Jump to content
Dogomania

Sowroneczka

Members
  • Posts

    72
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sowroneczka

  1. [quote name='Pani Profesor']śmiechem żartem, ale podobno najlepiej urodzić dziecko do 30-tki :cool3: z resztą fajnie by było, gdyby dzidzia miała w miarę młodą mamę, a nie emerytkę w liceum :cool3: no ale to tylko takie "niby" :) ...ale nam tu na prywatę zeszło :diabloti:[/QUOTE] A gucio! To teraz naprawdę nieaktualne, niczym nie poparte poglądy. Nie mówię, żeby wchodzić w pieluchy w wieku 45 +, ale osobiście uważam, że żeby z dzieciakiem było fajnie to: 1. trzeba sobie najpierw fajnie pożyć dla siebie (bo jak masz dziecko, to trudniej być egoistą) 2. trzeba naprawdę chcieć być mamą / tatą (bo z całą sympatią do mojej córki - dzieci są makabrycznie męczące i wymagające) Ale ja nie mam chyba typowego podejścia ;)
  2. Ale bierz tyle lat ile potrzebujesz - nie ma przepisu, że trzeba rodzić jak się ma dwadzieścia parę! Ja bardzo Nutkę kocham, ale teraz wiem, że mogłam jeszcze troszkę z rozmnażaniem się poczekać :evil_lol: A jestem od Ciebie "troszkę" starsza ;)
  3. Ja też mam w tyle co kto o mnie myśli i kariery wymarzonej przez rodziców nie zrobiłam, ale do tego musiałam dorosnąć. Tylko jakoś nie kojarzę, żeby w czasach mojego dzieciństwa (a strasznie stara nie jestem) ważne było co, kto i JAKIE ma. A z tego co widzę dzięki Nutce, takie licytowanie się markami zaczyna się już w jej wieku. Może nie jadą po całości (i np. ciuchy nie ważne jakiej firmy, byle różowe :D ), ale jeżeli chodzi o zabawki firma jest ważna. Dla 3-latków! A w gry gramy planszowe, komputera ani komórki dziecię nie używa.
  4. Jak już ułożysz to daj znać, bo ja nie umiem i idę na żywioł :) Jeszcze w ciąży myślałam, że dziecko nie będzie np. oglądać telewizji, ale plany planami, a rzeczywistość skrzeczy. Bo w sumie nie chcę żeby była odludkiem i dziwakiem, który nie wie o co chodzi, bo matka-wariatka nie pozwala :(
  5. Mogę mówić tylko na swoim przykładzie. Póki mała jest mała, możemy te sprawy kontrolować. O fast-foodach nawet nie wie, a my mamy swoje dwie knajpy, więc nie mam żadnych obaw, żeby ją w nich karmić, bo wiem co podajemy ;) Więc czasem jada "na mieście" ale w sumie to i tak "u mamy" ;) Ale mimo tego, że ma 3 lata, już zaczynam walczyć z presją otoczenia. Bo od jakiegoś już czasu Nuta marzy o lalce-trupie (trochę jak Barbie, tylko w wersji nekro, nie pamiętam jak to się nazywa), bo dziewczynki w przedszkolu mają :placz: A ja nie wyobrażam sobie kupienia takiego paskudztwa! Trochę młodej żal, ale uparta jestem!
  6. Jeszce nie wie, że takie cudo istnieje. Śmieciowe żarcie spożywam, kiedy dziecię już śpi :evil_lol:
  7. Witamy serdecznie :)
  8. Od Nutelli :evil_lol:
  9. Kini z Waldkiem może być trudniej, bo teraz moje dziewczyny ważą praktycznie tyle samo, Twój Waldemar długo będzie miał przewagę :D Ale na pewno wymyślą coś, co nam za Chiny nie przyjdzie do głowy :evil_lol: A Nutka ma 3 lata - Pyza była jej urodzinowym prezentem :diabloti: Taka jestem nieodpowiedzialna, że dziecku pieska kupiłam :diabloti:
  10. Poprzedniczka Pyzy nie była zachwycona ani moją ciążą, ani Nutą. Nie była agresywna, ale potrafiła warknąć i stroić fochy. Zaleta taka, że Nuta szybko nauczyła się, że psa trzeba szanować i nie jest to żywa zabawka czy przytulanka. Pyza pozwala jej na WSZYSTKO i nigdy nie warknęła. I za to ją uwielbiam, chociaż muszę pilnować, żeby sobie nawzajem krzywdy nie robiły w czasie dzikich harców. Na przykład wczoraj wymyśliły taką zabawę: Pyza kładła się na takiej wielkiej reklamówce z Jysk pełnej poduszek, a Nuta ciągnęła ją dzikim galopem prze cały dom. W końcu Pyza spadała, a wtedy powtarzały wszystko od nowa...
  11. Małe dziecko i szczeniak w domu to prawdziwe wyzwanie. Niby wiedziałam na co się pisze, ale bywa "ciekawiej" niż przypuszczałam :evil_lol: Pomijam poranki, które wyglądają tak: pobudka, pies na szybkie siku, budzenie Nutki, ubieranie Nutki, śniadanie Nutki, ciąg dalszy ubierania, do przedszkola, do domu po psa, porządny spacer z psem, powrót do domu i w końcu mogę napić się kawy... Ale zdarza mi się stracić czujność i wtedy ich wspólne zabawy potrafią wyglądać np tak: [IMG]http://images63.fotosik.pl/649/2e5b214cd98f6d28.jpg[/IMG] Bo w swoim pojęciu każda z nich jest najważniejsza i chce być górą :cool3:
  12. Tak :) Oficjalnie Natalia, ale dla nas Nutka. Tak się nawet przedstawia ;) A jak się dowiedziała, że mama Pyzy też ma na imię Nuta, była baaardzo dumna ;)
  13. A ja dzisiaj w pracy od rana do 23, więc żon z Nutą (naszym dziecięciem) i psem sami w domu. A oni w jeden dzień potrafią zrobić armagedon ;(
  14. [quote name='Pani Profesor']o brudną robotę to ja nawet nie proszę :diabloti: choć gdyby nie TŻ, to duża część rzeczy by mi szła opornie, nigdy wcześniej nie kąpałam psa, a on wymaga mniej więcej raz w tygodniu, więc TŻ mi zawsze pomagał, teraz sama już sprawnie to robię, ale początkowo bez TŻ-ta bym miała zalaną łazienkę i pogryzione ręce :diabloti: tak samo zabiegi typu opatrywanie ran, TŻ sprawnie i szybko to robił, teraz ja się już też nauczyłam,no ale spacery w syf/deszcz/mróz to moja działka :roll: tylko i wyłącznie :roll:[/QUOTE] Ja mam taki problem, że jestem zosia-samosia i wszystko robię najlepiej, a potem się wkurzam, że mi nikt nie pomaga :evil_lol:
  15. Koooocham argument "to Ty chciałaś psa" :loveu: Tak całkiem narzekać nie mogę, bo się żon w miarę zaangażował, ale przy paskudnej pogodzie lub brudnej robocie (w sumie to przy każdej robocie...) pies magicznie robi się mój nie nasz :evil_lol:
  16. Pyza to tak naprawdę [COLOR=#333333][FONT=lucida grande]HARMONIQUE, tyle że, ehm... nawet mi do głowy nie przyszło żeby sobie język łamać. A "drugich" imion ma sporo, bo ja jakoś nigdy, do żadnego psa, nie umiałam się konsekwentnie zwracać jednym.[/FONT][/COLOR]
  17. Mi z kolei Patryk do Patryka i Waldemar do Waldemara pasują idealnie :loveu: Ale już czas samowolnych decyzji mam za sobą, teraz muszę z żonem konsultować :eviltong:
  18. Ja kiedyś dostałam taką ofertę do knajpy, może się komuś przyda: [url]http://winabezalkoholowe.pl[/url] Nie skorzystałam, bo lubię "prawdziwe" wino, ale zawsze jakaś alternatywa. Szkoda tylko, że będąc w ciąży o nich nie wiedziałam :evil_lol:
  19. Imię nie jest wymyślone przez nas, tylko takie "robocze" z hodowli. A nam się spodobało, w dodatku Pyza jest pyzowata i pasuje :) Wybierając szczeniaka zastanawialiśmy się nad jeszcze jedną suczką, na którą wołali Jajko :evil_lol: Też mi się podobało, ale żon nawet nie chciał słyszeć o takim imieniu ;) Kiedyś chciałam nazwać suczkę Frajda i generalnie lubię śmieszne imiona. I zdziwione miny przechodniów, kiedy się woła psa :lol:
  20. Rewelacja :loveu: [url]http://www.guidehorse.com/images/Cuddles2.JPG[/url] A trampeczki mnie rozłożyły na łopatki :loveu:
  21. Tłusty to raczej nie, bo Pyza to niejadek ;) A co do rozpuszczania, to już kiedyś żyłam z histerycznym, rozpieszczonym pieseczkiem, także młoda mnie na swoje minki i słodkie oczy nie nabierze :evil_lol:
  22. czy to jest dziwne, że chciałabym asta, który byłby nanny dog, absolutnie bez zachowań agresywnych wobec innych zwierząt? :( to hipokryzja? takie 'nieortodoksyjne' podejście do tego typu psów? No bez przesady :) Przecież mogą nam się podobać psy z wyglądu, tak po prosu (chyba? czy to niedogoetyczne?). Mi na przykład podobają się białe psy, praktycznie wszystkie. Czemu akurat białe? Nie wiem, ale właśnie dlatego miała westie. Oczywiście wiedziałam, że to terier i co to znaczy, ale miał być biały :) Czytając niektóre wątki na dogo miałam czasem odczucie, że jestem wstrętnym pustakiem, bo chcę psa o odpowiadającym mi wyglądzie i charakterze. Rasowego - nie ze schronu, bo nie lubię niespodzianek. Ale w końcu stuknęłam się w głowę i stwierdziłam, że mamy być ze sobą szczęśliwi NAWZAJEM, a dla mnie wygląd też jest ważny :) A jakby dało się mieć piękną, bojową, białą "bestię" o anielskim charakterze (przewidzianym w cechach rasy) to takiego psa bym miała :evil_lol:
  23. Cudowny :loveu: Ja też kocham rasę od dawna (wynik młodzieńczej fascynacji Jonathan'em Caroll'em :eviltong:), bo piękne (wcale nie jak świnie - skąd w ogóle wzięło się to nietrafne porównanie?!), mają wspaniałe, inteligentne "twarze" i są fantastyczne względem ludzi. Ale i ja nie podjęłabym się ich psich poglądów :( No i mieszkam sobie z ciapciatą spanielką i jest super :D A co do tłumienia cech rasy... Cóż, gdyby wszyscy właściciele mieli rozum, to nie byłoby problemu. Ale jak psy bojowe trafiają w ręce bezmózgów - zaczyna się problem. Bo jak kretyn ma psa myśliwskiego, to najwyżej mu ucieknie (co też nie jest fajne). Ale jak kretyn ma psa bojowego, to się zaczynają kłopoty :( Dlatego przydałaby się jakaś mądra metoda selekcji właścicieli ;) ale takiej nikt nie wymyślił. A nawet jak ktoś wymyśli, to nasz naród w mig znajdzie sposób, żeby ją obejść...
  24. Cześć dziewczyny :) Po pierwsze od springera lepsze są tylko... dwa springery :D I tak to trochę wygląda w polskim springerowym światku, że jak już ktoś "wpadł" w rasę, to powiększa stadko ;) Pyzulec za aportem nie przepada, ale ją powoli nakręcam, bo ja to uwielbiam. Moja westie ['] mogła caaaały dzień latać za piłeczką, a ja mogłam caaały dzień jej tą piłeczkę rzucać. Pyza powoli się rozkręca (przypasowała jej w miarę piszcząca piłeczka Konga, ale miłości jeszcze nie ma). Aportuje ładnie do ręki, ale po kilku rzutach widzę, że jej zapał spada, więc przerywam zabawę zanim ona to zrobi. Najbardziej lubi biegać za frisbee, ale ja mam takie dla lamusów, też Konga, gumowe. Lata słabo, ale jest miękkie i fajnie się nim przeciąga, a Pyzę to bardzo bawi ;) Pielęgnacja sierści nie jest jakaś wymagająca, ale to może kwestia punktu odniesienia - rozczesywanie dredów u westa było masakrą :( Chociaż po ostatnim spacerze w parku równiusieńkie 40 minut wyczesywałam jej z uszu rzepy - MASARKA (ale pies anielsko cierpliwy :loveu:).
×
×
  • Create New...