", no nie? [img]http://www.autocentrum.pl/gfx/mordki/zaklopotanie.gif[/img]
-
[quote name='gops']Na prawde Ci współczuje .[/QUOTE] Zamiast współczuć wyślij brata [img]http://www.autocentrum.pl/gfx/mordki/zaklopotanie.gif[/img] Niech postraszy [IMG]http://www.autocentrum.pl/gfx/mordki/los2.gif[/IMG]
-
[quote name='gops']To było prawie śmieszne . Brat ma 30lat i według mnie to całkiem normalne że nie pozwoli jakimś kretynom wyzywać swojej siostry a jeśli Twój o ile takiego masz by to olał to współczuje brata .[/QUOTE] Czyli lat 30 i intelektualne gimnazjum? [img]http://www.autocentrum.pl/gfx/mordki/zaklopotanie.gif[/img]
-
[quote name='gops']Ja mam tak z bratem , pies to jego oczko w głowie jest chyba gorszy niż ja w tej kwesti :) I jak wracam ze spaceru ZAWSZE pyta czy nic się nie stało , czy wszystko ok. Czasami nawet wole skłamać że wszystko ok , aczkolwiek jak ktoś na prawde przegnie tak jak tu kiedyś opisywałam 2 facetów od owczarka którzy mnie wyzywali od różnych tylko dlatego że ledwo zmieściłam się na chodniku gdy ich pies wyskoczył na odległość metra bo był uwiązany pod sklepem a moje psy go prawie złapały (a on je) to byli faceci w wieku mojego brata , wróciłam tak zdenerwowana jak nigdy , brat załatwił sprawe (podejżewam że ich zwyczajnie nastraszył , cóż ważne że zadziałało) . Rzecz jasna ja im też pocisnęłam mimo że się bałam bo byli podpici i nie wiadomo co takim do głowy wpadnie . Teraz jak nas widzą skracają smycz i nic nie mówią , także jestem usatysfakcjonowana .[/QUOTE] Brat z nimi do jednego gimnazjum chodzi? [IMG]http://www.autocentrum.pl/gfx/mordki/zaklopotanie.gif[/IMG]
-
[quote name='Maron86']Mam maszynę do chleba która to robi za mnie :cool3:[/QUOTE] Ale kupujesz mąkę, drożdże i reszte produktów czy jakieś gotowce?
-
[quote name='Maron86']Tym bardziej że teraz chleb ma tyle EEEEE i innych świństw że sami osobiście pieczemy codziennie w domu chlebuś, szkoda go dla ptactwa :eviltong:.[/QUOTE] Sama ciasto wyrabiasz?
-
Zapewne stąd, że w slangu aussie to australijczyk ;)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Paulina94']Przydomek można zmienić tylko w uzasadnionych przypadkach, np jeśli nie można go zarejestrować w FCI lub jeśli został zarejestrowany przez pomyłkę. Powody typu "Bo już mi się nie podoba" raczej nie będą pozytywnie rozpatrzone :P[/QUOTE] Przecież dokładnie to jest zapisane w regulaminie.
-
Aresztowana i zastraszana polka próbująca uratować swojego psa!
Golson replied to akasha3791's topic in Prawo
[quote name='Berek']Kol. rozumie znaczenie słowa "demagogia"? :lol: Od początku tej całej sprawy było widać, że opiekunowie są całkowicie nieodpowiedzialni, mają skłonności do mataczenia (cała ta histeryczna nagonka oparta na wyjątkowo miałkich przesłankach, brrr), a pies jest poza kontrolą. W takich przypadkach - tak, zwierzę niestety powinno zostać uśpione - bo i ten pies będzie uśpiony, a nie zastrzelony - tylko pani właścicielka znów wsiadła na ulubionego konika, co robiła już na początku, opowiadając jak to zmieniała adresy i uciekała bo "wywieźliby Tajfunka w pole i zastrzelili". Ludzie, jeśli bronić jakiejś sprawy, to nie tak wątpliwej, bo... naprawdę, raczej robicie z siebie pośmiewisko. :angryy:[/QUOTE] Trochę tu widać dziurawe prawo. Wystarczył by obowiązek finansowania przez opiekuna obserwacji i działań podejmowanych przez behawiorystę nałożonego "z urzędu" na psa podejrzewanego o zachowania agresywne w stosunku do ludzi i wtedy okazało by się doskonale czy taki Tajfunek jest wciąż tak mocno kochany czy jednak 200-300 euro miesięcznie za specjalistyczną opiekę zniwelowało by to "uczucie"? Skoro nie umiesz sam wychować psa aby był bezpieczny dla otoczenia to państwo powinno nałożyć obowiązek na takiego właściciela w drodze nakazu. Proste i skuteczne. Ciekawe ilu właścicieli takich psów poprosiło by o uśpienie "kochanego pieska" zanim ktokolwiek by im to nawet zasugerował... Bo najczęściej niestety jest tak, że nieodpowiedzialny właściciel kocha swojego zwierzaka dopóki nie musi ponosić konsekwencji braku jego wychowania.