Jump to content
Dogomania

cavecanem

Members
  • Posts

    523
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by cavecanem

  1. W tym przypadku na 99,9% nie miał prawa, bo gdyby to był myśliwy ze związku miał obowiązek to zgłosić. A nie zgłosił. Więc raczej był to kłusownik, któremu Nikola dała pretekst i możliwość. I teraz może mu nagwizdać, bo nawet jak go znajdzie to mu nic nie udowodni. Bo niby co i jak?
  2. Wy ( ty i Nikola ) optujecie za wlasnoręcznie prowadzonym dochodzeniem więc do was pytanie: co zrobicie jak gościa dorwiecie? Najmiecie łysych? Bo jak nie to Nikola nadal jest sama i zadna to różnica czy będzie w lesie za nim biegać czy do chaty pójdzie. No mozna też kałacha zakupić i ruszyć w kraj siać sprawiedliwość, bo sprawiedliwosć sama się nie zrobi. Jak pies był luzem tak samo dzwoni się na policje, tylko stoi się na przegranej pozycji od samego poczatku. Zwłaszcza, że wśród myśliwych nie brak policjantów, sędziow i prokuratorów, ktorzy na osobności jeszcze pogratulują strzelcowi. Udowodnić można jeżeli pies mial na sobie np gps, pokazujący jego pozycję w czasie rzeczywistym, lub choćby logger zapisujący ślad. Z analizy zapisanego śladu bardzo łatwo udowodnić czy pies w chwili postrzału coś gonił czy nie. Warunkiem jest aby właściciel był na tyle blisko, żeby zapobiec np kradzieży loggera czy lokalizatora. Nikola nie była, bo psy jej zwyczajnie zwiały za daleko.
  3. Jakby były przy niej, to by ich nie zastrzelono. Po prostu. Ile znasz przypadków zastrzelenia w lesie psa idacego na smyczy koło człowieka? Jezeli komuś zastrzelono psa na smyczy, koło nogi to po pierwsze ma szanse strzelajacego dorwać osobiście, bo odległość 100-200 metrow, a zwykle i mniejszą można pokonać w kilka sekund. Po drugie czlowiek to zglasza policji. I jedyne co różni tą sytuację od sprawy Nikoli, to to,mże zrobił wszystko co mógł dla swojego psa. Nikola tego nie zrobiła. Cała dyskusja o 2 metry sznurka. Tyle brakowało.
  4. Jakie argumenty takie odpowiedzi.
  5. "A gdyby tam szła Wasza matka?"
  6. Dobrze, moge uznac, ze winy w tym Nikoli nie bylo, wina jest wylacznie po stronie zlego czlowieka. Dlatego przepis mowiacy o koniecznosci trzymania psa na smyczy w lesie zostaje anulowany. Z powodu braku na niego miejsca w emocjonalnych przepychankach. Co wiecej, znalezienie tego konkretnego goscia poprawi na tyle bezpeiczenstwo w tym konkretnym lesie, ze inne psy i kolejne psy Nikoli beda juz bezpieczne, nawet biegajac luzem. A biegac luzem beda bo tez beda dobrze wychowane, odwolywalne, przepisy zostaly anulowane a zly czlowiek zniknal. Wlasnie,nciekawa jestem co zrobi Nikola jak go znajdzie? Nawrzuca mu? Morde obije? Czy poinformuje policje ( te sama, ktora olala sprawe) a jako dowod bedzie miala...powoedzmy selfie mordercy z jej psami, bo na pewno udokumnetowal specjalnie dla niej swoja zbrodnie.
  7. Sprawdz czas wysylania kolejnych postow, bo miedzy pierwszym a piatym minęło tyle czasu, że chyba musialby się jej palec zapaść w klawiaturę i ugrzęznąć. A co do walczenie o sprawę, ta kiepsko się nadaje na sztandar, bo to właściel/opiekun psów pierwszy dopuścił się do złamania przepisów. Jest wiele innych, bardziej bulwersujących spraw, jak np zastrzelenie psa na podwórzu czy psa prowadzonego na lince.
  8. myslę, że jednokrotne przeczytanie tekstu wystarcza. Pięciokrotne powtórzenie jest zbyteczne
  9. Dziewczyno, zrozum, ze znalezienie jednego czlwoieka nie zmieni kompletnie nic, jezeli twoje lub inne psy będą puszczane w lesie luzem. Moje psy puszczam w lesie bo muszę. Zawsze się o nie boję, mimo że są oznakowane a teoretycznie koło łowieckie poinformowane. mozna sobie w nieskończoność analizować ile razy twoje psy uciekły i na jaką odległość, bo to sa twoje subiektywne odczucia. Na pewno zwiały o jeden raz za dużo i o ileś metrów za daleko. Tyle wystarczyło. To może spotkać każdego psa w lesie. Traktowanie lasu jako świetnego wybiegu jest błędem, bo las nie jest bezpieczny. I tyle. Cała reszta, twoje podejście do gonienia zwierząt czy posłuszeństwa nie ma zadnego znaczenia. Jak nie zabezpieczysz psów grasz w rosyjska ruletkę.
  10. Problem Nikoli jest dużo głębszy. Jej się wydaje, że znajdzie gościa, który jej psy odstrzelił i zbawi świat, wrywna rachunki i ochroni swoje potencjalne kolejne psy przed podobnym losem. A prawda jest taka, że problemem jest ona sama i jej podejście do świata. Roszczeniowe. Bo ona sobie nie życzy zeby ktoś do jej psów strzelał ( tu się akurat nie dziwię, też sobie nie życzę), ona ma prawo puszczać psy w lesie luzem ( tam gdzie ona i jej psy prawo nie działa) , jak ona mówi, że jej psy sa wychowane to są ( mimo, że fakty temu przeczą), a jak ona mówi, że psy były na widoku to były ( ale nie widziała kto do nich strzelał ani gdzie, bo psów szukała długo). Jak bedzie miała dużo szczęścia to nie trafi na podobnego typa nigdy, a jak będzie tak normalnie, bez tego łutu szczęścia, to na podobnego lub nawet tego samego trafi, w dokladnie tych samych okolicznościach przyrody. Nie jest w stanie zrozumieć co doprowadziło do tragedii, więc jest na dobrej drodze, żeby ją powtórzyć.
  11. Z netem to serio, miałam kiedyś kolegę, który na cwiczeniach ratowniczych nigdy nie chciał się chować w gruzowisku gdzieś pod spodem ( sztuczne gruzowisko, "piętrowo" sypane) bo tam nie miał zasięgu i nie mógl mejli odbierać... W lesie zostawał dużo chętniej :)
  12. O, to jednak dosc sporo. Poprzednio cytowana liczba wydawala mi sie z kosmosu, ta wyglada o wiele wiarygodniej. Poszukam statystyk polskich, ale watpie, aby byly latwo ( netowo) dostepne. Mysle, ze zgloszonych przyapadkow bedzie o wiele mniej. Ciekawe jak szara strefa, ale to umyka statystykom.
  13. a to brak szczekania jest dowodem na brak agresji lub pozostawnaia w trybie łowieckim ? Ciekawe. Psy/ pies nosily/ nosil obroze elektryczna. Rozumiem, ze mial ja dla ozdoby, bo wlasciwie byl karnym , wyszkolonym psem i nigdy nie pobiegl za zwierzyna? Tak trudno zroumiec, ze jak nie masz psa w zasiegu wzroku, i nie masz nad nim kontroli to moze sie mu zdarzyc wiele zlych rzeczy? Ktos go moze kopnac, uderzyc, odstrzelic, rozjechac, otruc. Nie ma to znaczenia czy to w lesie, na lace, w parku czy na plazy. Albo na ulicy. A faktem jest, ze psy nie moga biegac luzem w lesie, i pozostaje faktem bez wzgledu na to czy cos im sie zdarzylo czy nigdy nic. Bo takie jest prawo.
  14. :) Tak, wiem, z pozorantami ciezko bywa. Najgorsi sa tacy z fantazja. Ty im mowisz prosto do swierka i 90 stopni w prawo , a oni robia w lewo i patrza czy znajdziesz. Wrrrrr Teraz trzeba szukac miejsc z dostepem do netu, jak jest zasieg to dluzej wytrzymuja :)))))))
  15. Tak. I miedzy innymi dlatego musimy pilńowac swoich psow. Bo im też zaszkodzić może.
  16. Nie jest. W żadnym ekosystemie zdziczały pies lub pies puszczony samopas nie jest stworzeniem pożytecznym. Jak tak uwazasz, ze to nie szkodzi to umow sie z właścicielką tych dwóch owczarków, na spacer w jej okolicach. Ciekawe co komu i jak szybko zaszkodzi. A tematem nie było czy pies w lesie szkodzi, tylko czy puszczanie psa w lesie szkodzi psu. No szkodzi. Ołów bardzo psom szkodzi.
  17. Mozemy, czemu nie. Koty tak jak psy są różne, różne maja popędy. Część kotów w ogole nie wie co to popęd łowiecki. Faktem jest, ze koty są trzymane jako zwierzeta przydatne w gospodarce, bo tępią gryzonie znacznie skuteczniej niż wszelkie inne srodki, chemiczne czy biologiczne. Puszczony luzem i goniący zwierzynę pies nie poprawia niczego i nikomu nie służy. Porownywanie kotów wolnożyjących do psów jest nieporozumieniem. Koty nawet żyjąc latami w jednym miejscu nie doprowadzają do wyniszczenia zyjących tam płazów, gadów, ptaków. Nawet myszy nie są w stanie wytępic do cna. Więcej pisklat padnie po tygodniu wiosennej niepogody niż po roku łowów kota. Wyginięcie wrobli nie ma nic wspólnego z kotami. Ma dużo ze zmianą środowiska wiejskiego na miejskie i zanikiem koni roboczych. Kiedys było multum kotów, ktorych nikt nie karmił i takie same multum wróbli.
  18. Bajką jest opowiadanie o tym, że kota nie wolno karmić, żeby łapał gryzonie. Kot poluje bo lubi. Mój kot je do oporu i tłucze myszy, szczury aż milo. Po to go mam. Żaden terier nie wytłucze myszy w drewnianym domu. A kot w ciagu miesiaca rozwiązał problem i utrzymuje stan bez myszy od lat. Moja koleżanka ma psa który świetnie łowi myszy. Dlatego jej podwórze to krajobraz księżycowy, z dołami wielkości basenu olimpijskiego. Ja mam trawnik. I kota.
  19. Nie wiem, ja pytam o to jak zostanie rozwiazany problem szczurów, kiedy nie będzie kotów. Koty są problemem, ale są też rozwiązaniem wielu problemów, zwłaszcza w przypadku miejskich szczurów i wszelkich innych gryzoni w godpodarstwach. Psy w lesie nie rozwiazują żadnych problemów, nie mają niszy ekologicznej. Koty mają
  20. Mam nadzieję, że jak rozwiążesz problem kotów zajmiesz się szczurami. Bo one na tym rozwiązaniu na pewno skorzystają. A szczury też lubią małe ptaszki.
  21. Na kota można tupnac, nientrzeba go psa szczuc. Haniebne jest jakiekolwiek szczucie psami jakichs zwierzat. Chyba, ze buldozkiem niedzwiedzia.
  22. Różni się. Jest z tego na tyle dumna, że się tym publicznie chwali i podpisuje. Nie jest osobą anonimową.
  23. Mam nadzieje, ze nie na chodzonym tam i z powrotem?
  24. A_niusiu, właśnie odsłaniasz tajniki mentalności patologii. Zapewne identyczne odczucia kierowały kimś kto odstrzelił psy. Jakie psy? Dwie "mendy". Podajcie sobie ręcę ponad podziałami, łączy was wszak umiłowanie do szeryfostwa.
  25. Na czym???
×
×
  • Create New...