-
Posts
3916 -
Joined
-
Days Won
3
Everything posted by sue
-
Maluszek nie dał rady, został tylko dług :( Zawsze w takich momentach najbardziej jest ciężko, żal, że nie udało się pomóc.
-
Kocurek jest tak niesamowitym miziakiem, że ja nie mogę. JAK można wywalić takiego kota na ulicę? Jak w ogóle można... Niektórzy ludzie mają trociny zamiast mózgu. Katarek trochę ustępuje, oczko już prawie ładne. Kupy robi wciąż brzydkie, ale dziś trochę ich mniej. Łazikuje i przesiaduje na parapecie. Drze się po prostu, gdy wchodzę MIAAAAU! I jak tu od razu go nie lubić. Bury, ale przepiękny. Trochę się go odkarmi i będzie bury ideał. == Koteczki którymi opiekowałyśmy się z Dorą, Kizia i Mizia, pojechały do Izbicy. Zostały trzy kotki, mama z dzikuskami i jeden z tych dzikusków okropnie się pochorował :( Robił od jakiegoś czasu rzadką kupę, ale dziś się po prostu z niego lało, siedział słabiutki i dał się ot tak zapakować do transportera. Test na pp wyszedł niby ujemny ale z kotkiem nie jest dobrze. Dostał dużo kroplówek, Tolfedine, jutro też ma dostać... Walczymy... Tylko skąd na to wszystko brać kasę, dzisiejsza wizyta 112 zł i póki co nie uregulowałam, bo pustki na koncie. Jutro pewnie drugie tyle ale żeby mu cokolwiek pomogło. Biedny maluszek
-
Powyżej widoczny kocurek: - po tym, jak go wczoraj przyniosłam i wypuściłam, schował się na początku za fotel; słychać było tylko jak tam sobie chrapliwie oddycha. Nie tknął jedzenia. Zaglądałam co jakiś czas, aż w końcu jest! Siedzi sobie na fotelu. Co prawda zemknął znowu za niego na mój widok, ale później znów wylazł. Nie podchodziłam już blisko, tylko gadałam spod drzwi. Kotek patrzył. - dziś rano odezwał się do mnie! Miaaau! Podeszłam i dał się pogłaskać! Przemyślał widocznie przez noc swoją nową sytuację. Zaczął mruczeć, ugniatać, łazić w kółko, miziać się i co tylko mógł jeszcze wymyślić. Chrapał i kichał niemożebnie. Dałam troszkę jedzenia, zjadł. Zostawiłam więcej. - okazał się więc oswojonym, miłym i niestety zakatarzonym kotkiem. Nabyłam antybiotyk i preparat z betaglukanem. Podałam. Zakropiłam do oczka gentamycynę. Powyjmowałam kleszcze i jakieś dziwne pijące krew robale których miał pełno w obrębie główki. - zrobił kilka kup w niewłaściwym miejscu, i niezbyt ładnych. Przesunęłam w owo niewłaściwe miejsce kuwetę i następną kupę utrafił już do niej. Mam nadzieję, że kupki się unormują i nie będzie ich aż tyle, zwłaszcza gdy zostanie odrobaczony. - jest oczywiście z jajkami, ale bardzo spokojny.
-
-
-
Czy to jest odpowiedź w związku z kotkami pani Doroty? Mogę przekazać albo niech się jakoś kontaktują telefonicznie?
-
Nazwa nie padła, dopytam
-
Pan znajomy daje DS dla jednego kotka. Pani może ew. zatrzymać tę koteczkę którą już ma w domu. Sytuacja już się trochę rozjaśniła, a będzie już całkiem jasna, gdy ostatnie dwa zostaną wyłapane. Dwa przyjęte przez fundację na DT będą szukały domku.
-
Póki co z nowych ogłoszeń (naszych - dziękuję Bakusiowej i Dorze) nikt nie zadzwonił, ale jakaś fundacja obiecała dt dla dwóch kotków i jeden znajomy pani da dt/ds - jeszcze nie wiem, a ostatni kotek zostanie u pani i będzie szukał ds. Dwa czarnulki już są złapane, dwa jeszcze na dachu.
-
Jak Pani odpisze dam znać, wszystko jej przekazałam.
-
Do jednego z ogłoszeń na olx odezwała się Pani Dorota z prośbą o pomoc/radę. Otóż ma kotki na dachu. "Mieszkają na dachu i nie mają się gdzie schronić przed deszczem i zimnem. Myślę że mają ok 3 miesięcy. Dokarmiam je ale w zimie nie przeżyją." "Kotki są dzikie ale ponieważ je karmie to przybiegaja do mnie. Myślę że szybko się oswoja. Sytuacja jest o tyle trudna że na wszystkich posesjach wokół są psy. U mnie też są dwa. I dlatego kotki nie schodzą z dachu." Jednego udało się złapać i jest w domu. Zdjęcia zrobić dość trudno, bo trzeba stawać na drabinie. "Na początku było 5 kociąt. W sierpniu wyjechała na urlop i po powrocie okazało się że są tylko 3. W czwartek wieczorem po moimi drzwiami płakała ta koteczka. Myślałam że to jeden z trójki. Nakarmilam, ogrzalam i została na noc w pudełku na werandzie. Rano okazało się że to czwarty kotek. Podejrzewam że 2 najodwazniejsze poszły za matką ale coś jej się stało i jeden zdołał wrocic" "Mała na razie została u mnie choć mam już 2 kotki. Jest bardzo wychudzona. Dlatego szukam domku dla pozostałej trójki." "Niestety właścicielka domu, na którym mieszkają, jest bardzo źle do nich nastawiona. Zabiła deska wejście na strych, gdzie się chwały przed deszczem. Boję się czy nie postanowi się ich pozbyć " Kotki są w Adamowie, ok. Łomianek. Proszę o jakąś informację, w jaki sposób można im pomóc. Może podczytuje ktoś z okolicy?
-
Dawno nie przekazywałam informacji na temat Burka/Włóczykija/Żbika, więc oto relacja ostatnia: "Włóczykij ma się dobrze. Z nikim się nie bije ani nawet nie fuka od samego początku. Dla mnie to niesamowite. Zawsze na początku nie ma akceptacji, a potem przyzwyczajenie. Coś musi w sobie mieć że koty od początku nie widzą w nim zagrożenia. Trzeba go tylko wychować, bo jest mega beszczel. Chce wejść do lodówki i chce zabrać jedzenie nam z talerzy oraz nawet z garnka jak gotuje zupe. Mieliśmy już taką sytuację, to musimy go zamykać w pokoju na czas jedzenia. Aż pojmie, że już nie musi się bić o jedzenie. A tak poza tym żyje sobie, śpi i jest zdrowy" :D
-
Marysia czuje się nieco lepiej, choć od ostatniej informacji miała poważny kryzys i Pan z córką zastanawiali się nad uśpieniem.
-
Koteczka Marysia, którą dokarmiam, a opiekuje się nią starszy pan, czymś się podtruła. Jest wychodząca, być może upolowała coś lub miała kontakt z chemią. Miała jeden dzień ostrego "zjazdu", z silnymi wymiotami i biegunką, nie chciała nic jeść. Pomagałam z organizacją leczenia, kroplówek itd. Po trzech dniach z koteczką jest lepiej, ale ma pogorszone wyniki wątrobowe. Dostaje kapsułki z czymś ciemnobrązowym, nie zapisałam nazwy, ale to dość dobry preparat i smakuje kotom.
-
Zapraszam na bazarek https://www.dogomania.com/forum/topic/350402-bazarek-z-różnymi-różnościami-na-biedne-koteczki-do-22092019/ Są książki, ciuchy i robótki szydełkowe.
-
Bardzo dziękuję, jesteś kochana <3 Wcześniej nie zauważyłam niczego takiego, będę obserwować przy kolejnych ogłoszeniach.
-
To jest screen z ogłoszeń. Jak widać, najwięcej wyświetleń ma ogłoszenie promowane. Normalna sprawa. Natomiast sytuacja pozostałych ogłoszeń nie jest dla mnie do końca jasna. Wrzucona 26 sierpnia na Warszawę Mizia (Becia szuka domu) ma tylko 28 wyświetleń, natomiast wczoraj wrzucony (kolejny raz, bo usuwali) dwupaczek zyskał już 119 wyświetleń. Zastanawiam się, co jest tego przyczyną. Tytuł?
-
https://www.olx.pl/oferta/kizia-i-mizia-slodki-dwupaczek-bardzo-potrzebuje-domu-CID103-IDBtf6Z.html Ogłoszenie kić w dwupaku. Są już po drugiej sesji odrobaczania.
-
Gdzie jeszcze można ogłaszać, na Gumtree? Jakieś inne fajne portale? Kotki są też wrzucone na FB na znane mi grupy adopcyjno-pomocowe.
-
Są ogłaszane już ponad tydzień, sama wyróżniłaś mi ogłoszenie Sówki :) Mizia jako Becia, https://www.olx.pl/oferta/becia-szuka-domu-CID103-IDBj39h.html też linkowałam kilka postów wcześniej. Natomiast nie ma jeszcze dwupaku, olx usuwa mi kolejne ogłoszenie z tymi kotkami.