Jump to content
Dogomania

Sowroneczka

Members
  • Posts

    72
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sowroneczka

  1. Wald ma dwa oblicza: albo ciapowaty głuptas, albo Piękny I Dostojny Król Wszystkich Psów. Pyza ma jedno - to pierwsze :evil_lol:
  2. Jak już pisałam ja lubię aportowanie, a Pyzę nauczyłam lubić :loveu: I właściwie od pierwszych dni w naszym domu ciągle ją uczę, mimo tego, że "to tylko szczeniaczek, co go pani tak tresuje" słyszałam nie raz :evil_lol: Ale dzięki temu jest (moim skromnym zdaniem) jak na swój wiek bardzo ogarnięta. Chociaż ostatnio zaczyna się młodzieńcy bunt i szwankuje nam przywołanie... Potrafi na mnie spojrzeć, po czym zająć się swoimi sprawami. Pozostaje się nie poddawać i tłuc komendy do skutku, ale czasem mnie wkurzy, jak np. biegnie do rzeki, a na "do mnie" tylko staje i patrzy. Po chwili robi dwa kroczki W STRONĘ RZEKI (nie w moją :mad:) i znowu staje, i znowu na mnie patrzy (przysięgam, że z krnąbrnym uśmiechem na pysku!). W końcu z wielką łachą do mnie wraca, ale ja mam już ciśnienie jak porządny ekspres do kawy :shake: A było tak pięknie...
  3. Może mało praktyczne, ale pięknie mu w tych szelkach :loveu:
  4. Aportuje pięknie, na komendę wypluwa piłkę pod moje nogi. Jak rzucam frisbee to w nagrodę się z nią szarpię (mamy gumowe) i też na komendę puszcza, ale tu zdarza się, że muszę jej to dobitnie powiedzieć ;) Aport ćwiczymy praktycznie od samego początku, bo ja tą zabawę strasznie lubię :)
  5. No i nasza nowa miłość - piłeczka :loveu: [IMG]http://images63.fotosik.pl/745/d1c3915920425e2d.jpg[/IMG] [IMG]http://images63.fotosik.pl/745/5995fce7c3c8d0d1.jpg[/IMG] [IMG]http://images64.fotosik.pl/747/ecd1a924f696420b.jpg[/IMG]
  6. Na szczęście czasem pozuje sama z siebie i jak mi się uda szybko ogarnąć, to mam przyzwoite fotki ;) [IMG]http://images65.fotosik.pl/746/774c0b7b85daa83bgen.jpg[/IMG] [IMG]http://images62.fotosik.pl/746/bb50364e00b15969gen.jpg[/IMG] [IMG]http://images64.fotosik.pl/747/667bf165ccfd72dc.jpg[/IMG] [IMG]http://images62.fotosik.pl/746/ef029d2cc4d605f6gen.jpg[/IMG]
  7. Teraz z kilku ostatnich dni. Na wstępie zamieszczę jednak krótkie wprowadzenie. Otóż Pyzulec jest dość trudną modelką. Kiedy każę jej usiąść i biorę do ręki aparat, pies natychmiast do mnie przybiega i wsadza ryj w obiektyw, bo to przecież musi być szalenie interesujące COŚ, skoro ja się tak w to wpatruję. Sporo zdjęć w efekcie wygląda tak: [IMG]http://images61.fotosik.pl/744/38936bb990f45f2e.jpg[/IMG] Jak już się uprę, że ma siedzieć na tyłku tam, gdzie ją posadziłam, pies strzela focha i odwraca głowę: [IMG]http://images65.fotosik.pl/746/45701cb307b20973.jpg[/IMG] Albo postanawia iść w pierony, co pozwala uzyskać tak interesujące ujęcia: [IMG]http://images64.fotosik.pl/747/7340f4a3fd2e1429gen.jpg[/IMG]
  8. Jestem! I mam duuuużo zdjęć :loveu: W końcu udało mi się wyszarpać trochę czasu dla siebie i pójść na kilka fajnych spacerów z aparatem (idioten-kamera jest jednak tym, co tygrysy lubią najbardziej), a nie spacerów polegających na wleczeniu się za psem z językiem na brodzie i rękami wlokącymi się pół metra za mną... Na początek wspomnienia, czyli Pyzulec drugiego dnia w domu i typowy poranek z Nutką :) [IMG]http://images64.fotosik.pl/747/34bd5f94d81a4c05gen.jpg[/IMG] [IMG]http://images62.fotosik.pl/746/2ccde45fc3df7fcb.jpg[/IMG] [IMG]http://images63.fotosik.pl/745/870fe73c45a8b180gen.jpg[/IMG] [IMG]http://images64.fotosik.pl/747/a8b9c53feaf57c11.jpg[/IMG]
  9. Zapraszam do siebie - moi rodzice mają 3 hektary ogrodzonego sadu :evil_lol: Ostatnio żon tam z dziewczynami 3 godziny urzędowali, bo on się ją boi spuszczać ze smyczy, a tam jest luz. A może gdzieś Was wpuszczą na ogródki działkowe? Koło mnie są takie ogrodzone, z zamykaną bramą (trzeba mieć klucz, ale ja mam :diabloti:) i tam też można bezpiecznie psa ze smyczy spuścić (oczywiście nielegalnie :diabloti:).
  10. Ależ nie o to mi chodziło! Dzieci to mega obowiązek i odpowiedzialność, i w tej kwestii zgadzam się z Tobą w 100%. Ale zgadzam się też z tym, że pilnując przesadnie dziecka, też robimy mu krzywdę. I nie piszcie proszę, że moim zdaniem można kilkulatka puszczać samopas, gdzie tylko zechce. Chodzi mi o zdrowy rozsądek, bo jak dzieci mają się uczyć samodzielności czując CIĄGLE na plecach oddech mamusi? A o wrzuceniu na luz pisałam w kontekście ciągłego emocjonowania się tym, że ktoś, coś zrobił nie tak, jak my uważamy, że powinien. Bo takich "ktosiów" jest milion i nie ma co się wszystkimi przejmować. Przez dogo coraz częściej mam wrażenie, że powinni mi odebrać maturę z polskiego, bo się nie umiem precyzyjnie wyrażać...
  11. Ale pies to tylko pies, a dziecko to tylko dziecko WIĘC potrzebny jest ktoś dorosły, żeby je nadzorować i opiekować się nimi. Niestety często opiekunowie i jednych i drugich są, delikatnie mówiąc, nieodpowiedzialni. Ale tak już jest, więc trzeba się przystosować i wrzucić na luz ;) Bo inaczej trzeba by założyć wątek : "Jak reagujecie na chamstwo reszty świata" i pisać w nim codziennie ;)
  12. Napiszcie mi proszę jak się rzuca [COLOR=#000000][FONT=Tahoma]KONG Squeezz - Piłka z Rączką. Ja generalnie jestem ofiarą, jeżeli chodzi o rzucanie czegokolwiek (najczęściej z impetem trafiam w ziemię jakieś 2 metry przed sobą [/FONT][/COLOR]:oops:) i boję się, że ta "rączka" będzie jeszcze sprawę utrudniać...
  13. [quote name='isabelle301']bardzo głośno tłumaczę mojemu dziecku - popatrz jakie niewychowane dziecko chamskich rodziców [/QUOTE] Wybacz, ale nie znoszę takiego głośnego komentowania, niby nie do osoby krytykowanej. Strasznie to prymitywne...
  14. Wróciłam i przebrnęłam przez zaległości :D Banerek śliczny, w życiu bym różowego nie wybrała (prośba o śliczniusi miała być żartem :oops:), ale szaleć to szaleć - będziemy z Pyzulcem różowe :loveu::loveu: Ale poproszę o podpis autorki, bo skoro stałaś się sławna, to niech wszyscy na Dogo wiedzą, że firmowe :evil_lol: A jeśli chodzi o teściowe to ja nigdy nie narzekam :p Mój pierwszy mąż okazał się być (delikatnie rzecz ujmując) człowiekiem mało sympatycznym, za to jego rodziców kochałam bardzo. Za to obecna teściowa mogłaby stanowić symbol wszystkich dowcipów o "mamusiach". Ale, jak to pięknie ujęła moja przyjaciółka, lepiej mieć ch*%$wych teściów i fajnego męża, niż odwrotnie. Sprawdziłam na własnej skórze i jest to szczera prawda :D
  15. Właśnie zauważyłam, że oni są z Wrocławia :) To może się do nich wybiorę ;) I jak można odebrać osobiście (i jeżeli będą wtedy tańsze), to pewnie na dwóch się nie skończy ;)
  16. Cena zawieszki jest podana z przesyłką, ale jak zamówiłam 2 sztuki, to kwota się podwoiła. Czyli w sumie nie jest tak, że im więcej tym taniej :(
  17. Ja miałam na myśli dziecko i szczeniaki - i tu się upieram, że wrzaskiem się wiele nie zdziała. Mi też czasem puszczą nerwy i ryknę na jedną albo drugą, ale to NIE DZIAŁA :) I nie chodzi mi o to, żeby wszyscy w koło wychowywali moje dziecko. Ale znów upieram się, że więcej się osiągnie zwróceniem uwagi, niż krzykiem. Bo agresja rodzi agresję, jak bardzo banalnie by to nie brzmiało ;) A jak się trafi na debila, to żadne argumenty nie pomogą :diabloti:
  18. [quote name='Beatrx']i wtedy sytuacja byłaby analogiczna do tej, którą spotkała badmasi. Twoja analogiczna nie jest, bo potrafiłaś przyznać, ze wina jest po Twojej stronie a nie zrzucałaś ją na właściciela samochodu.[/QUOTE] Ja pisałam w nawiązaniu, a nie w odpowiedzi na jej post :)
  19. Ja też bym nie była. Chodzi mi tylko o to, że małe dziecko czasem (a może nawet często...) nie myśli o konsekwencjach. To działa trochę na zasadzie: o, kamyk! o, autko! no to sobie rzucę! A co z tego wyniknie, nie mieści się w małej łepetynie... Ale z krzyczeniem na maluchy jest trochę tak jak z krzyczeniem na psy ;) Dorośli są więksi, silniejsi i rządzą, więc jak stanie się nad dzieciakiem i zacznie wrzeszczeć (czy na dziecko, czy na matkę), to mały człowiek się chowa i wyłącza, a nie wyciąga wnioski. Natalia też kiedyś "tresowała" naszą Pyzę wskaźnikiem. Widziała jak ja uczę psa tagretowania i zrobiła swoją wersję ćwiczenia, polegającą na stukaniu Pyzy targetem w głowę. Uwierzcie mi, że miałam ochotę jej w imieniu psa oddać. Ale wzięłam kilka oddechów i po prostu Nucie wytłumaczyłam, że tak absolutnie nie wolno robić. Dostała ochrzan, ale bez krzyku. Bo i dzieci i psy na krzyk bardzo źle reagują, a właściciele i jednych i drugich mają przeważnie mocno rozwinięty instynkt bronienia swoich podopiecznych :)
  20. No pewnie, że tak. Ja często od innych mam słyszę, że córkę tłamszę, zaburzam jej rozwój emocjonalny, wywieram za dużą presję albo (to mój "ulubiony" tekst) nie pozwalam jej okazywać emocji (co przeważnie znaczy, że nie pozwalam jej wrzeszczeć, albo w inny irytujący sposób przeszkadzać reszcie świata). Ciągle modne jest niewychowywanie dzieci, poparte "psychologicznymi" argumentami. Ale ja akurat doceniam wsparcie innych dorosłych w takich sytuacjach, jaką opisałam wcześniej. Więc nie wszyscy rodzice mają pieluchowe zapalenia mózgu i traktują dzieci jak bóstwa bez skazy. Ale, moim zdaniem, każdy rodzic odpowie agresywnie, kiedy ktoś (nawet słusznie) zbyt ostro nakrzyczy na jego dziecko.
  21. To ja z punktu widzenia matki ;) Ostatnio byłam na spacerze z córką (3 lata) i psem. Moja córa jest bardzo spokojnym i grzecznym dzieckiem. Kiedy już wracałyśmy do domu doszłyśmy do osiedlowej uliczki, przy której stały samochody. Pierwszy był to piękny, czarny, czyściutki SUV, w środku siedział pan i pani, oboje koło 45 lat, rozmawiali ze sobą. I nagle moja córka podniosła z ziemi kamyk i rzuciła w ten samochód :-o Myślałam, że dostanę zawału! Na szczęście nic się nie stało, bo kamyk mały, a ona nie ma dużo siły, ale i tak ją skarciłam. Po czym poprosiłam właściciela, żeby wyszedł i zobaczył czy nie ma gdzieś rysy. Pan uśmiechnięty zaczął sprawę bagatelizować, ale NA MOJĄ PROŚBĘ powiedział Natalii (spokojnie, bez krzyku), że tak się nie robi. Dodał też, że gdyby zniszczyła auto, mama musiałaby mu dużo zapłacić i nie miałabym pieniędzy na zabawki :evil_lol: (dobry argument ;) ) I byłam panu wdzięczna, że tak się zachował, bo jest szansa, że dziecko takiego numeru nie powtórzy, a rozmowa z panem na pewno zrobiła na Nucie większe wrażenie, niż moja przemowa. Także nie wszystkie matki rzucą się na Was z pyskiem, pod warunkiem, że Wy też od razu z wrzaskiem nie rzucicie się na dzieci. A dzieciaki potrafią być totalnie nieprzewidywalne i nawet rodzice dalecy od bezstresowego wychowania, nie są w stanie nad nimi panować w 100%. A jak ktoś potrafi, to poproszę o przepis ;)
  22. Szampon jest na to, żeby Pat nie śmierdział i był mizialny :evil_lol:
  23. Maszyna ruszyła :mad:
  24. Ale chore szczenie w miocie, to jakby "ryzyko zawodowe". Jeżeli problem ma podłoże genetyczne, to tym bardziej nie powinno się tego zamiatać pod dywan. A zatajenie problemu i udawanie głupa, to już coś, czego cenzuralnie nazwać nie potrafię :angryy:
×
×
  • Create New...