Jump to content
Dogomania

Alaskan malamutte

Members
  • Posts

    19598
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    238

Everything posted by Alaskan malamutte

  1. Śliczne, małe, młodziutkie, fajne....i bezdomne.. W głowie mi sie nie mieści, że ta sunia od marca siedzi w przytulisku.....
  2. Cieszy bardzo, że Guciosław ma się lepiej. Tak trzymaj maluszku!! Dzisiaj wpłacę stałą grudniową z bonusem Mikołajkowym
  3. Dla niej szukamy transportu...Z Suśca chociaż do Zamościa, bo stąd już mamy.
  4. Sunia bardzo przeżyła porzucenie...nie wychodziła z budy przez trzy miesiące. Teraz juz chyba pogodziła się z losem.... Sunia jest zaszczepiona, zabezpieczona od pcheł i kleszczy. Przed nią sterylizacja....
  5. Teraz sunieczka...Określona na ok 10 kg może troszkę więcej. Puchata. Grzeczniutka, uległa. Cudeńko z krótkim ogonkiem
  6. Piesek malusi, taki papilonek. trząsł się jak galaretka... Przymilał się, skakał, zabiegał o uwagę. Widać, że był psiakiem domowym.... Piesek jest zaszczepiony, odrobaczony, zabezpieczony od kleszczy. Przed nim kastracja...
  7. Po tak błyskawicznej adopcji Marcysia zastanawiałyśmy się, czy na jego miejsce nie dałoby się zabrać kolejnego nieszczęścia. Decyzja w nas dojrzewała, a ja zaczęłam rozglądać się po miejscach, o których wiem, że psy zimą mają bardzo ciężko. No i pojawiła się ona – kilkuletnia suczka oddana po śmierci właściciela do przechowalni w Suścu (stamtąd zabrałyśmy jakiś czas temu Isię) i on – dwuletni psiak zostawiony przez człowieka, który poszedł mieszkać do DPS i oddany do przechowalni w Hutkach. Sunia bardzo kiepsko znosi pobyt tam, pierwsze 3 miesiące nie wychodziła z budy, była bardzo wycofana. Była w depresji i rozpaczy po utracie domu. Teraz łasi się do ludzi, bardzo cieszy się na każdy spacer. Jest tam od marca i nikt, dosłownie nikt nie pochylił się nad nią, nie zechciał dać domu. Piesek został początkowo przygarnięty przez sąsiadkę byłego opiekuna, ale bardzo pchał się do domu i kiedy blokowała mu tam wstęp, capnął ją w nogę. Wtedy zgłosiła go do gminy i wylądował w przechowalni. On ma dużo gorzej, niż sunia, bo w miejscu gdzie jest w weekendy nie ma nikogo. Jest tam dobra dusza, która raz w ciągu weekendu podjeżdża do niego dać jeść i nalać wody, ale nie jest w stanie robić tego i w sobotę i w niedzielę. Wiecie jak to jest. Człowiek może się zastanawiać teoretycznie i podjąć nawet decyzję, że jednak nie powinien i takie tam… Ale jak dostanie zdjęcie, filmik psów w potrzebie, to teoretyzowanie się kończy. Widzisz konkretnego psa i musisz powiedzieć sobie „nie, nie pomogę jej/jemu, bo mogę nie dać rady utrzymać”. No nie da się, po prostu nie da. Tak samo jak nie da się wybrać któremu pomożemy, a który tam zostanie, dlatego zdecydowałyśmy z Ewą Martą, że zabierzemy dwójkę. W tej chwili szukamy dla transportu dla suni do hotelu, w którym był Dropsik. Niestety są w różnych miejscach, więc potrzebne są dwa transporty. Psiak pojechał już dzisiaj. Łańcuszek dobrych ludzi zadziałał. Pan Wojtek osobiście przywiózł pieska, pani Marta zawiezie do Lublina. Już dzisiejszą noc spędzi w ciepełku.
  8. Rozmawiałam z p. Violą. Cały czas pracuje nad relacjami Tymka z kotami. Efekt jest taki, że w domu koty są obwąchiwane, podchodzi do nich z ciekawością. Nie atakuje.
×
×
  • Create New...